Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
Bruno Gröning
Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
prof. Maria Dorota Majewska
Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
Jezus z Nazaretu
Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
Marshall McLuhan, medialny ‘guru’
Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
Benjamin Franklin
Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
Winston Churchill
Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
Michael Ellner
Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
Ryszard Legutko
Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
Zygmunt Bauman
[Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.
[J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.
[Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?
Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.
Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.
Credo Mutwa
Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
James Paul Warburg
Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
Zbigniew Brzeziński
Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
Richard Dawkins
Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.
[I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:
Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
Wolter
Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
Lew Tołstoj
Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
Alfred Korzybski
Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
Robert Anton Wilson
(...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.
Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
------
...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.
Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.
Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
------
Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]
Terje Traavik (norweski naukowiec)
Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
Francis Collins
Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
-----
Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
------
Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
------
Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
(Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
David Coleman
Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”
Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.
Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
Anton Pawłowicz Czechow
Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
Plutarch
Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
Len Horovitz, lekarz
Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
-------------
Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii
Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
[Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
Victor Lebow
Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
William S. Borroughs
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
Frank Zappa
Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
-----
[...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
-----
Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
-----
Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
-----
Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
-----
Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
-----
Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
-----
Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
Thomas Paine
Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
-----
Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
["The Age of Reason"]
Fryderyk Nietzsche
Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
------
Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
------
Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
------
Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
------
Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
------
Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
------
Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
Kurt Vonnegut
Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
Sat-Okh
Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
(Sat-Okh to polski Indianin)
Arthur Schopenhauer
Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
-----
Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
-----
Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
-----
Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
-----
Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
-----
Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
-----
Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
-----
Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
Phillip Zimbardo
W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
------
Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
Stanley Milgram
Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
-----
Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
Mark Twain
Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
-----
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
-----
Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
-----
Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
-----
Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
-----
Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
-----
Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
-----
Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
-----
Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
-----
Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
-----
Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
-----
Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
-----
Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
George Bernard Shaw
Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
-----
Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
-----
Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
Oscar Wilde
Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
-----
Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
-----
Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
-----
Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
-----
W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
-----
Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
-----
Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
Johann Wolfgang von Goethe
Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
Dale Carnegie
Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
Leszek Weres
Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
Ali Ibn Abi Talib
Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
Dżalaluddin Rumi
Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
-----
Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
G. Gurdżijew
Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
Gautama Budda
Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
(Kalama Sutra)
-----
Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
Paramahansa Yogananda
Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”
Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
Stefan Kisielewski
Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
-----
Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
Bertrand Russel
To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
Moliere
Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
-----
Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.
Jeśli ludzie pozwolą rządowi zadecydować, jaką mogą jeść żywność i jakie zażywać leki, to wkrótce ich ciała będą cierpieć tak, jak ich dusze żyjące w tyranii
Thomas Jefferson
---- Broń się! STOP CODEX Naturalne nielegalne? Nigdy!
Czym tak naprawdę jest Unia Europejska? Pewnie trudno będzie Ci w to uwierzyć, ale jest to struktura powołana do życia przez faszystów. Po przeczytaniu tych tekstów poznasz przerażającą prawdę na temat władzy świata. Ale na szczęście Nie będzie dyktatury kartelu chemiczno-farmaceutycznego Ludobójstwo "naukowe"
Bardzo wiele osób pyta mnie o ten "wspaniały" i "ratujący" naszą planetę Projekt Cheops, więc wyjaśniam, że to OSZUSTWO!
Kto nie wierzy, niech przeczyta: List otwarty byłego współpracownika Projektu Cheops.
I proszę nie pisać mi, że to jakaś zawiedziona panienka mści się na byłym kochanku. Takich osób jest mnóstwo! Reszty poszukajcie sobie sami, bo kto szuka nie błądzi.
W poprzednią niedzielę odbyło się coroczne liczenie pogłowia owczarni pańskiej. Wyniki muszą być dla pasterzy przygnębiające. Jak skomentował to ksiądz w ogłoszeniach parafialnych? Przeczytajcie sami:
Na 15 tys. rodzin w naszej parafii tylko 2 tys. uczęszcza (do kościoła) – czyli 13 tys. rodzin odeszło od Boga!
Widzicie sami?
Odejście z Kościoła = odejście od Boga.
Czyli: Kościół = Bóg!
Czy potrzebny jest jakiś komentarz?
Przerażające jest w tym wszystkim nie to, że tak to postrzega Kościół. To jest można by rzec “normalka”. Przerażające jest co innego – że ten sposób myślenia przejęła lewica i liberałowie (to właśnie od nich dostałam powiadomienie o ankiecie), a nawet sama akademicka nauka (sic!!!).
Jak więc widać na tym przykładzie miałam rację – owce pozostają w dalszym ciągu bezmyślnymi i podatnymi na manipulację owcami, bez względu na to, czy należą do stada religijnego, czy ateistycznego. Pozostają nimi nawet wtedy, gdy same siebie określają mianem racjonalistów (a nawet naukowców).
Kochani! Jeśli chcecie w końcu stać się boskimi Istotami Ludzkimi, a nie stadną i bezmyślną rogacizną, czym prędzej wypiszcie się ze wszystkich stad i grup i zacznijcie myśleć samodzielnie, bez niczyjej pomocy i bez polegania na “naukowej” interpretacji “prawdy obiektywnej”.
