Bruno Gröning
Posted by astromaria w dniu 03/12/2008
Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka – Bruno Gröning
Jeżeli nie jesteś gotowy do zmiany swego życia, nie możesz oczekiwać pomocy – Hipokrates
Każdy może się tą metodą wyleczyć z każdej, nawet śmiertelnej choroby, ZUPEŁNIE ZA DARMO, ale wiem z doświadczenia, że dwie grupy ludzi wolą umrzeć, niż to zrobić.
Pierwszą są katolicy, którym księżulo i siostrzyczka nagadali, że to groźna sekta i że ich tam porwą, okradną z ostatniego grosza, a co gorsze, że diabeł ich opęta.
Drugą są głęboko wierzący (w nieistnienie Boga) ateiści, którzy zrobią to tylko po to, żeby udowodnić, że do jest zabobon i że nie działa.
Każdemu według jego wiary. Jeśli ktoś nie chce być zdrowy, to wolna wola, niech sobie cierpi, a nawet umiera, ja po nim płakać nie będę, bo śmierć jest tylko przejściem do kolejnego życia – równie bolesnego jak poprzednie. Wyzwolenie przyniesie im oświecenie, ale będą musieli na nie poczekać, może 1000 a może 1000 000 lat. Powodzenia!
Nie ma nieuleczalnych chorób, ale są ludzie, którzy opierają się uzdrawiającej sile.
Na własne życzenie – bo nie potrafią lub nie chcą odrzucić zniewolenia przez światopogląd ateistyczny lub religijny.
Nie jest to żadna KARA mściwego bóstwa za ateizm, lecz prosta KONSEKWENCJA wyznawania dobrowolnie wybranego, ale fałszywego światopoglądu!
W CO WIERZYSZ, TO MASZ!
Każda, nawet najcięższa choroba jest uleczalna, jeśli jednak trwasz w zatwardziałym ateizmie i zupełnej niewierze w istnienie boskiej, uzdrawiającej siły lub jeśli jesteś zniewolony umysłowo i duchowo przez dominikańskie centrum kłamstw na temat rzekomych sekt, nie dziw się, że nie zostaniesz uzdrowiony/a.
Od Twojej własnej decyzji i od tego, komu uwierzysz zależy, czy zostaniesz uzdrowiony/a, czy będziesz chorować, a może nawet umrzesz.
Nikogo nie namawiam do odstawienia leków!
Bierz leki i stosuj się do zaleceń lekarza, a jednocześnie stosuj duchowe uzdrawianie. Jak mawiał jeden z moich nauczycieli, lekarz: „jeśli masz wyzdrowieć, to wyzdrowiejesz, nawet leki i lekarze ci w tym nie przeszkodzą”.
Swoją „przygodę” z duchowym uzdrawianiem według metody Bruno Gröninga opisałam w notce BHP czarnego maga i w Panaceum przeciwko klątwie.
„Skutkiem ubocznym” stosowania tej metody uzdrawiania stała się zupełna odmiana mojego życia i stosunku do świata (jak również stosunku świata do mnie). Z zahukanego, nie wierzącego w siebie, wiecznego pechowca zamieniłam się w osobę pewną siebie i odważnie głoszącą swoją prawdę. Wszyscy straszni ludzie, których dawniej przyciągałam jak magnes poszli gdzie indziej, a ja żyję nie tylko spokojnie, ale (mam nadzieję) również pożytecznie dla innych.
Bruno odszedł w 1959 roku, gdy zabroniono mu uzdrawiania, co spowodowało jego śmierć (niezużyta, potężna energia, którą dysponował i którą powinien przekazywać innym „przepaliła” jego organizm), ale pozostawił ludzkości piękny dar: niezwykłą wiedzę o Bogu i duchowości i co równie ważne – nauczył świat, jak uzdrawiać siebie oraz innych bez wysiłku i zupełnie za darmo.
Nie musicie płacić uzdrowicielom za coś, co nie jest ich własnością.
Każdy z nas ma nieograniczony dostęp do boskiej, uzdrawiającej energii i nie potrzebuje do tego żadnych pośredników.
Nie musicie nawet w to wierzyć, wystarczy, jeśli postanowicie „na rozum” wypróbować tę metodę. Rezultaty przekonają was same.
Co mówisz?
Że to antyrozumowy, szkodliwy przesąd i że ludzie od tego umierają zamiast leczyć się u lekarza?
Że to destrukcyjna, szatańska sekta?
Ach tak, znam to na pamięć, bo słyszałam to setki razy!
Profesor Religa był „racjonalistą”, więc stosował się ściśle do zaleceń naukowej medycyny i nie zhańbił się praktykowaniem żadnych uzdrowicielskich zabobonów – i gdzie dziś jest? Gdzie jest Patrik Swayze, Kasia, której ze śmiercią było nie do twarzy i wielu innych, bezgranicznie ufających naukowej medycynie i lekarzom?
Oczywiście – wybór należy do Ciebie i to ty sam/a poniesiesz konsekwencje własnych decyzji.
Pozbawiony duchowej świadomości ateisto i przerażony perspektywą wejścia do rzekomej „sekty” religijny fanatyku – jeśli chcesz chorować, to choruj dalej, powodzenia.
Być może potrzebujesz cierpienia, a nawet śmierci do tego, żeby w końcu zmądrzeć i uwierzyć w boską miłość. Swoją postawą niewiary sam wyrzekasz się szczęścia, zdrowia i pomyślności, nie zwalaj więc winy na „złego Boga” i na Jego brak troski o ludzi i nie mów, że zło tego świata jest dowodem na Jego nieistnienie. Gdybyś tylko zechciał, mógłbyś być szczęśliwy, życzliwy innym i szerzyć wokół dobro, przyczyniając się do poprawy ogólnego stanu tego świata. Bruno nauczał, że każdy z nas jest jak antena radiowa. Człowiek może dostroić się do odbioru audycji z nieba, ale może też odbierać przekaz prosto z piekła. To, co odbierasz z wszechświata jest wyłącznie skutkiem Twojej własnej, osobistej decyzji. Pisałam już wcześniej o duchowych wibracjach. Jesteśmy jak kamertony: jedni wibrują dobrem, inni złem, ale nikt nie jest skazany na wieczne trwanie w ignorancji ani w cierpieniu. Wystarczy tylko chcieć, a wszystko można zmienić.
Śmierć tak naprawdę nie istnieje, jeśli dziś umrzesz jako ateista, a nawet jeśli umrzesz przeklinając Boga, za którymś, kolejnym wcieleniem odrodzisz się jako osoba świadoma praw duchowych. Każdy bez wyjątku prędzej czy później dotrze do Boga, jest to tylko kwestia czasu. Życie to nieustająca nauka i ewolucja ku doskonałości. Nikt nie pozostaje poza prawami tego świata, dlatego nikogo do niczego nie zmuszam, nie nawracam ani nie potępiam za jego poglądy. Ziemia jest planetą wolnej woli i każdy sam wybiera sposób, w jaki żyje. Jeśli lubi się męczyć, to ja to szanuję.
Wszystkim tym, którzy nie znaleźli dotąd sensu istnienia polecam uzdrawianie według metody Bruno Groniniga.
Na zakończenie ważna informacja: bardzo wiele uzdrowień zostało potwierdzonych naukowo przez Medyczno-Naukową Grupę Fachową (MWF)!
Tutaj możecie znaleźć informacje o szkoleniach w Polsce i o samej metodzie: Koło Przyjaciół Bruno Gröninga.
—————————————————————–
Jak praktykować?
Ponieważ wiele osób mnie pyta, jak praktykować i czy koniecznie trzeba się zgłosić osobiście na kurs, odpowiadam, że NIE jest to metoda, która wymaga magicznej inicjacji przez jakiegoś guru. Szkolenie polega wyłącznie na udzieleniu informacji o życiu i działalności Bruno Gröninga i pokazaniu, w jaki sposób pobierać „uzdrawiający prąd”. Dlatego, jeśli ktoś mieszka daleko od ośrodka w którym działa „Koło Przyjaciół” i ma problem z dojazdem na przeszkolenie, opiszę, jak to należy robić.
Siadamy wygodnie na krześle, plecy wyprostowane, nogi stawiamy na podłodze (nie wolno ich krzyżować – to bardzo ważne!), ręce kładziemy na udach, wewnętrzną stroną dłoni do góry, ale tak, żeby było wygodnie i żeby nie napinać żadnej części ciała. Zamykamy oczy i staramy się myśleć o czymś przyjemnym lub marzyć. Można słuchać ulubionej muzyki. Poza tym można siedzieć w pozycji leczniczej w czasie oglądania telewizji, w kinie, podczas rozmowy z innymi osobami i w każdej sytuacji, w której jest to możliwe. Im dłużej, tym lepiej.
Najlepiej nastawiać się na odbiór uzdrawiającego prądu przez 10-20 minut o godz. 9 i 21 (w tym czasie robi to większość Przyjaciół), ale nie jest to absolutny nakaz. Jeśli się nie uda o zalecanej godzinie, można to robić kiedy indziej.
Nie wolno: myśleć o kłopotach i chorobach, nawet jeśli boli. Myślenie o przykrych rzeczach przeszkadza w zdrowieniu.
Nie trzeba w to WIERZYĆ, wystarczy ZAUFAĆ, że się uda i cierpliwie czekać na efekty.
Kiedy nastąpi poprawa?
To zależy.
Jeśli ktoś jest skrajnym racjonalistą i niedowiarkiem, a jego jedynym celem jest udowodnienie, że „to nie działa”, to na pewno udowodni, że nie działa.
Jeśli jednak potrafisz wykrzesać z siebie trochę ufności w uzdrowienie, a przede wszystkim cierpliwości, efekty pojawią się na pewno, chociaż niekoniecznie natychmiast. Owszem, zdarzały się natychmiastowe uzdrowienia, lecz jest to raczej wyjątek. Większość musi uzbroić się w trochę cierpliwości. Nie należy się zniechęcać brakiem szybkiej poprawy!!! Być może (i najprawdopodobniej tak właśnie jest) najpierw musi zostać uzdrowiona psychika i ogólne podejście do życia, a ciało będzie uzdrawiane później.
