Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

„Sekret” przetłumaczony na język racjonalistyczny

Opublikował/a astromaria w dniu 25/05/2009

Pewna zaprzyjaźniona osoba przyniosła mi Newsweeka z 3 maja z rekomendacją, że koniecznie powinnam to przeczytać. Na okładce rzuca się w oczy wyróżniony tytuł: „Osho i inni duchowi oszuści”. A w środku…

Przeczytałam ten tekst dwa razy, bo za pierwszym razem nie uwierzyłam w to, co widzę. Za drugim czytaniem musiałam się uszczypnąć, żeby nabrać pewności, że nie śnię. A potem nie mogłam zamknąć ust ze zdumienia. Dobrze, że muchy jeszcze się na dobre nie obudziły, bo któraś mogłaby mi do nich wpaść.

Autor wprost dyszy z nienawiści… do czego właściwie? Trudno powiedzieć. Chyba do metafizyki najogólniej mówiąc, ale jak na mój rozum, jest to chyba manifestacja zapiekłego i fanatycznego światopoglądu materialistycznego. W każdym razie Tomasz Stawiszyński, pisząc o sprawach, których zupełnie nie rozumie używa słów tak mocnych, jakich ja nie użyłam nawet wtedy, kiedy pisałam o ludobójstwie i tyranii. A między autorką „Sekretu”, Rhondą Byrne, duchowym nauczycielem Osho i Hitlerem stawia znak równości.

Spokojnie, proszę nie sądzić, że zwariowałam. Nie, naprawdę czuję się dobrze, chociaż po tej lekturze nie mogę dojść do siebie ze zdumienia, że można napisać coś tak toksycznie jadowitego, a co więcej – delikatnie mówiąc – nieprawdziwego. Zarzuty, które padają tam pod adresem Osho są wyssane z palca, ale nie takiego zwykłego, dziennikarskiego, lecz tajniackiego. Całą tę aferę z aresztowaniem guru zaaranżowali prawicowi politycy i agenci służb specjalnych wraz z władzami Kościoła Katolickiego, świętej,  pobożnej i nieskalanej grzechem instytucji znanej z podpalania stosów, organizowania pogromów pogan, nawracania niewiernych ogniem i mieczem, wykorzystywania seksualnego dzieci i innych, skandalicznych, a nawet wręcz zbrodniczych wyczynów. Każda niekatolicka wspólnota duchowa, a zwłaszcza taka, którą prowadzi guru tak skutecznie wyzwalający ludzi ze zniewolenia religijnego i umysłowego stanowi dla Kościoła i polityków wielką i groźną konkurencję. Ale autorowi, panu Tomaszowi Stawiszyńskiemu nic o tym nie wiadomo, a jeśli wiadomo, to mu to nie przeszkadza. Bo tak mu jest wygodnie, żeby móc bezkarnie i skutecznie uprawiać swoją antymetafizyczną i ateistyczną demagogię.

Osho nie zmarł z przedawkowania psychotropów ani z powodu zaćpania, lecz na skutek  ciężkiego zatrucia talem, którym go potraktowano w państwowym, teksańskim więzieniu. Teksas jest najbardziej katolickim i nietolerancyjnym stanem USA, w którym rządzą partie prawicowe i w którym nie szanuje się ludzkiego (a najbardziej niekatolickiego i czarnego) życia. Zbrodnia ta oburzyła wiele szanowanych i sławnych osób, które wystosowały list protestacyjny do prezydenta USA, Ronalda Reagana. Ale służby specjalne puściły w świat swoją własną wersję zdarzeń, równie prawdziwą, jak oficjalne komunikaty na temat wydarzeń z 11 września.

Kto chce poznać „w pigułce” mądrości przekazywane przez Osho może to zrobić odwiedzając stronę Fundacji Przyjaciół Osho.

„Po owocach ich poznacie”. Porównajcie sobie sami, jakie owoce wydaje polityka i tajne służby, które nie wahają się mordować własnych obywateli w Pearl Harbor czy w WTC, a jakie nauka i praca Osho, najbardziej dziś lubianego i najczęściej czytywanego nauczyciela duchowego na świecie.

Po przeczytaniu tego toksycznego paszkwilu zastanawiam się, czy naprawdę na świecie nie ma zjawisk bardziej zasługujących na napiętnowanie i  zmiecenie z powierzchni ziemi, niż treści przekazane przez Osho i Rhondę Byrne, autorkę równie nienawistnie sponiewieranego przez pana Stawiszyńskiego „Sekretu”?

Nic w przyrodzie nie ginie, tylko zmienia formę istnienia. Niedawno w moich „Mapach świadomości” opisałam ludzi z III etapu rozwoju duszy. W tym odcinku moich rozważań pokażę, czym dziś zajmują się ludzie o mentalności niegdysiejszych kościelnych inkwizytorów, znanych z przerażających opowieści o polowaniach na czarownice i paleniu heretyków na stosach religijnej nietolerancji. Dzisiejsi tępiciele wolnej myśli nie występują już raczej z pozycji religijnych (wyjątkiem, takim można rzec reliktem zamierzchłej przeszłości lub żywą skamieliną jest ksiądz Posacki), lecz zgodnie z duchem czasu przeszli na stronę materialistyczno-ateistycznej nauki, gdzie zajmują się tropieniem herezji przeciwko tzw. „rozumowi”. Niestety, ich działalność oraz styl myślenia z rozumem nie mają nic wspólnego, podobnie jak trudno doszukać się rozumu w postępowaniu ich religijnych odpowiedników z dawno minionych czasów. Zarówno religijni, jak i racjonalistyczni siepacze mają kilka wspólnych cech: bezrozumny fanatyzm, nietolerancję i okrucieństwo.

Chyba czytelnikom tego bloga nie muszę przedstawiać filmu i książki „The Secret”, uczących pozytywnego myślenia i przyciągania szczęścia. Jedni uczą się tej sztuki szybko i skutecznie, inni dopiero nad tym pracują, ale chyba większość przyzna, że coś w tym jest i że nasz sposób myślenia oraz stosunek do życia mają realny wpływ na nasz los i zdrowie. Nawet akademicka psychologia przyznaje, że osoby ponure, zgorzkniałe i nastawione pesymistycznie, a zwłaszcza przepełnione żalem i nienawiścią do całego świata nie tylko przyciągają do swojego życia pecha, ale są nielubiane przez innych i najczęściej poważnie chorują, a ich choroby określane są przez medycynę jako „nieuleczalne”. Osoby nie wierzące w moc ducha biernie poddają się zabiegom medycyny alopatycznej i oddają się w ręce onkologów nawet nie próbując ratować się metodami niekonwencjonalnymi i pokornie zasilają tabele statystyk zgonów. W najlepszym razie lekarze diagnozują u nich wznowę nowotworu. Jest to spowodowane niewiarą w siłę sprawczą własnego ducha i brak optymizmu, wynikającego z wiary w wyższy, duchowy porządek świata. Kto nie wierzy, że życie ma sens, ten nie ma motywacji, żeby zmagać się z problemami i tym samym nierzadko wydaje na siebie wyrok śmierci lub skazuje się na ciężką chorobę. Optymiści i ludzie wyznający jakąkolwiek religię są zdecydowanie zdrowsi i dłużej zachowują dobrą kondycję niż osoby nieświadome własnego pierwiastka duchowego. Nawet oficjalna medycyna przyznaje, że optymiści żyją dłużej i do późnej starości zachowują dobrą kondycję. Lekarze wiedzą też, że jeśli pacjent nie wierzy w wyleczenie i nie ma woli życia, jest mało prawdopodobne, że pokona chorobę.

Niedawno pisałam na blogu o przypadku ateisty, Thomasa Mellen-Benedicta, który przez całe życie był pesymistą, zamartwiającym się z powodu ekologii, a w końcu doszedł do wniosku, że ludzkość jest pasożytem i nowotworem toczącym planetę. Złość i gorycz doprowadziły w końcu do tego, że sam został zaatakowany przez złośliwego raka. I tak, jak sam się zabił własnymi myślami, tak sam, również myślami, ale tym razem pozytywnymi, przywrócił się do życia. Wystarczyło, że zrozumiał prawa duchowe, żeby całkowicie i na zawsze pozbył się raka oraz wszelkich innych, trapiących go życiowych problemów.

„Sekret” przekazuje nam wiedzę na temat praw duchowych. Uczy, że jeśli cierpimy, to znaczy, że błądzimy, czyli mówiąc inaczej pogrążeni jesteśmy w ignorancji, wynikającej z niewiedzy. Ale przecież błądzić jest rzeczą ludzką, więc nie ma w tym nic złego ani nagannego. Na szczęście błędy można naprawiać, niezależnie od tego, jak są poważne i jak głęboko pogrążyliśmy się za ich sprawą w nieszczęściach. Każdy błąd da się skorygować, trzeba tylko trochę siły woli i wiedzy, jak to zrobić. Nie powinniśmy wpadać w poczucie winy ani w panikę z powodu niewłaściwego myślenia, bo myśl jest tylko myślą i zawsze można ją zmienić. Prawie wszyscy zostaliśmy wychowani przez zrzędzących rodziców i dziadków, którzy zamiast nas chwalić i pozytywnie wspierać w rozwoju woleli nas krytykować, a nawet wyzywać nam od niedołęgów i życiowych nieudaczników. Co jeszcze gorsze, nierzadko uczyli nas pesymizmu i czarnowidztwa. Po takim „treningu” wchodzący w życie młody człowiek nie wierzy we własne siły ani w to, że cokolwiek może mu się udać. W co wierzysz, to masz. Jeśli wierzysz, że się do niczego nie nadajesz, to sukcesu na pewno nie odniesiesz. A jeśli zaczniesz ponosić klęski, utwierdzi cię to jeszcze silniej w przekonaniu, że nic ci się udać nie może i w ten sposób wpadniesz w spiralę niepowodzeń. To wiedzą nie tylko metafizycy, tę prawdę uznała nawet akademicka psychologia. Psychoterapia na tym właśnie polega, że człowiek uczy się pozytywnego postrzegania własnej osoby i działania z wiarą w sukces.

Każda nasza myśl jest modlitwą. Jeśli nasze myśli są ponure, to tak jakbyśmy modlili się o nieszczęście i zło, a przy okazji takimi myślami rujnujemy swoje zdrowie, co wkrótce ujawni się pod postacią depresji, która otwiera furtkę do poważniejszych zaburzeń. Mądrość ludowa wyraża to prawo w postaci porzekadła „nie kracz, bo wykraczesz”. I odwrotnie: myśląc pozytywnie przyciągamy do siebie fortunę, życzliwych ludzi i dobre wydarzenia. Wielu ludzi wyszło z poważnej depresji ze stanami lękowymi tylko dzięki kontrolowaniu myśli, które produkuje ich umysł.

„Sekret” (i nie tylko „Sekret”, bo akademicka psychologia również) uczy, że nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Co się stało to się nie odstanie. Nie ma sensu stać w miejscu, a tym bardziej patrzeć za siebie, lejąc łzy z powodu dawnych niepowodzeń czy nawet tragedii. Stało się, no cóż, w życiu zdarzają się różne rzeczy, prawdziwe dramaty również. Śmierć dziecka na pewno jest przeżyciem traumatycznym i nie da się jej zbyć banalnymi, pocieszającymi słowami. Ale po naturalnym okresie żałoby należy wziąć się w garść i ruszyć do przodu. Jeśli cierpienie nie mija można skorzystać z pomocy terapeuty lub księdza, a w ostateczności medium, które pomoże nawiązać kontakt z zaświatami. Wszystko jest dobre, co prowadzi do pozytywnych zmian. Pogrążanie się w poczuciu beznadziei nie służy nie tylko osobie, która poniosła stratę, ale może być traumatyczne dla reszty rodziny, np. dla pozostałych dzieci i małżonka.

Nie znając praw duchowych lub w nie nie wierząc sami sobie podstawiamy nogę i sabotujemy szczęście. Chciałam napisać, że mając niewłaściwy plan wiążemy się z niewłaściwymi ludźmi, ale to jest nieprawda. Ludzie, których spotykamy zawsze są „właściwi”, bo oni odzwierciedlają stan naszego umysłu. Jeśli przyciągamy toksycznych i nieżyczliwych ludzi, realizujemy prawo przyciągania: tacy ludzie są jak najbardziej „właściwi” z punktu widzenia stanu naszego ducha. Są oni po to, żebyśmy sobie uświadomili, że coś jest nie tak, jak być powinno. Być może życie musi nam porządnie dać po twardej i niereformowalnej głowie, żebyśmy w końcu zaczęli szukać jakiegoś wyjścia z labiryntu, w którym się znajdujemy.

Jednak żeby się rozwijać potrzebna jest pokora i umiejętność przyznania się do błędu lub przynajmniej do bezsilności. Ta bezsilność i ogłoszenie duchowego „bankructwa” nierzadko są zbawienne, bo prowadzą do otwarcia się na poszukiwanie pomocy w świecie ducha. Ja sama nigdy nie znalazłabym drogi do zdrowia i szczęścia, gdybym wcześniej nie znalazła się na samym dnie.

Arogancki ignorant nigdy nie przyzna się do błędu i będzie brnął w złą sytuację coraz głębiej i głębiej, aż w końcu sam doprowadzi się do zawału, raka a nawet śmierci w męczarniach. Rzecz jasna winą za to obciąży Boga, życie, okrucieństwo natury, złośliwą żonę, wykolejone dzieci, teściową, wrednego szefa i wszystko oraz wszystkich wokół (co uważa za „czynniki obiektywne”), ale nigdy siebie samego. To nie on jest winny. Winne jest „bezmyślne okrucieństwo ludzi i totalny bezsens życia”. I oczywiście doprowadzający go do szewskiej pasji fakt, że po tej ziemi chodzą ci wszyscy beznadziejni idioci, którzy mają czelność wierzyć w płaską ziemię lub zajmować się takimi kretynizmami jak astrologia, radiestezja i wszelka inna, odrażająca antynauka.

Nawet nie próbuj mu pokazywać „Sekretu” ani tłumaczyć Prawa. Nie tylko nic nie zrozumie, ale wpadnie we wściekłość i szał nienawiści. Nie tylko go to nie uratuje, lecz jeszcze bardziej mu zaszkodzi. Jeśli jakimś cudem udało mu się dotąd uniknąć zawału lub wylewu, teraz naprawdę szlag go może trafić. Uważaj, żeby i ciebie nie oskarżył o spowodowanie jego śmierci.Oto jak przeciętny racjonalista rozumie prawa duchowe (cytaty z tekstu Tomasza Stawiszyńskiego):

Jeśli chcesz uwolnić się od cierpienia – pracuj nad stanem umysłu, kontentuj wszelkie reguły, biegaj nago po ulicach, przejeżdżaj skrzyżowania na czerwonym świetle i – przede wszystkim bogać się. Prawda, że proste? I zarazem straszne.

Chorujesz na nowotwór złośliwy? Twoje czteroletnie dziecko zginęło potrącone przez pijanego kierowcę? Rodzice zostali okrutnie zamordowani? Gwałcił cię ojciec i do tej pory nie możesz sobie z tym poradzić? Zdradzę ci sekret. To twoja wina. Nie miej więc żalu do losu, do bezmyślnego i ślepego okrucieństwa ludzi, przyrody albo świata, w którym żyjesz. To tylko mrzonki, którymi próbujesz zakłamać własną odpowiedzialność. Miej żal do siebie. Sam tego chciałeś. Sam sobie (i swoim bliskim) zgotowałeś ten los.

Na szczęście jeszcze nie wszystko stracone – guz może zniknąć, dziecka nic wprawdzie nie przywróci do życia, ale możesz mieć inne, równie rozkoszne jak tamto, które zginęło (najlepiej z jakąś nową, piękniejszą żoną albo z nowym, bardziej przystojnym mężem). A srebrne Porche, sto milionów euro na koncie, prywatny jacht zacumowany przy jakimś urokliwym wybrzeżu Pacyfiku oraz ogromna posiadłość w Południowych Włoszech skutecznie złagodzą smutek po stracie rodziców i wspomnienia o ojcu gwałcicielu.