Więcej na ten temat wkrótce – na blogu ezoterycznym.
[Podziękowania dla Ramosza, za dostarczenie materiałów poglądowych do tego wpisu].
Dostałam dziś maila z zaproszeniem do wzięcia udziału w badaniach naukowych nad ludźmi „niewierzącymi”. Słowo „niewierzącymi” biorę w cudzysłów, bo to określenie straszliwie mnie irytuje. Jak pisałam na swojej stronie:
Według obyczaju panującego we wszystkich środkach masowego przekazu w Polsce (a może z racji odgórnego nakazu) ludzi generalnie dzieli się na wierzących i niewierzących. Jest to tak powszechne zjawisko, że nikt nawet się nie zastanawia, co właściwie znaczy słowo „wierzący”. Jednak z ogólnego tonu tych wypowiedzi wynika, że owi „wierzący” to katolicy, a „niewierzący” to cała reszta.
Za „niewierzących” uważa się w Polsce wszystkich tych, którzy odeszli od Kościoła i jego nauczania, co jest bzdurą, bo można być nie-katolikiem, a mimo to wierzyć w Boga lub coś w rodzaju Boga (w jakąś nieosobową „Siłę Wyższą” lub „Źródło Pierwotne”, jak o tej Istocie mówią czanelingi).
W innym mailu z dzisiejszej poczty dotyczącej mojego tekstu pt. Wiara przeczytałam:
Witam. Bardzo ciekawe przemyślenia. (…) Przez te lata chodziłam do kościoła, ale nie odróżniałam wiary w Boga od religijności.
Pozdrawiam.
A.
Z kolei w programie telewizyjnym o medium, Johnie Edwardzie padły takie słowa:
Po tych wszystkich nieszczęściach tata stracił wiarę. Ale po rozmowie z Johnem wrócił do Kościoła.
Te stwierdzenia mówią wszystko – dla większości ludzi religijność i Kościół = Bóg.
Kto obraża się na Kościół i narzucane przez tę instytucję nauki, ten automatycznie bierze rozwód z Bogiem i nie widzi w tym żadnego braku logiki. A przecież to, że Kościół propaguje antyrozumowe dogmaty, że opowiada naiwne religijne bajeczki, to że księża żyją niemoralnie lub to, że Kościół wtrąca się do polityki, próbując narzucać wszystkim ludziom świata swoje normy moralne nie świadczy w żaden sposób o Bogu, lecz tylko i wyłącznie o religii i Kościele jako instytucji.
Tę samą trudność z odróżnieniem jednego od drugiego mają nawet uczeni, a dowodem na to są pytania w ankiecie, którą wypełniłam.
Ponieważ nie wiem jak skontaktować się z autorem badania, wysłałam takiego maila na adres redakcji, w nadziei, że zostanie on przekazany komu trzeba:
Pierwsze i zasadnicze pytanie: jaka jest definicja „niewierzącego”, bo z ankiety wynika, że chyba nie ma żadnej (występuje w niej wielkie pomieszanie z poplątaniem).
Czy jest to nie-katolik?
Nie-chrześcijanin?
Agnostyk?
Zupełny ateista?
Czy np. buddysta jest też „niewierzący”, skoro buddyzm nie zajmuje się bogiem, a wyłącznie rozwojem osobistym?
A może jest to nowa klasa ludzi, określających siebie mianem „własnowierców”?
W Polsce przyjęło się dzielić ludzi na „wierzących”, czyli należących do KRK oraz „niewierzących”, czyli tych, którzy do KRK nie należą, a to duuuży błąd.
Ja jestem niewierząca, ale wyłącznie w religię. Wierzę w to, że istnieje Madagaskar, chociaż nigdy tam nie byłam. Wierzę w to, że ziemia krąży wokół słońca, chociaż na oko wygląda, że jest odwrotnie.
Odrzuciłam religię, ale nie odrzuciłam idei Siły Wyższej, pojmowanej na mój własny, osobisty sposób, nie mający nic wspólnego z nauczaniem KRK. Czy więc jestem „wierząca”, czy „niewierząca? Kto odpowie na to pytanie? Bo ja nie umiem.
Wypełniłam ankietę, ale jest tu sporo nieścisłości: np.
Zanim przestał/a Pan/i wierzyć, którego z poniżej wymienionych wyznań był/a członkiem?
Kto powiedział, że każdy człowiek startuje w życie jako wierzący i / lub należący do jakiegoś wyznania, a potem tę wiarę traci? Znam przypadki odwrotne, kiedy to urodzony ateista nagle się nawrócił. A mój przypadek jest taki, że nigdy nie należałam do żadnego wyznania, bo pochodzę z rodziny od zawsze (od kilku pokoleń) ateistycznej. Obecnie określam siebie jako „bezwyznaniową” lub „własnowierczynię”, ponieważ stworzyłam swój własny system wartości, nie mający nic wspólnego nie tylko z religią i ateizmem, ale nawet z agnostycyzmem.
