Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Bruno Groning

Opublikował/a astromaria w dniu 03/12/2008

Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka – Bruno Groning

Nie ma nieuleczalnych chorób, ale są ludzie, którzy opierają się uzdrawiającej sile. Na własne życzenie – bo nie potrafią lub nie chcą odrzucić materialistycznego (ateistycznego) światopoglądu.

Nie jest to żadna KARA mściwego bóstwa za ateizm, lecz prosta KONSEKWENCJA wyznawania dobrowolnie wybranego, ale fałszywego światopoglądu.

Każda, nawet najcięższa choroba jest uleczalna, jeśli jednak trwasz w zatwardziałym materializmie i zupełnej niewierze w istnienie duchowej warstwy rzeczywistości, nie dziw się, że nie zostaniesz uzdrowiony/a.

Nikogo nie namawiam do odstawienia leków. Bierz leki i stosuj się do zaleceń lekarza, a jednocześnie stosuj duchowe uzdrawianie. Jeśli masz wyzdrowieć, to wyzdrowiejesz, nawet leki i lekarze ci w tym nie przeszkodzą.

Swoją „przygodę” z duchowym uzdrawianiem według metody Bruno Groninga opisałam w notce BHP czarnego maga i w Panaceum przeciwko klątwie.

„Skutkiem ubocznym” stosowania tej metody uzdrawiania stała się zupełna odmiana mojego życia i stosunku do świata (jak również stosunku świata do mnie). Z zahukanego, nie wierzącego w siebie, wiecznego pechowca zamieniłam się w osobę pewną siebie i odważnie głoszącą swoją prawdę. Wszyscy straszni ludzie, których dawniej przyciągałam jak magnes poszli gdzie indziej, a ja żyję nie tylko spokojnie, ale (mam nadzieję) również pożytecznie dla innych.

Bruno odszedł w 1959 roku, gdy zabroniono mu uzdrawiania, co spowodowało jego śmierć (niezużyta, potężna energia, którą dysponował i którą powinien przekazywać innym „przepaliła” jego organizm), ale pozostawił ludzkości piękny dar: niezwykłą wiedzę o Bogu i duchowości i co równie ważne – nauczył świat, jak uzdrawiać siebie oraz innych bez wysiłku i zupełnie za darmo.

Nie musicie płacić uzdrowicielom za coś, co nie jest ich własnością. Każdy z nas ma nieograniczony dostęp do boskiej, uzdrawiającej energii i nie potrzebuje do tego żadnych pośredników. Nie musicie nawet w to wierzyć, wystarczy, jeśli postanowicie „na rozum” wypróbować tę metodę. Rezultaty przekonają was same.

Co mówisz?

Że to antyrozumowy, szkodliwy przesąd i że ludzie od tego umierają zamiast leczyć się u lekarza?

Że to destrukcyjna, szatańska sekta?

Ach tak, znam to na pamięć, bo słyszałam to setki razy! Profesor Religa stosował się ściśle do zaleceń lekarzy i nie zhańbił się praktykowaniem żadnych zabobonów – i gdzie dziś jest? Gdzie jest Patric Swayze i wielu innych, bezgranicznie ufających medycynie i lekarzom? Oczywiście – wybór należy do Ciebie i to ty sam/a poniesiesz konsekwencje własnych decyzji.

Pozbawiony duchowej świadomości ateisto i przerażony perspektywą wejścia do rzekomej „sekty” religijny fanatyku – jeśli chcesz chorować, to choruj dalej, powodzenia. Być może potrzebujesz cierpienia, a nawet śmierci do tego, żeby w końcu zmądrzeć i uwierzyć w boską miłość. Swoją postawą niewiary sam wyrzekasz się szczęścia, zdrowia i pomyślności, nie zwalaj więc winy na „złego Boga” i na Jego brak troski o ludzi i nie mów, że zło tego świata jest dowodem na Jego nieistnienie. Gdybyś tylko zechciał, mógłbyś być szczęśliwy, życzliwy innym i szerzyć wokół dobro, przyczyniając się do poprawy ogólnego stanu tego świata. Bruno nauczał, że każdy z nas jest jak antena radiowa. Człowiek może dostroić się do odbioru audycji z nieba, ale może też odbierać przekaz prosto z piekła. To, co odbierasz z wszechświata jest wyłącznie skutkiem Twojej własnej, osobistej decyzji. Pisałam już wcześniej o duchowych wibracjach. Jesteśmy jak kamertony: jedni wibrują dobrem, inni złem, ale nikt nie jest skazany na wieczne trwanie w ignorancji ani w cierpieniu. Wystarczy tylko chcieć, a wszystko można zmienić.

Śmierć tak naprawdę nie istnieje, jeśli dziś umrzesz jako ateista, a nawet jeśli umrzesz przeklinając Boga, za którymś, kolejnym wcieleniem odrodzisz się jako osoba świadoma praw duchowych. Każdy bez wyjątku prędzej czy później dotrze do Boga, jest to tylko kwestia czasu. Życie to nieustająca nauka i ewolucja ku doskonałości. Nikt nie pozostaje poza prawami tego świata, dlatego nikogo do niczego nie zmuszam, nie nawracam ani nie potępiam za jego poglądy. Ziemia jest planetą wolnej woli i każdy sam wybiera sposób, w jaki żyje. Jeśli lubi się męczyć, to ja to szanuję.

Wszystkim tym, którzy nie znaleźli dotąd sensu istnienia polecam uzdrawianie według metody Bruno Groniniga.

Na zakończenie ważna informacja: bardzo wiele uzdrowień zostało potwierdzonych naukowo przez Medyczno-Naukową Grupę Fachową (MWF)!

Tutaj możecie znaleźć informacje o szkoleniach w Polsce i o samej metodzie: Koło Przyjaciół Bruno Groninga.

Jak praktykować?

Ponieważ wiele osób mnie pyta, jak praktykować i czy koniecznie trzeba się zgłosić osobiście na kurs, odpowiadam, że NIE jest to metoda, która wymaga magicznej inicjacji przez jakiegoś guru. Szkolenie polega wyłącznie na udzieleniu informacji o życiu i działalności Bruno Groninga i pokazaniu, w jaki sposób pobierać „uzdrawiający prąd”. Dlatego, jeśli ktoś mieszka daleko od ośrodka w którym działa „Koło Przyjaciół” i ma problem z dojazdem na przeszkolenie, opiszę, jak to należy robić.

Siadamy wygodnie na krześle, plecy wyprostowane, nogi stawiamy na podłodze (nie wolno ich krzyżować – to bardzo ważne!), ręce kładziemy na udach, wewnętrzną stroną dłoni do góry, ale tak, żeby było wygodnie i żeby nie napinać żadnej części ciała. Zamykamy oczy i staramy się myśleć o czymś przyjemnym lub marzyć. Można słuchać ulubionej muzyki. Poza tym można siedzieć w pozycji leczniczej w czasie oglądania telewizji, w kinie, podczas rozmowy z innymi osobami i w każdej sytuacji, w której jest to możliwe. Im dłużej, tym lepiej.

Najlepiej nastawiać się na odbiór uzdrawiającego prądu o godz. 9 i 21 (w tym czasie robi to większość Przyjaciół), ale nie jest to absolutny nakaz. Jeśli się nie uda o zalecanej godzinie, można to robić kiedy indziej.

Nie wolno: myśleć o kłopotach i chorobach, nawet jeśli boli. Myślenie o przykrych rzeczach przeszkadza w zdrowieniu.

Nie trzeba w to WIERZYĆ, wystarczy ZAUFAĆ, że się uda i cierpliwie czekać na efekty.

Kiedy nastąpi poprawa?

To zależy.

Jeśli ktoś jest skrajnym racjonalistą i niedowiarkiem, a jego jedynym celem jest udowodnienie, że „to nie działa”, to na pewno udowodni, że nie działa.

Jeśli jednak potrafisz wykrzesać z siebie trochę ufności w uzdrowienie, a przede wszystkim cierpliwości, efekty pojawią się na pewno, chociaż niekoniecznie natychmiast. Owszem, zdarzały się natychmiastowe uzdrowienia, lecz jest to raczej wyjątek. Większość musi uzbroić się w trochę cierpliwości. Nie należy się zniechęcać brakiem szybkiej poprawy!!! Być może (i najprawdopodobniej tak właśnie jest) najpierw musi zostać uzdrowiona psychika i ogólne podejście do życia, a ciało będzie uzdrawiane później.

I jeszcze jedna, ważna uwaga: jednym z objawów następującego zdrowienia są tzw. „bóle regulacyjne”. Pojawienie się bólu w chorym miejscu nie świadczy o pogorszeniu stanu zdrowia, lecz o tym, że dane miejsce jest właśnie uzdrawiane. Innym skutkiem ubocznym mogą być bóle głowy i mdłości. Jest to spowodowane uwalnianiem się i wydalaniem z organizmu starych, zalegających w różnych narządach toksyn.  Nie należy wtedy brać leków, lecz spokojnie odczekać – da się wytrzymać, naprawdę!

Oczywiście, w przypadku zagrożenia życia należy pozostawać pod opieką lekarza i stosować się do jego zaleceń,  nie rezygnując jednocześnie z uzdrawiania.

Pamiętaj: jeśli państwo wtrąca się w sferę życia prywatnego i osobistego obywateli, regulując prawnie, co komu wolno, a czego nie, np. odbierając im prawo do wyboru metody leczenia, znaczy, że po cichu wprowadzono FASZYZM.

Polecam gorąco te filmy wszystkim cierpiącym na wszelkie „nieuleczalne” choroby, w tym na ciężkie depresje, osobom nieszczęśliwym w związkach, bezrobotnym i ofiarom prześladującego je życiowego pecha! To działa, a ja jestem na to najlepszym dowodem.

Bruno Groning – Zwiastun 1 (Lektor pl):

Zwiastun 2:

I jeszcze jeden film – ze “Strefy tajemnic”:

Odpowiedzi: 62 do “Bruno Groning”

  1. Gall powiedział/a

    A co z ludźmi nie wierzącymi w boga, albo nie przepadających za absolutem? Czy oni również mogą zastosować tą metodę?

    “Śmierć tak naprawdę nie istnieje, jeśli dziś umrzesz jako ateista, a nawet jeśli umrzesz przeklinając Boga, za którymś, kolejnym wcieleniem odrodzisz się jako osoba świadoma praw duchowych”

    Co się dzieje po śmierci z ludźmi przeklinającymi boga?

  2. Tohu - Wabohu powiedział/a

    Najpierw pytanie o tytulowego bohatera; postac ciekawa, ale niepokoi mnie to, ze Bruno umarl dosc mlodo i to na raka. Medice – cura te ipsum. Wiem o szykanach ktore Go spotykaly ze strony rzadu, ale mysle, ze nie umial sobie poradzic z ogromna energia ktora dysponowal.