Przesłanie artykułu można streścić mniej więcej tak: pozostańcie wierni temu, w co wierzą wszyscy wokół, zaufajcie religii, politykom, medycynie i nauce. Tak jak jest jest zupełnie OK i nie trzeba nic zmieniać. Cierpcie, módlcie się, łykajcie przepisane leki, bądźcie pokorni, nie buntujcie się, nie podnoście głów, niczego nie zmieniajcie, niczego nie pragnijcie, bo i tak nie dostaniecie, do niczego nie dążcie, bo i tak wam się nie uda, wegetujcie w beznadziei, bo nie warto się narażać się na przeżycie nieuniknionego rozczarowania. A jeśli pijany kierowca przejechał wasze dziecko lub psychopata zabił waszych ukochanych rodziców, to do końca życia wyjcie z rozpaczy do księżyca, nie miejcie nadziei, że wam kiedykolwiek przejdzie i pamiętajcie, że życie pełne jest bezsensownego okrucieństwa, cierpienia i niezasłużonej niesprawiedliwości, a silniejszy zawsze zjada słabszego. Trzymając się tych mądrych zasad dociągniecie jakoś do grobowej dechy przeżuwając z goryczą dawne klęski i mądrze spodziewając się wszystkiego najgorszego, więc żadne, nawet najgorsze nieszczęście ani choroba was nie zaskoczą.

Dążenie do realizacji marzeń i ambicji, a zwłaszcza dążenie do szczęścia są patologią i antyspołecznym wichrzycielstwem. A przede wszystkim są to groźne idee, bo skoro i tak się nie uda, to po co narażać się na ryzyko rozczarowania?

Skądś znam takie „mądrości”… Gdzie je widywałam? Na stronach i blogach zdeklarowanych ateistów. Oto przykład – studentka, która przedstawia się w taki oto sposób:

Studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Śląskim, kompletnie nieprzystająca do rzeczywistości.

Osiągnięcia życiowe mizerne, dwoje rodziców i brak własnego miejsca na ziemi.

Wieczne narzekadło szukające inaczej.

Intelektualistka dręcząca się wytworami własnej chorej imaginacji.

Tworzy plugawą, ekshibicjonistyczną literaturę w komercyjnym portalu.

Jak miło…

A dalej? Jeszcze milej, proszę bardzo, oto jej przemyślenia pt. „10 kłamstw, w które wierzy człowiek” i np. punkt 3:

3. Wiara w szlachetną przyjaźń innych ludzi. Zdekonspirowanie tego kłamstwa kończy się najczęściej tragicznie: powieszeniami, utopieniami, przekarmieniami lekami psychotropowymi tudzież szalejącymi nałogami. Wiara w bezinteresowną dobroć innych ludzi zależy wprost proporcjonalnie od naiwnej niewinności (czyt. infantylności życiowej) oraz stopnia miękkości pośladków. Im człowiek bardziej ufa bliźnim, tym boleśniejszy zawód przeżywa. Nagle okazuje się, że ci wszyscy dobrzy, kochani ludzie potrafią wbić nóż w plecy, a ranę solą posypać. Najlepsza przyjaciółka idzie do łóżka z twoim mężem, kumpel zabiera ci zasłużony awans, sąsiadka donosi skarbówce, że nie wiadomo skąd masz nowy samochód. A ty stajesz przed lustrem oko w oko z największym, jak ci się wówczas wydaje, kretynem na świecie, naiwniakiem wszechczasów, samozwańczym królem głupców.

W co wierzysz, to masz. Każda twoja myśl jest modlitwą, więc nie dziw się, że nie masz przyjaciół, że nie spotkałaś miłości i że nigdy jej nie spotkasz, a co najgorsze, że jesteś przepełnionym goryczą i nienawiścią do siebie samej i całego świata życiowym bankrutem, i to już w tak młodym wieku. Taka postawa sprawia, że ludzie sięgają po alkohol i narkotyki, bo czymś to piekło w sobie trzeba zagłuszyć. A że nie gwarantuje to żadnego sposobu wyjścia z życiowego labiryntu, skutki mogą być prawdziwie tragiczne.

„Sekret” uczy jak być szczęśliwym i czuć się zrealizowanym. Jeśli nie potrafisz sobie wyobrazić szczęścia bez milionów euro i wielkich posiadłości, to proszę, bogać się, ale nie zdziw się, jeśli nie da ci to spodziewanej satysfakcji. Na szczęście nie każdy marzy o posiadaniu góry pieniędzy, są ludzie, dla których najważniejsze są zdrowie, harmonia, miłość i wypełnienie jakiejś życiowej misji. To ty sam wybierasz, co jest dla ciebie najważniejsze i jak pragniesz żyć. Żadna z osób wypowiadających się w „Sekrecie” nie namawia do zmieniania żon ani mężów na młodszych i piękniejszych ani nie wspomina o zagłuszaniu bólu po stracie bliskiej osoby w tak prymitywny i prostacki sposób, jak sugeruje to Tomasz Stawiszyński.

Jeśli pierwszy cytat z ww. artykułu był dla kogoś szokiem, to ostrzegam, dalej jest jeszcze gorzej.

Pod warstwą lukru, którym ociekają książki Rhondy Byrne albo wyjątkowo u nas popularnego Osho, wiją się roje złośliwego i jadowitego robactwa. Pod plastrami, którzy ci specjaliści od poprawiania jakości życia oklejają nasze rany, te rany wcale się nie goją. Przeciwnie, pogłębiają się, ropieją i gniją. A gangrena jak wiadomo bywa śmiertelnie niebezpieczna. Czyż nie jest śmiertelną trucizną wmawianie ludziom, że wszystkie, najbardziej nawet niewyobrażalne nieszczęścia, jakie ich spotkały są efektem ich działania? Czyż nie jest śmiertelną trucizną uwodzenie naiwnych i pokiereszowanych przez los czytelników iluzją, że jeśli tylko zaczną sobie wyobrażać miliony na swoich kontach, to te miliony w krótkim czasie po prostu się na nich pojawią?

Gdzieś w książce padają oskarżycielskie słowa, że jesteśmy winni czemukolwiek, a zwłaszcza takim horrorom, jakimi epatuje nas autor artykułu? Może coś przeoczyłam, jeśli tak, to proszę o konkretne cytaty. Czym innym jest opowieść o pechowym geju, który dzięki zapoznaniu się z prawami duchowymi zmienił swój los, a czym innym pełne potępienia oskarżanie ludzi o powodowanie nieszczęść, o czym w książce nie ma ani słowa.

Jesteśmy faszystami

Tak kochani! Nie Kościół, który ma haniebną historię ludobójstwa, nie królowie i politycy rządzący światem, przez wieki wysyłający ludzi na wydumane wojny, nie ci, którzy zostali powołani do dbania o nasze zdrowie, lecz przeliczyli nas na pieniądze, które mogą z nas wycisnąć, po czym przehandlowali nas niczym barany, nie ci, którzy próbują pozbawić nas naszych demokratycznych praw w Nowym Porządku Świata… nie oni, lecz to my jesteśmy równi Hitlerowi i Stalinowi. Bo uwierzyliśmy w nauki Osho i w wiedzę przekazywaną przez „Sekret”.

Nie rozumiecie?

No to przeczytajcie:

Faszyzm w czystej postaci

Tak nazywa te książki wybitny amerykański psycholog James Hillman. – Zasadniczym  przekonaniem leżącym u podstaw faszyzmu i każdej innej totalitarnej ideologii jest przekonanie, że można sobie całkowicie podporządkować rzeczywistość. Że człowiek jest panem i zdobywcą świata, który jest terenem jego nieograniczonej ekspansji. Takie przekonanie jest formą szaleństwa, napędzanego fantazją omnipotencji, którą owładnięci byli Hitler i Mussolini – mówi Hillman.
(…)
Dzięki „Sekretowi” każdy może dzisiaj stworzyć dla siebie raj. Składa się on – jak podkreślają rozmaici twórcy albo wizjonerzy wypowiadający się w tej książce – głównie z jachtów, pieniędzy, luksusowych samochodów oraz pięknych żon i przystojnych mężów. A także z miejsc parkingowych, które nigdy nie są zajęte. „Odkąd zacząłem sobie wyobrażać, że na parkingu jest dla mnie zawsze wolne miejsce, mówi w „Sekrecie” pewien doradca inwestycyjny, to za każdym razem, kiedy chcę zaparkować wóz w centrum miasta, miejsce już na mnie czeka. Wcześniej wszystkie zawsze były zajęte”. Z kolei specjalistka od feng shui tłumaczy: „Pewien mój klient marzył o wielkiej miłości, ale w domu miał pełno obrazów, na których kobiety były odwrócone plecami. Kazałam mu się namalować siebie z wymarzoną kobietą – i po roku był już szczęśliwym mężem, spotkał bowiem kobietę swojego życia”.

No cóż, mogę tylko powiedzieć, że ręce i nogi mi opadły. No bo cóż można powiedzieć o takim sposobie rozumowania? Co można powiedzieć człowiekowi, który nie widzi różnicy między ludobójstwem II wojny światowej i tyranią Stalina i Hitlera, a tym, że biznesmen w filmie opowiada o tym, jak zdobywa wolne miejsce na parkingu? Naprawdę można postawić znak równości między tymi „zbrodniami”? Rzeczywiście, wybitny musi być psycholog z tego pana Hillmana. Pewnie stanie się już niedługo doradcą jakiegoś szlachetnego polityka, pokroju George’a Busha jr. [Tu sobie uświadomiłam, że we wczesne sobotnie popołudnie znaleźliśmy od pierwszego podejścia miejsce parkingowe w stolicy, pod dworcem Centralnym, tuż pod Złotymi Tarasami, gdzie nikt trzeźwo myślący nawet nie próbuje parkować samochodu, bo wie, że tego nie da się zrobić. A nam się udało z przysłowiowym palcem w nosie... no, ale na szczęście racjonaliści znają uniwersalne wytłumaczenie dla wszystkiego: PRZYPADEK].

Dalej autor wykazuje się żenującą niewiedzą i nieznajomością europejskiej tradycji:

Wypełniają ją spłycone i wypaczone interpretacje wyjętych z kontekstu fragmentów nauczania religii wschodnich („Wszystko jest umysłem”)…

Myśl ta nie pochodzi z religii wschodu. Jest to I Prawo Hermetyzmu wg Szmaragdowej Tablicy Hermesa Trismegistosa, twórcy tradycji alchemicznej, czyli zachodniej ezoteryki przedchrześcijańskiej.

Od kiedy więc prawo przyciągania zostało – dzięki Rhondzie Byrne – przedstawione światu, nic już nie stoi na przeszkodzie, żeby cała kula ziemska zamieniła się w jeden wielki ekskluzywny kurort. No, może przesadziłem. Jeśli bowiem tyle milionów ludzi zapoznało się już z „Sekretem” i rozpoczęło regularną praktykę modelowania świata podług swoich marzeń o bogactwie i szczęśliwości, a tym światem nieustannie wstrząsają wojny, kryzysy, trzęsienia ziemi, czy epidemie, znaczy to niechybnie, że wciąż istnieje spora grupa wichrzycieli zakłócających moc pozytywnych wibracji. W którymś momencie trzeba się więc będzie zastanowić, co z nimi począć. Przecież prawo przyciągania działa, a raj jest na wyciągnięcie ręki. Ci, którzy ośmielą się je zakwestionować będą zatem w prostej linii odpowiedzialni za całe zło, jakie wciąż na świecie pozostanie.

Czyżby autor coś tu sugerował? Że nadciąga jakieś „ostateczne rozwiązanie”? Jakaś masowa eksterminacja owych „mącicieli” przez adeptów „Sekretu”? Hmmm, tu mróz przeszedł mi po plecach. Człowiek, który sugeruje takie podejrzenia przypomina mi szekspirowskiego Jagona.

Gdyby to napisał jakiś religijny fanatyk, nie zdziwiłabym się. Filozofia „Sekretu” i nauczanie Osho są dla Kościoła poważną konkurencją odrywającą owieczki od pokornego i bezrefleksyjnego klepania pacierzy i bicia się w piersi. Przez wieki religia przekonywała nas do życia w cierpieniu, wmawiając ogłupionej ludzkości, że tylko dzięki wyrzeczeniu się wszelkiego ziemskiego szczęścia i radości można osiągnąć życie wieczne. A więc płać na tacę, a jeśli się nie daj Boże wzbogacisz oddaj wszystko co posiadasz Kościołowi, a w zamian za to zaznasz nieustającego szczęścia w raju. Perspektywa spędzenia wieczności w piekle skutecznie trzymała ludzi w ryzach i zamieniała ich w pokorne, bezwolne i do granic możliwości zastraszone istoty, które na samą myśl o samodzielnym myśleniu zamierały z przerażenia. I o to właśnie chodziło: gdyby ludzie zaczęli myśleć, dostrzegliby, jak są oszukiwani, a wtedy na pewno zrzuciliby kajdany i odeszli wolni.

Ale tego nie napisał ksiądz. Jest to tekst racjonalisty o materialistycznym światopoglądzie. Czyżby po raz kolejny potwierdzała się moja teza, że religia i materialistyczna nauka idą ręka w rękę i że obie mają podobne cele?

Ludzie z III stopnia rozwoju nie mają najmniejszego szacunku dla tradycji duchowej ludzkości, więc ją bezceremonialnie depczą. Nie mają też poszanowania dla godności człowieka jako takiego. Dla nich liczy się tylko dzisiejszy stan wiedzy, zgodny z aktualnie i oficjalnie obowiązującym paradygmatem i tylko „swoi”, czyli ci, którzy myślą tak samo i mają takie same cele. Tylko dzisiejsi racjonaliści posiadają wiedzę i mądrość wszelaką, a dawniej to tylko małpoludy żyły w jaskiniach lub przez pustynie przewalały się hordy zabobonnych i zarośniętych prymitywów modlących się do błyskawic. Cenzura, zakazy, nakazy i terror oraz zakłamana (i przymusowa) szkolna edukacja to ich narzędzia służące wymuszaniu „porządku” przez ludzi o świadomości inkwizytorskiej, z wielką bezwzględnością wcielających w życie swój osobisty światopogląd, bez różnicy, czy religijny, czy materialistyczny.

Po okresie totalitaryzmu religijnego czeka nas totalitaryzm ateistyczno-materialistyczny, czyli tyrania naukowo oświecona. Prawdziwa Era Wodnika: racjonalistyczna kontrola totalna, o której Kościołowi, zdanemu wyłącznie na swoje zdolności propagandowe (czytaj: zastraszanie) nawet się nie śniło. Uczeni zrobią to lepiej. Zaczipują nas wszystkich, a jeśli to nie pomoże zastosują chemiczną lub elektroniczną kontrolę umysłu. I już nikt nie będzie marzył o kryminalnej wolności duchowej czy finansowej, o szczęściu w ramionach ukochanej osoby ani o swobodnym harcowaniu po świecie, jakby cała planeta była jego domem. A przede wszystkim dzięki takiemu prostemu rozwiązaniu nikt nie będzie samodzielnie kombinował. Bo od tego kombinowania mógłby wpaść na jakiś niebezpieczny pomysł i zrobić coś głupiego, na przykład wystąpić przeciwko prawowitej władzy lub co gorsze dokonać morderstwa lub zamachu. Lepiej więc zapobiegać niż leczyć.

Żeby się odstresować po tej przerażającej lekturze po raz kolejny obejrzałam „Sekret” i jakby na złość panu Stawiszyńskiemu poczułam się lepiej. Ci ludzie wyglądają na szczęśliwych i zrealizowanych, nikt nie robi wrażenia krwiożerczego faszysty posiadającego stada pracujących na niego niewolników ani potwora psychopatycznie karczującego dla zysku amazońską dżunglę. Ale może ja czegoś nie rozumiem – może pomysł napisania książki i zarobienia dzięki niej miliona dolarów jest przestępstwem?

Na tym świecie jest mnóstwo szaleństw i zbrodni, wielu żądnych krwi i władzy tyranów, ale pan Stawiszyński nie ma im nic do zarzucenia. Wszystkiemu winny jest Osho, którego życiową misją było uwolnienie ludzi z kajdan ogłupiającej i wiodącej na duchowe manowce religii, wyrwanie ich z matrixowej iluzji tego świata, kreowanego przez cynicznych polityków i zatruwanego przez wynalazki nowoczesnej nauki i pokazanie im, że liczy się tylko osobista wolność. Że życie na klęczkach, w religijno-politycznej iluzji, w szaleństwie zdobywania dóbr materialnych i w ogłupianiu przez telewizyjną rozrywkę jest nic nie warte, więc nie ma innego wyjścia, jak po prostu się przebudzić i zacząć realizować własny, przytomny plan istnienia na tej planecie lunatykujących małp.