Co uważa Pan/i za najważniejszy i decydujący powód swojego odejścia od religii?
Jak mam odpowiedzieć na to pytanie, skoro nigdy nie należałam do żadnej religii?
Jaki jest Pana/i stosunek do apostazji?
Brak opcji „Nie mam potrzeby dokonywać apostazji” (bo nigdy nie byłam członkiem KRK).
Jeśli nie dokonał/a Pan/i apostazji, dlaczego Pan/i tego nie zrobił/a?
Nie można dokonać apostazji, gdy nigdy nie było się członkiem KRK!!!!
Czy sądzi Pan/i, że na dłuższą metę rozwój naukowo-techniczny pomoże czy też zaszkodzi ludzkości?
Zaznaczyłam opcję „trudno powiedzieć”, z braku innych możliwości. Moim zdaniem rozwój naukowo-techniczny może zarówno pomóc, jak i zaszkodzić – dokładnie tak samo jak nóż, którym można ukroić chleb lub zabić mamusię. To są pytania zupełnie bez sensu! Wszystko może pomóc lub zaszkodzić, prawo to dotyczy również religii oraz ateizmu.
Czy wierzy Pan/i w…
horoskopy – a co pan ma na myśli używając słowa „horoskopy”? Chodzi o te bzdety z kolorowych gazetek dla bezmózgowców, czy o profesjonalną astrologię (wykładaną na wielu zachodnich uczelniach w katedrach psychologii)? Bo ja nie wiem, jak mam na to odpowiedzieć. Jako profesjonalny astrolog nie mogę napisać, że nie wierzę, ale w te kretynizmy z gazet rzecz jasna wierzyć się nie da, bo to jest idiotyzm. Szkoda, że inteligentny człowiek zadaje tak głupie pytania w poważnej ankiecie. Wyniki na pewno będą się nadawały tylko do kosza.
talizmany i amulety przynoszące szczęście – wierzę w to, że talizmany z całą pewnością przynoszą szczęście – gdy się w nie mocno wierzy. A gdy się w nie mocno nie wierzy, to z całą pewnością szczęścia nie przyniosą – kolejne bezsensowne pytanie!
Do których z poniżej wymienionych sakramentów Pan/i przystąpił/a?
A jeśli do żadnego, to co mam tam wpisać, skoro brak takiej opcji?
Na ile Pana/i zdaniem ważne jest, żeby tak przełomowym momentom w życiu, jak narodziny, ślub i śmierć, towarzyszyła ceremonia religijna?
To ma być pytanie do „niewierzących??? Jaki niewierzący pragnie ceremoniałów religijnych? Litości!!! Przecież ci, którzy potrzebują religii i religijnych ceremonii to ludzie „wierzący”, co oczywiste. Moim marzeniem jest, żeby moje zwłoki zostały spalone, a prochy rozsypane. Nie czuję potrzeby, żeby moje szczątki spoczywały w grobie i nie czuję się komfortowo z myślą, że moje dzieci mogłyby czuć się zobowiązane do odwiedzania tego miejsca.
Czy ochrzcił/a Pan/i swoje dziecko?
Oprócz odpowiedzi „tak” i „nie” należy tu dodać: „Czy ktoś z rodziny (babcia, siostra itp.) ochrzcił pani dziecko bez pani wiedzy i zgody? Mówiąc inaczej – za plecami. Takie rzeczy naprawdę sie zdarzają!
Obecnie w polskim Internecie powstaje coraz więcej różnego rodzaju stron kierowanych do osób niewierzących. Z których z poniżej wymienionych typów stron kiedykolwiek Pan/i korzystał/a?
Nie jestem ateistką i nie utożsamiam się z żadnym z tych nurtów, bo są one równie agresywne i jadowicie nietolerancyjne jak portale fundamentalistów religijnych.
Ateizm jest równie zły, jak religia! W tym przekonaniu utwierdzają mnie sami ateiści, którzy prześladują mnie dokładnie tak samo, jak moherowe berety ojca dyrektora.
I jedni i drudzy jednakowo zatruwają mi życie, obsmarowują mnie w Internecie i piszą do mnie pełne nienawiści maile. Każda skrajność jest złem!!!
Które z przykazań Dekalogu uważa Pan/i za osobiście wiążące lub osobiście nie wiążące, czyli za takie, które zobowiązują Pana/ią, bądź też nie, do określonego postępowania w życiu codziennym?
Brak opcji: „żadne, w ogóle nie uznaję tego kodeksu”. Dekalog jest prymitywnym i obraźliwym dla ludzkości pseudo-kodeksem pseudo-moralnym, a Jahwe do postać demoniczna. O dekalogu pisałam tutaj.
Nie potrzebuję żadnych zakazów ani nakazów z rodzaju „nie zabijaj”, bo i bez tego nie czuję potrzeby zabijania, a synów wychowałam tak, że z niechęci do zabijania wykręcili się od służby w armii.