    @ Gall; podobno ateisci to stare dusze ktore sie usamodzielniaja
    : ) Ja sam jestem ateista; zadna z koncepcji boga mi nie odpowiada, bo… wszystko to koncepcje. Wierze, ze po smierci zetkniemy sie z czyms, co przerasta koncepcje, wiec nie ma sensu teraz o tym mowic, trzeba sie skupic na sobie i swoim rozwoju. Jesli przeklinasz boga to przeklinasz koncepcje : )

  3. Ramosz powiedział/a

    Ciekawe pytanie. Mnie sie przypomina w tym momencie cytat z ksiazki R. Moody’ego ‘Zycie po zyciu’ opisujacy wrazenia pewnej osoby w stanie smierci klinicznej. Tak to lecialo (mniej wiecej): “zauwazylem, ze owa swietlista istota pokazujac mi nawet najbardziej odrazajace czyny z mojego zycia reagowala z wyrozumialoscia, a nawet humorem”. Oczywiscie ktos zapyta – a jaki jest na to dowod? Zaden. Wnioski niech kazdy wyciagnie sam.

  4. astromaria powiedział/a

    @ Tohu – a gdzieś ty się podziewał?

    Na razie ustosunkuję się tylko do twojego pytania o Bruno: taka była oficjalna diagnoza (że to rak). A tak naprawdę lekarze nie wiedzieli co wpisać w kartę, ponieważ z tego co wiem sekcja wykazała zupełne zniszczenie organów wewnętrznych, podobno wyglądało to tak, jakby zostały spalone przez ogień. Przed śmiercią Bruno bardzo cierpiał i powiedział swoim przyjaciołom, że musi uzdrawiać i że jeśli mu to uniemożliwią, to ta potężna energia, którą dysponuje zabije jego samego. I tak właśnie się stało. Kiedy dostał zakaz powiedział, że właśnie wydano na niego wyrok śmierci. Wiedział, że nie wyjdzie z tego żywy, ale się nie wściekał, lecz przyjął to ze spokojem.

    Zauważ, jaką on miał niesamowitą szyję. Podobno jego moc była tam właśnie, mówili, że miał tam jakiś “akumulator”. Obejrzyj któryś odcinek jeszcze raz i zwróć na to uwagę.

  5. Tohu - Wabohu powiedział/a

    >>Tohu – a gdzieś ty się podziewał?

    He he, bylem na odwyku. Od pisania : ) Wszystkiego dobrego Mayu z nowa strona!

    >>Zauważ, jaką on miał niesamowitą szyję. Podobno jego moc była tam właśnie, mówili, że miał tam jakiś “akumulator”. Obejrzyj któryś odcinek jeszcze raz i zwróć na to uwagę.

    Wiem, myslalem, ze to jakies zmiany nowotworowe. A czy wiadomo jak uzyskal te moc? Bo ten “akumulator” przypomina mi historie aborygenow z ktorych obce istoty (duchy, kosmici) robili szamanow, wszczepiajac im cos do ciala.

  6. astromaria powiedział/a

    Teraz odpowiem wam wszystkim po kolei…

    @ Gall – “A co z ludźmi nie wierzącymi w boga, albo nie przepadających za absolutem? Czy oni również mogą zastosować tą metodę?” – owszem, mogą. Koło Przyjaciół szczyci się tym, że ma niezłą kolekcję uzdrowionych ateistów i racjonalistów. Właściwie to i ja się w pewnym sensie “załapuję” do tej grupy, ponieważ nie tylko wtedy, ale i dziś jeszcze mam dość silne racjonalistyczne zapędy (tak mnie po prostu ukształtowano od urodzenia i z tym już nic nie da się zrobić), a poza tym jestem ateistką w takim sensie jak Tohu (patrz: jego komentarz). Ja tę metodę zastosowałam zupełnie “na rozum”. Wiedziałam, że jeśli to mi nie pomoże, to już nic mi nie pomoże i rodzina będzie musiała kupić trumnę oraz miejsce na cmentarzu. W “BHP” opisałam, że w mojej głowie siedział sceptyk i straszliwie się ze mnie nabijał, że tak siedzę i praktykuję takie zabobony. Kazałam mu się zamknąć i “przez rozum” siedziałam dalej. Z powodu sceptycyzmu nie czułam tego prądu przez caluśki tydzień początkowej praktyki!!! A i teraz zdarza mi się, że nic nie czuję. Tak mają racjonaliści, nawet byli.

    “Co się dzieje po śmierci z ludźmi przeklinającymi boga?” – moim zdaniem dzieje się z nimi to, w co oni sami wierzą. Jeśli wierzą, że spotka ich za to kara, to trafiają do “piekła”, które nie jest piekłem, lecz kreacją ich własnych wierzeń. Jak zmądrzeją, to stamtąd sami wyjdą. W życiu “tu i teraz” jest tak samo: jeśli ktoś wierzy, że Bóg wymierzy mu karę, to mu wymierzy, ale nie Bóg, lecz jego własna podświadomość. Każdy ściąga na siebie szczęście i nieszczęście sam. W tym sensie wszyscy jesteśmy Bogami. Jeśli Bóg jest Bogiem, to nie jest złośliwą ani mściwą kreaturą, bo bycie kreaturą (jak np. Jahwe) jest zaprzeczeniem boskości. W ogóle słowo “Bóg” jest słowem wywodzącym się z religii i mitologii. Jak na mój rozum tacy bogowie jak Enki i Enlil oraz wspomniany Jahwe oraz im podobni byli po prostu… kosmitami, a Biblia jest fajną księgą ufologiczną. Jeśli ktoś utożsamia potężną istotę, czyniącą “cuda” i dokonującą pomsty z Bogiem, to jest po prostu głuptasem z dżungli, a tak właśnie wygląda religijne wyobrażenie Boga.

    Ja postrzegam Boga jako “Wszech-umysł”, czyli bezosobową, niewyobrażalną, czystą Inteligencję i Siłę Sprawczą. No bo że Wszechświat został inteligentnie zaplanowany to chyba zaprzeczyć się nie da, prawda? Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że to wszystko, z człowiekiem włącznie, nie mogło się stworzyć “przez przypadek”. Ale tu kończy się moja zdolność pojmowania i tak jak Tohu czekam na śmierć, czyli przejście do innego wymiaru, bo może wtedy coś mi tam wyjaśnią. A na razie jestem ciemna jak tabaka w rogu (na blogu ezoterycznym, w ostatniej notce, spieram się o te sprawy z pewnym typkiem, który na siłę próbował zrobić ze mnie agnostyczkę).

    @ Tohu – Moim zdaniem, to sam Bruno był… kosmitą. On czasem gadał takie dziwne rzeczy, np. że na Ziemi panują ciemności (jakby nie widział słońca :-p), że jest obco i że ludzie są jacyś dziwni, np. psują to, co dobre. Dla człowieka to przecież jest normalne, że psują, czyż nie? Jeśli ktoś się temu dziwi, to chyba musiał spaść z księżyca. I zdaje się, że on tę moc miał od dzieciństwa, bo podobno jak mu ojciec spuścił lanie “za nic” (to też jest “normalne” na tej planecie), to on szedł do lasu, a tam przychodziły do niego chore zwierzęta.

  7. mbaj powiedział/a

    Trochę jestem zaskoczony tymi dywagacjami na temat szyi i podejrzeniami, ze mialby tam byc akumulator. Od kiedy do uzdrawiania potrzebny jest prad (energia) z, ogolnie mowiac materialnego źródła?!
    Szyja to po prostu rak, tylko ze w takim zaawansowanym stanie, ze nie powinien żyć.
    Co do nagromadzenia energii: znane są ‘niewyjaśnione’ samospalenia (bez użycia środków łatwopalnych oczywiście) różnych osób. Słyszałem opowieści o siostrze zakonnej, której zabroniono uzdrawiania i została z niej kupka proszku. Jezeli masz w sobie energię, ogień, którego nie przekażesz dalej to może dojść do samozapłonu i spalenia.

    I jeszcze jezykowa uwaga: Niemcy poradzili sobie z ich znakami specjalnymi, dlatego np. ö można zostąpić przez oe (Groening). A na koncu tekstu W linku do kola przyjaciol trafil sie blad (Groniniga)

  8. astromaria powiedział/a

    Byk poprawiony.

    Proszę przedstawić jakieś dowody na tego “raka”. Że niby rak czego – tarczycy? Ale nie na tarczycę umarł w każdym razie. I co ten rzekomy i ewentualny rak ma z tym wszystkim wspólnego?

  9. astromaria powiedział/a

    A propos plotek o raku Bruno Groninga – jestem bardzo ciekawa, z jakiego źródła one pochodzą.

    W przypadku, gdy nie wiadomo o co chodzi, a wiemy, że nie chodzi o pieniądze, należy zadać sobie sakramentalne pytanie “Qui bono?” czyli “kto (na tym) zyskuje?”.

    Podejrzewam, że te rewelacje mogą pochodzić z dwóch źródeł, pozornie skrajnie przeciwnych pod względem głoszonej ideologii: od racjonalistów i od katolików. “Przeciwieństwa są tym samym” – i oto mamy przed sobą kolejny dowód prawdziwości tego prawa.

    Obie te opcje są zainteresowane odciąganiem ludzi od Boga i duchowości i utrzymywaniem ich w ignorancji. Jak się domyślam – ukryta insynuacja jest taka, że skoro facet miał raka, to nie może uzdrawiać innych, bo skoro nie rozwiązał własnego problemu, to nie może wskazywać innym jak powinni rozwiązywać swoje.

    Dość nikczemne. Ale jak widzę – nadzwyczajnie skuteczne, bo od lat wciąż to czytam i tego słucham.

  10. Gall powiedział/a

    Po tamtej lepszej stronie życia wszystko wydaje się być prostsze. Świetliste istoty są wyrozumiałe dla występków ludzi, twierdzą że prawdziwe piekło jest na ziemi, a karma nie jest rozwojowa.
    Dlaczego więc ludzie ponownie schodzą na ten świat? Niektórzy inkarnują po to aby powiedzieć reszcie ludzkości jak bardzo są manipulowani, niech się wreszcie obywatele obudzą, nie muszą żyć jak niewolnicy. Ale już zupełnie nie rozumiem, dlaczego cześć ludzi, decyduje się nie tylko na ponowne zejście tutaj, ale także na życie z dużymi obciążeniami karmicznymi, z których trudno się wyplątać. Przecież widzą jak tu jest. Można spróbować życia na innych lepszych planetach gdzie pewnie znacznie szybciej pojąć i zrozumieć pewne rzeczy i wreszcie zająć się rozwojem a nie niekończącą się spłatą długów.

    Nie słyszałam, aby osoby które były po tamtej stronie
    spotkały nieżyjących kosmitów. Zawsze są to opisy spotkań z ludźmi.
    Kiedyś pewna kobieta opowiadała, że nie zobaczyła krewnego, ponieważ przebywał na innym poziomie Edenu. Czyli jest jakiś podział.
    Znacie takie historie?

    Tohu podałbyś źródła z których można się czegoś więcej dowiedzieć, na temat robienia z aborygenów szamanów przez kosmitów?