I jeszcze jedna, ważna uwaga: jednym z objawów następującego zdrowienia są tzw. „bóle regulacyjne”. Pojawienie się bólu w chorym miejscu nie świadczy o pogorszeniu stanu zdrowia, lecz o tym, że dane miejsce jest właśnie uzdrawiane. Innym skutkiem ubocznym mogą być bóle głowy i mdłości. Jest to spowodowane uwalnianiem się i wydalaniem z organizmu starych, zalegających w różnych narządach toksyn. Nie należy wtedy brać leków, lecz spokojnie odczekać – da się wytrzymać, naprawdę!
Oczywiście, w przypadku zagrożenia życia należy pozostawać pod opieką lekarza i stosować się do jego zaleceń, nie rezygnując jednocześnie z uzdrawiania.
Pamiętaj: jeśli państwo wtrąca się w sferę życia prywatnego i osobistego obywateli, regulując prawnie, co komu wolno, a czego nie, np. odbierając im prawo do wyboru metody leczenia, znaczy, że po cichu wprowadzono FASZYZM.
Polecam gorąco te filmy wszystkim cierpiącym na wszelkie „nieuleczalne” choroby, w tym na ciężkie depresje, osobom nieszczęśliwym w związkach, bezrobotnym i ofiarom prześladującego je życiowego pecha! To działa, a ja jestem na to najlepszym dowodem.
Bruno Gröning – Zwiastun 1 (Lektor pl):
Zwiastun 2:
Zwiastun 3:
Inne moje teksty o Bruno Gröningu:
BHP czarnego maga – ku przestrodze!
Bruno Gröning – życie i działalność
————————————————–















piotrtarot powiedział/a
@Kopernikus: Piszesz straszne bzdury. Mylisz słowo “Mana” z “Manną”. Mana to fizyczna siła życiowa która powstaje z jedzenia. Żeby żyć w tym wymiarze musisz dostać tą energie. Tak samo jest z silnikiem do samochodu, żeby jeżdził musi mieć energie która powstaje ze spalania się paliwa, i tak samo jest z nami.
Co do uzdrawiania za pomocą Bruna. wszystkie istoty żywe są kanałem energii przez które przepływa energia Stwórcy( wyższej inteligencji, świadomości kosmicznej i tak dalej). Niestety ten kanał nie działa. Za pomocą różnych technik możemy sprawić żeby znów przepływała przez nas ta energia stwórcy która uzdrawia. jedna z takich technik to metoda Bruna. Sam Bruno nie uzdrawiał ale był potężnym kanałem przez którego przepływała energia stwórcy, dla tego ludzie którzy mieli z nim styczność też byli uzdrowieni. Bruno był tak silnym kanałem że nawet w słowach energia potrafiła dojść do ludzi.
Telepatia, demony, materializacja, tu to nawet nie wiem o co ci chodzi, to brzmi jak bełkot nawiedzonego katolika!!!
kopernikus powiedział/a
Piotr Tarot -nigdy nie byłem katolikiem czy jakiejkolwiek innej religijnej mafii,i od dziecka z tym walczę podobnie jak Astromaria. Myślę że niedokładnie przeczytałeś to co napisałem lub żle zrozumiałeś,co nie znaczy że musisz mnie obrażać.Na temat przepływu energii przez czakry i jak jest zasilane ludzkie ciało napisałem dwa rozdziały w swojej książce więc coś na ten temat wiem.,,Myślałem że podam ci link na Google Docs ,ale już ktoś ją wymazał jak zarazę,,Proces o którym mówisz jest w dwie strony jak wszystko we wszechświecie,możesz coś zmaterializować np mannę ,ryż ,wszystko co jest organiczne,lub nie organiczne jak przedmioty codziennego użytku ,oraz je zdematerializować / rozłożyć na czynniki pierwsze/atomy. CZY jest w tym coś ni nienormalnego.Jest logiczne że dom budujemy z cegieł ,albo go rozbieramy.W wyżej rozwinietych od nas cywilizacjach są to powszechnie stosowane urządzenia do utylizacji odpadów czy wytwarzania przedmiotów codziennego użytku.Takie urzadzenia były też na ziemi tylko zostały zniszczone przez Reptilian.dawały ludziom niezależność .Bo kto rządzi żywnością kontroluje ludzi. Myślę że nie bez powodu mnie zaatakowałeś w ten sposób ,bo musisz mieć w tym cel jako ktoś kto tak bardzo ceni Bruna.Stara zasada mówi rusz Biskupa w kościele to fanatycy cię ukrzyżują w imię tzw prawdy,używając do tego słów ,Stwórca,Bóg,Jezus.Widzę że używasz ich tak samo często jak ci wyznawcy.
astromaria powiedział/a
@ kopernikus: to ty zacząłeś tę zadymę, obrażając przede wszystkim mnie. Poczułam się zmuszona do tłumaczenia się i składania zapewnień, że nie czczę bałwanów i fałszywych świętych. Zasada jest taka, że tłumaczy się winny, więc poczułam się niezbyt komfortowo. W tym blogu nie ma głupków, bałwochwalców ani zwiedzionych owieczek, zanim więc kogokolwiek pouczysz poczytaj, co ta osoba pisała wcześniej i jaki poziom reprezentuje.
LogoPedant powiedział/a
@Kopernikus
Odczuwam pewien dyskomfort, pomiędzy tym, co opisuje Twoja książka, świadcząca o dużej wiedzy ezoterycznej, a Twoją interpretacją tekstów Marii oraz naszych komentarzy na jej blogu… Dziwi mnie ten rozdźwięk…
piotrtarot powiedział/a
@Kopernikus: Jak dla mnie piszesz nie składnie. Powiedz mi co energia mana ma wspólnego z manną???Jeżeli chodzi o tą historie z Biblii to też sądzę że tam chodzi tylko o produkcje jedzenia. Piszesz o jakieś maszynce co materializuje przedmioty czy o maszynce co przetwarza różne rzeczy??? I znowu piszesz o energii mana ale co to ma z tym wspólnego? Piszesz o uzdrowicielach, i że nie ma nic za darmo. I tu piszesz jak nawiedzony katolik. Nikt ci nie karze wierzyć w jakiś uzdrowicieli, ja też nie wierze. Napisałem ci chodzi z tym uzdrawianiem w poprzednim komentarzu i to uzdrawianie jest za darmo.I nikt ci energii nie będzie podkradał. Podkradanie energii zdarza się tylko w tedy gdy wierzysz i prosisz o pomoc jakiś osobowych bytów.
astromaria powiedział/a
Tak już jest ten świat urządzony, że na drodze do zbawiennej prawdy siły ciemności poustawiały liczne bariery i zasłony. Diabelską robotę wykonują za nich całe sztaby użytecznych idiotów, takich jak ludzie religijni i “racjonaliści”. Zadaniem tych użytecznych idiotów jest powtarzanie za “autorytetami”, że z tego nie wolno korzystać, bo to jest domeną demonów i szatana, że to jest sekta lub że to jest przesąd niezgodny z nauką. I użyteczni idioci są święcie przekonani, że robią dobrze. Robią to, bo gdyby ludzie odkryli, jakim kosmicznym potencjałem dysponuje każdy człowiek i że ma nieograniczony dostęp do boskiego źródła prawdy i zdrowia, ten diabelski system zawaliłby się natychmiast. Dlatego musimy wierzyć, że to co boskie jest demoniczne – brawo dla każdego, kto spycha ludzkość ze ścieżki prawdy!
kopernikus powiedział/a
Astromario-nie użyłem żadnego słowa które mogłoby naruszać twej godności czy twojej wiedzy a także niezależności.Zawsze podziwiam takie niezależne i zbuntowane istoty.Tylko one mogą zmienić tą ziemską zgniliznę.Dlatego jestem na tym blogu,bo każdy z was ma swoją niepowtarzalną osobowość.Nie musimy się wszyscy ze wszystkim i wszystkimi zgadzać,gdyż nie jesteśmy biorobotami które wykonują określony ten sam program.Jestem świadomy z potęgi ludzkiego umysłu i ile dobra czy zła może stworzyć jego niewłaściwe wykorzystanie.Jeżeli ktoś niewłaściwie zrozumiał moją wypowiedz to nie powinnaś się z tego nikomu tłumaczyć.Chciałem ci tylko dać do zrozumienia że w większości przypadków tzw.uzdrowienia,latające przedmioty,lawitacja,czy inne cuda nie mają nic wspólnego z siłą boską ,tylko wytwarzaną sztucznie telekinezą często przez istoty które próbują nas w ten sposób kontrolować wywołując strach,zachwyt,nadzieję itp.Wspomnę tylko że telekineza jest odwrotnością ziemskiego tarcia i każdy ruch po drugiej stronie spowoduje taki sam ruch w świecie fizycznym.Myślę że nie powinienem więcej poruszać tematów z zakresu parapsychologii i zjawisk paranormalnych bo wywołuje to zamieszanie i kontrowersje,za co przepraszam.Kopernikus
astromaria powiedział/a
@ kopernicus: Oto, co napisałeś:
A teraz po kolei:
Skoro nie wiesz, to ci wyjaśnię: Suchy jest fundamentalistycznym chrześcijaninem, który wierzy w Biblię i “boga” Jahwe. Suchy ma misję nawracania wszystkich zbłąkanych duszyczek, które nie wierzą w Biblię i “boga” Jahwe, bo dla niego to są straszni njuejdżowcy, którzy skończą w piekle. Niby nie uznaje żadnych guru, ale ma jednego: Chrisa White, który wygaduje takie brednie, że flaki mi się przewracają, kiedy tego słucham. Każdy, kto myśli inaczej niż Suchy jest na złej ścieżce, więc wymaga natychmiastowego oświecenia i nawrócenia.
To, co przeczytałeś, to nawet nie były wypowiedzi Suchego, lecz wypociny jakiegoś innego, chrześcijańskiego guru, który pomieszał mądre z głupim w taki artystyczny sposób, że aż ze zdumienia mnie zatkało.
Jak się domyślam, sugerujesz, że ja wierzę w jakichś cudotwórców, “Bruna,Sai Babę,Angela,i innych” – jakieś dowody na to poproszę.
Tu już naprawdę grubo przesadziłeś – w jednym, krótkim zdaniu 4 zdumiewające insynuacje (cytuję):
O jakie “te byty” ci w ogóle chodzi? Znajdź w którymś z moich tekstów odwołania do jakichś “bytów” i ZACYTUJ (byle dosłownie)! Jeśli robisz ze zmnie wyznawczynię czegokolwiek, to proszę bardzo – udowodnij to – cytaty proszę! A za wypisywanie bredni, że piszę gdziekolwiek w tym blogu o jakiejś telekinezie i zjawiskach paranormalnych DAJĘ BANA, bo nie zamierzam udowadniac, że nie jestem wielbłądem.