Gdyby pana uczonego interesowało niekonwencjonalne podejście o tematu „wiary” i Boga, to zapraszam do lektury, a potem do dyskusji i przemyślenia pewnych kwestii: wspomnianego już tekstu Wiara i Moje credo, czyli co sądzę o religii i ateizmie
Genetycznie modyfikowana kukurydza zaburza system odpornościowy młodych i starych myszy
Włoski Narodowy Instytut Badań nad Żywnością i Żywieniem opublikował właśnie raport online w Journal of Agricultural Food Chemistry dokumentujący znaczące zaburzenia w systemie immunologicznym młodych i starych myszy, które były karmione kukurydzą GMO o nazwie MON810. Nastąpiło to po ogłoszeniu najświeższych wyników badań austriackiego rządu pokazujących, że genetycznie modyfikowana kukurydza obniża płodność i rozregulowuje geny myszy. Rewelacje te potwierdzają serię wcześniejszych wniosków o niekorzystnym wpływie na zdrowie żywności i pasz GM, pozostawiając nam niewiele wątpliwości, że GM jest niebezpieczne i bezużyteczne. Rzecznicy GM powinni zaprzestać wprowadzania w błąd opinii publicznej mówiąc, że genetycznie modyfikowana żywność i pasza są bezpieczne.
Kukurydza GM i odmiana macierzysta, z której ją otrzymano były uprawiane jednocześnie na sąsiednich polach w Landriano we Włoszech z nasion dostarczonych przez Seeds Emporda (Girona, Hiszpania). Kontrolna mąka kukurydziana z niemodyfikowanych szczepów macierzystych miała niski poziom zanieczyszczenia przez GMO (0,29% wg testu PCR), a tylko kukurydza modyfikowana zawierała specyficzny kod genetyczny toksyny Cry1Ab, która zachowuje się jak pestycyd. Diety zostały opracowane w oparciu o przyjęte standardy i zawierały 50% MON810 lub kontrolną mąkę kukurydzianą z jej macierzystego odpowiednika. Użyto także standardowej diety granulowanej zawierającej około 50% komercyjnej kukurydzy niemodyfikowanej, która nie zawierała Cry1Ab wg testu PCR.
Największy wpływ miała dieta na myszy bardzo młode (21 dni) karmione kukurydzą modyfikowaną przez 30 dni, podczas gdy te karmione przez 90 dni miały tylko zwiększony poziom komórek B. U starych myszy wywołane zmiany były podobne do tych, które zaobserwowano u młodych myszy, będących na diecie 30 dni. Wyniki te pokazują, że bardzo młode i stare myszy są dużo bardziej podatne na uszkodzenia immunologiczne. Do czasu, gdy myszy osiągnęły wiek 111 dni (21+90) stopień tolerancji ugruntował się do tego stopnia, że uszkodzenia zredukowały się.
Zaburzenia odporności są znaczące także w świetle obserwacji poczynionych w innym laboratorium; analizy zidentyfikowały 43 białka rozregulowane (ilość) w nasionach kukurydzy MON810 w porównaniu ze szczepem macierzystym, wśród nich 50 kda g-zein, doskonale znane białko alergenne, które było nieobecne w szczepie macierzystym (non-GM). Jasnym jest, że modyfikacje genetyczne są z natury niebezpieczne, jak pokazują to niezmiennie wyniki nieprzewidywalnych i niekontrolowanych zmian w genomie i epigenomie (wzorzec ekspresji genów), co ma wpływ na bezpieczeństwo.
Wygląda na to, że władze powoli zaczynają oswajać ludzkość z myślą, że jednak nie jesteśmy w kosmosie sami, a co więcej: że jesteśmy obserwowani. Po okresie zaprzeczania, ukrywania, dezinformowania i “naukowo-racjonalistycznego” lamentu z powodu rzekomego szerzenia się w świecie zabobonów i irracjonalizmu nastał czas “odczarowywania” tematu UFO.
Ale nie cieszmy się za bardzo – moim zdaniem nic dobrego z tego wyniknąć nie musi, ponieważ istnieje poważne podejrzenie, że te istoty nie są nam przyjazne i że ta prawda pewnie wcale nas nie “zbawi”. Niemniej jednak warto zobaczyć tę wiadomość:
Dociekliwym radzę poszukać wiadomości o “Projekcie Blue Beam”, ale proszę nie wpadać w panikę. Są to wiadomości nie sprawdzone, jak to zwykle bywa z teoriami spiskowymi. Lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć – zawsze to powtarzam, ale chyba jeszcze nie pisałam, że każdą sensacyjną wiadomość należy przepuścić przez cenzurę rozumu i podzielić co najmniej przez 2. Prawda pewnie jak zwykle leży gdzieś po środku.
Dostałam maila od Fundacji ICPPC walczącej o świat wolny od GMO:
Badania austriackiego rządu potwierdzają, że genetycznie zmodyfikowane uprawy zagrażają płodności ludzi oraz bezpieczeństwu żywności.
Wezwanie do natychmiastowego zakazu genetycznie modyfikowanej żywności i upraw.