PS. Ponieważ w tekście padł zarzut, że nauki przedstawione w “Sekrecie” nie opierają się na żadnej tradycji pozwolę sobie tu przytoczyć kilka cytatów z Biblii. Chyba nikt nie zaprzeczy, że chrześcijaństwo jest tradycją.

Temu, którego umysł jest stały zachowujesz pokój, pokój mówię, bo Tobie zaufał (Iz. 26,3)

Myśl o tym, co miłe, co sprawiedliwe, co uczciwe i czyste… O tych rzeczach myśl
Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy (Iz. 43,18)

…zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie (Flp. 3,13-14)

Bo to, czego się bałem nawiedziło mnie (Job 3,25)

Cokolwiek postanowisz uda ci się, a nad twoimi drogami zabłyśnie światło (Job 22,28)

Jeśli coś możesz, to wszystko jest możliwe dla wierzącego (Mk. 9,23)

Czy nie przykazałem ci: bądź mocny i mężny! Nie bój się i nie lękaj się, bo Pan, Bóg twój, będzie z tobą wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz (Jozuego 1,9)

Ja, Pan, twój lekarz (II Księga Mojżeszowa 15,26)

… wiara twoja uzdrowiła cię, idź w pokoju (Łk 8,48)

Rzekłem: wyście bogami i wszyscy jesteście synami Najwyższego (Ps. 82,6)

Według wiary waszej niechaj się wam stanie (Mt. 9,29)

Wszystko jest możliwe dla wierzącego (Mk. 9,23)

Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: przenieś się stąd tam, a przeniesie się i nic niemożliwego dla was nie będzie (Mt. 17.20)

Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by rzekł tej górze: wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się (Mk. 11,23)

Odpowiedzi: 82 do “„Sekret” przetłumaczony na język racjonalistyczny”

  1. Gall powiedział/a

    Do Osoho mam kilka zastrzeżeń. Ma ciekawe przemyślenia, ale w książkach można znaleźć kwiatki. Na pewno nie mogę go uznać za nieomylnego czy oświeconego.

  2. Gall powiedział/a

    „Chorujesz na nowotwór złośliwy? Twoje czteroletnie dziecko zginęło potrącone przez pijanego kierowcę? Rodzice zostali okrutnie zamordowani? Gwałcił cię ojciec i do tej pory nie możesz sobie z tym poradzić? Zdradzę ci sekret. To twoja wina. ..
    Na szczęście jeszcze nie wszystko stracone – guz może zniknąć, dziecka nic wprawdzie nie przywróci do życia, ale możesz mieć inne, równie rozkoszne jak tamto, które zginęło (najlepiej z jakąś nową, piękniejszą żoną albo z nowym, bardziej przystojnym mężem). A srebrne Porche, sto milionów euro na koncie, prywatny jacht zacumowany przy jakimś urokliwym wybrzeżu Pacyfiku oraz ogromna posiadłość w Południowych Włoszech skutecznie złagodzą smutek po stracie rodziców i wspomnienia o ojcu gwałcicielu”.
    Ostatnio słyszałam jak jedna z wróżek (dość znana) tłumaczyła klientce dlaczego do tej pory w życiu jej się nie układa. Kobieta opowiadała, że co się zwiąże z jakimś mężczyzną, to za jakiś czas musi go pogrzebać. Ogólnie ciężkie życie. „Czy ja mam jakieś długi? Dlaczego w życiu mi się nie układa?” A pani wróżka, odpowiada że no cóż, długów żadnych nie masz, ale w poprzednich wcieleniach miałaś pod dostatkiem miłości, szczęścia. Teraz trzeba nazbierać ciężką karmę. Trudno się nie pogubić w tym co mówią osoby zajmujące się rozwojem duchowym. Nie wiadomo jak to traktować? Jestem ciekawa co ta wróżka myśli o the secret. Tą karmę to chyba kocha. Nie widzę sensu w takim razie wizualizować sukcesu , dostatniego i szczęśliwego życia.

  3. Obywatel powiedział/a

    Jasne, że Osho i cały ten Newage’owy boom na “Secret” trochę spłycają istotę duchowości, ale mimo wszystko pisanie takich artykułów, jak to robi Stawiszyński, to jest walenie z armaty do komarów. Ktoś tu ma fobie chyba. :P Wyciągać porównania z Hitlerem tylko dlatego, że nie chce się zdradzić po prostu ze swoim fanatycznym materializmem i skrajnym, “lewicowym” pseudo-lyberalyzmem.

    Widać że napisał to taki lewak, co za autorytet ma np. “Gazetę”, Michnika czy Bartoszewskiego – w końcu deprecjonuje poprzez porównanie do Adolfa. Jakby napisał to prawak skrajny, hołdujący, nie wiem, Rydzykowi, Gwieździe czy “Reczpospolitej”, to byłoby porównanie do gorszącego stalinizmu i stałoby jak wół, że Osho to taki nowy Lenin (co i tak miałoby o niebo sensowniejsze podstawy, bo Osho w istocie odwoływał się do niespełnionego ideału komunizmu).

    Pamiętajcie, ludzie, na przyszłość. Prawica to Hitler a lewica to Stalin.

    Pewni ludzie są tacy prości, jakby mechaniczni. Czytałaś może czasem jakieś blogi na salonie24, oprócz Jadczyka i fizyków? Jak juz wyczaisz po której stronie politycznej jest autor bloga, możesz przewidzieć większość jego poglądów i reakcji. :) Wesoło. :) A ci, którzy z jakichś względów chcą zachować w miarę zdrowy rozsądek i patrzą na świat mniej radykalnie, obrywają najwięcej, z lewa i z prawa – i każdy tam dostaje zaraz piany na ustach i próbuje takiego delikwenta “upupić” i określić za pomocą jednego z dwoch wyrażeń. Albo “lewak” albo “prawak”.

  4. astromaria powiedział/a

    @ Gall – już się ucieszyłam, że nie łykasz bezkrytycznie tego, co czytasz i nie dajesz sobie wciskać kitu, a ty mi tu wyjeżdżasz z jakimiś wróżkami. Co mają wróżki wspólnego z tym tematem?

    @ Obywatel: jasne, że “Sekret” to taka wersja duchowości dla małych Jasiów. Jest wielce mało prawdopodobne, że każdy kto wizualizuje sobie te miliony na koncie zostanie milionerem, ale każdy powinien zdawać sobie sprawę z tego, że nastawienie do życia wpływa na jego funkcjonowanie na co dzień, a co najważniejsze – na zdrowie.

    “Prawica to Hitler, a lewica to Stalin” – masz rację, Stawiszyński (cytując Hillmana) nie pisze jednym tchem o Hitlerze i Stalinie (ja robię tak często, bo dla mnie nie stanowi różnicy, który jest prawakiem, a który lewakiem). Hillman, który najwyraźniej jest idolem Stawiszyńskiego pisze o Hitlerze i… Mussolinim! Jakby Mussolini miał takie same zasługi jak jego kumpel. Dobrze go rozgryzłeś, buachacha. (“Takie przekonanie jest formą szaleństwa, napędzanego fantazją omnipotencji, którą owładnięci byli Hitler i Mussolini”). I wszystko jasne!

    Kiedyś pobuszowałam po blogach na salonie, ale szybko mi się odechciało. Jest dokładnie tak, jak piszesz – miałam wrażenie, że pisują tam cyborgi, które zostały oprogramowane przez jakichś mało twórczych programistów. Jak napisałam w Mapach świadomości, Kartezjusz musiał na każdym kroku spotykać takich ludzi, skoro doszedł do wniosku, że człowiek jest maszyną i że nie ma duszy. Jedni mają wgrany program prawicowy, inni lewicowy, a każda z tych frakcji ma zakodowaną potrzebę strzelania do tych, którzy idą środkiem.

  5. Obywatel powiedział/a

    Gall chyba chodzi o to, że takie gadanie tj wróżki to też w sumie oznaka zatwardzenia mózgu jak u tego racjonalisty. :) Z tego co zrozumiałem, to jakaś deterministka, co uważa (pewnie się “Dziadów” Mickiewicza naczytawszy wcześniej) że jak ktoś miał poprzednie życie pełne radochy, to obecne będzie miał do kitu, bo tak już Bozia nakazała. :)

    Aha – i rypsło Ci się przy Hermesie – hermetyzm, alchemia to absolutnie nie jest to samo co hermeneutyka. :) Tę ostatnią to wymyślili teolodzy protestanccy do dokładnego i wnikliwego badania nad pismem świętym, a potem przemknęła do filozofii (i antropologii :P ).

  6. astromaria powiedział/a

    Jak się ma ADHD to wszystko może się porypać :( zaraz poprawię.

  7. XYZ powiedział/a

    Kochana Mario, Ty nie masz ADHD (nie daj se wmówić tych kłamstw przez jaśnie oświeconych lekarzy i innych zdechlaków, co się im z dupą nie chce nigdzie ruszyć), tylko jesteś pełna życiowej energii ;) Mi też próbowano wmówić ADHD, co zawsze spotykało się z podjęciem dynamicznych kontrdziałań w postaci mojego moon in aries i szybkim wybiciem im tego pomysłu z głów ;]

    Swoją drogą zachęcam cię do obejrzenia swojego gmaila. Wysłałem Ci tam art. o Lilith.

  8. Jaga powiedział/a

    Tak, dobrze piszesz, trzeba zmienić myśli, sama tego doświadczyłam, choć nie w taki sposób żeby dobre myśli odmieniały moje życie, nic z tego nigdy tak się nie stało, a wręcz odwrotnie, czasem przy bardzo ponurych myślach spotykało mnie wszystko co najlepsze jakby na przekór i przy cudownych pozytywnych dostawałam cios za ciosem. Wiem na pewno, co i jak wtedy myślałam na tej płaszczyźnie doznałam porażki. Nie mniej jednak to dobre w najgorszej dolinie, wierzyć mieć nadzieję i afirmować na przekór światu i to akurat wyszło – mieć nadzieję, bez wiary w cokolwiek. Czy przyciągamy ludzi w prost proporcjonalnie do naszych duchowych potrzeb ? Zgodzę się z tym, dlatego żyjemy na ziemi i ty Astromario musisz aż otwierać usta gdy ich spotykasz, czyż nie :)

  9. astromaria powiedział/a

    @ XYZ – o rany, zapomniałam!!! Odebrałam tego maila, ale potem czymś się zajęłam i na śmierć zapomniałam, a jeszcze potem tego maila przysypały inne maile i przestał być widoczny. No, ale ADHD jest w tym przypadku bardzo dobrą wymówką – jak się ma ADHD, to się nie pamięta, co się robiło 5 minut temu :P

    @ Jaga – a może to było tak: miałaś dobre myśli, więc wykreowałaś coś dobrego, ale w międzyczasie wpadłaś w czarne myśli, a to dobre zrealizowało się z poślizgiem, nie od razu i tak wyszło, że stało się to w czasie “dołka”. I odwrotnie: kiepskie myśli wykreowały coś, co objawiło się w czasie, kiedy już zaczęłaś myśleć pozytywnie. Ja ostatnio nie wpadam w dołki więc mam nadzieję, że nic złego mi się nie lęgnie. W każdym razie (odpukać) jest OK, mimo, że mam teraz Saturna w 12 domu.

  10. Jaga powiedział/a

    Cha cha ja też mam Saturna w 12 domu, bom ascendentalna Waga. Nie wpadam w dołki ale mam przemyślenia sięgające tam gdzie nigdy nie zaglądałam ;) Wiesz chyba tak było, miałam pozytywne myśli choć posypało się niemiłosiernie i do końca, to w końcu spełniło się to o czym marzyłam, tyle że wiele lat później gdy już nie wiązałam jednego z drugim, ale za to obficiej niż oczekiwałam, jak w nagrodę za optymizm i wytrwałość. Ale nigdy nie działo się to równolegle, jedynie trochę pomagało być pomimo wszystko szczęśliwą :)
    A propos książki ten pan ma trochę racji, w swojej analizie oparł się na cudzie, a cudów nie ma i nic nie dzieje się at hot. Tymczasem osoby z którymi rozmawiał to szybko rezygnujące i jeszcze bardziej podupadające jednostki. Mario nie znasz tego problemu, bo masz inny program na życie, już twój horoskop stara się za ciebie. Księżyc w Lwie, a co powie ktoś kto ma Księżyc w Rybach i jakiejś kwadraturce z Saturnem ? To dopiero dolina jak się nic lepszego w programie życia nie znajdzie.
    ps. jak sądzę i dobrze wyliczyłam masz Bliźnięta w 9 domu ?

  11. astromaria powiedział/a

    Znam ten problem. Niestety, a może stety. Mam bardzo dużo wody w horoskopie, prawie same kwadratury, a dominującymi planetami są Pluton i Saturn. To tacy “złoczynni dobroczyńcy”, których hasłem jest “co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”. Przez większość życia mnie zabijali, ale jako żem Feniks, więc odrastałam, ale poobijana. W końcu naprawdę padłam. Wyszłam dosłownie grabarzowi spod łopaty, ale to właśnie stało się początkiem sukcesu.

    Co mi z Księżyca w Lwie, kiedy jest on w koniunkcji z Plutonem i kwadraturze z Saturnem? To dla Księżyca bardzo niewesołe nastroje. Do tego Wenus w koniunkcji z Saturnem, w retro i w Skorpionie. Teraz już mnie to nie boli, ale przez całe życie było depresyjnie, bluesowo i boleśnie.

    Dobrze wyliczyłaś, zdolna z ciebie dziewczynka :) Policz sobie ile mam kwadratur, robi wrażenie, hehe.

  12. Ramosz powiedział/a

    Tutaj jest parę przemyśleń (blog redaktora Stawiszyńskiego) nt. śmierci:

    http://www.redakcja.pl/Tekst/Spocznij/527965,Cwiczenia-z-umierania.html

    Autor dochodzi do wniosku, że nie ma się czego bać :)

  13. astromaria powiedział/a

    Boszzzz, typowa pisanina osobnika z III etapu. Przeczytał wszystko, co kiedykolwiek napisano na zadany temat po czym (niczym kujon z podstawówki) przemielił to w swoim nadaktywnym i nigdy nie spoczywającym umyśle i na końcu ogłosił werdykt. Tak to jest, kiedy ktoś przywykły wyłącznie do używania racjonalnej strony swojego mózgu bierze się za tematy nie mające zbyt wiele wspólnego z logiką. Długie, nudne i jałowe. Ale myślałam, że będzie bardziej “radykalne” w stylu “wszystko jest do dupy i nie ma sensu, więc sam nie wiem, co ja tu jeszcze robię”. Jestem zaskoczona pozytywnymi w sumie wnioskami.

    Na tym samym portalu znalazłam taki oto kwiatek: http://www.redakcja.pl/Tekst/Eko/528558,Eutanazja-aborcja-swinska-grypa.html

  14. PrincessWhiteWolf powiedział/a

    Jaga:) Na zyczenie:Ja mam Ksiezyc w Rybach w 3 domu i kwadrature do Saturna Wenus koniunkcji w 7 domu. Niespecjalnie odczuwam jakies wielkie doliny:))) nawet chyba mniej niz wiekszosc moich znajomych.

  15. tomline powiedział/a

    Już za życia Osho kilkadziesiąt krajów wydało ustawy, które zabraniały mu wkroczenia na ich terytoria uzasadniając to chęcią zniszczenia religii, kultury i moralności.
    Co jest warta kultura licząca kilka tysięcy lat i religia skoro jeden człowiek mógłby ją zniszczyć ? i to jaką bronią !
    Przedstawiciele religii nie chcieli z nim dyskutować tylko podawali go do sądu pod zarzutem “zranienia uczuć religijnych” lub wywierali naciski na przedstawicieli rządu i sądy i tylko dlatego, że powiedział coś przeciwko czyimś przesądom ( co nie oznacza, że przyjmuję bezkrytycznie wszystkie wypowiedzi OSHO).