I dalej w tym stylu w kolejnym komentarzu:
To, co napisałeś woła o pomstę do nieba. Co ośmieszasz się sugerować? Gdzie wyczytałeś te brednie w moim blogu? ZACYTUJ DOSŁOWNIE MOJE SŁOWA O TELEKINEZIE I ZJAWISKACH PARANORMALNYCH!
Z tego wszystkiego wnioskuję, że w ogóle nie przeczytałeś moich tekstów o Bruno Groeningu, na przykład tego, bo gdybyś je przeczytał, to byś nie wypisywał tych idiotyzmów.
To nie Bruno uzdrawia, lecz Bóg! Bruno wyłącznie nauczył ludzi techniki pobierania “boskiego prądu”, który jest wszędzie. Jest to (powtórzę) energia BOSKA, która jest wszechobecna i dostępna zawsze i dla każdego. Do jej pobierania nie potrzeba pośrednictwa żadnego cudotwórcy. Na tym właśnie polega ten dar, że nie musisz nikomu płacić ani od nikogo przyjmować inicjacji!
Sugerowanie, że lansuję tu jakąś telekinezę, lewitację, zjawiska paranormalne i kulty Sai Babów odbieram jako jako plucie mi w twarz. Prawdę mówiąc banuję każdego, kto włazi tu z podobnymi sugestiami, bo na tłumaczenie się z tego, o czym nigdy nie pisałam nie mam ani czasu ani ochoty.
astromaria powiedział/a
Chyba wiem, o co chodzi… korzystający z uzdrawiania wg. metody BG nie kupują Zapperów za kilka tysiączków i tu boli pana kopernikusa.
kopernikus powiedział/a
Astromario-po pierwsze od dawna tępię tą “zarazę” zwaną świadkami Jechowy,bo czynią wiele zła ludziom i nawet o tym nie wiedzą,ale nie będę wnikał w temat ezotyryki bo to wrażliwy temat,a za skutki swojej działalności i tak zapłacą,,,,Ani razu nie napisałem że lansujesz zjawiska o których piszę czy osoby o których wspominam np.Bruna,czy gdziekolwiek napisałem że to ty robisz .Ja o tym wspomniałem żeby ludzie nie dali się złapac na sztuczki które są używane przeciwko nam wszystkim z czego niewielu sobie zdaje sprawę że ktoś za tym stoi.,,W samoleczeniu “Reiki”wykorzystuje się siły boskie “żrudła” i to jest prawda,Widzę często jak to działa i jakie są tego efekty,gdy ludzie po takim zabiegu czesania aury czy naniesienia koloru wstają z krzesła z którego wcześniej wstać nie mogli.Wystarczy poczytać np.Andrzeja Bednarza,Zycie z Reiki czy coś z wydawnictwa Astrum żeby na ten temat dużo wiedzieć. Pisząc o tym wcześniej nie miałem na myśli negowanie takich metod leczenia bo mam z nimi często do czynienia i widzę ich efekty.Z resztą sam z tego korzystam.Mam własną firmę która produkuje różne detale do przemysłu dla kilku dużych korporacji których nazwy pewnie słyszałaś np.Linkoln Harris itp,gdzie robię ilości detali w tysiącach miesięcznie,dlatego posądzanie mnie że chcę zarabiac na zapperach jest dla mnie śmieszne.Mogę je robić tylko dla przyjemności jako hobby.Za pieniądze które wydałem na doświadczenia i zdobywanie wiedzy mogła byś kupić dom w Warszawie.Więc jeżeli nadal uważasz że robię coś dla zysku lub chciwości ,to tego nie będę zmieniał,Jeżeli chodzi o cenę zappera którą wcześniej podałem to mogę ci przysłać jego obudowę i jak znajdziesz zakład który ją wykona za 200zł to będę je od ciebie kupował,do tego dodaj jeszcze za elektronikę 120 i możesz policzyć jak szybko można się na nich dorobić,tym bardziej że ludzie są bardzo oświeceni i zamiast do lekarza i apteki lecą po zappery i aż strach żeby mnie nie zdeptali . Mam nadzieję że jest to wystarczająca odpowiedż. Kopernikus
Duke Nukem powiedział/a
Dawno temu miałem to napisać ale odpuściłem to.
Jednak na takie spostrzeżenie…
Otóż gdy czytam zalety i wręcz nieziemskie cechy Zapperów sprowadzające się do niezwykłej stabilności generowanego sygnału na podstawie “technologii” PLL (phase locked loop) to po prostu mnie pusty śmiech ogarnął.
Jeśli czytacie te marketingowe cuda-wianki o urządzeniach Zapper jakich wiele jest w sieci o cenie mniej więcej 2500 PLN to chyba powinniście zajarzyć o co kaman. A kaman o to:
http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C4%99tla_synchronizacji_fazy
oraz to:
http://en.wikipedia.org/wiki/Phase-locked_loop
“Pętla synchronizacji fazy, pętla sprzężenia fazowego, PLL (ang. Phase Locked Loop) – układ elektroniczny działający na zasadzie sprzężenia zwrotnego [ujemnego - DN], służący do automatycznej regulacji częstotliwości. Stosowana jest najczęściej w syntezerach częstotliwości heterodyny [strojony generator odniesienia dla tzw. mieszacza - DN] w odbiornikach radiowych i telewizyjnych oraz w generatorach częstotliwości wzorcowych i powielaczach częstotliwości. Ponadto może być stosowana do generacji sygnału referencyjnego przy demodulacji sygnałów FM i AM.”
Cała idea sprowadza się do bardzo szybkiego, programowalnego dzielnika częstotliwości generatora VCO (napięciowo strojonego generatora [oscylator]) i układu porównania fazy (wybaczcie terminologię elektroniczną).
To nie jest jakieś hiper-super rozwiązanie! Tyle kasy za generator częstotliwości odniesienia, który jest stosowany dziś w każdym odbiorniku radiowym, telewizyjnym, satelitarnym, w komputerze, systemie stacji bazowych GSM, telefonach komórkowych i GPS?
No ludzie! Takie rzeczy robiłem 25 lat temu na podstawie firmowych aplikacji układów SIEMENS, wtedy już seryjnie produkowanych (50 PLN dziś?). Cały dowcip polegał tylko na zaprogramowaniu osobnego kontrolera mikroprocesorowego, który by tym do kupy sterował. Wtedy za ~ 70 dzisiejszych PLN.
To nie jest jakaś filozofia z Marsa. Idea pętli PLL powstała w… no kto zgadnie? W latach 30-tych. Nie było to możliwe do realizacji sprzętowej w takiej postaci jak dziś z powodu braku technologii układów scalonych mogących działać z tak wielką szybkością. Dziś nie ma układu komunikacyjnego, który mógłby się bez tego obejść.
Dzisiaj PLL to jest po prostu codzienność a nie jakieś nieprzeciętne objawienie w Zapperze.
Kuźwa! Litości panowie marketingowcy! Ręce opadają na wasze popierdolone dyrdymały o Zapperze zajeżdżające okiennym kitem!
astromaria powiedział/a
@ Kopernikus: o co tym razem chodzi z tymi Świadkami Jehowy??? Znowu doczytałeś się czegoś, o czym nie ma mowy ani w moim blogu, ani w moim komentarzu? Popatrz, jak ty dyskutujesz – nie czytasz co ja piszę, tylko coś ci się wydaje i polemizujesz z własnymi urojeniami.
Nie baw się ze mną w tw. ch…ki, bo ja nie dam sobie wmówić, że napisałeś co innego, niż napisałeś. Zacytowałam cię dosłownie, a ty dalej rżniesz głupa i udajesz, że tego nie napisałeś.
Cała ta zadyma spowodowana jest tym, że złamałam swoje własne zasady (zakaz wstępu do tego bloga dla fanatyków religijnych i ateistycznych) i nie zbanowałam Suchego od razu, tylko pozwoliłam mu tu wypisywać niestworzone brednie o jakichś zjawiskach paranormalnych, bytach astralnych i demonach, co ma zerowy związek z tematyką tego bloga i z moją działalnością. Z bredniami się nie dyskutuje, brednie się kasuje, a wypisującego bezpodstawne insynuacje się banuje. Jako rzekł Kisiel “polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby”. Złamałam swoją podstawową zasadę, co skutkuje tym, że brednie Suchego prowokują przemądrzalców do udzielania mi “dobrych rad” i “oświecających” pouczeń.
Żeby postawić kropkę nad “i” – nie wychwalaj mi tu skuteczności reiki, bo ja tego nie lansuję. Nie popieram sprzedawania bożej uzdrawiającej energii za pieniądze – a sam kurs reiki kosztuje kupę kasy, więc ten, kto go skończył musi sobie zwrócić koszty. Bruno nauczył ludzi, jak pobierać tę energię za darmo – pisałam o tym wyraźnie w poprzednim komentarzu, ale jak po raz kolejny widać kopernikus nie czyta w ogóle tego, co ja piszę, bo ma własne, wyssane z palca wyobrażenia na mój temat.
Ciekawe, z czym teraz wyjedzie – z wykładem na temat zalet i wad bioenergii? Uprzedzając tę ewentualność powtórzę jeszcze raz – bożą mocą się nie handluje, ponieważ nie należy ona do sprzedającego. To tak, jakby ktoś sprzedawał naiwnym powietrze albo błękit nieba.
LogoPedant powiedział/a
@Duke Nukem
Ale Zapper z Ciebie!