(13 listopada 2008)
Długoterminowe badania zlecone przez Austriacką Agencję ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności, zarządzaną przez Austriackie Federalne Ministerstwo Zdrowia, Rodziny i Młodzieży, a prowadzone przez Uniwersytet Weterynaryjny we Wiedniu, potwierdza że zmodyfikowana genetycznie (GM) kukurydza poważnie wpływa na zdrowie reprodukcyjne myszy. Przeciwnicy GMO, którzy ostrzegali o niepłodności i innych zagrożeniach dla zdrowia, domagają się wprowadzania natychmiastowego zakazu dla GMO w celu ochrony zdrowia ludzi i płodności kobiet na całym świecie.
Badania prowadzone przez Uniwersytet Weterynarii w Wiedniu dowiodły, że karmienie myszy genetycznie modyfikowaną kukurydzą firmy Monsanto doprowadziło do niższej płodności i mniejszej masy ciała. Jeden z prowadzących badanie profesorów prof. Zentek powiedział, że była bezpośrednia zależność między spadkiem płodności a dietą GM, i że myszy karmione tradycyjnym zbożem rozmnażały się w bardziej efektywny sposób..
Podczas badania austriaccy naukowcy wykonali kilka długoterminowych prób w ciągu 20 tygodni z myszami laboratoryjnymi karmionymi dietą zawierającą 33% kukurydzy GM (NK 603 x MON 810), albo podobnej kukurydzy nie-GM używanej w wielu krajach. W porównaniu do grupy kontrolnej, statystycznie istotna wielkość miotów i spadki wagi szczeniąt zostały udokumentowane w trzecich i czwartych miotach myszy żywionych kukurydzą GM.
Przez dziwny i niepojęty przypadek skasował mi się ten wpis, co gorsze, wraz z komentarzami. Próbowałam go jakoś odzyskać, jednak się nie udało. Na szczęście mam kopię i mogę ją tu wkleić, ale niestety komentarze przepadły, wiec proszę o wybaczenie.
———–
Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało… – Winston Churchill
Co jakiś czas w telewizji pojawiają się wiadomości, które zapalają czerwoną lampkę w moim mózgu. Obawiam się jednak, że niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, co widzą i czego zapowiedzią mogą być takie oderwane od siebie, drobne odłamki prawdy.
Jakieś pół roku temu dowiedziałam się z Faktów TVN, że witaminy w tabletkach nie tylko nie działają, ale wręcz szkodzą, więc ich kupowanie jest co najmniej wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Oczywiście, pierwszą moją myślą było, że oto zdemaskowano spisek pazernych farmaceutów, którzy bogacą się, wciskając nam za wielkie pieniądze bezwartościowy kit.
Owszem, może to być prawdą, ale moje podejrzenia okazały się błędne. Wygląda na to, że sprytny plan dotyczył czegoś o wiele poważniejszego…
Dwa dni temu Fakty podały kolejną dziwną wiadomość: felieton pt. „Ginąca planeta” w alarmistycznym tonie mówi o tym, jakie to długi wobec środowiska zaciągamy z każdym przejechanym kilometrem, z każdym upolowanym w lesie zwierzęciem, z każdym workiem węgla wrzuconym do pieca CO i każdym spuszczeniem wody w naszym domowym WC. Stwierdzono tam m.in.:
Co roku konsumujemy o 30% zasobów naturalnych więcej, niż ziemia jest w stanie wyprodukować*)
A ja spytam: co to za idiotyzmy? Jakim cudem jeszcze istniejemy, skoro co roku konsumujemy o tyle więcej, niż mamy? I kto (poza szatańską Sarą Palin i jej strzelecką bandą) ma dziś prawo do polowania w lesie?
Skoro jest aż tak źle, to dlaczego, po tylu długich latach straszenia ludzkości zatruciem środowiska, wciąż nie mamy ekologicznego samochodu z prawdziwego zdarzenia? A może zapytajmy raczej, kto blokuje badania nad takim samochodem? Dlaczego wielki i obracający ogromnymi funduszami przemysł motoryzacyjny nie jest w stanie zaprojektować i wyprodukować czegoś, co potrafi zrobić w swoim prywatnym garażu pewien mieszkający w Warszawie zwykły obywatel, który takie samochody produkuje (a raczej przerabia) metodą chałupniczą? Niedawno, również w Faktach, pokazano samochód na wodę, wyprodukowany przez innego naszego sprytnego rodaka, ale obiecany reportaż o jego twórcy nie został pokazany (w każdym razie nic mi o tym nie wiadomo). Ktoś mnie poinformował, że „cenzura” go nie przepuściła, bo był zbyt „niebezpieczny”.
Takich wynalazków (jak np. urządzenia produkujące darmową energię czy sławny, a wyśmiewany przez „racjonalistów” zderzak Łągiewki) jest więcej. Są naprawdę genialne i rozwiązałyby wiele dręczących nas problemów, ale są na liście zjawisk równie niebezpiecznych jak Al Kaida, a pisanie o nich naraża autora na bezlitosne zabicie śmiechem przez psychopatycznych stróżów obecnie obowiązującego „racjonalnego” sposobu myślenia.