  16. PrincessWhiteWolf powiedział/a

    Osoby z licznymi kwadraturami ida sciezka wojownika. Tylko tacy czynia trwale zmiany na swiecie i maja inicjatywe cos zmienic i chwala im za to.

  17. Tohu - Wabohu powiedział/a

    Stawiszynski opublikowal kilka testow polemicznych w Tarace, ale poniewaz zniknelo wyszukiwanie przez autora to trzeba guglem.
    Generalnie odnosze wrazenie ze jest to osoba ktora chcialaby wyjsc poza racjonalistyczny paradygmat jednoczesnie pozostajac w nim : )
    Chocby po to, zeby istniec w mainstreamowych mediach.

  18. astromaria powiedział/a

    Zastanawiałam się skąd znam to nazwisko – być może z Taraki właśnie. Przeleciałam po jego tekstach – i ogarnęło mnie zdumienie. Facet pisze raczej dość rozsądnie i nieemocjonalnie, przywala conieco Kartezjuszowi, wydaje się OK. I teraz jeszcze bardziej nie rozumiem o co chodzi? Skąd tyle jadu i skąd taki ładunek najgorszej, kłamliwej demagogii, jaką mogę sobie wyobrazić (“jeśli spotkały cię te potworności to twoja wina”), i taka potrzeba walenia z najpotężniejszych, wręcz atomowych dział do czegoś tak w sumie bzdurnego, jak “Sekret”? Czytając wstęp do tego tekstu w Newsweeku byłam naprawdę przerażona fanatyzmem i jakąś chorą zaciekłością autora. Dla mnie to, co napisał (o tym zabitym dziecku przede wszystkim) było wręcz patologiczne, po prostu inaczej tego nie potrafię określić. Są w tym jakieś niezdrowe emocje. Skąd? O co chodzi? Jeśli gdzieś tu jest faszyzm, to właśnie w jego artykule.

    @ Tomline: “Co jest warta kultura licząca kilka tysięcy lat i religia skoro jeden człowiek mógłby ją zniszczyć ?” dokładnie, to nie kultura i nie religia, tylko kolos na glinianych nogach. Jeśli chodzi o nauki Osho, to na tej ziemi nie ma ani jednego nauczyciela duchowego, który byłby doskonały. Wydaje mi się, że jeśli ktoś osiąga naprawdę wysoki poziom rozwoju, to już mu się nie chce gadać ani nauczać, bo wie, że i tak nikomu nie pomoże i nikogo do niczego nie przekona. Każdy jest tam, gdzie jest i może tylko trochę zwiększyć pulę swojego rozumienia, ale na pewno nie oświeci się, jeśli nie jest na to gotowy, choćby jego mistrz chodził na uszach. Osho jest fajny, ale oczywście byłoby głupotą czytać go bezkrytycznie i wszystko przyjmować jako objawienie.

    W tym tekście Stawiszyńskiego były jeszcze cytaty z Osho, kompletnie wyrwane z kontekstu, a co więcej “zapodane” przez aktorów jako ich objawienia. Ktoś, kto nie zna Osho mógłby na tej podstawie wyrobić sobie zdanie, że to jakiś czubek. To też było wredne i demagogiczne. W sumie poczułam się naprawdę zbulwersowana, że ktoś, kto jest doktorantem z filozofii może tak mieszać w g…. (za przeproszeniem).

    Jeszcze cytował tam np. Zenona Waldemara Dudka, który orzekł, że to wszystko nie ma żadnego osadzenia w tradycji. Tymczasem ma, i to w biblijnej. Kto nie wierzy niech się pofatyguje na moją stronę, gdzie po tekście “Biblia” podaję cały zestaw cytatów brzmiących jakby żywcem z “Sekretu”. Bo biblia, wbrew temu, co się wmawia owcom, jest traktatem magicznym. Msza zresztą też. I klątwy, błogosławieństwa oraz cała reszta również.

  19. Jaga powiedział/a

    Mario, to bardzo dobry horoskop – twórczy i to wcale nie żart. Ludzie o takiej sile i napięciu w systemie, mogą się na prawdę sprawdzić. Ktoś kiedyś napisał że ilość tzw. szlifujących aspektów jest zasługą z poprzedniego wcielenia, nie dlatego że to pokuta, ale że to ostatni twórczy szlif, sprawdzenie wszystkich wcześniej przeżytych doświadczeń. Inni teoretycy tematu sądzą wręcz odwrotnie, ja jednak uznaję tę pierwszą i mniej niepopularną, że kawadratury uszlachetniają, wzmacniają i testują zdobyte wcześniej doświadczenia.
    Mam dwie nie ciekawe kwadratury i wystarczą żeby przez całe życie nade mną dominowały i psuły szyki !

  20. Sowa powiedział/a

    http://nowy-horyzont.info/tajemnicze-przymierze-t1217.html
    (po angielsku)

    Dzielę się niesprawdzonym linkiem.

    Co myślicie o tekście?
    Ja uważam, ze może być spreparowany, no bo skoro NIGDY nie powinien wyciec, a wyciekł, to coś tu jest nie tak.
    Z drugiej strony – oddziałuje na wyobraźnię i czuję, że może być prawdziwy w więcej niż jednym miejscu.

    Ma może ktoś jakieś sprawdzone informacje na ten temat?

  21. astromaria powiedział/a

    Sowa: każde kłamstwo musi być podane w sosie prawdy. Czasem prawda stanowi większość, bo inaczej nikt by nie uwierzył. Nie czytałam jeszcze tego, bo nie zdążyłam, a poza tym już mi się spać zachciewa, więc nie wypowiadam się na ten temat.

  22. jk powiedział/a

    Z każdym kolejnym artykułem mam coraz większy odruch wymiotny, bez urazy.
    Temat tyleż bulwersujący, co nudny. Ile można patrzeć na większe i mniejsze bzdury wypisywane przez ludzi, którzy uwielbiają pisać o tym, o czym nie mają pojęcia? A nawet gorzej: o tym, czego nie rozumieją ani troche i nie spróbują zrozumieć. Tss… mi mówili “bądź dorosły!” – i to ma być dorosłość? pierdole, wole być Dzieckiem, tak jak mi zawsze podpowiadała intuicja :)
    Nie, nie… tacy ludzie są do bólu nudni. Tak samo nudni jak inni fanatycy, czy to religijni, magijni czy jeszcze inni.

    Ciśnie mi się na usta “po co o tym pisać?”, ale wtedy sobie przypominam, że warto czasem sobie popisać. A z mojej strony fajnie sobie poczytać i dowiedzieć się, że ten świat jest jeszcze bardziej popieprzony niż sądziłem. Cóż. Nigdy mi się nie spieszyło do ‘prawdziwego’ świata. Zbyt sztuczny. Zbyt ludzki.

    Taa… fajnie sie czyta, przynajmniej póki nie najdzie myśl o ateistycznej inkwizycji, przed którą będzie się trzeba chować, hihi. I co my zrobimy, gdy zapłoną stosy i znów palić będzie się wiedźmy i wiedźminów?

    A tak przy okazji zejścia na temat kwadratur, przy całej mojej astrologicznej ignorancji, ciekawi mnie ogromnie czy ~13 owych to już dużo? :p

    @Sowa
    Takich i podobnych, choć zupełnie innych, tekstów jest przynajmniej wiele. Czy zawierają w sobie prawdę? Na pewno nie całą, choć może troszkę. Po prawdzie, nigdy nikt poza ‘twórcami’ danego tekstu nie wie i nie dowie się ile w tym prawdy. …a, że twórca potrafi być… hmm… różnego stanu psychicznego, czego też się nie dowiemy, to jeszcze inna kwestia. Ee, co to ja miałem… a! Multum czynników niesprawdzalnych, bez których nie da się określić ‘prawdziwości’ nawet z dużą dokładnością – no, chyba, że mówimy o dopasowaniu do własnego światopoglądu. Tak czy inaczej, we wszystkim jest ziarno prawdy; w końcu nawet szaleńcy opowiadają nam starożytne mity :p

  23. astromaria powiedział/a

    Koleś, jeśli jesteś maso, to pomyliłeś adres. To nie ten blog. Trzeba być półgłówkiem, żeby czytać coś, czego się nie trawi. Jest w sieci mnóstwo blogów, możesz sobie wybrać któryś, który ci bardziej pasuje. Skoro z lubością czytasz coś, co przyprawia cię o mdłości to koniecznie odwiedź swojego psychiatrę.

  24. astromaria powiedział/a

    @ Sowa: to trochę przypomina Protokoły Mędrców Syjonu. Jeśli cię to interesuje, to w sieci znajdziesz mnóstwo materiałów na ten temat. Pisała też o tym Laura Knight-Jadczyk w tekście “Protokoły patokratów

  25. jk powiedział/a

    I po co tyle w Tobie agresji? Niepotrzebnie jesteś negatywnie nastawiona, zapewne przez nadmiar doświadczeń internetowych.
    Powiedzmy, że w związku z późną porą nie wyraziłem się dość jasno. Komentarz o odruchu, co dla mnie oczywiste, dotyczył treści artykułów. Wiesz, tego co opisałaś. Tego, jak, z tej perspektywy, wygląda świat. A wygląda kulorowo. Niczym paw. Prościej?
    Nie boli mnie to co piszesz, nie boli mnie jak to piszesz. Boli mnie, że to, co opisujesz, istnieje. Boli mnie, że takie sprawy, jak tu opisujesz, istnieją. Oczywiście ‘boli’ w czysto metaforycznym sensie, z tym akurat problemów nie mam.

    Wyraziłem się ciut jaśniej?

  26. astromaria powiedział/a

    Teraz wyraziłeś się zupełnie inaczej niż poprzednio.

    Poprzednio napisałeś “Z każdym kolejnym artykułem mam coraz większy odruch wymiotny, bez urazy. Temat tyleż bulwersujący, co nudny”. Jak miałam to zrozumieć, jeśli nie dosłownie, zwłaszcza że zupełnie niedawno jakiś “racjonalista” próbował mi tu rzygać z przyczyn ideologicznych.

    Reszta wypowiedzi też taka raczej mętna. Na drugi raz nie pisz, jeśli jesteś śpiący. Blog nie ucieknie, rano też tu będzie.

  27. jk powiedział/a

    Jak zrozumieć… Np. nie dając się ponieść stereotypom internetowym, patrząc na całość wypowiedzi, dostrzegając fragmenty, które absolutnie nie pasują do “racjonalisty”.
    A jak mówię: bez urazy, to szczerze mam na myśli: bez urazy ;)
    I, jak to mówią, rzyg rzygowi nie równy, i nie każdy, kto o wymiocinach wspomina jest od razu bezmózgim trolem, którego na dzieńdobry należy obrażać, prawda?

    Ale, ale… ja rozumiem – internet. Powinienem być przyzwyczajony.

  28. astromaria powiedział/a

    Prawdę mówiąc twoja wypowiedź była dla mnie raczej niezrozumiała i nie mogłam się zorientować, z pozycji jakiej opcji światopoglądowej się wypowiadasz. Widocznie oboje byliśmy śpiący, bo mimo że jestem nocnym Markiem tej nocy czułam się nieco przymulona z powodu nadciągającego burzowego frontu atmosferycznego. Tak więc oboje byliśmy śpiący – jak w życiu. Wszyscy lunatykujemy w tym Matrixie i nie wiemy co jest czym.

    Ja też powinnam być przyzwyczajona, ale jakoś nie jestem.

    A co do kwadratur: 13 to bardzo dużo (tyle właśnie mam i ja).

  29. jk powiedział/a

    Nie pozostaje wiec chyba nic innego jak tylko, w momentach przeblyskow swiadomosci, budzic sie nawzajem. I chałwa za to…

    Ha, ciekawe. Opcja swiatopogladowa. W koncu wszyscy maja jakis swiatopoglad… co zreszta zgrabnie prezentujesz na tym blogu. Mam swoj swiat i swoje kredki… ktos kiedys tak mowil jak bylem maly i mi zapadlo w pamiec. Ale ile w tym prawdy… nie ma to jak swiat, w ktorym zlo walczy z jeszcze wiekszym zlem.

    Powiedzialbym, ze nie rozumiem ludzi zyjacych w niepelnym swiecie, niewazne czy religii czy nauki, ale byloby to klamstwo. Zastanawiam sie raczej jaki sens ma mowienie o nich? W tym pytaniu jestem szalenie powazny, gdyz sam raczej unikam kontaktow z wieprzami(nic obrazliwego, kazde okreslenie z czegos wynika). Wiec, jeslis laskawa, powiedz: czemu Cie interesuja owi nudni ludzie, ktorzy maja tak malo do zaoferowania? Z czego wynika Twa chec do uczenia(nie bojmy sie tego slowa) innych, do przekazywania publicznie wiedzy kontrowersyjnej?

  30. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Pozytywne myślenie przywołuje pozytywne zdarzenia, w konsekwencji i poprawę zdrowia i nie jest to wielka magia, a raczej sztuka życia, choć i magią można to nazwać jak kto woli, podobnie jak istnieje magia picia czy parzenia kawy.
    Aaron Antonovsky opracował po II wojnie światowej nowy model zdrowia – Salutogenezę skupioną na poszukiwamiu pozytywnych wymiarów i czynników życia – ,,wspierających i podtrzymujących stan zdrowia”. Badania swoje oparł na obserwacji ,,(…)dwóch wzorców zachowania więźniów.
    Pierwsza grupa osób po uwolnieniu nie umiała odzyskać woli życia, pozostawała zgorzkniała, pesymistyczna, współczynnik umieralności był wśród nich relatywnie wyższy. Druga grupa prezentowała tymczasem optymizm, pogodę ducha i większość z nich wiodła po wojnie długie i szczęśliwe życie.(…), Antonovsky zauważył(…),że ich zróżnicowane podejście do życia po odzyskaniu wolności musi wynikać nie z uwarunkowań zewnętrznych, lecz raczej z czynników wewnętrznych(…)” – (por.http://www.psychologia-spoleczna.pl/artykuly-czytelnia-48/24-psychologia-zarzadzania/384-model-salutogenezy.html)
    Mamy, aż nadto dowodów i doświadzeń historycznych na to jak ważna jest wewnetrzna wola istnienia, świadomość życia, świadomości własnego sprawstwa w naszym życiu, wewnetrznego umacniania w pozytywnych aspektach, wiary w pozytywną przyszłość. Jeśli, ktoś neguje rozwój wewnetrzny, medytacje, pracę nad sobą by przyciągać pozytywne aspekty rzeczywistości, to określa siebie jednoznacznie… i może to dobrze, że pisze książkę krytykującą ,,Sekret” bo się nie wyprze, że nie napisał czegoś takiego… Sam sobie świadecwo wystawia na wiekuistą pamiątkę dla potomnych…

  31. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Acha, Newsweek, a nie książkę(książki piszą i tak) lecz i to wystarczy… jako świadectwo historyczne…

    Pozdrawiam Astromario

  32. astromaria powiedział/a

    @ Jk: każdy ma jakiś światopogląd, tyle tylko, że jedni mają cudzy, a inni własny. Ciekawe, że posiadacze nieswojego światopoglądu są najbardziej bojowi i gotowi zginąć w jego obronie, a że jest ich zdecydowana większość, więc jest problem (np. z powodu demokracji, kiedy dają mu wyraz w wyborach). Posiadacze własnego światopoglądu są bardziej tolerancyjni, ale dlatego, że jest ich mało i nie mają ochoty się bić nie mają zbyt wielkiego wpływu na to, co dzieje się wokół.

    “Zastanawiam sie raczej jaki sens ma mowienie o nich?” Ma taki sens, że wielu nawet myślących ludzi nie uświadamia sobie, co im w tym świecie nie pasuje. Ja też tak miałam: próbowałam się jakoś wpasować w któryś z ogólnie przyjętych nurtów myślenia i za każdym razem kończyło się to klęską. Nie pasowałam ani do ludzi religijnych ani do ateistów. Nawet w swoim tropieniu ukrytej prawdy podążam inną ścieżką niż reszta, bo większość z tych ludzi to katolicy lub reprezentanci innych odłamów chrześcijaństwa, panicznie przerażonych tym, bo zapowiada Biblia, Apokalipsa i sam bóg Jahwe. Z nimi też mi nie po drodze, bo nie należę do wyznawców ani wielbicieli tego bóstwa i w razie wypełnienia się proroctw nie pójdę za nim (znaczy za tym bóstwem, bo podejrzewam, że może się ono tu zjawić we własnej, gadziej osobie). Pomyślałam więc, że warto o tym pisać, żeby ludzie wiedzieli, że jest zawsze trzecia, a nawet czwarta opcja. Że każde stado baranów jest tylko stadem baranów i niczym więcej, więc ludzie nie powinni się do nich przyłączać, bo są ludźmi i powinni myśleć, a nie pobekiwać beee beee beee ;) i bezrefleksyjnie podążać za przewodnikiem.