@Astromaria
Podobnie jest z Sahaja Yogą, którą zacząłem praktykować. Jest za darmo i dla wszystkich (zajęcia również), bo taka jest i była idea Shri Mataji, twórczyni tej techniki, żeby mogli korzystać z niej wszyscy. Jedyny warunek to chęć jedności z Wszechświatem i poproszenie o podłączenie do Światła, zwane w tej technice Samorealizacją…
Energia nie jest na sprzedaż. Przyznam, że mam kilku znajomych adeptów Reiki i znaleźli niezłe wytłumaczenie faktu, iż płaci się za inicjację, seminaria i kolejne stopnie “wtajemniczenia”, twierdząc, iż za darmo nikt nie doceni tego, co otrzyma od mistrza. Jest w tym pewien sens, ale ja się na takie śpiewki nie nabieram. Utrzymują również, że płaci się za wiedzę, a pieniądz jest takim samym wymiennikiem energii, jak miłość, czyli jak dostajesz coś od kogoś to według prawa karmy, oddajesz w postaci zapłaty. Takie dyrdymały wciskają…
Zauważyłem również pewną prawidłowość (nie chciałbym generalizować, no, ale…), iż adepci Reiki są najczęściej aroganccy i bardzo wyniośli. Jakby posiadali władzę nad innymi. Takie przekonanie daje zapewne wysokość zapłaty, jaką uiścili u mistrza. Najśmieszniejsze jednak jest to, że pomimo wydanych kroci i całej wiedzy, którą zdobyli na szkoleniach i seminariach, nie mogą całkowicie ustrzec się od ataków i przyklejania się tałatajstwa zza lustra. Jedna z moich znajomych mówi: “Pomimo, iż mam II stopień Reiki, to i tak coś się mnie czepia”. No cóż… To takie przekonanie, że jak zapłaciłem to dostaję glejt, rzekomo chroniący od złego, ale tak naprawdę zwalniający z myślenia i pracy nad sobą…
P.S. Na pewno część z czytelników tego bloga jest adeptami Reiki, więc chętnie poznam ich opinię, w odniesieniu do tego, co piszę i faktu darmowego sposobu leczenia, jaki pokazał Bruno Groening. Nie deprecjonuję wiedzy o Reiki, która jest bardzo stara i prawdziwa, a jedynie wyrażam dezaprobatę na kupczenie nią, a w zasadzie energią i wyniosłą postawę jej praktyków…
astromaria powiedział/a
@ LogoPedant (i inni): w tej dyskusji nie chodzi o słuszność czy niesłuszność reiki, lecz o to, że kopernikus wmawia mi, że ja mam coś wspólnego z parapsychologią, zjawiskami paranormalnymi, współpracą z demonami / bytami astralnymi i kultem świętych guru, którzy pobierają ode mnie energię jako formę zapłaty za ich usługi w urządzaniu pokazów lewitacji i wirujących stolików, co ma rzekomo robić wrażenie na maluczkich, lecz jest duchowo bezwartościowe i grzeszne, a przed czym słusznie przestrzegał Suchy – przeczytajcie sami, co napisał, kiedy przynał, że Suchy ma rację, a ja nie powinnam odrzucać jego mądrych rad.
Za wypisywanie takich insynuacji daję bana, więc jeśli kopernikus nie zacznie dyskutować ze mną na uczciwych zasadach wyleci z tego bloga.
LogoPedant powiedział/a
@Astromaria
No przeca łapię “o co kaman”. Po prostu wtrąciłem o Reiki i Sahaja Yodze w odniesieniu do Bruno. Zauważyłem już zadziwiającą postawę Kopernikusa w komentarzu nr 4…
piotrtarot powiedział/a
Coś mi się wydaje że kopernikus sam dokładnie nie wiem o czym pisze. Najpierw pisze że metoda Bruna powiązana jest z jakimś kultem jakiegoś bytu, że za jego usługi przyjdzie nam zapłacić, no i jeszcze ta telekineza. Potem znowu wychwala reiki, jaka to jest cudowna metoda, a przecież reiki i metoda Bruna opiera się na tym samym założeniu czyli na uzdrowieniu energią Boga. Nie rozumiem jego toku myślenia. Dalej kopernikus nie potrafi wyjaśnić co metoda Bruna ma wspólnego z kultem jakiegoś bytu. Jak dla mnie ta jego gadka nie ma sensu.
Co do opłat reiki. jak dla mnie płaci się za czas w którym adept reiki wysyła energie klientowi, a nie za samą energie. To jest według mnie kwestia wyboru, jedni chodzą do adeptów reiki żeby od nich pobierać ta energie a znowu inni sami ją pobierają.
Duke Nukem powiedział/a
“… jak dla mnie płaci się za czas w którym adept reiki wysyła energie klientowi, a nie za samą energie. To jest według mnie kwestia wyboru, jedni chodzą do adeptów reiki żeby od nich pobierać ta energie a znowu inni sami ją pobierają.”
Czyli płacimy za pracę człowieka gdy ten nie potrafi (albo nie chce wytłumaczyć), że można za darmola pobierać energię?
Ja nie wiem jak to nazwać.
Usługi dla (ociemniałej) ludności?
piotrtarot powiedział/a
@Duke Nukem: Trochę zle to rozumiesz. Po pierwsze wiedza psychotroniczna jest ogólnie dostępna, mam tu oczywiście na myśli książki , internet, wykłady, kursy itp. Często nawet na stronie internetowej osoby która świadczy takie usługi jak zabiegi reiki jest napisane jak to działa. Więc nie można tu mówić że robi się ludzi w balona bądz o jakich spiskach. To że ludzie nie wiedzą jak działa reiki czy bioenergoterapia to jest wina racjonalistów i kościoła. To oni robią ludzi w balona!!!!!! Po drugie pobierania energii Boskiej wcale nie jest takie proste. Owszem jednym przychodzi łatwo pobieranie energii ale znowu innym tak łatwo to nie przychodzi. Jeszcze inna kwestia jest taka że ludzie nie interesują technikami uzdrawiania duchowego,więc zmuszać ich żeby medytowali i pobierali energie to jest głupota, bo i tak nic z tego nie będzie, bo nie robią z tego pasją z oddaniem i z wiarą( może nie tyle z wiarą ale chodzi o to żeby nie sabotować myślami swoich działań). Dlatego dla tych ludzi co nie udaję się pobrać Boskiej energii bądz ich to nie interesuje, mogą skorzystać z pomocy osób które przekazują taką energie. Powtarzam to jest kwestia wolnego wyboru.
Duke Nukem powiedział/a
W porządku Piotrze. Przyjąłem to.
)
Mówisz jak jest. W zmanipulowanym systemie ludzie mają zmanipulowany pogląd.
To widać od dawna. I w zasadzie nie moja brożka na co i kto wydaje swoje własne pieniądze z własnej kieszeni. Na dodatek zalichwione w każdym cencie (byłbym chory bez tego wtrętu
kopernikus powiedział/a
Astromario – poświęciłem trochę czasu,żeby sprawdzić czy Bruno korzystał z energii ” żrodła i pomagał w ten sposób ludziom.Odpowiedż “Wyroczni” /żródło obiektywne i niezależne,coś w rodzaju biblioteki/ brzmiała Tak korzystał z energii żródła i pomagał ludzom oraz ich uczył jak z niej korzystać.”"”"” Natomiast ostrzegała przed Sai Babą który jest “kosmiczną hieną” i wraz z kolesiami wykorzystuje swoich wyznawców i traktuj to jako ciekawostkę,bo ani ciebie ani tych co są na tym blogu to nie dotyczy. Natomiast na twój temat powiedziała , cyt ” jest niezłą astrolożką “. Nigdy nie pytam o sprawy osobiste i nie interesuje mnie życie osobiste osób o które pytam,bo wkraczał bym w cudzą Wolną wolę.Zresztą słuchanie ludzkich myśli i poznanie ich problemów ,nie należy do przyjemności i lepiej nic nie wiedzieć.”"”"”"”"”"”"” Odnośnie ” Reiki ” to jest to jedna z metod posługiwania się energią żródła .Posługuję się tym słowem bo jest najbardziej znane i wszyscy wiedzą o co chodz, To wcale nie oznacza że ją lansuję i reklamuję.To tylko słowo którego używam żeby określić o co chodzi.,,Osobiście nie podoba mi się że tzw.”mistrzowie” zrobili z tego biznes.Jest to zwykła lichwa!!..Problem w tym że nie wszyscy wiedzą jak z niej korzystać,i ktoś kto wie jak to robić i inicjuje nowicjusza wkładając w to swoją energie i czas, powinien pobierać “Datek” za pracę którą włożył,co nie znaczy że ma kogoś “Grabić” w perfidny sposób.,,I w tym popieram Piotrtarot.Odnośnie “Swiadków Jechowy” o których wspomniałem to chodzi mi o ” uwięzienie” swoich wyznawców w schematach myślowych,które nie pozwalają ich “duszą ” na powrót do miejsca gdzie powinny trafić po odbyciu wcielenia na ziemi t zw.”parku” i są uwięzione na ziemi czy jej pobliżu.i nie idzie takiej duszy niczego wytłumaczyć,żeby ją uwolnić.Wiesz na te tematy bardzo dużo więc nie ma sensu na ten temat pisał. Mam nadzieję że dokładnie napisałem ,a ty dokładnie zrozumiesz co chciałem napisać i przestaniesz mnie posądzać o złe zamiary wobec twojej osoby i tego co robisz.,/ Jeżeli nie jesteś czegoś pewna to po prostu napisz,a sprawa zostanie wyjaśniona, pozdrawiam Kopernikus
astromaria powiedział/a
@ Kopernikus: wyprosiłam cię z mojego bloga, ponieważ masz tendencję „strzelać” na oślep insynuacjami, które nie mają najmniejszego związku z tematyką tego bloga i z moją osobą (oraz moimi poglądami).
Stale wrzucałeś tu jakieś dziwne przemowy na temat moich rzekomych powiązań ze świadkami Jehowy i Sai Babą, wciskałeś wyssany z brudnego palca kit na temat rzekomych teleportacji i zjawisk paranormalnych, robiących wrażenie na maluczkich, w kontekście uzdrawiania przez Bruno (a wystarczyło uważnie przeczytać to, co napisałam) i sugerowałeś inne cuda na patyku.
Oto „malowniczy” cytat z twojego komentarza, który wywaliłam:
Otóż NIE JESTEM WRÓŻKĄ. I nie korzystam z tarota.
Dalej snujesz dziwaczne rozważania o tym, jak ja interpretuję horoskop, chociaż nic o tym nie wiesz:
Otóż zupełnie nie, tak się to nie odbywa w moim przypadku.
Tym sposobem zmuszasz mnie do nieustającego prostowania i wyjaśniania, że nie jestem wyznawczynią Sai ani Jehowy i nie jestem tarocistką ani wróżką, lecz astropsychologiem. Dalej piszesz w swoim cudacznym stylu:
Ręce i nogi opadają, co mnie obchodzi, co „mógł” według ciebie i skąd tu się wziął jakiś magik z telewizji? Litości, błagam!!!!!!!!!!!!!!!