  11. Ramosz powiedział/a

    @Gall: Jakiś podział ‘Edenu’ zapewne jest, całkiem zawile i (podejrzanie) dokładnie opisuje to A. Powell w swych książkach o ciałach energetycznych człowieka. W sumie to kilkaset stron lektury, chyba większość (jeśli nie całość) tego materiału ma związek z Bławacką. W necie jest strona, skąd można sobie ściągnąć te pozycje (.pdf). Przykładowy link do traktatu o ciele mentalnym (jest tam dokładny opis ‘edenów’ wszelakich): http://www.scribd.com/doc/2061532/Ciao-Mentalne

    Aha (co do historii spotkań w zaświatach) – jeszcze jest o tutaj: http://archiwumx51.republika.pl/potamtej.html pełna wersja książki pani, która nawet Jezusa spotkała 8-)

  12. astromaria powiedział/a

    Ludzie schodzą na ziemię z kilku różnych przyczyn, a przede wszystkim z braku świadomości duchowej. Ten świat robi wszystko, żeby ludzi trzymać w nieświadomości i ignorancji, a służą temu zarówno religie, jak i racjonalizm. Mówi się im, że żyje się raz lub że nie ma życia po śmierci. Prawie żadna religia (poza buddyzmem i może niektórymi odłamami hinduizmu) nie mówi, że można się wyzwolić, a zwłaszcza, jak to zrobić. Ludzie są nieświadomi za życia i to się nie zmienia również po śmierci.

    Zobacz, jak bardzo ludzie nie chce uwierzyć w to, co się tu naprawdę dzieje. Jak wielu nie jest w stanie uwierzyć np. w przykrą prawdę o WTC. Każdy żyje w swoim własnym świecie i pozostaje wierny temu, co jest “normalne”, czyli tak naprawdę temu, co robią i w co wierzą inni. To patrzenie na bliźnich i ich naśladowanie jest najgorszym rodzajem hipnozy. Skoro “normalni” ludzie chodzą do kościoła, to znaczy, że tak należy. Porzucenie religii jest bardzo przykre, bo otoczenie tego nie akceptuje i robi wszystko, żeby takiego buntownika zagonić z powrotem do szeregu. Przecież to najbliższa rodzina jest na pierwszej linii frontu i to ona praktycznie uniemożliwia wyrwanie się na wolność.

    Kiedy ktoś zaczyna jakieś własne poszukiwania, to kto mu to wybija z głowy? Najbliższe otoczenie! Naprawdę, trudno jest wyzwolić się z tego i zacząć myśleć. Dopóki człowiek nie zacznie myśleć i niezależnie działać, dopóty będzie ignorantem, pozostającym niewolnikiem karmy.

    Poza tym – ludzie lubią to, co znają. Najlepiej znają ziemską rzeczywistość, nawet jeśli jest ona bolesna i przykra. Ale ma też miłe strony. I ta nadzieja, że będzie miło działa jak narkotyk. W życiu doczesnym też lubimy to, co znamy i panicznie boimy się zmian, nawet na lepsze. Lepsze jest znane piekło, niż nieznany raj.

    To jest właśnie ta ignorancja i to ona trzyma ludzi w niewoli.

    O aborygenach jest tutaj: http://www.taraka.pl/index.php?id=aborygeni_ufo.htm

  13. Gall powiedział/a

    Na filmie mówią, że niewierzący mogą się do samego Bruna Groninga zwrócić. Wystarczy prosta formuła, poproszę aby zajął się pan tym i tym problemem zdrowotnym?
    Czy ta metoda nadaje się tylko do uzdrawiania chorego organizmu?
    Ciekawe czy można prosić o to aby stać się bardziej wyczulonym na energie pomieszczeń, domów. Czasem wszystko ładnie wygląda, a tak od razu można wiedzieć czy w tym mieszkaniu jest pozytywna lub negatywna energia. Czy warto kupować.
    Słyszałam historię jak pewien pan poszedł na czakram wawelski trochę postać pod ścianą, miał nadzieję że dzięki temu niezwykłemu miejscu, przyjdzie mu do głowy pomysł w jakie przedsięwzięcie zainwestować, czym miałaby się zajmować jego firma. Trochę pobył i pomysł przyszedł. Firma do dziś dobrze prosperuje.

  14. astromaria powiedział/a

    Wiesz, ja doszłam do wniosku, że człowiek często wcale nie wie, co jest dla niego dobre i czego mu trzeba. Oczywiście, jeśli jakiś problem bardzo ci dokucza, np. jakaś konkretna choroba czy złe stosunki w rodzinie, to wiadomo, że trzeba to uzdrowić. Ale cała reszta to już inna bajka. Dlatego większość speców od afirmowania i uzdrawiania radzi, żeby niektórych rzeczy nie formułować zbyt konkretnie, bo Siła Wyższa wie lepiej czego ci potrzeba. Tak było w moim przypadku. Dostałam nie to, o co bym prosiła, a to okazało się lepsze, niż moje własne pomysły.
    Ja byłam straszliwym sceptykiem, bo tak mnie ukształtowano w domu rodzinnym. “Przez rozum” chciałam być uzdrowiona, ale moja podświadomość wyraźnie stawała dęba i strasznie mi przeszkadzała. Zastosowałam więc tę metodę z proszeniem. Ale nie zwracałam się “panie Bruno”, tylko (hehe) “bracie”. Taka byłam bezczelna. Mówiłam w myślach: “Bracie Bruno, jak wiesz pochodzę z rodziny sceptyków, więc proszę Cię bardzo, uwierz za mnie i módl się za mnie”. I pomogło :)
    Uzdrawiać można nie tylko choroby, ale wszystko. Jak masz kłopoty, np. brak pracy, też możesz poprosić.
    Poza tym pewne rzeczy “naprawiają się” same jako skutek praktykowania. Ja np. otrzymałam coś w rodzaju przewodnictwa duchowego i wiele rzeczy zaczęło mi się objaśniać samoistnie. Po prostu zaczęłam inaczej rozumieć pewne sprawy i otrzymałam w nie głębszy wgląd, co jest przydatne w mojej pracy. Jeśli chodzi o kupowanie domu lub o cokolwiek innego, to po jakimś czasie będziesz miała intuicję, która będzie cię prowadzić.
    Jeśli chodzi o czakram, to ja znam inną historię – pewna młoda żona nie mogła zajść w ciążę, a lekarze rozkładali ręce (wtedy jeszcze nie było in vitro, w każdym razie w Polsce). Ktoś jej poradził, żeby posiedziała pod czakramem, więc namówiła męża i pojechali. Parę tygodni później była w ciąży. Sceptyk powie oczywiście, że w końcu pomogło leczenie lub że skuteczna okazała się wiara w czakram, ale scepy są chore na pseudo-racjonalizm.

  15. Agnieszka powiedział/a

    Astromaria mam do Ciebie pytanie,czy wiesz moze w jakich miastach w Polsce sa prowadzone kluby Bruno Groninga???lub czy znasz jakis numer kontaktowy do osoby ktora takie kluby lub spotkania prowadz!!!!!Byla bym bardzo wdzieczna za odpowiedz:-)to moj mail szmaragdowa7@interia.pl lub moj numer gg 5899681
    Z gory dziekuje i pozdrawiam Agnieszka;-))

  16. astromaria powiedział/a

    Jest klub w Warszawie i chyba w Łodzi, być może są w innych miastach, ale nie wiem. Najlepiej dowiedzieć się tego tutaj: http://www.bruno-groening.org/polska klikając na link “Kontakty”. Jest tam adres domowy i mailowy oraz numer telefonu osoby, która udziela informacji. Można też wypełnić formularz i poczekać na odpowiedź.

  17. Eliszka powiedział/a

    Ja po przeczytaniu informacji na astroforum, następnie blogu pani Marii napisałam meila na podany kontakt. Po 2. dniach zadzwoniła do mnie pani ze Słupska, za 2 dni optrzymałam obiecane materiały: broszury, zdjęcie i płytę oraz informację o spotkaniach grup w Polsce z uwzględniem rejonizacji w kraju.
    Najbliżej mam do Bydgoszczy i już byłam na pierwszym spotkaniu. Przedtem, jeszcze przed kontaktem z Kołem praktykowałam wg ‘ instrukcji’ Pani Marii.

    Potwierdzam / po jakichś 2. tygodniach pobierania heistromu/ jakby logiczniejsze, jaśniejsze myślenie, jakby ostatecznie odpadły blokady w kontaktach między ludźmi, nawet nie podejrzewałam, że jeszcze mnie dotyczą i … ogólnie czuje się ZDROWIEJ.
    Mam nadzieje, że nareszcie po dotychczasowych doświadczeniach po drodze rozwoju duchowego, trafiłam na inicjatywę grona ludzi o bezinteresownej chęci pomocy i wzajemnego wsparcia.
    Dotyczczasowe moje wątpliwości dotyczyły właśnie zagadnienia kasowania za świadczone usługi. Obawiałam sie mianowicie, czy pazerność na mamonę nie spoowodowała, że ‘ uzdrowiciel’ jest jeszcze po stronie światła. Poza tym mogę na bieżaco, codziennie porządkować swoje myśli, emocje co jest bezcenne.
    Pani Mario, przepraszam, że wtrąciłam pytanie o Bruna nie w temacie, przegapiłam komentarze w temacie Bruna Groeninga.
    Jeszcze raz dzięki wielkie za Bruna i całe spektrum interesujhących tematów na forum i blogu
    pozdrawiam serdecznie

  18. Gall powiedział/a

    Nie wiedziałam, że trzeba przejść przeszkolenie. Zwyczajnie siadam i pobieram energię. Ja wy to robicie?

  19. astromaria powiedział/a

    Wcale nie trzeba. Ja przeszłam, ponieważ w tamtych czasach nie miałam dostępu do netu i nie znałam nikogo, kto by mi o tym opowiedział, nie miałam więc pojęcia co jest grane. Musiałam tam pójść, żeby się tego dowiedzieć. Całe szkolenie polegało na tym, że osoba wprowadzająca opowiedziała o życiu Bruno, o jego dokonaniach i o tym, że nauczył nas, jak się samodzielnie uzdrawiać. Pokazała jak to robić i koniec. Opis jest na stronie Koła i jak ktoś ma daleko do miejsca spotkań grupy może skorzystać z tej instrukcji i robić to w domu.

  20. Karl powiedział/a

    “Obie te opcje są zainteresowane odciąganiem ludzi od Boga i duchowości (…)”

    Takie sformułowanie razi jasnym odniesieniem do Jahwe (bo ‘Bóg’, z wielkiej litery, współcześnie jest używany w celu opisania konkretnego, pojedynczego (nie z większego panteonu) oraz jednocześnie uzurpującego sobie prawo to jedynego istnienia, jak bóg trzech w/w wyznań) moim zdaniem nie do przyjęcia – dla osób, które nie przepadają za którąś z nich, np. przymusem ochrzczonych katolików, “nawracanych” siłą przez rodzinę.

    To takie….. religijne.

  21. astromaria powiedział/a

    Czepianie się słówek jest takie małostkowe…

    Na tym blogu pełno jest wyrazów uwielbienia dla Jahwe i boga osobowego, nieprawdaż? Kiedy piszę np. “Źródło Pierwotne” większość ludzi nie rozumie, co mam na myśli. A słowo “Bóg” jest mniej więcej zrozumiałe. Poza tym wyjaśniałam tu wielokrotnie jasno i wyraźnie, czym jest dla mnie Bóg.