    Niektórzy sami na to wpadli, a niektórym trzeba to podpowiedzieć i pokazać, że można po swojemu.

    No i bardzo nie lubię, jak osoby opiniotwórcze robią ludziom wodę z mózgu, jak pan Stawiszyński i inni mądrale.

    Poza tym, jak napisała tu Jaga – osoby z takim horoskopem to wojownicy. Ja zdecydowanie podążam ścieżką wojownika. Na kapłana ani rzemieślnika się nie nadaję, bo zaraz łapię za miecz i nim wywijam. Nie można działać wbrew naturze, ale można ją trochę kontrolować i kierować w bezpieczny nurt. Dlatego nikogo nie zabijam na śmierć, ale słowem to i owszem. Kiedyś miałam jęzor straszliwie niewyparzony, ale w moim wieku człowiek się uspokaja i staje trochę bardziej filozoficzny.

  33. Jaga powiedział/a

    “Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]” Tak mi jakoś wpadł w oko ten cytat z lewej … Mam w związku z tym pytanie czy głupiec to optymista, czy jednak zwyczajny głupiec i jak odróżnić mądrego optymistę, o głupiego ? A może to głupie pytanie ?

  34. astromaria powiedział/a

    Głupiec jest kontent z siebie, a optymista jest kontent ze swojego życia. Czyż nie tak?

    Nie-głupiec ma koniunkcję Saturna z Merkurym, co sprawia, że jest niekontent z siebie (a właściwie ze swojego rozumu), co z kolei sprawia, że gotów jest nauczyć się na pamięć całej encyklopedii, byle tylko nie wyjść na głupka, który nic nie wie. I z tego powodu, że jest niekontent staje się mędrcem.

  35. rungarak powiedział/a

    Awantury między ezoterykami, a racjonalistami są równie “fajne” co awantury między religijnymi, a racjonalistami.

  36. steinbock powiedział/a

    Sowa:

    http://nowy-horyzont.info/tajemnicze-przymierze-t1217.html
    (po angielsku)

    > Dzielę się niesprawdzonym linkiem.

    I jak, czytał ktoś? Mnie nie dano tej szansy. Jedyne, co mi się pojawia na monitorze, to taki komunikat:

    “Zostałeś dożywotnio wyrzucony z tego Forum.

    Aby uzyskać więcej informacji skontaktuj się z Administracją Forum.

    Powód nałożenia bana: Czemu nie używasz swego dawnego nicka? Prze…bacza Bóg my nie.

    Twój adres IP został zbanowany.”

    Kurde, nawet nie pamiętam, czy tam w ogóle kiedyś wchodziłam…

  37. vortex powiedział/a

    @Steinbock
    Może masz dynamiczne IP, które kiedyś było przydzielone do kogoś zbanowanego.

  38. astromaria powiedział/a

    @ Rungarak: ezoteryk ma tyle samo wspólnego z ezoteryką co racjonalista z racjonalizmem. Był kiedyś taki paskudny, seksistowski dowcip: czym różni się kobieta naukowiec od świnki morskiej? Odpowiedź: ani świnka, ani morska. To samo można powiedzieć o ezoterykach i racjonalistach.

    @ Steinbok: mało kto ma swój własny, osobisty numer IP, wiem jakie są problemy z banowaniem, bo kiedyś w moim forum wybuchła awantura i trzeba było zbanować dwie osoby. Niestety, oznaczało to zablokowanie np. całej TPSA. I ucierpieli na tym niewinni ludzie.

    Masz tu całość, a dopisek na końcu powie ci, o co chodzi. I potwierdza to moje przypuszczenia, że to Protokoły Mędrców Syjonu:

    Tajemnicze przymierze
    An illusion it will be, so large, so vast it will escape their perception.
    Those who will see it will be thought of as insane.
    We will create separate fronts to prevent them from seeing the connection between us.
    We will behave as if we are not connected to keep the illusion alive.
    Our goal will be accomplished one drop at a time so as to never bring suspicion upon ourselves.
    This will also prevent them from seeing the changes as they occur.
    We will always stand above the relative field of their experience for we know the secrets of the absolute.
    We will work together always and will remain bound by blood and secrecy. Death will come to he who speaks.
    We will keep their lifespan short and their minds weak while pretending to do the opposite.
    We will use our knowledge of science and technology in subtle ways so they will never see what is happening.
    We will use soft metals, aging accelerators and sedatives in food and water, also in the air.
    They will be blanketed by poisons everywhere they turn.
    The soft metals will cause them to lose their minds.
    We will promise to find a cure from our many fronts, yet we will feed them more poison.
    The poisons will be absorbed trough their skin and mouths, they will destroy their minds and reproductive systems.
    From all this, their children will be born dead, and we will conceal this information.
    The poisons will be hidden in everything that surrounds them, in what they drink, eat, breathe and wear.
    We must be ingenious in dispensing the poisons for they can see far.
    We will teach them that the poisons are good, with fun images and musical tones.
    Those they look up to will help. We will enlist them to push our poisons.
    They will see our products being used in film and will grow accustomed to them and will never know their true effect.
    When they give birth we will inject poisons into the blood of their children and convince them its for their help.
    We will start early on, when their minds are young, we will target their children with what children love most, sweet things.
    When their teeth decay we will fill them with metals that will kill their mind and steal their future.
    When their ability to learn has been affected, we will create medicine that will make them sicker and cause other diseases for which we will create yet more medicine.
    We will render them docile and weak before us by our power.
    They will grow depressed, slow and obese, and when they come to us for help, we will give them more poison.
    We will focus their attention toward money and material goods so they many never connect with their inner self.
    We will distract them with fornication, external pleasures and games so they may never be one with the oneness of it All.
    Their minds will belong to us and they will do as we say.
    If they refuse we shall find ways to implement mind-altering technology into their lives. We will use fear as our weapon.
    We will establish their governments and establish opposites within. We will own both sides.
    We will always hide our objective but carry out our plan.
    They will perform the labor for us and we shall prosper from their toil.
    Our families will never mix with theirs.
    Our blood must be pure always, for it is the way.
    We will make them kill each other when it suits us.
    We will keep them separated from the oneness by dogma and religion.
    We will control all aspects of their lives and tell them what to think and how.
    We will guide them kindly and gently letting them think they are guiding themselves.
    We will foment animosity between them through our factions.
    When a light shall shine among them, we shall extinguish it by ridicule, or death, whichever suits us best.
    We will make them rip each other’s hearts apart and kill their own children.
    We will accomplish this by using hate as our ally, anger as our friend.
    The hate will blind them totally, and never shall they see that from their conflicts we emerge as their rulers.
    They will be busy killing each other.
    They will bathe in their own blood and kill their neighbors for as long as we see fit.
    We will benefit greatly from this, for they will not see us, for they cannot see us.
    We will continue to prosper from their wars and their deaths.
    We shall repeat this over and over until our ultimate goal is accomplished.
    We will continue to make them live in fear and anger through images and sounds.
    We will use all the tools we have to accomplish this.
    The tools will be provided by their labor.
    We will make them hate themselves and their neighbors.
    We will always hide the divine truth from them, that we are all one.
    This they must never know!
    They must never know that color is an illusion, they must always think they are not equal.
    Drop by drop, drop by drop we will advance our goal.
    We will take over their land, resources and wealth to exercise total control over them.
    We will deceive them into accepting laws that will steal the little freedom they will have.
    We will establish a monetary system that will imprison them forever, keeping them and their children in debt.
    When they shall band together, we shall accuse them of crimes and present a different story to the world for we shall own all the media.
    We will use our media to control the flow of information and their sentiment in our favor.
    When they shall rise up against us we will crush them like insects, for they are less than that.
    They will be helpless to do anything for they will have no weapons.
    We will recruit some of their own to carry out our plans, we will promise them eternal life, but eternal life they will never have for they are not of us.
    The recruits will be called “initiates” and will be indoctrinated to believe false rites of passage to higher realms.
    Members of these groups [Editor´s Note: the Illuminati] will think they are one with us never knowing the truth.
    They must never learn this truth for they will turn against us.
    For their work they will be rewarded with earthly things and great titles, but never will they become immortal and join us, never will they receive the light and travel the stars.
    They will never reach the higher realms, for the killing of their own kind will prevent passage to the realm of enlightenment.
    This they will never know.
    The truth will be hidden in their face, so close they will not be able to focus on it until its too late.
    Oh yes, so grand the illusion of freedom will be, that they will never know they are our slaves.
    When all is in place, the reality we will have created for them will own them.
    This reality will be their prison.
    They will live in self-delusion.
    When our goal is accomplished a new era of domination will begin. [N. of Ed.: the New World Order].
    Their minds will be bound by their beliefs, the beliefs we have established from time immemorial.
    But if they ever find out they are our equal, we shall perish then. THIS THEY MUST NEVER KNOW.
    If they ever find out that together they can vanquish us, they will take action.
    They must never, ever find out what we have done, for if they do, we shall have no place to run, for it will be easy to see who we are once the veil has fallen.
    Our actions will have revealed who we are and they will hunt us down and no person shall give us shelter.
    This is the Secret Covenant by which we shall live the rest of our present and future lives, for this reality will transcend many generations and life spans.
    This covenant is sealed by blood, our blood. We, the ones who from heaven to earth came.
    This covenant must NEVER, EVER be known to exist.
    It must NEVER, EVER be written or spoken of for if it is, the consciousness it will spawn will release the fury of the PRIME CREATOR upon us and we shall be cast to the depths from whence we came and remain there until the end time of infinity itself.

    W proteście przeciwko żydowskiej prowokatorce która swoimi działaniami polegającymi na ośmieszaniu i podważaniu autorytetów, oraz zachowaniach spamersko – trollingowych powoduje destrukcję tego forum.

  39. vortex powiedział/a

    To chyba faktycznie jakiś abstrakt lub fragment z “good old” Protokołów Mędrców Syjonu, żadne odkrycie.

  40. PrincessWhiteWolf powiedział/a

    Ahhhh w koncy zrozumialam, ze o Tomku Stawiszynskim mowa;)… To bardzo sympatyczny spokojny i inteligentny filozof pracujacy dla Newsweeka, jak i TV Kultura prowadzi. Zdecydowanie nie antyezoteryczny, wrecz przyjazny astrologom, bo jeden z jego najblizszych przyjaciol z jakim byl na studiach doktoranckich jest astrologiem;)

  41. astromaria powiedział/a

    W tym tekście były jeszcze inne fragmenty, których nie zacytowałam, ale wynikało z nich, że ten Osho to był gorszy niż Hitler, bo miał komando uzbrojonych drabów, którzy z karabinami pilnowali, żeby ludzie nie wchodzili w związki damsko-męskie, bo małżeństwo to niewola. No i jeszcze to, że Krishnamurti nazwał go kryminalistą. A ja gdzieś czytałam, że Krishnamurti był schizofrenikiem.

    Tu jest Matrix i nikt nie wie, kto kogo obrzuci jakimi inwektywami i w jakim celu, a potem to się rozchodzi, bo ktoś to wziął serio, gdzieś to zacytował, potem inni na zasadzie głuchego telefonu podawali dalej dopisując swoje i w końcu zrobiły się z igły widły.

    Jeśli chodzi o nauczycieli duchowych, komuny i inne niezależne projekty społeczne, to ja generalnie nie mam zaufania do tego, co piszą oficjalne media. Takie rzeczy są dla władzy niebezpieczne, więc się im ukręca łeb, a potem podaje do mediów “oficjalną wersję” wygodną dla rządzących. Do dziś nie wiadomo, co się wydarzyło w Waco i w sekcje Jima Jonesa. W każdym razie oficjalne wersje zdarzeń są bardzo podejrzane.

  42. PrincessWhiteWolf powiedział/a

    jestem w szoku. Musze gdzies dorwac i przeczytac ten artykul.

  43. astromaria powiedział/a

    Newsweek z 3 maja 2009,
    Masz 3 opcje:
    1) wykupić artykuł na stronie Newsweeka;
    2) dorwać papierową wersję u kogoś znajomego;
    3) poczekać trochę, bo nie mam skanera, ale mogę dać to komuś z rodziny, żeby zeskanował w pracy i przesłać ci na maila

  44. astromaria powiedział/a

    Na końcu tekstu dopisałam kilka afirmacyjnych cytatów z Biblii :)

  45. Szopieżwał powiedział/a

    Stawiszyński pisze ostro, bo nie przepada za afirmatorami, wierzącymi, że dowolne zmiany są możliwe do zrealizowania z poziomu widzimisię. I ma w tym oczywiście rację. Są sytuacje na które nie ma mocnych – choćby się stawało na rzęsach i w obsesyjnej chęci zmiany mantrowało godzinami.
    Najgorszymi faszystami są jednak tacy, którzy niepowodzenie niefortunnego afirmatora opatrują miłosiernym stwierdzeniem : “Cóż – widocznie nie wierzył dostatecznie mocno”. Tych trzeba by wysłać do gułagu, by afirmacją wyczarowali sobie latający dywan, który przeniesie ich ciupasem na Hawaje, gdzie hurysy będą podawać drinki i wachlować pawimi piórami.

  46. astromaria powiedział/a

    Faszyści to faszyści, utożsamianie ich z afirmatorami, choćby nawet tymi z najbardziej zaczadzonymi umysłami, jest (delikatnie mówiąc) zupełnie nie na miejscu. Nie wolno używać takich mocnych słów bez ważnego powodu. Ani Rhonda Byrne ani Osho nie zasługują na to, żeby stawiać między nimi a Hitlerem znak równości, jest to niesmaczne, a nawet głęboko gorszące. Można napisać ostrą recenzję, nie ma zakazu, ale trzeba znać umiar.

    To, że są sytuacje na które nie ma mocnych to fakt – nikt zmarłego nie wskrzesi ani nie podniesie z ruin zbombardowanego domu, ale to chyba rozumieją wszyscy. A jeśli nie, to ich problem. Ale każdy powinien wiedzieć, że sam ponosi odpowiedzialność za swoje zdrowie (odpowiednie odżywianie i stan ducha), a nawet szczęście (komuś, kto wchodzi w związki z nieodpowiednimi osobami nie może się dobrze układać w życiu). Bierne czekanie na śmierć w stanie depresji jest marnowaniem życia. Warto coś zrobić, żeby się wyrwać z marazmu.

  47. Szopieżwał powiedział/a

    “Faszyzm” w dzisiejszych czasach jest czystą retoryką.
    Stosują ją wszyscy, którzy chcą zdyskredytować przeciwnika. Jest to forma pałki, którą wali się na odlew. Nie jest to oczywiście zbyt czysty chwyt, trzeba to przyznać.
    Takimi pałkami są m.in : “antysemita” (uderzenie taką pałką następuje po dowolnej wypowiedzi zawierającej choćby cień krytyki Żydów), “homofob” (to samo w odniesieniu do homoseksualistów), “oszołom” (konserwatyzm).
    Stawiszyński zastosował pałkę, chcąc powalić na ziemię przedstawicieli nielubianych ideologii.

  48. steinbock powiedział/a

    Dziękuję!
    Zmienne IP to mam w domu, ale na razie jestem w terenie i mam internet na kartę, nie wiem, czy to stałe, czy zmienne…

    “W proteście przeciwko żydowskiej prowokatorce która swoimi działaniami polegającymi na ośmieszaniu i podważaniu autorytetów, oraz zachowaniach spamersko – trollingowych powoduje destrukcję tego forum.”

    Hmm, to może oni mają “detektor Żydów”? ;)

    A wracając do p. Stawiszyńskiego i jego tekstów: Cóż, każdy ma swoją opowieść…
    A mądry człowiek, jak powiada Talmud, uczy się od każdego.
    Warto czytać różne teksty, nie tylko osób o poglądach podobnych do naszych.
    A ta jego prowokacja pewnie wytrąciła parę osób z marazmu. Nie wszyscy słyszeli o Osho, nie każdy zna “Sekret”. A może teraz kogoś to zaciekawiło i sam poszuka informacji?