Mam tego dość.
I jeszcze na koniec, zamiast zwyczajnie poczytać ten blog i samodzielnie wyrobić sobie zdanie na mój temat na podstawie tego, co piszę śmiesz mnie powiadamiać, że za moimi plecami zasięgałeś o mnie opinii u jakiejś wyroczni.
Nigdy w życiu nie wypytywałabym żadnej wyroczni o nikogo, bo po pierwsze ufam sobie i swojej intuicji, a po drugie szanuję innych ludzi i nie widzę powodu, żeby ich szpiegować ani w życiu prywatnym ani zawodowym.
Zupełnie brakuje ci dyscypliny umysłowej. Zamiast uważnie czytać, co piszę i odpowiadać na temat żyjesz we własnym świecie wyobrażeń i ustosunkowujesz się do wytworów własnej fantazji, a nie do tego, o czym rozmawiamy.
Albo zaczniesz dyskutować w sposób, który obowiązuje w MOIM blogu, albo się rozstaniemy, bo naprawdę to, co wypisujesz mocno mnie drażni.
astromaria powiedział/a
Olśniło mnie, jaki problem ma kopernikus.
Kopernikus jest przekonany, że jako jedyny na tym świecie posiadł WIEDZĘ i MĄDROŚĆ, a inni to głupki, które jak ta świnia gapiąca się z rozdziawionym ryjem na błyskawice podziwiają oszukańcze sztuczki telewizyjnych magików i fałszywych guru.
Uznałeś mnie za świnię bezkrytycznie pożerającą duchowe nieczystości, ale nie przeszkadzało ci to lansować się u mnie.
Powiem ci jeszcze coś. Szalał tu u mnie jeden taki nawiedzony, który reklamował tu swój uzdrowicielski biznes. On też wtargnął tu z butami i na dzień dobry zaczął mnie arogancko pouczać i rozstawiać po kątach, twierdząc, że tylko on skutecznie uzdrawia i egzorcyzmuje. Inny wielki tarocista podeptał mnie brudnymi butami, bo nie zapisałam się na jego kurs (czytaj: nie przeszłam przez jego łóżko), więc nie mam prawa działać w tej branży. Obaj ci faceci pracują z demonami, z tym, że ten pierwszy był przekonany, że to Anioły. Prawda jest taka, że demony odwalają za nich całą robotę, a oni inkasują grubą kasę i zyskują sławę. I są przekonani, że są lepsi od innych, więc mogą ich stratować. Ale nie ma nic za darmo, demony, jeśli coś dają, to tylko po to, żeby niczym bankowi lichwiarze zażądać spłaty z dużymi odsetkami. W końcu delikwent jest tak zadłużony, że nie jest w stanie się “opłacić”. I wtedy zaczynają się schody. Demony przejmują nad nim władzę i robią z nim, co chcą. Psychiatrzy mają potem z nimi sporo roboty.
Ty również flirtujesz z podejrzanymi bytami. Oczywiście, nigdy mi nie uwierzysz i będziesz się zaklinał, że to anioły, Wyrocznia, channeling od boskich bytów. Jestem starym i mocno ostrzelanym żołnierzem na tym froncie, żeby dać się nabrać na takie zapewnienia. Widziałam wiele takich historii i wiem, jak się one wszystkie kończą. Oto cytat z komentarza, który wywaliłam do kosza, ale jeśli chcesz, to mogę go stamtąd wyciągnąć i upublicznić:
Ludzie pracujący z demonami są niezwykle do siebie podobni: odnoszą się do innych ludzi z wyższością, pouczają ich, zasypują insynuacjami i traktują jak głupków. Po tym właśnie można ich poznać.
Weź się do uczciwej pracy i przestań wysługiwać się demonami, dobrze ci radzę.
LogoPedant powiedział/a
@Astromaria
Ha, ha, ha! “Wyrocznia”. To brzmi dumnie!
Dodam jeszcze, niejako w temacie uzdrawiania, iż mój znajomy (pisałem kiedyś krótko o tym), który miał na tyle poważne problemy z kręgosłupem, iż leżał na desce, kompletnie wyautowany z życia i bliski depresji, a lekarze chcieli oczywiście go rżnąć i ustawiać “dyskotekę”
dowiedział się na przykładzie mojej mamy, że może skorzystać z pomocy uzdrowiciela i sam takowego znalazł w osobie Jana Grudniewskiego (masaż chiński, etc), który postawił go na nogi (dosłownie i w przenośni). To mnie uradowało, ale nie w tym rzecz… Mój znajomy to facet kompletnie zamknięty na ezoterykę i sprawy duchowe, więc byłem bardzo zdziwiony, kiedy dowiedziałem się dziś, że zdecydował się właśnie na inicjację Reiki. Z jednej strony jestem zadowolony, że zaczęło się u niego przebudzenie, ale zastanawiam się, czy droga, którą wybrał, nie jest ścieżką na skróty… Od sceptyka do praktyka w kilka tygodni…
Eliszka powiedział/a
Logo, oczywiście, że to żadna droga nawet na skróty nie jest, bo nie może być. Zarobił pan masażysta i pan od Reiliu, na chwilkę przetarł energie, ale jeżeli pan dalej życie wg szablonów dotychczasowych … Ile pracy trzeba włożyć bez próby zakłamania na własny temat ty dobrze wiesz i ja wiem.
Najlepszy masażysta, uzdrowiciel i inny święty turecki nie pomoże ci, jeżeli” nie wejrzysz w siebie”, jak mówią tutejsi Kujawianie i nie zaczniesz żyć inaczej.
Eliszka powiedział/a
Reiki oczywiście
Art powiedział/a
Hej
Może to nie miejsce na tego typu sprawy, ale może jesteście mi w stanie jakoś pomóc? Do koła przyjaciół Bruna należę od kwietnia 2010 roku. Bo widzę szansę dla siebie aby zmienić wszystko w swoim życiu na lepsze. Od zdrowia po wszystko co dotyczy mojego życia (samopoczucie, lenistwo i spełnienie w życiu np: osiągnięcie sukcesu zawodowego). Przez ten cały czas bywało lepiej i gorzej ale ostatnio nie mogę sobie poradzić czuję się strasznie zdołowany tak jakbym przegrał życie choć tak zapewne nie jest nie pomaga mi w tym wszystkim mój wrodzony pesymizm, który dla mnie (tak to czuje) jest przekleństwem. W całej tej sytuacji nie pomaga fakt że byłem bez pracy 18 miesięcy. Teraz pracuję, ale z przerwami. Nie wiem, mam wrażenie, że Bruno pomógł mi ze zdrowiem bo się lepiej czuje, Ale psycha to masakra jakbym przeżywał mega regulacje, od dawna, nie wiem ile jeszcze zniosę…….mam już dość. Chciałbym się poczuć w końcu dobrze i iść z uśmiechem na twarzy. A ja się czuję jakbym zaplątał się w sieć i całe siły trwonił na wyplątanie się niej i ciągle narzekam jak nie nagłos to w głowie mi to siedzi. Co dzienne rano i wieczorem siedzę i przyjmuje prąd, chodzę na spotkania, ale wcale teraz jakoś nie czuje się lepiej. Nie wiem co mam robić, po prostu nie wiem. Odsuwam się od ludzi – wkurzają mnie nie chce mi się z nimi gadać. Kiedyś było inaczej, po prostu taka beznadzieja. Nic tylko w łeb sobie strzelić.
astromaria powiedział/a
Myślę, że to są regulacje. Postaraj się wytrzymać, ja też przez to przechodziłam, a potem, kiedy wydawało mi się, że nie dam rady, nagle odczułam ulgę, a wraz z nią niezwykłą czystość umysłu. Co do ludzi, to nie zdziw się, jeśli wielu dawnych przyjaciół odejdzie z twojego życia. Oni już nie będą pasowali do ciebie, bo staniesz się innym człowiekiem. Pewnie dlatego cię wkurzają. Nie staraj się zatrzymać ich siłą, ale też nie wdawaj się w konflikty, obserwuj co się dzieje, jakbyś był widzem w teatrze. Natura nie znosi próżni, na miejsce dawnych znajomych przyjdą nowi, bardziej do “nowego” ciebie pasujący.
Jeśli będziesz się czuć źle, pisz, nie krępuj się, postaram się podtrzymać cię na duchu.
Rosemount powiedział/a
@26 Art. Ja też to przeszłam i warto było. Nie poddawaj się, zadawaj pytania i czekaj na odpowiedzi, nadejdą gdy będziesz w stanie je odebrać. To wymaga czasu, nie ma kursów przyspieszonych. Pomaga na takie stany zmiana diety na zdrowszą czyli posiadającą naturalną energię. Polecam sól kopalną, brudną i brzydką. To podpowiedziała kiedyś Niereligijna i dziękuję jej za to bardzo. Gdy ostatnio odwiedziłam Polskę, pojechałam do Wieliczki i kupiłam sobie 5 kg soli, tej brzydkiej, sama ładowałam do toreb. Kupiłam tam też kota z soli i dużą bryłkę do jonizowania powietrza w mieszkaniu. Oczywiście nie jemy tej soli łyżkami, jedynie przyprawiamy dania:)
LogoPedant powiedział/a
@Art
Bądź dzielny. Jak znajdę chwilkę to napiszę parę słów. Mam podobne doświadczenia…
astromaria powiedział/a
Co do złych stanów psychiki, depresji itp. to przypominam, że witamina B czyni cuda, bo wzmacnia system nerwowy. Koniecznie należy przestać jeść biały chleb, białą mąkę (makaron), biały ryż i wszystko, co zostało oczyszczone – w tym, co się odrzuca po oczyszczeniu zbóż jest najwięcej witaminy B! Żadnej żywności rafinowanej, przetworzonej, z dodatkami smakowymi lub sztucznymi aromatami, a zwłaszcza trzeba unikać słodzików. Wywalić margaryny i oleje tłoczone na gorąco! Żywność musi być naturalna, żadnych “naukowych” poprawek (odtłuszczania, zamieniania tłuszczów zwierzęcych na roślinne, “poprawiania” natury itp.), bo natura to doskonałość, a teorie naukowe na temat dietetyki to oszustwo. Latem trzeba chodzić boso (masaż stóp) i dużo przebywać na słońcu – nie stosować żadnych filtrów UV!!! Gdyby słońce było szkodliwe, ludzkość wymarłaby zaraz po wyjściu z jaskiń! Witamina D to królowa witamin, bo reguluje wszystkie funkcje życiowe.