  22. Karl powiedział/a

    Dziękuję za uszczegółowienie.

    Dla mnie Jahwe ma się tak do Źródła jak cień do rzucających go w jaskini Platona – stąd protest.

  23. Gall powiedział/a

    Poleciłam koleżance z problemami hormonalnymi metodę Bruna. Twierdzi, że nie działa, nie czuje żadnej zmiany. Pobiera energię już od miesiąca. Tabletki przepisane przez lekarzy też nie działają (ta kuracja trwa dłużej). Co może robić nie tak? A może Bruno nie dla wszystkich jest w równym stopniu skuteczny?
    Ewentualnie proszę o inne wskazówki, może trzeba czegoś jeszcze spróbować.

  24. astromaria powiedział/a

    To nie tak hop-siup…

    Ludzie są przyzwyczajeni, że jak boli głowa, to się łyka procha i za parę minut można tańczyć. Jak poziom cukru za wysoki, to wystarczy zastrzyk z insuliny i zaraz jest OK.

    Tak naprawdę to nie jest taki automat. Ani Bólu głowy, ani tym bardziej cukrzycy nie wyleczy się w ten sposób. W duchowym uzdrawianiu potrzebne jest coś, co można by nazwać “łaską”. Człowiek musi sobie trochę zapracować na tę “łaskę”. Być może musi popracować nad wiarą w uzdrawianie, a raczej może nad swoją duchowością, czyli uświadomieniem sobie, że istnieją siły duchowe, które należy poznać, zaakceptować i im zaufać. Np. dla sceptyka lub ateisty to jest naprawdę bardzo trudna rzecz.

    Kiedy ja leczyłam swoje problemy też nie odniosłam sukcesu od razu. Zajęło mi to kilka miesięcy! Byłam wytrwała i starałam się pracować nad swoim sposobem myślenia i nad swoim stosunkiem do rzeczywistości. I w miarę jak nastawiałam się na odbiór tego prądu, zaczęła się zmieniać moja psychika i moja świadomość. Uzdrowienie wiązało się z osiągnięciem zupełnie nowej świadomości. Obie te rzeczy przyszły jednocześnie.

    Owszem, zdarzają się tam uzdrowienia spontaniczne, ale one są rzadkie. Niektórzy ludzie muszą trochę poczekać. Wyzdrowieją, jak się zmienią. I o tym pewnie była mowa na szkoleniu.

    I powiem ci jeszcze coś – mimo że praktykowałam tę metodę od lat i mimo że uleczyłam się z wielu dolegliwości i problemów, jednej dolegliwości nie mogłam się pozbyć jeszcze do niedawna. Trwało to całymi latami i doprowadzało mnie do kompletnego wyczerpania. Strasznie mnie to frustrowało i zupełnie nie mogłam tego zrozumieć. Aż w końcu postanowiłam się temu przyjrzeć naprawdę uczciwie. Postanowiłam, że zajrzę w siebie głęboko, odważnie i zupełnie bez zakłamania. I wiesz co się okazało? Że podświadomie sama blokowałam swoje wyzdrowienie. Po prostu, było dla mnie wygodne, że jestem chora, bo to zdejmowało ze mnie odpowiedzialność za pewne działania. Nie mogłam działać, bo byłam słaba i musiałam sobie poleżeć, żeby dojść do siebie. W tej sytuacji nie dopuszczałam uzdrawiającej siły do swojego ciała. Kiedy wreszcie to zrozumiałam, blokada puściła. Ale musiałam sobie trochę nagadać do słuchu.

    Nie wiem, czy twoja koleżanka jest na tyle świadoma i uczciwa, żeby przyjrzeć się sobie dokładnie. Jeśli jest, to niech się zastanowi, jaką “korzyść” czerpie z tych hormonalnych zaburzeń. Może jest za gruba, co sprawia, że nie może stworzyć związku z facetem, bo się tego związku podświadomie boi. Może nie może zajść w ciążę, bo tak naprawdę boi się obowiązków i uwiązania w domu. No, rozumiesz o co chodzi. Być może choroba daje jej więcej pozornych korzyści, niż pełne zdrowie. Oczywiście, świadomie to ona może sobie mówić, że jest nieszczęśliwa, że ta choroba ją niszczy, że z całego serca pragnie się jej pozbyć itp., a tak naprawdę jej podświadomość robi jej wredne numery, bo się jej wydaje, że oddaje jej tym sposobem przysługę.

    Jeśli masz książki Louise Hay, to tam możesz znaleźć podpowiedź, co jej organizm “kombinuje”. Pomocna może być też huna, która “rozszyfrowuje” podświadome przyczyny nieszczęść, które sami do siebie przyciągamy.

    Jeśli choroba ma bardziej “zewnętrzne” przyczyny, np. jakiś uraz czy poczucie krzywdy z dzieciństwa, to przejdzie sama. Ale jeśli koleżanka czerpie z tego jakąś wspomnianą wyżej “korzyść”, to może być trudno to wyleczyć bez dotarcia do przyczyny tego stanu rzeczy.

  25. clood powiedział/a

    Witam.

    Przeczytajcie Księgę Duchów A.Kardeca to się dowiecie więcej. pozdro :-)

  26. astromaria powiedział/a

    A konkretnie – czegóż to niby mielibyśmy się dowiedzieć?

  27. rohatsu powiedział/a

    Hej,

    Po raz pierwszy slysze o Groeningu, ale jego historia przypomniala mi opowiesc mojego nauczyciela Murakami Kosho Roshiego, ktora przytoczyl podczas jednej z seshin. Dotyczyla ona jego przyjaciela, ktory zresza byl wowczas obecny na seshin i siedzial obok niego – mowa o Tekifu Honda Roshim. Otoz odwiedzajac pewnego razu hospicjum w Japonii, Honda Roshi przechadzal sie po salkach z chorymi, a ci, ku zdumieniu personelu zaczeli wstawac z lozek i przyjmowac schronienia buddyjskie – zdrowieli w kilka minut. Innym razem spacerowal, bodajrze, w jakims ogrodzie, a zwierzeta, ktore zazwyczaj odchodzily od obcych – baly sie ich, zaczely sie dokola niego gromadzic. Mialem zaszczyt i przyjemnosc obcowac z obojgiem tych ludzi. Tacy wspaniali ludzie, jak Groening, ciagle sa wsrod nas.

    Pozdrawiam

    PS: Lekarstwo znajduje sie w luce pomiedzy myslami.

  28. astromaria powiedział/a

    Piękna opowieść :)

    Dramatem egzystencji w obecnych czasach na Zachodzie jest to, że ludziom wmawia się, iż takie rzeczy nie istnieją i są tylko zmyślonymi, pięknymi bajkami, w które wierzą głupcy. Ludzkość nie zdaje sobie sprawy z potencjału, jakim dysponuje. Nikt nie musi chorować, a jeśli już się to zdarzy nie musi cierpieć, truć się lekami, poddawać się okaleczającym operacjom i umierać w bólu i depresji mimo “leczenia”. Nasz duch ma potężną moc, a każdy z nas ma w sobie zdolność uzdrawiania i regenerowania własnego organizmu. Jeśli jednak w to nie wierzymy, jeśli temu zaprzeczamy, wyrzekamy się tej mocy i przez to sami skazujemy się na klęskę, a nawet śmierć.

  29. vortex powiedział/a

    Kiedyś trafiłem na sceptyczny artykuł o Bruno Groeningu. Jest on wprawdzie przedrukiem z jakiegoś niemieckiego portalu chrześcijańskiego, ale myślę, że i tak warto przeczytać.

  30. astromaria powiedział/a

    Znam. I tu znowu potwierdza się moja teoria, że jak trzeba dokopać ezoterykom, to racjonaliści pędzą po pomoc do zwalczanych przez siebie katolików. Ten tekst jest na kościelnej stronie antysektowej, a co ciekawe, umieścili go na swoich blogach wszyscy racjonaliści (wordpressowi również). Dla mnie jest to prostytucja. Ale ja pewnie jakaś dziwna jestem :P

  31. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Jeśli chodzi o ,,nadmiar energii” to wtedy tą energia uzdrawia się całą planetę, (uzdrowiciele nikomu tego nie nagłaśniają i są zwykle nie znani) wielu uzdrowicieli w ten sposób praktykuje pracę z energią, lub z jej nadmiarem jeśli posiada jej za dużo ponieważ chwilowo rozpiera go energia lub jest na urlopie i chce zrobić coś dobrego, lecz z tego co się dowiedziałam w ciągu dziesięciu lat o energii to nikt tej energii nie ma w nadmiarze, ponieważ nadmiar energii w organizmie to stan zapalny spowodowany zbyt szybkim wirowaniem jednej z czakr , czakra jest zwykle niezharmonizowana z resztą czakr, w wyniku czego tworzą się zaburzenia energetyczne w organizmie (nadmierne funkcjonowanie jednej z czakr może spowodować powstanie nowotworu), coś mi tu zatem nie pasuje z tym nadmiarem energii u kogokolwiek.
    Mało tego mam więcej znaków zapytania. Lecz wywiązała by się z tego dłuższa dyskusja. Zgadzam się że każdy może uzdrawiać ponieważ każdy posiada dostęp do energii. Wśród nas jest wielu nieświadomych uzdrowicieli duchowych i oni na poziomie nieświadomości , bywa nadświadomości uzdrawiają .Lecz po takim uzdrawianiu zawsze stają się osłabieni. Wiele osób myśli że pobiera energię od niewiadomo czego lecz zwykle podłączają się właśnie nieświadomie do tych duchowych uzdrowicieli.
    W społeczeństwie aborygenów uzdrowiciele uznani by byli w naturalny sposób za szamanów. Wiele osób w naszym społeczeństwie poprostu kradnie energię jak się tego nauczy na jakimś portalu, jednak kradnąc energię kradnie taka osoba całą energię ponieważ kradnącej energii nie da się oddzielić jak ziarna od plew, dlatego może w ten sposób pobierać nawet problemy okradanego w tym choroby itp. Czyli w sumie oczyszcza. Hm.. A to może w konsekwencji zniszczyć samego kradnącego energię…
    Jednak czy chcemy czynie zachodzi i tak między nami wszystkimi wymiana energii, istotą tego wszystkiego jest to kto przepuszcza przez siebie energię i w jaki sposób ją dalej transformuje, uzdrowiciele zwykle są transformatorami tej energii ich organizmy przetransformowują energię na pozytywną czyli uzdrowicielską i w tym tkwi istota uzdrowień i bycie uzdrowicielem. Nie każdy może przetransformować energię i nie każdy może ją przyjąć i znieść, ponieważ może mieć zbyt słabą moc przerobową by przyjąć konieczną energię do uzdrowienia lub jej przekazania.
    To tylko moje nic nie znaczące spostrzeżenia.