  49. astromaria powiedział/a

    @ Szopieżwał: ““Faszyzm” w dzisiejszych czasach jest czystą retoryką.
    Stosują ją wszyscy, którzy chcą zdyskredytować przeciwnika. Jest to forma pałki, którą wali się na odlew. Nie jest to oczywiście zbyt czysty chwyt, trzeba to przyznać” Faszyzm to zbrodnicza ideologia ludobójstwa, a nie żadna retoryka czy pałka. Nie wolno używać mocnych słów w stosunku do kogoś, kto na to nie zasługuje. Nie nazwę mordercą kogoś tylko dlatego, że go nie lubię ani gwałcicielem kogoś, kto na mnie spojrzał. Trzeba znać proporcje, w przeciwnym wypadku doprowadza się do dewaluacji słów. Używając mocnych słów bez powodu sprawiamy, że prawdziwi faszyści wydają się niegroźni – ot, taka sobie grupa, którą wsadza się do jednego worka z jakimiś rozrabiakami. Potem kiedy policja aresztuje prawdziwych faszystów, to ludzie wzruszą tylko ramionami. Nie wali się z potężnych dział do komarów, to chyba oczywiste.

    “Takimi pałkami są m.in : “antysemita” (uderzenie taką pałką następuje po dowolnej wypowiedzi zawierającej choćby cień krytyki Żydów), “homofob” (to samo w odniesieniu do homoseksualistów), “oszołom” (konserwatyzm)”. Antysemita to ktoś, kto jest uprzedzony do narodu żydowskiego. Nie nazwiesz antysemitą kogoś, kto propaguje “Sekret”, bo to przecież nie ma uzasadnienia w faktach. Ale gdybyś tak zrobił, byłoby to i tak zaledwie lekkie muśnięcie w porównaniu z obelgą, jaką jest “faszysta”. Trzeba znać proporcje i być po prostu człowiekiem przyzwoitym, że nie… faszystą.

    “Stawiszyński zastosował pałkę, chcąc powalić na ziemię przedstawicieli nielubianych ideologii” – i bardzo brzydko się zachował. Nie wolno prześladować ludzi z powodów ideologicznych, bo to jest FASZYZM właśnie. Ja na co dzień doświadczam takiej ideologicznej wrogości, bo od kiedy zakazano bić Żyda, asfalta i pedała fanatycy znaleźli sobie innego kozła ofiarnego – astrologów, radiestetów i ezoteryków. A najmocniej biją ci, którzy nie wiedzą co zwalczają.

  50. jk powiedział/a

    Wybacz offtopic, ale po prostu uwielbiam dokanczac jak juz zaczynam. Zeby sie nikt nie obrazal wytlumacze to faktem, ze offtop taki potrafi dac duzo wartosciowych informacji… prawda? prawda.

    “Poza tym, jak napisała tu Jaga – osoby z takim horoskopem to wojownicy.”
    W duzym uogolnieniu tez niby jestem wojownikiem, a jednak co do oswiecania ludzi mam calkiem inne podejscie. Nie ma co upraszczac. Moze wlasnie przyszedl czas zrewidowac i ten poglad?
    Musialbym dobrac sie do porzadnego astrologa, bo zanim sam sie dobrze naucze to troche minie… ale to temat na inna rozmowe.

    “Ja zdecydowanie podążam ścieżką wojownika. Na kapłana ani rzemieślnika się nie nadaję, bo zaraz łapię za miecz i nim wywijam.”
    A to problem byc kaplanem z mieczem (ew krucyfiksem) w rece i nim wywijac? Dochodowa fucha, i wojowniczosc tez mozna przejawiac :p

    “Kiedyś miałam jęzor straszliwie niewyparzony, ale w moim wieku człowiek się uspokaja i staje trochę bardziej filozoficzny.”
    Tak, tak… ten jęzor to nadal widać ‘w przeszlosc’, ze tak powiem. Zreszta, pogratulowac.
    Nie ma co sobie lat dodawać, w końcu młoda kobieta jesteś.. bo ile masz, 35? Nie pytam – tak tylko sobie gadam. Ale jak tak mówisz ze sie czlowiek z wiekem uspokaja i staje bardziej filozoficzny, to drzyjcie narody – jak ja bede w Twoim wieku… hehe.

  51. astromaria powiedział/a

    “A to problem byc kaplanem z mieczem (ew krucyfiksem) w rece i nim wywijac?” – dla kobiety tak, bo trzeba-by wstąpić w szeregi jezuitów, a tam bab nie przyjmują :P

    “Nie ma co sobie lat dodawać, w końcu młoda kobieta jesteś.. bo ile masz, 35?” dzięki za odmłodzenie. Przestaw sobie cyferki, a będzie OK. Ja nie zamierzam się starzeć, nawet jak ciało mi zwiędnie, to dusza dalej będzie rozkwitać.

  52. Jaga powiedział/a

    W zasadzie jeśli idzie o tego Głupca i Mędrca, to z twojej odpowiedzi wynikało by, że – głupiec jest kontent z siebie, a mędrzec z udanego życia. Ale jak można mieć udane życie bez wiary i zadowolenia z siebie ? Wydawało mi się, że najpierw trzeba zacząć od zmiany nastawienia w stosunku do siebie. Czyż ktoś, kto wiedzie życie beznadziejnego nieudacznika, nagle któregoś dnia wejdzie na ścieżkę afirmacji, dajmy na to “Sekretu” , nie będzie w oczach większości społeczeństwa postrzegany jako zwyczajny głupek ? Będzie a jakże :)
    Jak zwykle kwestia interpretacji słów. I tak – można tym cytatem , komuś kto jest zadowolony z siebie – nieźle dowalić, albo można go nie cytować i uznać, że kontent z siebie to człek jest właśnie na drodze pożądanej i koniecznej zmiany swojego życia i afirmacji, dajmy na to “Sekretu” . Czy to nie tak że każdy mędrzec z początku zawsze jest zadowolonym z siebie głupcem? Gdyby tak nie było, nigdy nie ostał by się mędrcem. Problem spoczywa gdzie indziej. Mędrzec bardzo szybko zamieni się na powrót w głupca, gdy będąc kontent z siebie nie uznaje niczyjego zdania za bardziej przekonywujące od własnego. Jednym zdaniem, “gdy pozjada wszystkie rozumy”
    Pozdrawiam serdecznie :)
    ps. A co z koniunkcją Merkurego z Uranem ? Czy to geniusz, czy szaleniec i głupek ?

  53. Gall powiedział/a

    @Astromaria: PanT.S jest racjonalistą, który się nie zna, któremu nie chciało się zgłębić tematu. Nienajlepsze zdanie ma też pewnie o tarocie, astrologii. Nim nie ma co się przejmować.
    Aczkolwiek powątpiewania pana redaktora na temat sekretu, podzielają też osoby z tak zwanej działki ezoterycznej. I nie mam tu na myśli nawiedzonych guru bab, które plota trzy po trzy. Jak się przysłuchać niektórym ludziom to nawet rozsądnie gadają. Nie wiem czy ich zdanie na temat pozytywnego myślenia w stylu sekretowskimto to kit. Dla nich pewnie nie. Podejrzewam, że przekonanie o tym , że pewnych rzeczy nie da się uniknąć, zmienić, bo taka karma i trzeba przerobić, wynika z ich własnych doświadczeń, przekonań. Jeżeli im się nie udawało przez długie lata wpłynąć na swoje życie poprzez pozytywne myślenie, a jeszcze dostali za to po łapach (jak twierdzą za pójście na skróty) to nie dziwota, że wszelka próba „przechytrzenia” losu przez klienta, jest kwitowana przez nich ostrzeżeniem niech pan uważa, bo jeszcze pan za to zapłaci, próżny trud itd.
    Nie mam jeszcze do końca wyrobionego zdania na temat the sekret. Jednakże katastrofizm związany z karmą niezbyt mi odpowiada. Zwłaszcza, że zazwyczaj kończy się na argumentach bo tak ma być. A przecież spłacanie karmy pod wieloma względami sensu nie ma.

  54. astromaria powiedział/a

    Podobno ten pan stara się nie być racjonalistą. I podobno nawet czasem mu to wychodzi. Na razie nie miałam czasu, żeby przypomnieć sobie, co pisywał na Tarace, ale może w końcu tam zajrzę i przeczyszczę swoją pamięć.

    Ale to inna para kaloszy. Mnie chodzi o coś innego: można napisać artykuł polemiczny, a nawet bardzo krytyczny i można się nie zgadzać, nawet zupełnie. Można nie wierzyć w “Sekret” wcale albo tylko częściowo. Wszystko można. Byle tylko znać proporcje.

    Jeśli ktoś nazywa Rhondę Byrne i Osho faszystami, stawiając między nimi a Hitlerem znak równości, to powinien się dobrze popukać po głowie, bo ciekawa jestem, jakich słów użyje pisząc o tymże Hitlerze i zbrodni ludobójstwa. Nie dewaluujmy słów w taki sposób.

    Ja rozumiem, że można nie lubić Osho. Nikt go lubić ani mu bezkrytycznie wierzyć nie musi. Ale kiedy pisze się do Newsweeka, powinno się zachować przynajmniej jakieś pozory obiektywizmu i schować dzikie emocje w jakimś bezpiecznym miejscu. No i najważniejsze – ta demagogia!!! Ten tekst czyta się jak dzieło jakiegoś opętanego religijną czy ideologiczną nienawiścią inkwizytora, którzy przeinacza fakty i leje olej na płomień społecznej nietolerancji.

    Jeśli chodzi moją opinię o “Sekrecie”: nie wierzę (nie jest możliwe), żeby każdy, kto sobie wyobrazi miliony na koncie mógł te miliony otrzymać. Z kilku powodów. Przede wszystkim z takiego, że podświadomie w to nie wierzy i nie jest w stanie w to uwierzyć, choćby pękł. A poza tym – jest wielu takich, który tych milionów się boją. Tak, boją się! Ja na przykład na samą myśl o tym, że stałabym się właścicielką milionów wprost ścierpłam z przerażenia. Naprawdę, nie wiedziałabym, jak je przy sobie zatrzymać i co z nimi zrobić. Pewnie rozdałabym je wszystkie swoim bliskim. Sądzę, że miliony mnie wcale nie kochają, a ja nie kocham ich. I sądzę, że miałabym z ich powodu raczej kłopoty, niż radość. Bo mnie wcale nie interesują żadne luksusy, gdy w świecie ludzie umierają z głodu, a zwłaszcza nie kręcą mnie bliskie relacje z bogaczami (II etap rozwoju, to nie moja działka).

    Tu nie chodzi o karmę, lecz o sposób, w jaki została zaprogramowana podświadomość danej osoby. Kto w to uwierzy, ten osiągnie, ale mało kto potrafi uwierzyć aż tak mocno. I tak konsekwentnie nad tym pracować.

    Natomiast jeśli chodzi o zdrowie, to jestem najświęciej przekonana, że jest ono w zasięgu ręki każdego z nas. Zdrowie jest tym, co się nam należy jak psu buda. Człowiek nie musi chorować (no, chyba że wszedł do reaktora w Czarnobylu, żeby ratować ludzkość lub mieszkał w skażonej chemicznie lub radioaktywnie okolicy). Tu “Sekret” wraz ze zdrową żywnością, ziołami i mikroelementami może sprawić najprawdziwszy cud.

    A Osho?

    Lektura jego książek wyzwala ludzi z kajdan religijnych i światopoglądowych. I za to go cenię. Na pewno jego dzieło nie jest tożsame z dziełem Hitlera i faszystów. Trzeba być straszliwym demagogiem, żeby pisać takie bzdury.

  55. jk powiedział/a

    “głupiec jest kontent z siebie, a mędrzec z udanego życia. Ale jak można mieć udane życie bez wiary i zadowolenia z siebie ?
    Bycie kontent z siebie, a bycie zadowolonym i wiara w siebie to cos zupelnie innego (chyba, ze ktos ma ochote czepiac sie slowek).

    Upraszczajac:
    - Glupiec jest kontent z calosci swego jestestwa, jest wrecz ignorantem, gdyz nie widzi potrzeby zmian siebie, uwaza sie za wystarczajaco, powiedzmy, rozwinietego. Przez to, spoczywa w stagnacji – jest zadowolony i trwa w tym.
    - Medrzec widzi swe wady i zalety, lub przynajmniej stara sie je poznac; zmienia to, co chce lub potrzebuje w sobie zmienic. Jest zadowolonym z siebie – z drogi ktora sie podaza – ‘ze swojego zycia’ – ale jest to droga, a nie lezenie i smierdzenie przed tv.

    Prosciej:
    glupiec – stagnacja,
    medrzec – rozwoj
    glupiec – kanapa
    medrzec – droga
    Z obu mozna byc szczesliwym, w obu stanach mozna byc szczesliwym, ale wlasnie na tym polega roznica.

    Tak bym to wyjasnil.

    “Czyż ktoś, kto wiedzie życie beznadziejnego nieudacznika, nagle któregoś dnia wejdzie na ścieżkę afirmacji, dajmy na to “Sekretu” , nie będzie w oczach większości społeczeństwa postrzegany jako zwyczajny głupek ? Będzie a jakże :)

    Tak samo jak i absolutnie niebeznadziejny nie-nieudacznik. Oczywiscie jezeli zrobi tak powazana osobistosc, reakcje beda rozne. Ale to kwestia nastawienia ogolu spoleczenstwa do takich czynnosci, wiec wydaje mi sie, ze zwiazek jest raczej nikly.

    “I tak – można tym cytatem , komuś kto jest zadowolony z siebie – nieźle dowalić,”
    A ktory medrzec przejmie sie tym (w sensie “zostanie mu dowalone”)? A ktory glupiec przejmie sie tym?(lub czy Ty sie przejmiesz jezeli glupiec sie przejmie) :)
    Czasem przywalic warto, bo ktos pomiedzy glupcem a medrcem sie zastanowi – i moze wyjdzie na droge?

    “albo można go nie cytować i uznać, że kontent z siebie to człek jest właśnie na drodze pożądanej i koniecznej zmiany swojego życia i afirmacji, dajmy na to “Sekretu”.”
    Albo mozna cytowac i uznac :)

    “Czy to nie tak że każdy mędrzec z początku zawsze jest zadowolonym z siebie głupcem? Gdyby tak nie było, nigdy nie ostał by się mędrcem.”
    A… czemu mialby nie stac sie medrcem? Niektorzy od urodzenia nie sa zadowoleni – poki wkrocza na droge. I czy ich mozna nazwac glupcami? Albo glupcami zadowolonymi z siebie? Nieee…

    “Problem spoczywa gdzie indziej. Mędrzec bardzo szybko zamieni się na powrót w głupca, gdy będąc kontent z siebie nie uznaje niczyjego zdania za bardziej przekonywujące od własnego. Jednym zdaniem, “gdy pozjada wszystkie rozumy” ”
    Ja bym powiedzial “mędrzec bardzo szybko zamieni się na powrót w głupca, gdy będąc kontent z siebie nie *slucha niczyjego zdania i nie rozwaza go.”. Jednym slowem, gdy ego rzuci mu się na mózg (vel pozjada rozumy).