A co stało się z pracami Nikola Tesli? Historia wcale nie ukrywa, że natychmiast po jego śmierci do jego laboratorium wpadli agenci służb specjalnych i zabrali wszystko, co się tam znajdowało. Czyż nie brzmi to niepokojąco podobnie do historii opowiedzianej przez Davida Wilcock’a w tej audycji radiowej:
(podaję link do I części, resztę można znaleźć na YouTube w bocznym panelu).
Tym sposobem wiele legendarnych wynalazków, w tym również darmowa energia z tachionów, przepadło (w tajnych archiwach), kto wie, czy nie na zawsze. Współczesne kroniki mówią, że Tesla jeździł mercedesem, który nie używał żadnego paliwa.
Od kilku lat trwa zaciekła wojna „racjonalistów” z homeopatią. Na szczęście, za sprawą silnego społecznego oporu, mimo wrzaskliwej nagonki nie udało im się wprowadzić zakazu stosowania tej metody leczenia (wyleczenie mojego syna z kamicy nerkowej dzięki homeopatii opisałam tutaj).
Nie minęło wiele czasu od ogłoszenia w TVN rzekomej „szkodliwości zażywania witamin”, kiedy natknęłam się na zaprzyjaźnionym “chomiku” na sensacyjnie brzmiącą wiadomość o projekcie wprowadzenia przez Unię zakazu stosowania naturalnych witamin i leków, a wkrótce potem zostałam wprost zasypana mailami z apelami o rozpowszechnienie wiadomości o tym, że Unia wprowadza regulacje wyglądające wręcz na próbę eksterminacji ludności naszego kontynentu.
Wtedy przypomniało mi się, co czytałam o monumencie w Georgii i o czym mówi film Esoteric Agenda…
Zrozumiałam też, skąd biorą się tak niewyobrażalnie otyli ludzie, coraz częściej widywani w USA: ci ludzie w rzeczywistości umierają z głodu, ponieważ nawet największe ilości pożywienia nie są w stanie zaspokoić ich zapotrzebowania na białko, witaminy i sole mineralne. Większość taniej amerykańskiej żywności, na którą stać niezamożnych ludzi, już dziś jest zupełnie bezwartościowa. To puste kalorie i jałowy „zapychacz” przewodu pokarmowego. Co więcej, większość Amerykanów zupełnie nie zdaje sobie sprawy, jak ważne jest zdrowe odżywianie i dlatego na co dzień (a nawet od święta) stołują się w fast foodach.
Jak dotąd Europa dzielnie broniła się przed „genialnymi” pomysłami idącymi z USA, takimi jak fluoryzacja wody (98% państw ją odrzuciło), GMO czy dodawanie aspartamu do każdego produktu spożywczego. Jednak od czasu, gdy Unia Europejska rozszerzyła swoje wpływy poszczególne państwa mają coraz mniej do powiedzenia i muszą podporządkowywać się odgórnym postanowieniom unijnych władz.
ALARM!
Szykują nam zakaz na naturalną medycynę i naturalną produkcję żywności!
Unia Europejska ‘gotuje’ nam nowe dyrektywy zgodnie z którymi mieszkańcy Unii Europejskiej:
1) mają być pozbawieni możliwości korzystania z ziół i suplementów żywnościowych – sprzedaż ww. będzie nielegalna od 2009
2) od 2010 CAŁA żywność ma być napromieniowywana i szpikowana dodatkami i pestycydami
3) WSZYSTKIE zwierzęta (łącznie z hodowanymi ekologicznie) mają zażywać antybiotyki i hormony wzrostu
4) a uprawa przydomowa warzyw i owoców ma być objęta specjalnymi zezwoleniami i nie będzie możliwa bez zezwolenia.
Wiadomość ta w pierwszej chwili wydała mi się zupełnie paranoiczna, ale kiedy zobaczyłam, że w sprawę zaangażował się „Nieznany Świat” wypowiadając świętą wojnę temu pomysłowi stało się jasne, że to nie plotki rozsiewane przez grupę paranoików, lecz że naprawdę źle się dzieje. W tej sytuacji apeluję o poważne potraktowanie ostrzeżenia i podpisywanie w.w. petycji.
„Esoteric Agenda” ustami doktor Rimy Laibow wyraźnie przestrzega przed Kodeksem Żywnościowym (Codex Alimentarius) i skutkami jego wprowadzenia (4 część filmu na YouTube).
Na stronie Grazing Sheep można przeczytać po polsku o monumencie w Georgii. Ale uwaga! Ta strona jest pułapką, podobnie jak większość stron ujawniających fakty na temat NWO i wszystkich innych teorii spiskowych!
Na czym polega ta pułapka?
Przyznam się, że ta zagadka była dla mnie najtrudniejsza do rozszyfrowania. Widziałam, że na tych stronach ujawniana jest prawda, potykałam się o nią wielokrotnie, ale wstawałam, otrzepywałam się i nie mogłam uwierzyć w podawane tam fakty nie dlatego, że były nieprawdopodobne, lecz ze względu na skrajnie obcy mi, chrześcijańsko-fundamentalistyczny i faszystowsko-nacjonalistyczny światopogląd wyznawany przez piszących tam autorów. To sprawiało, że przez lata omijałam zarówno ten temat, jak i te pastwiska dla owiec szerokim łukiem.