    Znam przypadek osoby która uzdrawiała za darmo ludzi ponieważ myślała że ma jej pod dostatkiem, obecnie nie uzdrawia ponieważ pojawiły się u tej osoby problemy zdrowotne, i raczej trudno by ta osoba wróciła do dawnej normy, (znam też osobę która od dawania energii nie żyje). Podejrzewam że naruszyła prawo kosmiczne prawo wymiany energetycznej dlatego ma zaburzenia psychiczne których nie sposób uzdrowić, podejrzewam dopóki nie zrozumie prawa wymiany energetycznej. Lecz ludzie którzy za sprawą tej osoby zostali uzdrowieni bardzo dobrze się mają. Tylko nikt nie chce pamiętać już o tej osobie której to swoje zdrowie zawdzięczają…

  32. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Może nie dokładnie wyjaśniłam. Wspomiałam o uzdrowicielach którzy uzdrawiają energią. Nie chodzi tu w tym wszystkim o nadmiar energii dlatego napisałam o nadmiarze w cudzysłowie, a o pracę z energią której poświęcają czas. Czyli zamiast pomalować kuchnię,skopać ogródek czy poswięcić czas na inne sprawy, pracują nad uzdrowieniem energii na planecie za pomocą swoich technik i metod by przykładowo nie było wojny a wzrosła świadomość, itp.
    Jednak to wymaga czasu…

  33. astromaria powiedział/a

    Prawa duchowe są proste jak drut. Nie ma sensu tworzenie dziwnych teorii i komplikowanie prostych spraw.

    Jeśli ktoś uważa, że ma prawo brać kasę za uzdrawianie, bo poświęca swój czas, jest w błędzie. Zdrowie jest stanem naturalnym, więc nikt chorować nie powinien i nikt nie powinien leczyć, zwłaszcza za kasę. Jeśli ktoś choruje, to znaczy, że złamał jakieś prawo.

    W życiu nie ma przypadków i nie ma kar bożych, są tylko i wyłącznie konsekwencje naszych myśli i czynów.

    Jeśli ktoś nieprawidłowo myśli, to takie właśnie nieprawidłowe myślenie materializuje się w jego życiu, w postaci niepożądanych sytuacji i stanów.

    Świat został stworzony jako z założenia doskonały. I może takim być nawet dziś, kiedy wydaje się, że wszystko się pochrzaniło. To my sami wybieramy, czy chcemy żyć w pochrzanionej, czy prawidłowej rzeczywistości. Można wyjść z każdych kłopotów i najgorszych chorób, trzeba tylko zmienić myślenie na właściwe.

    Kiedy Siła Wyższa (pojmowana w dowolny sposób) powoływała ten świat do istnienia zostały w nim stworzone warunki do doskonałej egzystencji. Każdy kto chce, może znaleźć w tym świecie niszę dla siebie.

    Żeby być zdrowym należy oczyścić swoją głowę z nieprawidłowych, a zwłaszcza złych i niespokojnych myśli, odżywać się naturalną, nieprzetworzoną i w miarę możliwości surową żywnością, wysypiać i się i być życzliwym innym. Osoba żyjąca w taki sposób nie zachoruje, bo nie ma w ogóle takiej możliwości.

    A gdyby jednak zdarzyło się jej wpaść w zdrowotne kłopoty, w świecie jest dość uzdrawiającej energii, którą można pobierać bez niczyjego pośrednictwa i zupełnie za darmo.

    Nikt nie musi płacić uzdrowicielom ani lekarzom i nikt nie ma prawa bogacić się na uzdrawianiu innych.

    To wszystko.

    Kto to rozumie i praktykuje, ten będzie żył długo, zdrowo i szczęśliwie.

    Ten, kto nie chce zrozumieć tych prostych praw lub uważa, że są one głupie / grzeszne / magiczne / diabelskie lub uwierzył, że są zakazane przez Kościół, racjonalizm lub jeszcze inny system będzie cierpiał. Ale to jego własny wybór i nic nam do tego. Jak zmądrzeje, to zrozumie.

    Jeszcze raz podkreślam, bo to bardzo ważne: przede wszystkim trzeba oczyścić swój umysł z nadmiaru myśli, szczególnie, gdy są one bardzo hałaśliwe. Niestety, w głowach zdecydowanej większości ludzi panuje niesłychany wprost zgiełk. Ludzie stale coś przetwarzają w myślach, coś planują na przyszłość lub pogrążają się we wspomnieniach przeszłości. Najgorsze jest “przetrawianie” dawnej traumy i konfliktów. Z taką głową nie można być zdrowym. Na szczęście metoda Bruno Groninga pomaga również na to. Tak było w moim przypadku.

    Kiedy w głowie wreszcie zapanuje cisza, będzie w niej słychać boski głos. W hałasie tego głosu nie słychać. Będzie też w niej wystarczająco dużo miejsca dla nowych, twórczych myśli. Żadna twórcza ani boska myśl nie wciśnie się do zapchanego śmieciami umysłu.

  34. Gall powiedział/a

    Astromaria@ Jeśli ktoś uważa, że ma prawo brać kasę za uzdrawianie, bo poświęca swój czas, jest w błędzie. Zdrowie jest stanem naturalnym, więc nikt chorować nie powinien i nikt nie powinien leczyć, zwłaszcza za kasę. Jeśli ktoś choruje, to znaczy, że złamał jakieś prawo.

    Super tylko, że gdyby nie brali za to pieniędzy to niewiele osób parało by się darmową pracą i w efekcie pacjenci zostają na lodzie, nie mają prawie żadnej alternatywy aby wyzdrowieć w sposób niekonwencjonalny. Uzdrowiciele w postaci bioenergoterapeuty, zielarza, homeopaty, raidiestety też są potrzebni, bo są ludzie którzy bardziej wierzą, ufają w ich działanie, niż gdyby mieli trobić to sami. Dlatego ja jestem za tym żeby byli i brali za to pieniądze, ale niech nie wymyślają cen z sufitu, tylko jakieś rozsądne.
    Wiele osób serdecznie pożegnało by się z medycyną alopatyczną, ale co się okazuje, w niekonwencjonalnej też jest cała masa specjalistów i metod, które nie pasują nie działają. Zanim znajdziesz coś skutecznego jest prawdopodobieństwo, że prędzej zdechniesz jak wyzdrowiejesz. Każdy w swojej ofercie zachwala swoje zdolności, okrasza ciekawymi historyjkami jak to od dziecka duchy widywał, albo zabrał koleżance ból z głowy, na czym to się nie zna itd. No cóż wychodzi, że się zna, ale szkopuł w tym, że nie ze wszystkim daje sobie radę, a potem pretensje do klienta, że ma wybujałe oczekiwania. A jakie ma mieć po przeczytaniu optymistycznego artykułu?

  35. astromaria powiedział/a

    Idealny byłby taki stan, że ludzie byliby w pełni świadomi, jak należy żyć, żeby nie chorować. Jak za czasów (bodajże) Żółtego Cesarza, u którego panowało takie prawo, że lekarz zarabiał duże pieniądze, dopóki jego podopieczni byli zdrowi. Jeśli ktoś zachorował, uważano to za błąd lekarza i za to obcinano mu pensję.

    Dziś świat stoi na głowie, choroba stała się normą, a zdrowie niemal patologią (niedługo zdrowych ludzi będą ścigali, jako wywrotowców i niebezpiecznych dewiantów). W tej sytuacji oczywiście potrzebne są niekiedy wręcz drakońskie metody działania. Jeśli ktoś trafia w stanie agonalnym na izbę przyjęć, to wiadomo, że nie podadzą mu tam esencji kwiatowych Bacha ani homeopatii, lecz walną z grubej strzykawki końską dawkę leku o silnym działaniu.

    Podobnie, jeśli ktoś wpadł pod ciężarówkę, potrzebni mu są lekarze i to nie tacy od czarów, lecz ze skalpelami i gipsem.

    Obecnie, ponieważ ludzie nie mają w ogóle świadomości zdrowia, trzeba ich uczyć jak mają żyć i co jeść. Nie mam nic przeciwko takim klinikom, jak ta pokazana w filmie “Na surowo” o leczeniu cukrzycy. Oczywiste jest, że ci lekarze (jaki i ci z izby przyjęć czy chirurgii) nie mogą pracować za darmo, muszą wziąć kasę, bo trzeba tych ludzi zakwaterować, nakarmić i wyleczyć. No i coś zarobić.

    Natomiast jeśli chodzi o branie kasy za energię w nieba, do której każdy ma nieograniczony dostęp, to ja tego nie popieram. I grupy uczące metody uzdrawiania wg. B.G. kasy nie biorą, tam pracują sami wolontariusze. Kasa jest zbierana “do kapelusza”, wyłącznie na wynajęcie sali, w której odbywa się wykład.

  36. Gall powiedział/a

    Jeżeli chodzi o Bruna Groninga to by było śmieszne brać za tak proste szkolenie pieniądze, naprawdę ludzie próbują zarobić niewąską kasę na wszystkim, to było by przegięcie. Gdzieś w necie przeczytałam o grze satori, która związana jest z radykalnym wybaczaniem. Zwykła plansza, kartki i kostki, rzucasz, zatrzymujesz się na stacjach i dumasz jak to się ma do twojej sytuacji.
    Za jedno spotkanie ktoś zaśpiewał 150zł. Okej jak już chcą na tym zarobić, albo poprowadzić spotkanie pod okiem profesjonalisty, to niech przynajmniej napiszą dlaczego tyle trzeba za to zapłacić. Ludzie w ogóle nie pytają czemu tyle to kosztuje, a myślę że warto się nad tym zastanowić, wnioski moga być niezwykle interesujące. Najprawdopodobniej szanowni konsumenci przepłacacie.

  37. astromaria powiedział/a

    A ceny inicjacji w Reiki? Przecież to jakiś horror, ci “mistrzowie” w ogóle nie znają umiaru. Niech płacą naiwni, widocznie mają nadmiar kasy. To też jest jakaś lekcja do przerobienia. Jeśli ktoś musi stracić, to straci. Kiedy ja potrzebowałam pomocy poprosiłam o nią i mój Anioł Stróż skierował mnie prosto do Bruno. I to był strzał w dziesiątkę!

  38. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Ja zarabiam tylko na Zus(opłata wynośi ponad 800 złotych miesięcznie), nawet złotówki nie biorę z klientów na własne utrzymanie i jestem Mistrzynią Reiki. Stawiam Tarota za dwie trzy godziny i biorę jedynie 40 złotych, muszę utrzymać własną działalność. Każdy mistrz Reiki jest inny i bierze kwote po omówieniu jej z uczacym się. Jeśli ktoś mi nie wierzy to niech przyjedzie do mnie i sprawdzi w rzeczywistosci czy mówię prawdę.

    Co do uzdrowieńczych energii to każdy ma do nich dostęp i nie potrzebuje posredników.
    Jednak wiedza w zakresie uzdrawiania jest potrzebna by móc rozróżniać. Dlatego nigdy nie będę żałować iż zdecydowałam się na naukę Reiki. Dla mnie Bruno G. nie jest autorytetem. Znam wielu którym te spotkania nie pomogły, a pomogała zwykla medytacja której nauczyli się z książki.