    Aaa, zapomnialem ostatnio dodac.
    Wspomnialas, Mario, o gadzim bostwie odnoszac sie do YHWH. Tak mi sie przypomniala historia, ktora kiedys czytalem – generalnie chodzilo w niej o to, ze yhwh nie jest nawet bostwem, ale czyms bardziej w rodzaju pasozyta energetycznego. Co do gadziości też bym mial watpliwosci, raczej nie ta generacja bogow… ale co ja tam wiem. Nie dyskryminujmy gadow.
    Zreszta, zmienia sie era, wiec od bóstw i innych odmiencow az sie roi na swiecie. Podobno. Wiec kto wie, moze juz tu są? :p

  56. astromaria powiedział/a

    :D Na samym dole sidebaru z cytatami mamy dwie inne opinie na temat głupców, wygłoszone przez Moliera: “Głupszym od nieuka jest głupiec uczony” i “Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca”. Powiem szczerze, że te cytaty za każdym razem rozśmieszają mnie do łez. Molier jest suuuper :D

    Z obserwacji Internetu można wysnuć wniosek, że prawie każdy uważa siebie samego za mędrca. Milczących mędrców w nim nie uświadczysz, bo albo się istnieje w sieci, albo nie. Kto milczy, tego nie ma. A skoro ktoś pisze, to widocznie uważa, że ma coś mądrego do przekazania. I tu właśnie widać problem: jak człowiek coś napisze, to jedni go chwalą, a inni walą na odlew. Za to samo. Czyli “głupiec i mędrzec nie widzą tego samego drzewa”, jak to rzekł jakiś mędrzec, ale nie pamiętam który (Babaji?). Wniosek z tego taki, że mądrości ludzi różnią się od siebie nierzadko tak mocno, jak dzień od nocy. Obiektywnych kryteriów oceny mądrości raczej nie ma. Każdy ma własne i jest przekonany, że jego widzenie spraw jest jedynie słuszne. Bo każdy rozumie tylko to, co jest w stanie zrozumieć ze swojego poziomu pojmowania rzeczywistości. To, co poniżej ocenia jako głupie, ale (uwaga!), to co powyżej również jest dla niego idiotyzmem. Jest tak, bo on tego nie rozumie. A skoro nie rozumie, to jest dla niego oczywiste, że to z tego powodu, że to musi być głupie (bo mądre oczywiście by zrozumiał i docenił).

    Mądry zawsze ma jakieś wątpliwości i stara się “podliftować” (jak to pisał Janusz Zajdel w kultowej jak dla mnie powieści “Limes inferior”), a głupiec, nie zdając sobie w ogóle sprawy ze swojej głupoty jest bardzo z siebie zadowolony (a więc jest kontent). I na tym polega problem.

    “Czyż ktoś, kto wiedzie życie beznadziejnego nieudacznika, nagle któregoś dnia wejdzie na ścieżkę afirmacji, dajmy na to “Sekretu” , nie będzie w oczach większości społeczeństwa postrzegany jako zwyczajny głupek ? Będzie a jakże :) ” – jeśli się będzie tym chwalił na prawo i lewo, to pewnie uznają go za wariata. Ale to jeszcze nic, problem w tym, że otoczenie natychmiast ściągnie go do własnego, beznadziejnego poziomu, bo to jest polskie piekło przecież. Już mu “rzyczliwi” krewni wytłumaczą, że tego się nie da zrobić i że na pewno mu się nie uda. No i oczywiście mu się nie uda. Bo jak miałoby się udać? Już my do tego nie dopuścimy!

    “I tak – można tym cytatem , komuś kto jest zadowolony z siebie – nieźle dowalić” – kochana, ludzie sobie wzajemnie dowalają z różnych przyczyn i na każdym kroku, a pretekstem może być wszystko, nawet pryszcz na nosie.

    A tak na zakończenie: mój szwagier afirmuje sobie wszystko, co zamierza zrobić. I temu facetowi naprawdę wszystko się udaje. Ale z nim jest pewien problem: on się tego nauczył od swoich rodziców, którzy tak go wychowali i wmówili mu, że wszystko, czego zapragnie na pewno mu się uda, wystarczy to sobie tylko wyobrazić i już się to ma. Więc dla niego jest to rzecz oczywista i on nie ma żadnych wątpliwości. Pamiętam, jak mi to tłumaczył, jakby to była najbardziej oczywista oczywistość, a ja wtedy nie miałam o tym wszystkim pojęcia, więc myślałam, że jaja sobie robi. Ale jak kiedyś kupił samochód od mafioza, i ten samochód mu się posypał zaraz po przyjeździe do domu, to facet pokazał, co potrafi. Nas po prostu zamurowało: poszedł do tego bandziora, jak jakiś głupi i zaczął odgrywać pierwszego naiwnego. Zaczął mu tłumaczyć, że samochód jest złomem i że bardzo prosi o zwrot kasy. Zza kontuaru wyszło dwóch takich łysych, bez szyi i zaczęli na szwagra groźnie patrzeć. A ten nic, tylko dalej gada swoje. Że to nieuczciwe, że to się nie godzi i że on bardzo grzecznie prosi o zwrot kasy. Mafiozo na to, żeby spadał. A szwagier dalej marudzi. I nie uwierzycie, ale oddali mu całą kasę!!! I nie pobili. I jeszcze grzecznie odprowadzili do bramy.

    Podobną historię opowiedziała moja koleżanka, która prowadzi knajpkę na trasie na Pruszków. Kiedyś do knajpy zajechała luksusowymi limuzynami zgraja mafiozów. Hersztem był pewien bardzo znany typ, który potem był świadkiem koronnym, ale wtedy jeszcze stał na czele mafii i robił co chciał. Nażarli się i napili do syta, na zakończenie poprzewracali stoliki, ale o zapłacie nawet nie było mowy. Zrobili wymowny gest w stronę tej dziewczyny i pojechali w siną dal. I cóż ona biedna mogła zrobić? Policzyła straty, a nogi miała miękkie ze strachu, ale jak doszła do siebie postanowiła, że się tak nie da wykorzystać. Może nie uwierzycie, ale każdego wieczora przed zaśnięciem wyobrażała sobie, że mafia oddaje jej całą kasę co do grosza. I wyobraźcie sobie, po kilku tygodniach w knajpie znowu pojawił się ów słynny mafiozo, tym razem bez bandy, ale za to pijaniutki w cztery litery. Towarzyszył mu jego osobisty (że tak powiem) sekretarz. I ten mafiozo ruszył prosto do biura. Moja koleżanka nielicho się wystraszyła, ale przywołała na twarz profesjonalny uśmiech i serdecznie go powitała. A ten rzucił się na nią, zaczął ją całować po rączkach i gorąco przepraszać za złe zachowanie kolegów. Kobieta wprost zamarła z wrażenia. A potem nastąpiło coś, w co trudno uwierzyć: mafiozo zwrócił się do swojego towarzysza i wydał mu polecenie zapłacenia za wszystkie straty, jakie poniosła moja koleżanka. Tamten miał strasznie przerażoną minę, bo nie wiedział, co zrobić. Bał się, że jak szefunio wytrzeźwieje, to mu mordę obije, że oddał kasę. Ale sprzeciwić się też nie miał odwagi. Więc drżącą ręką wyciągnął z portfela plik banknotów i zapłacił.

    No i niech mi teraz ktoś powie, że to nie działa.

    @ Jk: żyjemy w Matrixie i z tym jhwh sprawa jest niejasna. Wydaje mi się, że może istnieć kilka egregorów tej postaci. Dlatego możliwe, że pasuje tu kilka wyjaśnień. Pasożyt energetyczny też. Ale jak się czyta ST, to trudno się oprzeć wrażeniu, że jest to księga ufologiczna, a wielki “bóg” grzmiący zza góry Synaj jest hersztem tej bandy, terroryzującej biednych pastuszków owiec.

  57. arvedui powiedział/a

    tak sobie wlazłem na racjonalistę ostatnio z odnośnika…i przeraził mnie bezmiar tępoty większości komentujących użytkowników.
    o ile człowiek oświecony kojarzy mi się z częstym używaniem zwrotów “być może”, “najprawdopodobniej”, “według aktualnie uznawanych teorii”, co jest przeciwieństwem religijnych fanatyków, to na portalu racjonalista stosunek użytkowników – oświeconych racjonalistów do tępych fanatyków ma się jak 1 do 10.

    to jest porażka, zresztą trudno się spodziewać tego po społeczności opierającej się na ambiwalentości i walce z odrzuceniem – bo jak inaczej widzieć to, że są już i śluby racjonalistyczne, i zjazdy racjonalistów, za niedługo będzie pewnie katechizm racjonalisty.
    to jest po prostu zbiorowisko zgorzkniałych ludzi w jakiś sposób odrzuconych od wielkiej struktury kościoła katoli – i nieświadomie odtwarzających własną – na wzór i podobieństwo kościoła.

    taka rewolucja od złego cara do “lepszego” stalina.

    szok…jeśli tak wyglądają elity umysłowe tego kraju to ten kraj nie ma przyszłości.

  58. astromaria powiedział/a

    To jest po prostu mentalność inkwizytora. Na mentalność nie ma mocnych, jest nieśmiertelna jak trawa.

    Kiedyś tacy ludzie pracowali dla przewodniej siły narodów, jaką był KRK, potem dla PZPR, a teraz dla ateistyczno-materialistycznej nauki. Dostaję od czasu do czasu maile od tego typu uczonych, którzy aż kipią chęcią spalenia mnie na stosie, ale oczywiście najpierw to oni by mnie długo, wolno i boleśnie torturowali, bo przecież musi być długa gra wstępna, gdyż inaczej nie osiągnie się pełnej przyjemności.

    Dlatego nawet nie zaglądam na Racjonalistę. Czułabym się jak w kazamatach świętej inkwizycji. To samo jest na YouTube, gdzie ateiści głoszą swoje przekonania coraz głośniej i coraz okrutniej.

    My wiemy, że to jest “normalne” na tej planecie. Dzień i noc, dobro i zło, oświecenie i ciemnota… dopóki ludzie będą postrzegać rzeczywistość dualistycznie, nic się nie zmieni. Ale najpierw musiałoby upaść chrześcijaństwo, ze swoim świętym paradygmatem walki ze złem. To jednak nie jest możliwe w najbliższym czasie, a kto wie, może nigdy to się nie stanie.

  59. marhevka powiedział/a

    Szkoda osób które w secret nie wierzą a nawet się naśmiewają z tego:( szkoda mi tych ludzi….wszak energia podąża za uwagą wg.tego prawa (Prawo Przyciągania)…dziwie się ,że ludzie ani na chwilkę ani troszeczkę nie próbują się otworzyć…

  60. astromaria powiedział/a

    @ marchevka: ośmieszanie prawdy i odciąganie ludzi od wiedzy duchowej jest robione celowo. Są siły, którym jest na rękę, żeby ludzie byli nieświadomi i nie czuli swojej mocy. Gdyby poznali i zrozumieli Sekret ich potencjał duchowy stałby się na tyle wielki, że zagroziłby porządkowi, jaki jest sztucznie wprowadzany i utrzymywany na ziemi. Ale są tacy, którzy już się przebudzili i władza nie ma na nich wpływu. Inni jeszcze się budzą. A kto zaśpi, ten sam sobie zrobi krzywdę – wolna wola.

  61. marhevka powiedział/a

    Mi jest ciężko uwierzyć w jakiś tam porządek nowy wprowadzany.Owszem są pasjonaci teorii spiskowych i katastrofiści ..ale pewne rzeczy dzieją się bo ktoś dał temu uwagę(często gęsto same lęki nie rzadko wyimaginowane sprowadzają nieszczęścia na człowieka Joseph Murphy też o tym pisał)
    wiem ,że są tacy co się z tego wyśmieją co ja piszę..ale trzeba być wstrzemiężliwym nawet w myślach i wobec sił wyższych. Nasze powiedzenie”nie wywołuj wilka z lasu”…Księga Hioba…Żeby nawet zrozumieć cytaty z biblii trzeba czasu…mi dosłownie zajeło to lata całe(kilka ładnych lat a młoda już nie jestem)

  62. astromaria powiedział/a

    A czy potrafisz uwierzyć w to, że kiedyś do władzy doszli tacy mili kolesie jak Hitler i Stalin? Chyba nie zanegujesz faktu istnienia w naszej ziemskiej rzeczywistości zbrodniczych idei, które wciąż się odradzają i psychopatów, którzy wciąż mają apetyt na totalitarną władzę?

    W głównym wydaniu wiadomości radiowych i telewizyjnych ani w gazecie Wyborczej nie usłyszysz ani słowa prawdy o tym, co szykuje się w Unii Europejskiej. TV nie pokazuje żadnych transmisji z Parlamentu Europejskiego, więc praktycznie nikt w Polsce, poza kilkoma maniakami tropiącymi prawdę nie wie, co tam knują. Wpisz sobie do wyszukiwarki YouTube nazwisko europosła Nigela Farrage, a on oprowadzi cię po unijnym parlamencie i zdemaskuje takich facetów jak Sarko, Barroso, Brown i paru innych.

    Wierzmy w dobro, wierzmy w bezpieczeństwo i nie myślmy o zagrożeniach, zalewajmy miłością Sarkosego, Barroso, Browna, Tuska i Buzka (wielkiego miłośnika GMO), kochajmy Monsanto, aspartam i opryski z nieba i śpijmy spokojnie w naszych łóżeczkach, wierząc w to, że mądrzy i szlachetni politycy zrobią nam dobrze. I zrobią nam – ubezwłasnowolnią nas zdrowotnie, chemicznie i elektronicznie dla naszego własnego dobra, żebyśmy sami sobie krzywdy zrobić nie mogli.

    Ja zawsze powtarzam – prawda leży gdzieś w środku.

    Nie możemy ufnie i biernie jak barany poddać się naszym “szlachetnym” politykom, “uduchowionym” kapłanom i “mądrym” uczonym. Musimy im stale patrzeć na ręce i zachowywać czujność. Nie znaczy to jednak, że musimy wpadać w lęki i generować czarne myśli.

    Myślmy pozytywnie i walczmy aktywnie, zachowując równowagę ducha i umysłu. Zapewniam cię, że jest to do zrobienia, ale trzeba medytować, bo bez tego szaleństwo czai się za rogiem.

  63. marhevka powiedział/a

    Nie zaneguje przecież czegoś co miało miejsce prawda…napewno są osoby chore na władze tego też nie zaneguje..bo bez tego nie byłoby inaczej polityków jak u nas i wszędzie…kiedyś jedna osoba powiedziała “osoby które próbują kontrolować innych nie mają w ogóle pojęcia o sobie i ogromne problemy ze sobą…” jak to możemy odnieść do polityki/ów???…to ,że media wszystkiego nie podają albo wyolbrzymiają jakieś inne fakty to jest to normalne(muszą mieć przecież oglądalność stacje lub kanały)Nie zdziwię się wcale jeśli okaże się ,że najważniejsze problemy jakieś są tuszowane albo bzdurami od czegoś odwracają ludzką uwagę(od czegoś mam na myśli coś ważnego).Może faktycznie tak jest…

    Popadanie w lęki i czarne myśli nie jest dobrym rozwiązaniem(no jeśli chcemy faktycznie wykrakać sobie jakąś katastrofę, bo to tak działa,powiedzenie “nie” nie wystarczy).

    Warto być optymistą bo jeśli nawet cuda nie wydarzą się od razu to przynajmniej lepiej sie żyje i od narzekania głowa nie rozboli…

    Mi się jeszcze szaleństwo nie przytrafiło…staram się zachować równowagę…

    Jak już wcześniej wspomniałam…lata mi zeszły żeby pewne rzeczy pojąć a i tak nadal muszę pracować nad sobą a mnawet wykorzeniać dawne nawyki.
    Pewnie nie tylko ja…

    Matka Teresa powiedziała “Nie pojadę na żaden antywojenny zjazd…Jak będzie jakieś Pokojowe spotkanie to się tam zjawię”…Ona rozumiała :)

  64. astromaria powiedział/a

    Antywojenne zjazdy są pozbawione sensu, bo wojen jako zjawiska nie da się zwalczyć. Da się natomiast położyć kres jakiejś konkretnej wojnie, nad której wywołaniem pracuje właśnie jakiś paranoiczny albo pazerny polityk. Gdyby ludzie zrozumieli, jaką dysponują siłą żadna wojna by nie wybuchła. Problem polega na tym, że ludzie są bierni jak barany. Kilka osób krzyczy, że źle się dzieje, bo Bush chce zbombardować Irak bez żadnego powodu, garstka świadomych obywateli wychodzi na ulice i robi manifestację, a cała reszta ma to gdzieś. Reszta woli się bawić, pić piwko, żreć chipsy i gapić się na wirujące w MTV damskie pupy i cycuszki. Inni nie wierzą, że ich działania mogą pomóc. I tym sposobem Bush może robić, co mu się żywnie podoba, bo wie, że nawet zwalenie wież WTC w biały dzień i uśmiercenie 3000 obywateli własnego kraju ujdzie mu na sucho. I uchodzi. A ludzie w naiwności swojej wybierają następnego prezydenta, który opowiada im bajki i Bush może spać spokojnie, bo wie, że dopiero dwa pokolenia później ktoś wspomni o tym, że powinno się go powiesić za zbrodnię. Ale on już i tak będzie martwy – umrze śmiercią naturalną, nie doczekawszy sądu i sprawiedliwego wyroku. Tak jak nie doczekali ich inni, dopuszczający się podobnych zbrodni politycznych.