I nagle mnie olśniło: ujawnia się owieczkom prawdę, co więcej – w bardzo mocno przesadzony sposób i tak, żeby je jak najbardziej przerazić, a służy temu używanie słów, na które ich podświadomość została wcześniej zakodowana i których z tego powodu boją się najbardziej. Te „kody” to m.in. „masoneria”, „okultyzm”, „syjonizm” itp., a gdy zaczynają umierać ze strachu mówi im się, że nie mają się czego obawiać, bo uratuje je szczere nawrócenie się na chrześcijaństwo, studiowanie Biblii i pełne zaufanie bogu Jahwe. A przecież wiadomo (mówi o tym zarówno Zeitgeist jak i – szczególnie – Esoteric Agenda), że religie są elementem spisku przeciwko ludzkości i służą kontrolowaniu ludzi oraz wytwarzaniu u nich „mentalności stada”.
Wyobraźcie sobie rzeźnika ukrywającego za plecami wielki nóż i krzyczącego, że wszędzie czyha śmiertelne zagrożenie, ale jego rzeźnia jest jedynym bezpiecznym schronieniem…
Nie radzę szukać tam ratunku…
Przed takimi właśnie „prawdami” i „ratunkiem” ostrzegali Kasjopeanie w swoich channelingach.
Moja rada jest taka: lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, bo jak rzekli Kasjopeanie „Wiedza chroni, niewiedza zagraża”. W żadnym razie nie należy pogrążać się w lękach ani wpadać w panikę. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, co może nam grozić i jeśli to możliwe podejmować działania uniemożliwiające wprowadzenie w życie przepisów i uregulowań stanowiących zagrożenie dla naszego zdrowia i wolności. Podpisujmy petycje i protesty, uświadamiajmy „śpiących” i utrzymujmy wiarę, że dla chcącego nie ma nic trudnego.
Nie twierdzę, że zasoby naszej planety są niewyczerpane i że ludzkość może mnożyć się, eksploatować i truć środowisko bez ograniczeń. Twierdzę tylko, że takie wiadomości jak „Ginąca planeta” przygotowują nas być może do uznania konieczności drastycznego zredukowania liczby ludności świata, że straszenie terroryzmem ma nas przekonać do dobrowolnego zrzeczenia się praw i wolności obywatelskich, doniesienia o efekcie cieplarnianym usprawiedliwiają podnoszenie cen za węgiel i energię, a kolejne kryzysy społeczno-gospodarcze mają przekonać nas do wyrażenia naszej zgody na przyjęcie NWO (Nowego Porządku Świata).
Można zredukować ilość ludzi bez uciekania się tak okrutnych, wręcz bestialskich sposobów jak głodzenie, trucie i zsyłanie wyniszczających chorób. Wystarczyłoby trochę powszechnej edukacji i oświaty seksualnej, ale przecież edukacja jest właśnie tym, co ma być ludziom odebrane.
Z jednej strony przeludnienie przedstawia się jako największe zagrożenie dla planety, a z drugiej strony zakazuje się wszelkiej antykoncepcji i aborcji. Zwykły człowiek gubi się w gąszczu sprzecznych zakazów i nakazów, a różni manipulatorzy korzystają z tego, że w tym zamęcie można napuścić na siebie przeciwstawne obozy i wywołać kolejną wojnę.
Nasz świat jest jednym wielkim kłamstwem. Kłamią religie, politycy, a nawet nauka, kłamią racjonaliści, którzy wbrew temu, co sami o sobie mówią wcale racjonalni nie są. Jak żyć w tym świecie i nie zwariować?
Oto jest pytanie! Ale chowanie głowy w piasek na pewno żadnych problemów nie rozwiąże. Lepiej więc wiedzieć, niż nie wiedzieć…
W następnej notce będę nawoływać do obywatelskiego nieposłuszeństwa.
PS. (dodany 14.11.2008): I jeszcze film pt. “The Great Global Warming Swindle” (cz.1/8):
*) zacytowany w felietonie TVN fragment pochodzi z filmu The Story of Stuff i naprawdę powinien on brzmieć tak:
W ciągu ostatnich trzech dziesięcioleci zużyto jedną trzecią zasobów planety. Jeśli będziemy nadal wydobywać i produkować w takim tempie jak dzisiaj, niedługo już nic nie zostanie.
Jeśli cały świat konsumowałby w takim tempie jak mieszkańcy USA, potrzebowalibyśmy aż 5 planet, żeby nas utrzymać.
Ponieważ w moim blogu starli się (niekoniecznie przepełnieni miłością) wegetarianie z wielbicielami kotletów czuję się wywołana do tablicy i sprowokowana do zabrania głosu w tej kontrowersyjnej i stale wzbudzającej wielkie emocje sprawie.