    Jednak zgadzam się że jest energia poza nami ale i w nas, niektórzy mają wgląd w nią i dostęp.
    Na początku znajomości z pewną bioenergoterapeutką miałam dziwną sytuację. Odwiedzałam ją pomagałam jej za darmo sprzatnąć gabinet bo tak się umówiliśmy. Ona mi opowie coś o pracy z energią a ja jej pomogę sprzątać.
    Nie wiedziałam, że jej wnuczka jest w ciąży ponieważ nawet nie wiedziałam wtedy że ma wnuczkę. W tygodniu w czasie tej początkowej znajomości przyśniła mi się młoda kobieta która w szpitalu leży na łóżku, znajoma bioenergoterapeutka stała z jednej strony łóżka, ja z drugiej , obie pomagałyśmy jej się podnieść i usiąść. Po tym śnie byłam dziwnie zmęczona, długo spałam do południa. Jednak nazajutrz poszłam i opowiedziałam o śnie poznanej bioenergoterapeutce. Ona przyznała się i powiedziała – wczoraj moja wnuczka urodziła bliźniaczki. Opis osoby zgadzał się.
    Zawsze miałam wielkie zainteresowanie ku takim sprawom jednak jednocześnie miałam wielki wewnętrzny sceptycyzm wewnetrzny uwarunkowany wychowaniem. Doświadczenie wielu podobnych sytuacji zmieniło mnie i moje wewnętrzne postrzeganie.
    Bywa i teraz że moje klientki czy klienci opowiadają że miałam z nimi kontakt we śnie. Upierają się że przekazywałam im energię, o której nic nie wiem, czy nie pamiętam. Miałam nawet klienta który upierał sie że to ja uzdrowiłam mu nerki chociaz ja się konsekwentnie nie przyznawałam ponieważ nic takiego nie pamiętałam. Te doświadczenie też mnie wiele nauczyło że to energia i wiara tych klientów ich uzdrowiła i nie ja, ja byłam dla nich tylko symbolem i wyzwoleniem energii do której sami mają dostęp.

    Dlatego myślę że są pewne rzeczy jeszcze nam nieznane i poprzez doswiadaczanie możemy mieć wgląd w prawdę a nie poprzez powierzchowne ocenianie.

  39. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Dodam jeszcze coś. Jednak wizyta, spotkanie z klientem trwa od godziny powyżej, wysyłam energię na odlegość dodatkowo(psycholog prywatnie za wizytę bierze z tego co się dowiedziałam od klientek około 100 złotych za godzinę. On wydał na swoją naukę, wydaje na utrzymanie działalności, ja też wydałam i wydaję, bo uczyłam się psychologii,doradztwa zawodowego, astrologi oraz na kursach, pomijam pracę z energią Reiki bo ja nie wydałam na nią jak się nagłaśnia wielkich pieniędzy właśnie, a raczej symboliczne tylko za mistrza Reiki – może to ja miałam tylko takie szczęście, że miałam pierwszy i drugi kurs Reiki za darmo do tej pory nie wiem).
    Poza tym moja codzienna własna praca nad sobą w postaci medytacji, też trwa bym była lepszym przekażnikiem energii, oraz bym więcej rozumiała(pracuję nad sobą około 4 godzin dziennnie, czasmi mniej, czasami więcej, czasami robię przerwę).
    Wszystko to czas tu na ziemi. Szanowanie swojego czasu i innych jest moim zdaniem ważne. Dlatego pobieram symboliczną opłatę. I zdarza się,że klientowi mówię by nie opowiadał nikomu, że mniej zapłacił niż to jest w ogłoszeniu. Czego wiele osób może już całkowicie nie zrozumieć. Nie liczę zatem na zrozumienie.
    Jeśli nie jest szanowana wykonywana praca, nie będzie szanowany zawód lub bedzie nagminnie źle wykonywany, to my tworzymy własne środowisko, historię, to zatem odbierzemy tu i teraz, oraz nasze pokolenia odbiorą to co sami im stworzyliśmy.
    Pięknie by było gdyby wszyscy zrozumieli, że mają dostęp do darmowej energii. Mam nadzieję że przyjdzie taki czas. Jednak żyjemy w innych czasach i powoli to wszystko może się odblokowywać w świadaomosci powszechnej.

    Gdyby z energią było tak prosto to Jezus był powinien odblokować tę świadomość. Jak widzimy nikt z kościoła nie wychodzi uzdrowiony. Jezus stał się ikoną jak Bruno G. i historia się powtarza. Do ikony można się tylko modlić. I modlitwa jako dobre lekarstwo pomaga w niektórych przypadkach tak samo działa metoda Bruno G.. Można naśladować ikonę to też droga.
    Jednak gdybym zamieszkała w lesie w dzisiejszych czasach i żyła jak szamanka(kocham las i tak bym się świetnie czuła właśnie mieszkając w szałasie) to straż pożądkowa – leśna przyjechałaby po mnie zlikwidowała szałas jako niszczenie środowiska leśnego, a mnie przetransportowano by do psychiatry i szpitala psychiatrycznego.
    Wybrałam drogę środka – mój szłas to własne mieszkanie gdzie przyjmuję klientów, a z lasem mentalnie na odległość nawiązuję kontakt, jestem na pograniczu i dlatego jest to droga niezrozumiała.

    Jestem tu i nie żałuję decyzji, że weszłam na drogę Reiki, zawsze płaciłam szczodrą ręką za usługii innym bo dawało mi to wiele energii i radości samo dawanie, dlatego podejrzewam ta energia do mnie wróciła w postaci darmowych kursów Reiki. Jeśli ktoś przepłaca a potem narzeka to widać tak musi być. Jest wielu nauczycieli i każdy ma swojego nauczyciela. Największym naszym nauczycielem jest życie niestety tu na Ziemi. Zbyt często zapominamy że możemy sami podjąć decyzję, sami stworzyć własną metodę uzdrawiania własnej sytuacji życiowej.

    Dawanie jest funkcją brania, zawsze czułam że obrażam w sumie sama siebie kiedy biorę coś za darmo ponieważ w tym procesie nie uwzgledniam całokształtu życia tego człowieka to że może chce się rozwijać, chce coś stworzyć i może są mu potrzebne pieniądze tylko nie chce o tym mi mówić, zawsze działałam z szerszą wyobraźnią, nigdy nikogo nie uważałam za wszechładnego, wszystkich moich mistrzów uważałam za ludzi którzy doświadczają rzeczywistości. Oni też nie wywyższali się że zrobią czary i ktoś za nich zapłaci za mieszkanie i podatki. Ktoś kto pomagał Jezusowi(Jezus uzdrawiał za darmo) musiał zrezygnować z utrzymania rodziny i opieki nad własnymi dziećmi czyli jednak coś im odebrać by innni mieli złudne(żyli w mai) wrażenie bezinteresowności działania Jezusa. Tak samo było z Bruno G. Latwo wtedy stać się ikoną. Jednak ikona to symbol, przez który przepływa energia wiary która uzdrawia.

    Energia uzdrowicielska nadal bedzie nawet gdyby nie było już ludzkości. Niezależnie co by na to powiedzieli wszyscy święci razem wzięci.

    Jak się nauczę nie jeść czyli inedyzmu Mario to zacznę uzdrawiać za darmo. Ponieważ z oszczędności stać mnie będzie na Zus. Lecz to nie jedzenie ciężko mi idzie, jestem obecnie weganką, jednak mam wielkie ciągoty nadal do jedzenia. Zwłaszcza na smaczne sałatki ech…

  40. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Zgłębiam od czasu do czasu istotę inedyzmu zwłascza podczas głodówek, ponieważ podejrzewam tu tkwi odpowiedż na pytanie co to jest energia.
    :)

  41. Elżbieta powiedział/a

    Witam. Pani Mario, bardzo lubię Pani blog. Podczytuję go już od dawna. Jest rzeczowy, ciekawy i dobrze się go czyta.

  42. astromaria powiedział/a

    @ Nic… nie znacząca: Mam kolegę, który ostatnio (i bardzo długo) szukał mistrza reiki. Wszyscy żądali takiej kasy, że facet zwątpił po prostu. W końcu znalazł jakąś kobietę aż w Szczecinie, a to wielki kawał drogi z Warszawy. Ale nie miał wyboru, bo nie jest krezusem.

    Jeśli chodzi o Jezusa i Bruno G. – jest między nimi zasadnicza różnica. Kościół każe Jezusa traktować jak Boga i modlić się do niego, natomiast zdecydowanie przestrzegam przed takim traktowaniem Bruno. On nie był Bogiem i nigdy się za boga nie podawał. Zabronił tworzenia kultu i modlitw do siebie. On tylko nauczył ludzi, jak pobierać energię, która jest wokół i jest zawsze dostępna. Energia jest boska i do niej się podłączamy, za darmo i o każdej porze dnia i nocy. Jeśli komuś nie pomoże, to jego problem. Uzdrowienie nie jest czymś, co się NALEŻY każdemu i bez wysiłku, żeby wyzdrowieć trzeba coś w sobie zmienić, coś zrozumieć, albo po prostu nauczyć się wierzyć. Jeśli dla kogoś to za trudne, jeśli ktoś jest arogancki, to nikt i nic mu nie pomoże. Takie są prawa duchowe. Człowiek musi nauczyć się trochę pokory, a z tym zawsze jest problem. Biblia wyraźnie mówi, że zbawieni zostaną tylko pokorni.

    A co do kasy – jeśli ktoś potrzebuje lekcji płacenia, to ją przerabia. Wszystko dzieje się zgodnie z Boskim Prawem.

  43. astromaria powiedział/a

    @ Elżbieta: Dzięki, a ponieważ to wątek o uzdrawianiu, życzę zdrowia :)

  44. baria powiedział/a

    Zgadzam się Mario, nikt nie powinien brać pieniędzy za uzdrawianie, a jak trzeba to korzystać z medycyny alopatycznej. Nieporozumieniem jest, że bioterapeuta daje swoją energię, jak mniemają niektórzy, on czerpie z tego co jest wokół. Niestety większość wychowana w zaufaniu tylko do naukowych metod nie uwierzy, ale to ich wybór, borykam się z takim ciężkim przypadkiem we własnej rodzinie.I jeszcze jedno, jeśli w poszukiwaniach wiedzy (nie nauki) o uzdrawianiu trafimy na różne metody, okazuje się, że wszystko to jedność, nie ważne czy Huna, czy Reiki,Qi gong, czy wiara w uzdrawiającą moc medalika przy którym się medytuje. To wszystko daje nam techniki. Wiara, że możemy się choroby pozbyć i skupienie pozwolą na przepływ energii, ale wbrew pozorom, to dość trudne.

  45. astromaria powiedział/a

    Znam ludzi, którzy twierdzą, że uzdrowiła ich Biblia, święty obraz w kościele, modlitwa, anioły, kryształy, mantry itp. Tak naprawdę uzdrowiła ich wiara i taką zdrową wiarę każdy powinien posiadać. Nie chodzi o to, żeby ślepo wierzyć w jakąś religię i jej dogmaty, ale o to, żeby wierzyć w zdrowie, dobro itp. Taka wiara przenosi góry i jest dobra. A co najważniejsze – za darmo.