    “Co posiejesz, to żąć będziesz” – jak nie w tym, to w następnym wcieleniu. Nasza bierność w końcu kiedyś obróci się przeciwko nam, kiedy to my staniemy się ofiarami takiego cyrku. Za obojętność na krzywdę innych zapłacimy tak, że inni będą obojętni, gdy nam będzie się działa krzywda.

  65. astromaria powiedział/a

    PS. Oto fragment filmu Zeistgeist – na ten temat “jak historia się powtarza”:

    http://www.youtube.com/watch?v=u1Sxo5uESUU

    Jeśli nic nie zrobimy okaże się, że mamy rząd światowy, że państwa i narody znikły z mapy, a światem rządzą faszyści i gestapo. I robią to tak, jak Hitlerowi nawet się nie śniło.

  66. vortex powiedział/a

    Wg mnie negowanie wszystkich jak to nazywają media “teorii spiskowych” to zaklinanie rzeczywistości. Oczywiście, że wiele z nich to majaki zaburzonych lub wręcz chorych psychicznie ludzi (ciekawostka – ostatnio spotkałem na jednym z forum wypowiedzi kobiety, która twierdzi, że HAARP cyklicznie powiększa i zmniejsza jej piersi ;) . Ale wiele z nich jak to mówią “trzyma się kupy”. Ale przecież na świecie jest tylu psychopatów przekonanych o swojej wyjątkowości, dzieje tyle okrutnych, nieludzkich wydarzeń, z których nagłaśnianych jest ledwie ułamek (chociaż w tym przypadku może to i lepiej, łatwiej zachować równowagę psychiczną nie wiedząc o wszystkim). Okazuje się, że ludzie są zdolni praktycznie do wszystkiego, a tzw racjonalistom nie mieści się w głowie, że możliwy jest układ sporej grupki wynaturzonych egoistów w temacie totalnej władzy nad światem. Zachwycają się tymczasem osiągnięciom niektórych krajów, które stały się obozem pracy i pewnie wg nich “wzorem” dla reszty populacji.

  67. astromaria powiedział/a

    Ten sam autor w tym samym piśmie (zwanym przez niektórych Newsweed) wyśmiał teorie spiskowe. Poznać głupiego po śmiechu jego. Władza każdą wolną myśl unieszkodliwia i rozbraja nazywając ją przejawem paranoi, a każdy przypadek ujawnienia prawdy określa jako teorię spiskową. Patrzysz rządzącym na ręce, masz czelność krytykować, to jesteś wariatem. A tylko wariaci wierzą wariatom. Każdy, kto w to uwierzy jest świrem. A kto chciałby mieć etykietkę świra? Niewielu jest na tyle odpornych, żeby chodzić z taką “metką” i czuć się dobrze.

    Co do tej kobiety – być może to ta sama świruska, która parę lat temu zasypała dosłownie cały polski internet wyznaniami, że HAARP na nią dybie i przypala jej mleko. No cóż, możliwe, że to nie wariatka, tylko agentka od zadań specjalnych. W każdym razie w moim forum dostała bana.

    Etykietka “teorii spiskowych” sprawia, że ludzie nie pytają, kto zabił Kennedy’ego i księżnę Dianę, ani kim był David Berkowitz czy Mark Chapman. Racjonalni ludzie wierzą w oficjalne wyjaśnienia, które kupy się nie trzymają i są jednym wielkim stekiem bredni, a wariaci z wielką logiką wypunktowują kłamstwa i matactwa. Ale przecież lud został zahipnotyzowany religią naukowego racjonalizmu, więc wierzy w wersje zwane “naukowymi”, a wyznawcy teorii spiskowych to wariaci, więc nikt ich nie słucha.

    PS. Ja znam wiele mrocznych prawd, tropię je od lat, ale nie tracę równowagi psychicznej. Może mam dziwną psychikę, a może to kwestia praktyk duchowych, ale jakoś wyzbyłam się lęku. Myślę, że ten brak lęku daje mi siłę i gwarantuje nietykalność. Lęk tworzy dziury w powłoce energetycznej, sprawiając, że człowiek staje się podatny na atak, a przynajmniej skłonny do uległości.

  68. Gall powiedział/a

    W jakim celu ktoś miał by zabić księżnę Dianę? Przecież ona się tylko charytatywnie udzielała.

  69. vortex powiedział/a

    To chyba ta sama. Nie spotkałem się z jej wypowiedziami wcześniej, więc nie wiedziałem, że jest taka sławna. Chociaż o bycie agentką jej nie podejrzewam, jednak ma za małe “pole rażenia” i grono osób do których mogą dotrzeć jej wypowiedzi jest mocno ograniczone.
    Chapman to morderca Lennona, a Berkovitz? Nie słyszałem o takiej osobie, czym się “zasłużył”?
    Co do odporności psychicznej to trzeba mieć jej naprawdę sporo w dzisiejszych czasach (chociaż gdyby przemyśleć sprawę, to podobnie było przez większość XX wieku – w końcu ludzie musieli jakoś przeżyć te wojny). Chyba, żeby zbudować w sobie to błogie poczucie “jakoś to będzie”, tak powszechne w społeczeństwie lemingów, niestety ja tak nie potrafię :)

  70. astromaria powiedział/a

    @ Gall: większość tzw. normalnych ludzi nie ogląda programów o zbrodniach i śledztwach, które są emitowane na kanałach dokumentalnych, a szkoda. Ja akurat jestem namiętną “oglądaczką” takich rzeczy. Dzięki temu wiem, że jeśli policja chce złapać sprawcę i wyjaśnić okoliczności zbrodni, to robi to z idealną wprost precyzją. Ofiarą może być zupełnie nieznana osoba, szara, zwykła gospodyni domowa, a prowadzącym śledztwo zupełnie zwykły, średnio rozgarnięty gliniarz z wiejskiego posterunku. I taki zwykły glina potrafi złapać mordercę, zebrać dowody dla sądu, a sąd łatwo i skutecznie zamyka go za kratami. W przypadku takich sław jak politycy i osoby z rodów królewskich do śledztw są oddelegowywani najlepsi detektywi na świecie, detektywistyczne elita elit. I proszę jaki cud – te wielkie postacie chrzanią śledztwo, niszczą i zacierają dowody, nie potrafią przesłuchiwać świadków, słowem robią taki bałagan, że później już nikt nie jest w stanie odtworzyć zdarzeń. Przypadek? Bynajmniej. Jeśli sprawca ma być złapany, to na pewno będzie, a jeśli nie ma być złapany, to nie będzie. Bo ktoś “na górze” tak zarządził.

    Po śmierci Diany powstała cała seria dziwnych teorii spiskowych. Ludzie wygadywali niestworzone rzeczy. Oczywiście, okoliczności do dziś są niewyjaśnione. Nie bądźmy jednak naiwni – to nie dlatego, że tego wyjaśnić się nie da, lecz dlatego, że sprawa dotyczy najwyższych kręgów elit tego świata, a im włos z głowy spaść nie może. Ja nie napiszę tu o co chodzi, bo i bez tego ocieram się o paranoję. Wprawdzie jak sądzę piszę logicznie, więc żaden psychiatra nie znajdzie podstaw do zamknięcia mnie w domu bez klamek, ale nie chcę wzbudzać wrzawy w środowiskach mi wrogich – to nie jest zbyt przyjemne. Kto jest ciekaw, niech sam tropi. To, co wytropi może go zszokować, ale powodzenia. Może podam tylko jeden dziwny trop – zuluski szaman Credo Mutwa… Był daleko, ale odległość nie przeszkadzała mu w myśleniu.

    @ Vortex: a od czego Google? Wpisujesz “Berkowitz” (syn Sama) i podążasz za tym, co wyleci. Tobie z kolei podpowiem inny trop – Michael Tsarion.

    Obojgu wam polecam filmy Davida Icke – ten facet przez lata był szyderczo wyśmiewany, ale się nie załamał i przetrwał, a teraz doczekał się w końcu uznania. Zapraszają go na wykłady do renomowanych uczelni, gdzie mówi rzeczy, które się w racjonalistycznie wypranych głowach nie mieszczą, ale zwróćcie uwagę, że absolutnie nie robi wrażenia wariata. Jest spokojny, logiczny i do bólu racjonalny. Pozwólcie mu oprowadzić się po krainie czarów, a na deser zachowajcie sobie film “Rewelacje Bogini Matki” (ale powtarzam – to na deser, bo jest to film dla zaawansowanych w tych tematach; osoba nieprzygotowana uzna to za czyste szaleństwo lub wyssane z palca fantazje, a co gorsze, jeśli nagle i bez przygotowania uwierzy może doznać szoku). Radzę zacząć od filmu “Czy miałem rację?”, a potem podążać za resztą. Polecam też książki Davida, niedługo ma się ukazać polski przekład najlepszej z nich. http://davidicke.pl/

  71. Gall powiedział/a

    Szaman Mutwa coś mi się obiło o uszy, poszukam. Jednakże szkoda, że nie napisałaś o jakie paranoidalne historie tu chodzi.

  72. astromaria powiedział/a

    Szaman Mutwa jest tu: http://wolnemedia.net/?s=mutwa warto przeczytać.
    A paranoiczne teorie mają związki z moją kosmiczną bajeczką, do której czas najwyższy dopisać ciąg dalszy. Trochę do czytania jest tutaj: http://www.astro.eco.pl/przyjaciele.html a szczególnie polecam ten tekst: http://www.astro.eco.pl/przyjaciele/lizards.html który pomoże zrozumieć, że to, o czym mówi David Icke nie jest bajką. Ale najfajniej jest szukać na własną rękę, bo wtedy można dowiedzieć się najwięcej.

  73. Ramosz powiedział/a

    “a od czego Google? Wpisujesz “Berkowitz” (syn Sama) i podążasz za tym, co wyleci” – a może zamiast Google lepiej używać scroogle? (http://www.scroogle.org/cgi-bin/scraper.htm) Podobno wtedy Google’owy wielki brat nie przechwyci naszego IP i nie będzie śledził naszych sieciowych poczynań (co, kiedy odwiedzane, itp.) ;)

    “Chyba, żeby zbudować w sobie to błogie poczucie “jakoś to będzie”, tak powszechne w społeczeństwie lemingów, niestety ja tak nie potrafię” – na pewno jakoś będzie, bo wszystko z czym na co dzień obcujemy w końcu przeminie. I to raczej prędzej niż później.

    Co do szamana Mutwy to warto przeczytać ten wywiad-rzekę. Ciekawe m.in. jest to, że kultury pierwotne z różnych kontynentów nie mając ze sobą żadnego kontaktu wiedziały o gadoidach i ich wyczynach na tej planecie!

  74. astromaria powiedział/a

    @ Ramosz: nie wiem, czy poruszanie się po sieci może być anonimowe. Coś mi się zdaje, że nie może. Ale jeśli wszyscy będą szukać zakazanych treści, wtedy władza będzie miała problem – wszystkich przecież nie zamkną. Chyba, że planetę zamienią w obóz koncentracyjny (jeśli jeszcze tego nie zrobili).

    I faktycznie – jakoś to będzie. Nawet, jeśli wylecimy przez komin krematorium, nasza nauka na tym się nie skończy, bo jesteśmy nieśmiertelni.

  75. Guga powiedział/a

    Ja również przeczytałam artykuł tego Pana z szeroko otwartymi oczami. Nie chce mi się wierzyć, że cżłowiek średnio chociażby wykształcony, a tym bardziej dziennikarz, może czytać bez zrozumienia!!! Osho pisze tak prostym językiem, że trudno uwierzyć aby możnabyło się aż tak pomyliś interpretacyjnie! W zasadzie to nawet nie źle zrozumiane słowa, ale odwrócenie kota ogonem! Zupełnie co innego głosił, że nie wspomnę już o wymysłach biograficznych!
    Katastrofalne obnażenienie braku intuicji i inteligencji przez autora artykułu.
    Przede wszystkim Osho nie uważał się za żadnego guru – wręcz odwrotnie! Jego zdaniem ktoś kt potrzebuje guru jest idiotą!
    Jeśli nie ktoś nie wierzy książkom zachęcam do obejrzenia Jego wykładów w wersji oryginalnej na you tube.

  76. astromaria powiedział/a

    Poczytałam sobie trochę artów tego pana na Tarace i doszłam do wniosku, że to straszny zarozumialec. Typowa, wszystkowiedząca najlepiej “trójka” w “Mapach świadomości”. Niby zaczął już wchodzić na etap otwierania się na nowe i niepoznane, ale wciąż ma tendencję do pouczania i strofowania innych, którzy oczywiście do pięt mu nie dorastają.

  77. przedmonitorem.pl powiedział/a

    nie zgadzam się z Panią, czy Pani wie dlaczego?

  78. astromaria powiedział/a

    Nie wiem. I nie będę się bawić w zgadywanie.

    Jeśli spróbuje pan w tym blogu przemawiać takim językiem, jak na swojej stronie, to ostrzegam, że nie będę tego tolerować. Nie jest to język miłości ani współczucia, lecz zastraszania i terroru.

  79. baria powiedział/a

    O jejku, DRUMLA, podobno tak mawiał S.Lem do swojej małżonki, żeby rozładować sytuację. Trochę luzu na nadchodzący weekend.

  80. astromaria powiedział/a

    Jak zobaczyłam ten zgniły mózg, to mi się po prostu zrobiło niedobrze. Avatar też jest super. A jak przeczytałam te teksy, to się zdołowałam. Przez chwilę wydawało mi się, że to strona religijna, strasząca opętaniem przez demony i piekłem, dopiero po chwili zorientowałam się, że coś tu nie gra.

    Terapia szokowa już dawno została zarzucona, jako nieskuteczna i szkodliwa. Kiedyś “leczono” alkoholików pokazując im różne straszliwe rzeczy spowodowane przez picie alkoholu i wierzono, że jak zobaczą np. koszmarny wypadek samochodowy spowodowany przez pijaka i latające wszędzie wokół flaki, to przestaną pić i staną się grzeczni. Gdybym ćpała, to po przeczytaniu tej strony jeszcze bardziej bym się zaćpała. Mimo że nie używam żadnych wspomagaczy miałam ochotę sięgnąć po jakiegoś dżointa, żeby się uspokoić. Język jest brutalny i taka straszna mowa na pewno nikomu nie pomoże.

    Pozostawmy leczenie narkomanów specjalistom, oni najlepiej wiedzą, jak to robić.

  81. Eliszka powiedział/a

    Hej przeczytałam ostatnie wpisy i… cofnęłam się
    To nie jest dobre, bo człowiek siedzi przed kompem a świat przepiękny za oknem
    Z komentarzy wypisałam sobie Twoje Mario… ‘Nie zamierzam się starzeć, jak ciało zwiędnie to i tak dusza będzie rozkwitać’he he
    .. ‘myśl pozytywnie i walcz aktywnie’ , oj tak, nawet na co dzień, łagodną bronią… ‘zachowując równowagę ducha i umysłu’ i MEDYTUJ
    takich kwiatków więcej, jestem Tobą zauroczona, normalnie jak mówią nasi…
    tzn. tak ‘praktykuję’, jednak słowo napisane, to jest to

    Co do mądrzejszych i głupszych, to myślę, że każdy z nas na różnych etapach naszego życia przerabiał i głupotę i ‘natknął się’ po drodze na odrobinę mądrości
    Zgubnym jest uwierzyć w swoją mądrość, we wszystkim, szukać i odkrywać to jest fascynujące.
    i dlatego nasza dusza Mario będzie rozkwitać, nie ma innej opcji
    pozdrawiam E

  82. przedmonitorem.pl powiedział/a

    Pozostawmy leczenie narkomanów specjalistom, oni najlepiej wiedzą, jak to robić.

    > znam tylko Jednego Specjalistę od skutecznego przywracania chorych do zdrowia, bo leczyć to można przez całe życie z miernym skutkiem. Czy wie Pani – Kto jest tym, który Uzdrawia? Dziękuję.

Dodaj komentarz

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>