Art powiedział/a
Dzięki za dobre słowo – jeśli chodzi i jedzenie to biały chleb niestety pochłaniam w dużych ilościach, próbowałem go zastąpić razowym to była masakra zaraz mnie brzuch bolał. Generalnie jem bardzo dużo muszę cały czas żuć taki nawyk jak palenie papierosów, a co ciekawe nie jestem gruby. Próbowałem to zmienić, ale dałem sobie spokój bo im bardziej próbowałem to mi to gorzej szło niestety. W ogóle jak próbuje coś zrobić to najczęściej brak mi konsekwencji, aż się sam sobie dziwie, że uczęszczanie do koła Bruna i przyjmowanie prądu kontynuuje tak wytrwale. Brak mi energii czuje się tak jak Bruno to określił – “Jak wyładowana bateria”. Niestety dużo więcej jest rzeczy które mnie gnębią, a nie pisałem o nich bo to by się z tego zrobiło opowiadanie, a nie krótki post. itd. Mam nadzieję, że się zmieni wszystko na lepsze w końcu.
LogoPedant powiedział/a
@Art
Uparłem się, żeby odpisać Ci jeszcze w tym roku, zatem czynię to. Zostawmy smutki w starym.
Ja również rozpocząłem praktykę w kwietniu 2010 (tylko praktykuję sam w domu – bardziej mieszane “sztuki walki”:
Bruno, Sahaja Yoga i inne) i podobnie jak Ty nie jestem w pełni zdrowy, a nawet mam bardzo kiepskie momenty, kiedy wydaje mi się, że jest o wiele gorzej, niż wcześniej… Jestem jednak pewien, że dla niektórych taki okres czasu jest z jakiś powodów niezbędny. Niezbędny, aby dojrzeć i zrozumieć kim jesteśmy i gdzie tkwi źródło naszego smutku. Czasem nie chcemy wyzdrowieć bo tak nam jest wygodnie… Co jakiś czas zdarza mi się jednak przypomnieć sobie mój stan; powiedzmy sprzed dwóch, trzech miesięcy i jestem wtedy ogromnie i mile zaskoczony, o ile więcej dostrzegam i pojmuję. To daje mi pewność, że jeszcze dajmy na to rok temu, nie byłem gotowy na tyle zmian i potężnej dawki zrozumienia…
Zakoduj sobie w głowie, że jest to pewien proces, który zakończy się sukcesem. Bądź pokorny i przede wszystkim cierpliwy, a zobaczysz, że nadejdzie tak upragniony spokój i pewność siebie. Postaraj się skoncentrować na tym, co chcesz osiągnąć, a nie tym, co Ci przeszkadza, bo karmisz wtedy te siły, które chcą, abyś pozostał w sidłach smutku i niemocy. Zacznij afirmować stan, w którym tak bardzo chciałbyś się znaleźć. Zobacz siebie zdrowego i pełnego energii. Zobacz jak tryskasz dobrym humorem i z radością obcujesz z ludźmi. Po prostu odwróć obecną sytuację na “lewą” stronę…
Może jednak zdecydujesz się opisać swoje doświadczenia? To dałoby upust złym, niepotrzebnie nagromadzonym emocjom. Warto się oczyścić…
Może Ci się wydać, że łatwo mi to pisać, ale wierz, że jest zupełnie inaczej, bo też mam obecnie koszmarny okres. Nie sypiam prawie wcale i funkcjonuję jak zombie, bo tak jest napięta moja psychika, ale przyjąłem strategię dostrzegania w każdej sytuacji pozytywów i nawet, kiedy świat zdaje mi się walić na głowę, uśmiecham się i mówię “SPOKO – zobaczmy, co z tego wyniknie dobrego dla mnie!”. No i niezmiennie: “Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni!”.
Czekam cierpliwie, aż Energia uleczy całe moje życie, od początku, aż do teraz i uzdrowi je na zawsze. Energia obudzi we mnie boskie moce i będę swoim własnym lekarzem/mistrzem. To pewne, bo KAŻDY na to zasługuje.
Przyjmij postawę obserwatora (jak słusznie radzi Astromaria – ma kobitka czuja i nieraz się o tym przekonałem)
Pomyśl sobie, że od tej chwili będziesz się temu spokojnie przyglądać. Potraktuj swoją praktykę, jako wielce interesującą przygodę, którą zgłębiasz i przeżywasz, przyglądając się zmianom, które w Tobie zachodzą. Przecież Twoje ciało i Twój umysł, są “tylko” narzędziami Twojej świadomości, a ta z kolei jest spokojna, wesoła i odważna. Masz nad nimi władzę. Każ im być uległymi. Cóż może Ci zagrozić, oprócz szczęścia i miłości?
Wiem, wiem… To nie takie proste…, ale jakże ciekawe i co najważniejsze działa!
A że o ciekawostkach wspomniałem to nadmienię, iż dziś minęło 2 tygodnie jak przestałem palić i jestem pewien, że uwolniłem się z tego więzienia raz i na zawsze. HA! UDAŁO MI SIĘ! Właśnie dzięki postawie obserwatora. Kiedy przyszedł na 3 dzień potworny głód, zarówno fizyczny, jak i psychiczny, powiedziałem sobie: “Ok, poobserwuję to zjawisko i zobaczę, co ciekawego się wydarzy. Mój głód nikotynowy to przecież iluzja”. I wiesz co? Udało się. Tobie też się uda. Obserwuj i bądź cierpliwy. Nie oceniaj. Zrozumienie przyjdzie w odpowiednim czasie.
Zdrowia Ci życzę w Nowym Roku i głowa do góry bracie! Wszystko jest przed Tobą!
Reszcie wyśmienitego towarzystwa na blogu również przesyłam życzenia – pomyślności kochani!
P.S. Trochę bezczelnej prywaty: zrealizowałem w tym roku 3 ważne cele: przestałem brać antydepresanty, przeszedłem na wegetarianizm i przestałem palić. Ktoś mi podskoczy?
Angua powiedział/a
LogoPedant
Wspaniale! Gratulacje! 
Fiu, fiu, fiu
Masz rację – chyba nikt Ci nie podskoczy – ciężko by było
Zofia powiedział/a
@LogoPedant, ciesze sie wraz z Toba.Jest w Tobie ogromna MOC, ktora pomogla uwolnic sie z niskich wibracji.
Papierosy,leki,mieso.. to niskie wibracje, a wiec uwolniles sie i Jestes na wyzszym szczebelku. Teraz mozesz tylko obserwowac i nikt Ci nie podskoczy ha ha..
Szczesliwego Nowego Roku i trzymaj tak!*****
LogoPedant powiedział/a
Dobra, dobra dziewczyny, ale to Art miał się lepiej poczuć.
Tak, czo owak dziękuję uprzejmie.
Angua powiedział/a
Poczuje się lepiej! Udowadniasz, że wszystko jest możliwe! Jeśli czytał Twoje wcześniejsze posty, to wie przez co przechodziłeś i jak z tego wychodzisz
Trzymaj się! Naprawdę wszystko jest możliwe, reszta to tylko nasze ograniczenia, a raczej wyobrażenia o nich, bo ograniczenia to tylko wydumki naszych umysłów.
Art
Polecam także hunę, która pięknie wszytko tłumaczy i nastawia bardzo optymistycznie.
Art powiedział/a
Dzieki teraz dopiero pisze bo troche choroba mnie zmogla ale juz lepiej. Sorki, ze bez polskich znakow ale pisze z kompa bez PL literek. LogoPedant dzieki masz racje nikt nie podkoczy.Ja sie troche lepiej poczulem o twoich slowach. Musze ci powiedziec, ze mna jest inaczej kaliber moich problemow – przepraszam obciazen jest lejszy. Nie wiem czy to dobrze ujalem, ale to tak jak z woda jak sobie kapie to nic takiego sie niedzieje. Gdy woda zaczyna kapac przez wiele lat w to samo miejsce to w koncu wyzlobi dziure. I tak jest z tym co mnie trapii. Ale generalnie jest tak ze odkad przyjmuje prad to z moja psychika jest okropie. Przygnebia mnie lub doluje mnie wiele niby pozornie blachych problemow. Oto jeden z nich wyjechale 6 lat temu z Polski bo nie mialem gdzie mieszkac. Moglem zostac, ale wtedy bym siedzial na 60 metrach w osiem osob. Wydalawo mi sie ze to najlepsze wyjscie. Ale strasznie teskinie za Polska. Nie powiem wybudowalem dom, ale go skonczyc nie moge bo caly czas mi brakuje pieniedzy w miedzy czasie problemy ze zdrowiem, brak pracy, kyzys itd. Jak sie to wszystko zeszlo na kupe to wiecie co mialem dosc i mam dziekuje bogu ze kredytu nie mam bo wtedy to tylko pigulki i pa pa. Zawsze marzylem zeby mieszkac na wsi. Jestem z miasta, ale to wies mnie zawsze ciagnela i tak jest. Mam nadzieje, ze to sie w koncu uda bo idzie mi to jak SYZYFOWE PRACE krok do przodu dwa do tylu. Wiem cierpliwosc, ale powiedzcie ile mozna byc cierpliwym? Ziemie kupilem 10 lat temu. I tak to wyglada jestem juz 10 lat cierpliwy, ale ile jeszcze?????? O dziwo ze zdrowiem jakos sobie juz radze jest lepiej i to duzo ale psycha mi siadla dla odmiany pojde jutro po ta witamine B. Dzieki slowa otuchy i jeszcze jeden fakt robi swoje, ze nie mam z kim pogdac robi swoje.
Art powiedział/a
Czesc wszystkim znalazłem coś ciekawego – artykuł pochodzi z onet.pl – tak jakby wszystko na temat.
MAGICZNY EFEKT PLACEBO
Po noszeniu plastra przez 12 tygodni Gretchen znów poczuła przypływ podniecenia. „To możliwe wyłącznie dzięki plastrowi”, doniosła. Najbardziej zaskakującą częścią historii Gretchen jest fakt, że trafiła ona do grupy kontrolnej i, nie mając tego świadomości, dostała plaster będący placebo bez żadnej zawartości testosteronu.