    Racjonalizm dlatego jest szkodliwy, że odbiera ludziom wiarę w “cuda”, a więc również w samouzdrowienie. Może ta osoba z twojej rodziny musi jeszcze trochę pocierpieć i skruszeć, trzeba dać jej czas i spokój, ale i informację, żeby wiedziała, co zrobić jak już będzie miała dość choroby. Niestety, niektórzy muszą umrzeć, żeby posiąść świadomość. W następnym życiu może coś w głowie zaświta. Ja mam taką “zatwardziałą” siostrę, więc wiem, jaki to problem.

    Ale są przypadki, kiedy człowiek rzeczywiście potrzebuje pomocy z zewnątrz – dzieje się tak w przypadku opętania, które nie jest żadnym mitem, lecz faktem, i to często spotykanym. Wiele cierpień, zwłaszcza psychicznych, jest spowodowanych przez opętanie.

  46. Elżbieta powiedział/a

    Dziękuję. Tobie Mario i Twojej rodzinie również z całego serca życzę zdrowia. Ja i moi synowie już od roku stosujemy na codzień naukę Bruno Groninga. Efekty są widoczne gołym okiem. Interesuję się medycyną niekonwencjonalną od ostatnich 25 lat. Znam wiele metod leczenia, ale mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że metoda Bruno Groninga jest najlepsza. Leczy wszystko, całego człowieka, duszę, jego otoczenie. I Ty Mario na pewno o tym wiesz. I widzę, Mario, że jesteś bardzo inteligentną i otwartą osobą. Najpierw spróbowałaś na sobie, podziałało, więc podzielilaś się tym z innymi. Chciałaś pomóc innym. Jednak wielu ludzi robi zupełnie odwrotnie. Nie znając tematu, wypowiadają się, krytykują, wyśmiewają. Mają zbyt ciasne umysły, by zatrzymać się na chwilę i poznać coś nowego. Coś, co raz na zawsze zmieniło by ich życie.

  47. astromaria powiedział/a

    Dziękuję za Twój głos Elżbieto. Jest cenny dlatego, że wynika z osobistego doświadczenia. Najłatwiej jest coś ocenić lub odrzucić na zasadzie “nie bo nie”, bez spróbowania. Znam mnóstwo ludzi, którzy mają taką postawę, ale tego nie rozumiem. Ja spróbowałam, bo od tego zależało moje życie. I przekonałam się, że to uzdrawia całościowo, nie tylko ciało, ale i (a może przede wszystkim) umysł, bo od umysłu wszystko zależy. Zresztą Bruno mówił o tym wiele razy, że nie można otrzymać uzdrowienia, jeśli się ma niewłaściwe podejście do życia i spraw duchowych. Ale co najważniejsze – nie stawiał warunku, że aby otrzymać zdrowie trzeba najpierw w bólu zmieniać swoje myślenie. Prosił tylko, żeby zaufać. I ja tak zrobiłam, chociaż moje myślenie o pewnych sprawach nie było właściwe. Mimo to pomogło, a co najważniejsze, w mojej głowie zrobił się nowy porządek, przede wszystkim zapanowała w nim cudowna, regenerująca cisza, i po prostu zaczęłam inaczej widzieć świat. To się stało bez bólu i bez jakiegokolwiek wysiłku.

    Wszyscy uzdrowiciele i terapeuci twierdzą, że aby zmienić swoje myślenie trzeba się namęczyć i wycierpieć, bo bez bólu nie ma rezultatów. W tej metodzie po prostu poddajemy się działaniu uzdrawiającej energii, a reszta dzieje się sama. Warunkiem jest zaufanie i wiara. I to wszystko.

    Ja nawet nie miałam bólów regulacyjnych, u mnie wszystko działo się bez jakiegokolwiek cierpienia.

  48. Gall powiedział/a

    Astromaria@ Racjonalizm dlatego jest szkodliwy, że odbiera ludziom wiarę w “cuda”, a więc również w samouzdrowienie. Może ta osoba z twojej rodziny musi jeszcze trochę pocierpieć i skruszeć, trzeba dać jej czas i spokój, ale i informację, żeby wiedziała, co zrobić jak już będzie miała dość choroby. Niestety, niektórzy muszą umrzeć, żeby posiąść świadomość. W następnym życiu może coś w głowie zaświta. Ja mam taką “zatwardziałą” siostrę, więc wiem, jaki to problem.

    Racjonalizm i racjonaliści, a wiesz że powinnaś też przetrzepać skórę tzw. ludziom z środowiska ezoterycznego? ;) Ezoterycy także odwalają kawał dobrej, kreciej roboty, mówiąc że to jest niewykonalne, nie otrzymasz w życiu niczego za darmo, Ty na to musisz sobie zasłużyć, płaszczyć się przed najwyższym majestatem, masz zaharować na to czego chcesz. Tak mówią profesjonaliści, a nie baby z jarmarku. Gdzie jest haczyk? Hak jest w tym, że to wszystko wypływa z ich własnych przekonań i nawet mogą mieć setki przypadków na poparcie swoich teorii. Ale skoro w to wierzą to byc moze dlatego przyciągają w większści takie przypadki? Problem polega na tym, że w zależności od siły perswazji mistrza, klient (czyli My) też nabiera takich przekonań. A potem pracuj nad tym żeby to odkodować.
    Klient sam powinien być dla siebie jasnowidzem, szamanem, no ale ktoś musi trzymać wiedzę w tajemnicy, żeby było na kim zarobić.

    Astromaria@Zresztą Bruno mówił o tym wiele razy, że nie można otrzymać uzdrowienia, jeśli się ma niewłaściwe podejście do życia i spraw duchowych.

    Tego nie rozumiem, co to znaczy niewłaściwe podejście?

  49. astromaria powiedział/a

    We wszystkich systemach występuje ten sam problem: Mistrzowie i Kasa. To nie ezoteryka, racjonalizm czy religie są winne, lecz cwaniacy, którzy są za głupi, żeby zrozumieć głębszą filozofię, ale za to są bardzo “mądrzy”, żeby wiedzieć jak manipulować innymi, robić ich w konia i brać wielką kasę.

    Wiele razy pisałam, że to, co lud nazywa “ezoteryką” to albo czarna magia praktykowana przez Iluminatów, albo zwykła komercja, uprawiana przez cwaniaków. Prawdziwa ezoteryka to rozwój duchowy praktykowany w ciszy i samotności.

    Jeśli chodzi o uzdrowienia, to trzeba naprawdę chcieć wyzdrowieć, a to wcale nie jest takie oczywiste. Jest mnóstwo ludzi, którzy chorują, bo lubią. Bo mogą postękać, a wtedy inni udają, że się tym przejmują (bo przecież byłoby zbyt okrutną rzeczą powiedzieć ciepiącemu, że ma się jego boleści w nosie). Poza tym trzeba jednak wydusić z siebie choćby minimum wiary, że to działa i choć odrobinę pokory, żeby umieć grzecznie poprosić o pomoc. Jeśli nie ma wiary, nie będzie uzdrowienia. Jeśli jakiś racjonalista lub ktoś wierzący w to, że ta metoda to sekta siada do pobierania prądu tylko po to, żeby udowodnić, że to nie działa i że to oszustwo, to z całą pewnością niczego pozytywnego nie osiągnie. Ludzie aroganccy (np. wierzący wyłącznie we własny rozum, materię, naukę itp.) też nie mają co liczyć na pomoc. Jeśli ktoś uważa, że nie istnieje żadna duchowa czy boska siła, to jej nie doświadczy, bo sam się na nią zamyka. Jego wybór.

    Mam koleżankę, która choruje, ale żadne tłumaczenia jej nie ruszają. Bo ona zracjonalizowała sobie swoje choroby. Bo jest już po 60-ce, a w tym wieku trzeba chorować, bo wycięli jej przydatki, więc to też jest powód do chorowania, bo nie zmieni diety, bo by umarła z głodu i jeszcze bardziej się pochorowała, bo to jej i tak nie pomoże itp. No i dlatego nigdy niczego nie próbowała zmienić (nawet rodzaju wapna na osteoporozę) i nigdy nie dała się namówić na praktykowanie uzdrawiania. “Bo po co, skoro jest jak jest i inaczej nie będzie”.

  50. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Widzieć i umieć dostrzec, patrząc, lecz nie widzieć. Oto cały problem ludzi tu na ziemii…
    I lepiej już nawet spotkać prawdziwego ślepca, który nie oglada tego świata, bo on doznał wzroku wewnetrznego nawet jeśli nie zdaje sobie sprawy z tego.
    To on wie więcej niż ten który obdarzony dobrym wzrokiem jednak nie widzi.
    Omamamiony złudą tego swiata…

    Dlaczego więc Ci którzy uzdrawiali za darmo a znam takich nieznanych uzdrowicieli którzy nie żyją od tego darmowego uzdrawiania. Czy to nie pycha ich własna zabiła, czy darmowii klienci wykończyli, lub inne nie ciekawe wampiry energetyczne…

    Ci co lubią wszystko za darmo nie wiedzą co czynią poprostu(a chcą oczyścić być może swoje sumienie). Wszystko jest energią i czas i kontakt z drugim człowiekiem. I są takie sparawy tu na Ziemi co niektórym nie może się mieścić w głowach…
    Wszystko jest wymianą energetyczną. Dlatego warto szanować drugiego człowieka a nie eksploatować czy doić jak dojną krowę bez umiaru. Ktoś tu wspominał o jaszczurach…ech

    Astromario sama się uleczyłaś a nie metodą Bruna. Tylko nie wiesz o tym. Ty wielu uzdrawiasz i też nie wiesz o tym… Taki jest paradoks w tym wszystkim. Na spotkania przychodzą osoby o energii uzdrawiającej i oni udrawiają najczesciej a nie matoda Bruna. Dzieje się to nieświadomie. Choć też jest metodą i też jest potrzebna.

    Jednak komóś tu na Ziemii zależy by wprowadzać ludzi w błąd by nie poznawali różnych metod i technik. Ponieważ to z różnych technik i metod z tej różnorodności się doskonalimy i wszystko układa się w układankę.
    Astromario myślałam że czytałaś Bławatską… tam są odpowiedzi..

  51. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Koronny argument który naczęściej stosują przeciwko mnie ludzie kościoła to że biorę pieniądze za uzdrawianie. Msza święta przecież uzdrawia, a ja tworzę herezję…
    W wielu kościołach są odprawiane darowe uzdrawiające msze Święte, uzdrawiają za darmo mnisi i księża. Nie tylko Bruno. Dziwne lecz ludzie po takich uzdrowieniach nie ciekawie się mają , mają te bóle regulujące… choc niektórzy być może zdrowieją…
    Nie kojarzysz astromario…?

    Powiem tak, są wśród nas prawdziwi udrowiciele, najczęściej nie znani bywa, że sami nie wiedzą o sobie że udrawiają na poziomie nieświadaomości otoczenie, najbliższych. Są wrażliwi i czują energię.Dlatego uzdrawiają. Czasami mają silny spadek energii po przyssaniu się przez wampiry energetyczne. Uważają to za jakieś swoje depresje.
    Są zagubieni i nie wiedzą co się z nimi dzieje. Ponieważ nie ma informacji w naszym świcie w tej tematyce. Informacja została wytępiona w średniowieczu…
    W dawnych czasach byli uzdrowiciele darmowi, zostali wytepieni. Dlatego teraz należy brać pieniądze tak uważam.
    Jednak na syberii naprzykład jest szkoła szmanów. I aby się dobrze przeszkolić trzeba na to poświęcić dwadzieścia lat na naukę. Dwadzieścia lat to kupa czasu. Daje to coś do myślenia… mam nadzieję…

  52. astromaria powiedział/a

    Tak, tylko że ja w ogóle nie chodzę na żadne spotkania. Poszłam tam może ze 3 razy w życiu: raz na przeszkolenie, drugi raz z rozpędu i raz (ze 2 lata później) zaprowadziłam tam moje koleżanki. Ja praktykuję w domu.