W naszej pracy – zarówno jako antropologa, który poświęcił wiele lat na badania uzdrawiających praktyk mędrców Amazonii i Andów, jak i neurologa, który spędził dekady na leczeniu ludzi cierpiących na degeneracyjne choroby mózgu – od dawna byliśmy zaintrygowani potęgą umysłu, dzięki której osiągnąć można niewiarygodne rzeczy zarówno na planie fizycznym, jak i mentalnym. Poznaliśmy i uczyliśmy się od mędrców, którzy byli w stanie osiągnąć niesamowitą błyskotliwość, wewnętrzny spokój i twórczość. Słyszeliśmy o tybetańskich mnichach, którzy potrafią medytować przez całą noc na pokrytych lodem szczytach górskich nie zamarzając, rankiem strzepując z nagich ramion śnieg, gdy wzejdzie słońce.
Pełna moc umysłu nadal nie jest w pełni zrozumiana, ale natykamy się na jej przejawy regularnie.
Lata temu ludzie postrzegali grupy wsparcia i techniki zarządzania stresem jako nieszkodliwe dodatki do leczenia medycznego osób poważnie chorych. Ostatnimi czasy, jednakże, badania dowiodły, że pacjenci używający technik takich jak choćby medytacja uważności nie tylko są mniej zestresowani emocjonalnie przez chorobę, ale również doświadczają poprawy zdrowia fizycznego.
W Scientific American z czerwca 2009 r. neurolog Martin Porter opisał przypadek Gretchen, uczestniczki badania z 2005 roku, testującego skuteczność użycia plastrów z testosteronem w leczeniu hipolibidemii – stanu, w którym libido danej osoby jest tak małe, że nie odczuwa ona żadnego zainteresowania seksem. Testosteron, hormon produkowany w jądrach w przypadku mężczyzn lub jajnikach w przypadku kobiet, kojarzony jest z pobudzeniem seksualnym. Gretchen nie odczuwała podniecenia seksualnego, odkąd przeszła operację usunięcia jajników.
Po noszeniu plastra przez 12 tygodni Gretchen znów poczuła przypływ podniecenia. „To możliwe wyłącznie dzięki plastrowi”, doniosła. Wkrótce była w stanie kochać się z mężem i osiągnąć orgazm po raz pierwszy od lat. Jednak najbardziej zaskakującą częścią historii Gretchen jest fakt, że trafiła ona do grupy kontrolnej i, nie mając tego świadomości, dostała plaster będący placebo bez żadnej zawartości testosteronu.
Powrót seksualnego apetytu w przypadku Gretchen najwyraźniej związany był ze zmianą jej połączeń nerwowych, do której doszło bez świadomej wiedzy pacjentki. Jednak do niej doszło. A zmiana była odczuwalna w całym ciele.
Większość z nas wie więcej na temat psychosomatycznych chorób niż psychosomatycznego dobrostanu. Wiemy, że możemy zmartwieniami doprowadzić się do choroby, i przypuszczamy, że możemy uzdrowić się śmiechem. Mimo to medycyna nie pokłada zbytniego zaufania w poglądzie, że można osiągnąć psychosomatyczne zdrowie. W końcu nie możemy sami sobie świadomie podawać placebo, tak samo jak nie jesteśmy w stanie sami siebie połaskotać. Jednak społeczeństwa, które polegają na tradycyjnych uzdrowicielach – obu płci – już dawno zrozumiały potęgę umysłu, który może zarówno uzdrowić, jak i zabić. Czasami szamani uciekają się do wielkich ceremonii i przedstawień, by tylko zmobilizować umysł do uzdrowienia ciała. Ich złożone ceremonie aktywują korę przedczołową, by stworzyła zdrowie. (…)
Efekt placebo i dobrostan psychosomatyczny wynikają z podłączenia się do uzdrawiającego potencjału umysłu, co od tysięcy lat jest powszechnie praktykowane przez ludzkość. Odrzucając efekt placebo, zachodnia medycyna tak naprawdę przegapiła szansę na przyjrzenie się potędze kory przedczołowej, jaką ten fenomen ukazuje.
David Perlmutter: Rak? Jaki rak?
Jako wyspecjalizowanego neurologa intryguje mnie, jak często oskarżany jestem o praktykowanie „nietradycyjnej” medycyny, ponieważ oprócz porad żywieniowych, protokoły naszej kliniki zawierają również takie modalności jak afirmacje i medytacje. Paradoksalne jest, że te lub podobne praktyki są częścią opieki zdrowotnej od tysięcy lat, więc z definicji są „tradycyjne”.
Pod koniec 2007 roku przyszedł do mnie na wizytę pacjent z bardzo poważnym problemem zdrowotnym. „Marvin” miał 74 lata i właśnie wrócił z przodującej w leczeniu raka jednostki, gdzie powiedziano mu, żeby „uporządkował swoje sprawy”, gdyż zdiagnozowano u niego agresywny nowotwór trzustki, który już zdążył zająć też pobliskie węzły chłonne. Co prawda, w grę wchodziła chemioterapia, ale zwłaszcza w wieku Marvina szanse jej skuteczności były bliskie zeru. Biorąc pod uwagę wszystko, co nowoczesna medycyna może zaoferować pacjentom w podobnej sytuacji, onkolog powiedział Marvinowi to, co, jego zdaniem, było prawdą dotyczącą tej wyniszczającej choroby: że w najlepszym razie pozostało mu sześć miesięcy życia. Wiedząc, jak duży wpływ na zdrowie fizyczne mają przekonania, zapytałem Marvina, czy rzeczywiście w to wierzył, a on odparł: Absolutnie nie! – właśnie na taką odpowiedź miałem nadzieję.
Wraz z zespołem ułożyliśmy zestaw specjalnych suplementów żywieniowych, by wspomóc jego układ odpornościowy. Dodałem też wysoką dawkę DHA, by spotęgować efekt praktyk medytacyjnych i afirmacji, które Marvin miał rozpocząć. Punktem skupienia obu tych technik była prosta myśl: „Jestem zdrowy”.
W ciągu jednego tygodnia zniknęła jego uprzednia bladość, a w ciągu sześciu tygodni, co zadziwiające, badania świadczące o czynności trzustki i wątroby okazały się w całkowitej normie. Po trzech miesiącach Marvin wrócił do szpitala, gdzie postawiono mu diagnozę. Tomografia komputerowa nie ujawniła ani śladu po raku.
– Co powiedzieli po obejrzeniu skanów? – zapytałem Marvina.
– Cóż – odpowiedział – nie byli zainteresowani tym, co robiłem, ale stwierdzili, że powinienem to kontynuować, niezależnie, co to jest.
Niemal dwa lata później, w czasie pisania tej książki, Marvin nadal wolny jest od nowotworu. Jasne, można by twierdzić, że to przykład spontanicznej remisji, ale w przypadku tego typu raka jest ona niezmiernie rzadka, co potwierdzi każdy onkolog. Ja twierdzę, że kluczową rolę odegrał związek, jaki Marvin podtrzymywał z Boskością, w efekcie dwutorowego zastosowania suplementów odżywiających mózg i szamańskich technik medytacyjnych, które pozwoliły mu na dostęp do uzdrawiającej energii, która przenika wszystko, co istnieje.
Fragment pochodzi z książki Davida Perlmuttera i Alberto Villoldo, “Aktywuj pełną moc mózgu”. Wydawnictwo Studio Astropsychologii – artykuł z onet.pl
astromaria powiedział/a
@ Art: super! Bardzo mnie cieszy, że onet daje czasem takie teksty. Są lekarze, którzy znają moc placebo i z niej korzystają, ale niestety, są w mniejszości. Większość na dźwięk słowa “placebo” dostaje piany na ustach. Szkoda, że w dzisiejszej medycynie nie chodzi wcale o uzdrawianie, lecz o ideologię. Medycyna musi być naukowa i absolutnie zakazane jest, żeby była szamańska, szarlatańska czy duchowa. Pacjenci umierają milionami, ale lekarze pozostają bezkarni, natomiast ci, którzy przywracają zdrowie i ratują życie metodami nienaukowymi są stale ścigani jak przestępcy.
Niestety, to jest też (a może przede wszystkim) wina pacjentów, bo do tanga trzeba dwojga. Skoro dają się kroić, naświetlać, truć i zabijać, to widocznie to lubią. Gdyby tego nie lubili, nie chodziliby do lekarzy, tak jak ja nie chodzę, a wtedy lekarze i cała służba zdrowia musieliby się zreformować i zacząć działać całkiem odwrotnie niż dziś.
Opiekun powiedział/a
To ja dodam mój komentarz do całego ”Bruno” .Moja Podopieczna strasznie wierzyła w niego i mocno się modliła,miała pełno jego zdjęć itp. Była chora-i to ciężko.Wciąż wierzyła w to,że on ją chyba uzdrowi a stało się całkiem odwrotnie.Potwornie cierpiała, ostatnie dni brała morfinę i zwariowała wręcz.Rzucała się,wykrzykiwała jego imię, coś tam po niemiecku chyba no słowem koszmar.Trafiła do hospicjum,w którym po tygodniu zmarła.Jej rodzina ma wielki żal do tego,że wyznawała jakiegoś sekciarza.Czytałam o nim i nadal nie mogę pojąć czy miało to związek z jej dramatem,ale wiem,że wspomnienia pozostawiają niesmak tego jak strasznie cierpiała….
astromaria powiedział/a
Twoja podopieczna laleczko była pod opieką onkologów. Brała leki, pewnie przeszła operację (być może nawet niejedną) i naświetlania. Dlaczego nie oskarżysz onkologów, że to przez nich umarła w męczarniach?
LogoPedant powiedział/a
@Opiekun
Ktoś tutaj (czytaj: Twoja Podopieczna) pomyliła chyba adresy swoich intencji, bo nie Bruno Groening uzdrawia, a Wszechświat… Jej rodzina może mieć żal jedynie do siebie, że pozwoliła na to, aby Twoja Podopieczna osiągnęła stan agonii, choć jest tyle innych możliwości. Bruno Groening nie daje gwarancji na wyzdrowienie. Daje ją za to wiara w moc Światła i swoją, jako część tej Boskiej Istoty… Bruno ciągle powtarzał: “Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka”. Chyba nie uważałaś na lekcjach…
Ech… Ludzie to potrafią przeinaczyć każdą ideę, ale najgorsze jest to, że niczego się nie uczą i wiecznie szukają autorów własnych niepowodzeń, zamiast zajrzeć do swojego wnętrza. Kiedy to się wreszcie skończy i na świecie zapanuje Era Mądrości, no kiedy?
astromaria powiedział/a
Ta podopieczna (o ile zrozumiałam) modliła się do Bruno i w niego wierzyła. I to ją zabiło. Bo Bruno kazał wierzyć w Boga i do niego się modlić. Gdyby tak zrobiła, nawet onkolodzy nie daliby rady.
Indygo powiedział/a
Akurat nie jest ważne, w co się wierzy, tylko że się wierzy ^^
A tak w ogóle to mi to na prowokację wygląda…
Zero szczegółów, tylko że była chora, wierzyła i się nie doczekała lol Co to ma być w ogóle? Poziom onetu
astromaria powiedział/a
To JEST prowokacja i to bardzo prymitywna, prawdopodobnie kościółkowa. Wpuściłam to dlatego, żeby ta pani poczuła, że nikt tu nie przyjmie jej objawień tak, jak są przyjmowane na forum dla wierzących w Kościół.
Art powiedział/a
do /Opiekuna/ miałem dużo napisac, ale po chwili namysłu szkoda czasu na takich ludzi jak ty i wdawanie się z nimi w jakiekolwiek dyskusje. Mimo wszystko Pozdrawiam.
LogoPedant powiedział/a
Może warto przemyśleć swoje położenie…
Stąd.
hovara powiedział/a
@Logo
Zgadza się, czasami widzimy tylko własny czubek nosa, warto przemyśleć wszystko.
Art powiedział/a
Super gosc – pełen podziw dla niego.
bartekpawel powiedział/a
Ale z waszych wypowiedzi wcale nie wynika, że jest to metoda dobra na wszystko. Ktoś ma cały czas problemy z odchudzaniem, był tu opisywany przypadek poreperowania zdrowia chyba wodą utlenioną i gorące podziękowania do osób, które podzieliły się tym sposobem, bo inaczej było by krucho. Wymieniacie się między sobą różnymi sposobami leczenia, bo Groning nie wystarcza?
astromaria powiedział/a
Ten blog się nazywa “Jestem za, a nawet przeciw”, co oznacza, że tu nie ograniczamy się do żadnej jedynie-słusznej idei. Jedynie-słuszne idee znajdziesz w Kościele i na portalu racjonalista.pl. Oni tam wiedzą wszystko i mają receptę na całą prawdę jaka jest.
My nie trzymamy się niczego jak pijany płotu. Jeśli potrzebujemy leku, to go znajdujemy, a jeśli metody Bruno, to ją stosujemy.
Luzik!
Sabrina powiedział/a
Jestem zainteresowana tą metodą Bruno. Dlatego też mam pytanie, czy wystarczy siedzieć – w pozycji opisanej powyżej i np. marzyć? To wszystko…? Czy coś jeszcze? Bardzo proszę o odpowiedź, to dla mnie ważne.
astromaria powiedział/a
@ Sabrina: możesz wizualizować swoje szczęście, ale po pierwsze nie jestem pewna, czy rzeczywiście wiesz, co jest dla ciebie prawdziwym szczęściem, więc lepiej pozwól Bogu o tym zadecydować, a po drugie lepiej się w żaden sposób nie natężać, lecz pozwolić sobie na pełny luzik i relaks. Wtedy się nie blokujesz i nie przeszkadzasz działać prądowi. Możesz słuchać muzyki, którą kochasz i która sprawia, że czujesz się jak w raju.
Sabrina powiedział/a
Dziękuję, Astromario, za odpowiedź
Sabrina powiedział/a
Widzę tu wpisu dotyczące pasty do zębów. Polecam pastę cedrową (w 100% naturalną), jeśli to kogoś interesuje http://sklepik.anastazja.org/produkt15.php. Sama ją stosuję jestem z niej bardzo zadowolona.
Duke Nukem powiedział/a
Tak a propos “Za a nawet przeciw” oraz Bruna. Trafiłem na ciekawe dwa wykłady buddyjskie pewnego nauczyciela. Linki podałem w Hyde Parku coby tu nie zaśmiecać: astromaria.wordpress.com/hyde-park/#comment-31333
Sabrina powiedział/a
Astromario, mam do Ciebie pytanie, aczkolwiek nie wiem czy będziesz znała na nie odpowiedź
. Czy metoda Bruna leczy też próchnice?
W ogóle ja zastanawiam się czy istnieją jakieś metody leczenia próchnicy bez udziału dentysty. Choć powiem szczerze, że nigdy o takich nie słyszałam… Jeśli nie ma-to zastanawiam się dlaczego nie ma? Na wszystkie choroby są metody, a dlaczego nie ma na chorobę zębów…? Może ktoś zna odpowiedź na te pytania?
astromaria powiedział/a
Ludy pierwotne nie znały szczoteczki do zębów ani dentysty, ale o próchnicy nikt wtedy nie słyszał. Próchnica pojawiła się wraz ze złym odżywianiem. Ale jak już jest, to ząb sam się nie zagoi. Można jej tylko zapobiegać w przyszłości. Zero cukru i mąki to podstawa.
Sabrina powiedział/a
Dziękuję
Od jakiegoś czasu cukru i mąki nie spożywam
Ale jak widzę to nie wystarcza…
nieustraszona powiedział/a
Sabrina ! Na moj “chlopski” rozum prochnica spowodowana jest flora bakteryjna w zmienionym srodowisku pH sliny i w ogole calego organizmu z jego zakwaszeniem. Toz to raj dla roznych grzybkow i lubiacych takie srodowisko bakterii czy czegos tam jeszcze nalukowo wytropionego.
Po moim odkryciu preparatu MMS i zachecona lektura ksiazki jego odkrywcy Jima Humble zaczelam stosowac plukanki jamy ustnej po myciu zebow z odrobina sody oczyszczonej. Efekt piorunujacy, bo rozna “flora i fauna” jamy ustnej znika, jak po dotknieciu czarodziejska rozdzka, co sie czuje w swiezosci i czystosci jamy ustnej i zebow nawet bielszych po krotkim juz stosowaniu. W ten sposob zatrzymuje sie rozwoj dalszej prochnicy.
Nawet nieuszkodzone prochnica zeby wypadaja przy podstepnej parodontozie spowodowanej tez tymi roznymi podstepnymi mikrobami, gdzie “tradycyjne” leczenie prowadzi tylko do nabijania kabzy dentystom-sadystom, a rozne chemiczne plukanki zatruwaja tez organizm.
Przed trzema laty jeszcze zagoniona w kieracie diabelskiego kolka rozbolala mnie geba z powodu parodontozy i pochwalilam sie tym kierowcy karetki ,ktory pochodzi z Afganistanu. Rozesmial sie swoimi zdrowymi zabkami i zdradzil mi pewna tajemnice, ze w przypadku bolu zeba czy parodontozy pomaga zucie gozdzika i rzeczywiscie po przyjezdzie do domu wzielam dwa gozdziki do ust i jezykiem przesunelam w strone bolacego miejsca .
Gozdziki pod wplywem sliny uwalniaja olejki eteryczne znieczulajace bol oraz dzialajace antyseptycznie lacznie z przyjemnym zapachem i aromatem wydzielajacym sie przy tym samodzielnym leczeniu.
Nordzom powiedział/a
@Nieustraszona
- piękne dzięki za te przydatne rady!
Już je skopiowałam i posłałam paru zainteresowanym osobom.
Poganko, przecież jesteś kopalnią wiedzy, więc pisz kolejne rady, gdy przypomni Ci się coś pożytecznego.
Pozdrawiam.
LogoPedant powiedział/a
Ciekawe czy Bruno używał goździków?
Szefowa zaraz tu zrobi porządek…
nieustraszona powiedział/a
LogoPedant ! Czuje, ze przyszla kolej na dzialke “stomatologiczna” , gdzie tez nadszedl czas zrobienia “porzadku” z roznymi sciemami i na ktorych mafia dentystyczno-sadystyczna zarabia zlote gory.
Propagowany w mendiach sztuczny usmiech ze sztucznymi zabkami to sposob na bezposrednie pokazywanie …klow, co wcale z prawdziwa radoscia zycia nie ma nic wspolnego.
We wszystkich mendiach widac rozne wypacykowane potwory szczerzace sztuczne kly, bo gdyby nie te zeby, to bylaby dupa z geby.
astromaria powiedział/a
@ nieustraszona: o zębach pogadaj w medycznym Hyde Parku, plz.
Iza40 powiedział/a
Oprócz pożywienia, ludy pierwotne nie przeżywały tyle stresu związanego z ego. Nie doświadczały aż takiej chciwości, pożądliwości, nie doświadczały w związku z tym tyle stresu. Problemy z zębami w odniesieniu do “psychiki” kojarzą mi się z “nie móc czegoś ugryźć, rozgryżć lub się odgryżć”
), “nie móc siebie wyrazić”, “utrata własnej wartości, tożsamości”. Faktem jest jednak, ze w cywilizacji Zachodu, swoje zrobił cukier i biała mąka. Czy to ma coś wspólnego z Bruno? To zależy od naszej wiary. Jeśli ludzie wstają z wózków inwalidzkich to myślę, że odbudowa zęba to błahostka dla Źródła. Czy jednak człowiekowi starczy na to wiary?
astromaria powiedział/a
Hehe, jak wam odrosną wyrwane zęby i zarosną dziurawe nie zapomnijcie zgłosić tego do koła naukowego.
Iza40 powiedział/a
Nie omieszkam
). Moja koleżanka pasjonatka, przedrła się przez różniste księgi biologiczne i stwierdziła, że teoretycznie dziurawy ząb może się odbudować. Wyrwany? Moja wiara za mała chyba haha
Nordzom powiedział/a
Olej kokosowy jest bardzo delikatny w smaku. Świetny jest do wewnątrz i na zewnątrz (jako odżywczy krem – bardzo dobrze wchłania się; od czasu do czasu używam go zamiast kremu, żeby skóra odpoczęła od wszelkiej chemii).
Ja kupuję na targach medycyny naturalnej lub ezoterycznych, słoik 500 gram za 26 zł, w innych sklepach chyba droższy.
Nordzom powiedział/a
Och – sorry, powyższy koment. miał być w Zdrowotnym Hyde Parku, wybacz AstroMario …
(
astromaria powiedział/a
@ Nordzom: to napisz to samo Hyde Parku, a to tutaj skasuję.