    Co do uzdrawiania i kasy – czasem uzdrowiciel musi walnąć wykład, który zmieni nastawienie pacjenta i jego myślenie. OK, to rozumiem, robisz wykład albo psychoterapię, przy okazji regulujesz jego energię i aurę i za to bierzesz kasę. Jeśli człowiek był na pół żywy, a do tego miał umysłowy bałagan, to jest mu to potrzebne.

    Ale… ja też kiedyś latałam po uzdrowicielach, wydałam na to całkiem dużą górę pieniędzy i powiem ci, że pomagało, owszem, ale tylko na chwilę. Już następnego dnia nie czułam żadnych zmian i znowu byłam padnięta, bez motywacji i chęci do życia. Ktoś tam machał nade mną rękami, mnie taż kazał machać, przykładał mi dłonie tu i tam i nic. No po prostu nic.

    A wszystko to dlatego, że ja miałam w tamtym czasie straszny chaos w głowie. Za dużo czytałam, za dużo się uczyłam, za dużo myślałam, za dużo kombinowałam, za bardzo się zamartwiałam, niepotrzebnie żyłam przeszłością i przyszłością i zupełnie nie byłam TU I TERAZ. Byłam wszędzie, tylko nie TU I TERAZ. Traciłam na to myślenie i to martwienie się 90% życiowej energii i brakowało mi jej na konstruktywne działanie. To mnie po prostu zabijało.

    Kiedy zaczęłam praktykować uzdrawianie ten hałas w głowie bardzo mi przeszkadzał, ale postanowiłam go nie słuchać. Ręce mi latały nerwowo w jedną stronę, a nogi w drugą, wszystko mnie swędziało, natomiast myśli były nie wiadomo gdzie. Ale się uparłam. Słuchałam mojego ukochanego Pata Metheny i to mnie jakoś w miarę uspokajało, dzięki czemu byłam w stanie usiedzieć przynajmniej 15 minut na zadku. Zdarłam kompletnie dwie kasety z Patem, tak że się już do niczego nie nadawały. Ale w końcu w mojej głowie zapanował spokój. I to był ten moment, kiedy wreszcie zaczęłam myśleć konstruktywnie, a moje zdrowie zaczęło się regenerować.

    Dopiero jak już się uleczyłam, wpadłam na książkę Eckharda Tolle “Potęga teraźniejszości” i dowiedziałam się, że prawie wszyscy ludzie mają taki problem z głową i że nigdy nie są TU I TERAZ. Ale on podaje bardzo żmudne ćwiczenia na to, jak się z tego wyleczyć. Ja z całą pewnością nie dałabym rady być tak zdyscyplinowana i wytrwała i nic bym nie osiągnęła. A dzięki Bruno to się zrobiło samo.

    Co do Bławatskiej, Steinera i innych – warto znać, ale nie warto trzymać się żadnej metody i żadnej prawdy jak pijany płotu. Dopóki pomaga i jest zabawnie, to OK, robię to, jak przestaje działać lub zaczynam patrzeć na świat inaczej idę dalej i nie oglądam się na dawnych Mistrzów. Bo taka “wierność” to jak trwanie przy swojej religii. A to jak wiesz nie jest dobre.

  53. vortex powiedział/a

    @Nic… nie znacząca
    Którą książkę Castanedy polecasz na początek?
    Wspomniałaś też w którymś ze swoich postów o ochronie energetycznej. Czy stosujesz w tym celu jakieś specjalne techniki?. Ja czasami mam chwile, kiedy zastanawiam się czy do mnie nie przyczepiło się coś w rodzaju wampira energetycznego lub też po prostu ktoś mi źle życzy. Po prostu od jakiegoś czasu mam jakby to nazwać “złą passę” i dodatkowo okresy totalnego zniechęcenia do życia bez szczególnego powodu. Wiem, że to mogą być wytwory własnego umysłu, ale ciekaw jestem czy są jakieś sposoby obrony przed takimi atakami.

  54. Nic... nie znacząca powiedział/a

    vortex –
    jeśli chodzi o książki Castanedy to polecam je jako ciekawy wgląd w świat niedostrzegalny, można tak powiedzieć. Myślę, że ta książka która przyjdzie intuicyjnie w wyborze to właśnie ta najlepsza na sam początek. Dlatego nie polecam jakiejś konkretnej.
    Poruszasz wielki temat, niemal jak rzeka . Odpowiem odpowiednio do możliwości tego portalu, oraz by nie przynudzać.. Pracuję nad sobą dosyć systematycznie, za pomocą różnych technik., ponieważ każda sytuacja jest inna i powoduje wciąż powstawanie nowych technik pracy nad sobą , ich modyfikowanie i usprawnianie(wiedza od osób które przerobiły te techniki też jest niezwykle przydatna ponieważ nie powtarza się tych samych błędów). Moja praca nad sobą pozwala mi działać intuicyjnie i unikać zagrożeń dla zdrowia w ten sposób.

    Jeśli chodzi o wampiryzm to są osoby które posiadają wiele blokad i nie przerobionych problemów, jednak jakoś się wpasowały w system społeczny i są niewidoczni dopóki nie pobiorą energii od osoby która potrafi wyczuć energię, a tym bardziej określić kto pobrał tę energię.
    Blokadami może być niewiedza o zasadach rynkowości nawet ponieważ ktoś kto zawsze uważał, że osoby które prowadzą własną działalność to złodzieje będzie skutecznie blokował i siebie i te osoby, to też jest wampiryzm wynikający z uprzedzeń i oceniania.
    To blokady w przepływie energii powodują powstawanie wampiryzmu, brak wyobraźni i współodczuwania, czy brak umiejętności postawienia się na czyimś miejscu. Ocenianie wynika z braku chęci zrozumienia tego kogoś drugiego.

    Osoby bardzo wrażliwe (znam takie) odczuwają te blokady u innych ludzi w postaci bólów na swoim ciele, lub poprzez uczucie ataku energetycznego na ich ciało. Dlatego lepiej się chronić przed atakami energetycznymi w postaci oczyszczania czakramów i ładowania je energią po całym dniu i kontaktach z ludźmi. To takie psychiczne i duchowe bhp.

    Nasza cywilizacja jest zanieczyszczona toksynami psychicznymi w postaci blokad i stereotypowego myślenia, jesteśmy zbyt zależni od oceniania i porównywania się, czy dorównywania z innymi.
    Każdy jest wyjątkowy i niepowtarzalny, dlatego trudno porównywać się do kogokolwiek. Jednak tak się większość nauczyła myśleć i jest to bardzo silne uzależnienie. Dlatego wiele szkół medytacji wspomina o oczyszczeniu myśli lub niemyśleniu. Co nie jest związane z praniem mózgu a uwalnianiem od toksycznego myślenia.

    Wiele osób nie wie o tym, ale wszyscy mamy zdolności telepatyczne, mamy możliwość łączenia się poprzez myśli(zbiorowa podświadomość stworzyła Hitlera, ponieważ część ludzi przyzwoliła na to). Osoby nie wierzące w możliwości przekazywania energii myślą (czy zabrudzeni energetycznie w swoich myślach) nieświadomie trują innych wokół i tworzą energię… z którą wielu musi się stykać na co dzień. Z stąd dziwne depresje niewiadomo skąd. Nadal wiele osób nie wie, że to myśl tworzy rzeczywistość. Medytacja i praca nad oczyszczaniem czakramów daje tylko możliwość uwolnienia się od toksyn na pewien czas do następnej medytacji…. W niektórych sytuacjach najlepiej zmienić miejsce zamieszkania… toksycznego partnera, niestety nie zawsze to takie proste…

    astromaria –
    czytam książki to prawda, lecz jednocześnie mam świadomość, że to ja jestem kreatorem swojego świata, czasami… pewne książki przypominają mi kim jestem ,inne ukazują inny sposób myślenia z którym się konfrontuję i mam szanse wewnętrznego przetransportowania energii, nie przywiązuję wagi do wartości intelektualnych ex katedra, jestem prostą kobietą .Zdaję sobie sprawę z tego, iż przeintelektualizowanie może prowadzić na manowce…

  55. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Jeszcze … Jezus umarł z powodu grzechów tych którzy je spowodowali, a nie za grzechy… Warto to przemyśleć to wiele tłumaczy…
    Pozdrawiam

  56. Ella powiedział/a

    @ Astromario, proszę opisz w miarę dokładnie w jaki sposób pobierasz energię w/g Bruna Groninga.
    Technicznie wiem jak to ma być przeprowadzone,ale co potem…?

  57. Ella powiedział/a

    Astromario,nie irytuj się,ale jak nie masz ostatnio weny twórczej,to odpowiedz mi (a może i innym początkujacym)na moje pytanie zadane powyżej.

  58. astromaria powiedział/a

    Gdzieś kiedyś opisywałam, jak praktykować, ale nie mogę znaleźć. Dlatego dopisałam (przed filmami) dokładną instrukcję jak to robić i o czym trzeba wiedzieć.

  59. maro powiedział/a

    witajcie,ja wzielem niedawno udzial w spotkaniu kola Przyjaciol BG i powiem Wam ze to dziala-na spotkaniu widzialem troche dziwnych rzeczy,ja odczulem jedynie bardzo mile wrazenie przeplywu energii od glowy do mniej wiecej pasa,po spotkaniu odczuwalem bole w chorym miejscu przez kilka dni-nie powiem zebym wyzdrowial do konca,bylem tylko na jednym spotkaniu,pozniej 2 razy probowalem sam,nie moglem sie jednak skupic ale przed pobieraniem energi po schodach zejsc szybciej nie moglem a teraz ciezary dzwigac zaczynam jak wczesniej przed uszkodzeniem kregoslupa.Polecam!!!Ja wracam na nastepne spotkania.

  60. astromaria powiedział/a

    Jeśli trudno ci wysiedzieć spokojnie przy pobieraniu prądu, spróbuj pobierać go w czasie oglądania tv, w kinie itp. Im częściej się nastawiasz, tym lepiej dla ciebie, więc postaraj się trochę :)

  61. wenn powiedział/a

    To nie komentarz tylko prośba.
    Czy można się z Tobą skontaktować na zwykłego maila.
    Jaki jest?
    Nie mogłam znaleźć na stronce.
    Pozdrawiam.wenn

  62. astromaria powiedział/a

    Adres mailowy jest z boku bloga (pod awatarem). Zamieniasz [małpa] na @ i gotowe. Na stronie też jest podany – w górnym menu masz kręcącą się ikonkę @, klikasz i otwiera się strona z adresami.

Dodaj komentarz

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>