Wydawało mi się, że jeśli zakopię topór wojenny, strona przeciwna zrobi to samo. I faktycznie, przez wiele lat tak właśnie było. Wprawdzie obiecałam sobie, że nie będę oceniać, co kto jada i nie będę toczyć sporów na ten temat, ale trudno mi przejść obojętnie wobec okrucieństwa.
Niektóre przekazy channellingowe twierdzą, że nie mamy prawa oburzać się na niedobrych Lizardów za to, że nas wykorzystują, mordują, a nawet… zjadają, bo takie są prawa dżungli: skoro my jadamy zwierzęta, nie powinniśmy się dziwić, że inni jadają nas.
Według zasad Kodeksu Hammurabiego prawo to wydaje się bardzo sprawiedliwe.
Ale może czas zdać sobie sprawę z tego, że zgodnie z prawem przyczyny i skutku, którego nauczał również Jezus (“co posiejesz, to żąć będziesz”) każde nasze działanie owocuje uruchomieniem kosmicznych energii, które do nas wracają. Dopóki napędzamy energię lęku i nią się żywimy (bo jedząc mięso zjadamy również lęk, krążący w żyłach umierającej istoty), dopóty sami kręcimy bicz na własny zadek. Dopóki jadamy innych, inni będą jadać nas.
Zamiast przedstawiać przekonujące argumenty umieszczam film video zatytułowany “Ziemianie” i uprzedzam, że oglądanie wymaga mocnych nerwów:
PS. do PS.: mam grupę krwi “0″, ale od urodzenia nie cierpiałam mięsa i nie chciałam go jeść. Oczywiście – zmuszano mnie do tego siłą…
Mam bardzie dziwne przeczucia. Spałem przy włączonym telewizorze i w pewnym momencie obudziłem się nad ranem. W “Dzień dobry, Ameryko” w TVN zobaczyłem przemawiającego Baracka Obamę. I poczułem straszną rzecz i wielki żal – ten czysty, dobry człowiek jest ofiarą. Niewinnym barankiem. Ofiarą swoich czasów, bo za kadencji tego człowieka stanie się coś strasznego, coś złego i to nie będzie z jego winy. To on będzie ofiarą tego, co się stanie. Ofiara – tak to poczułem. To było okropne i przykre przeczucie, bo mam takie przeświadczenie, że to jest dobry człowiek.
(…)
Obama zaskoczy wszystkich polityków. W Ameryce będą wielkie czystki i to będzie szok. Okaże się oschły dla ludzi rządzących i tych, którzy są u władzy – zrobi czystkę – przysporzy mu to wielu wrogów. On nie będzie człowiekiem polityków, ale wyborców.
(…)
Obama zmieni amerykański kurs – dopóki jest elektem, będzie się chronił, a jak zostanie prezydentem, to wyda dekret, który zaszokuje świat – będzie chciał zmienić Amerykę i wycofa się z wielu militarnych spraw. Mimo że to dobre zachowanie, stanie się to błędem. W stosunku do Ameryki zmieni się też postawa Rosjan – będzie kłótnia o Afganistan, a świat zacznie drżeć od połowy grudnia. Obama jest delikatny, ale będzie prowadził politykę restrykcyjną. Poprzedni prezydent najpierw słuchał generałów, a potem decydował, a on będzie robił odwrotnie.
I teraz nie wiem, czy się cieszyć czy martwić…
Być może jestem starym dinozaurem i powinnam już wymrzeć wraz z tymi przedpotopowymi gadami. Problem wygląda tak, że ja żyję już długo i widziałam wiele, w tym rzeczy, które wydawały się rewolucyjne. Ludzie byli pewni, że to czy tamto zjawisko na pewno zmieni świat i obali stary porządek, ale niestety zawsze wychodziło tak jak zawsze, czyli po staremu.
Kiedy prezydentem został Kennedy byłam małą dziewczynką i niewiele z tego rozumiałam, ale moi rodzice i dziadkowie stale dyskutowali o polityce i wszyscy byli zachwyceni tym miłym i przystojnym człowiekiem, który miał zmienić politykę. Niestety, to polityka zmieniła, a raczej zabiła, jego samego.
Wcześniej jeszcze, w czasach, których pamiętać nie mogę, papieżem został Angelo Giuseppe Roncalli, który przybrał imię Jana XXIII. Wszyscy sądzili, że będzie konserwatystą, tymczasem okazał się reformatorem, a z punktu widzenia Kościoła Katolickiego, który nigdy i nigdzie się nie spieszy, wręcz rewolucjonistą i niemal wichrzycielem. Zwołany przez niego Sobór Watykański II był zbyt postępowy, ale na “całe szczęście” dla tej instytucji, zanim doszło do przewrotu, papież zmarł, rzekomo na raka żołądka – ja tylko spytam (jak zawsze głupio), czy ktoś śmiertelnie chory może brać się za tak szeroko zakrojone reformy? A może Watykan “pomógł” mu zejść z tego świata, zanim dokona nie dających się odwrócić zniszczeń?
W 1978 roku papieżem został młody, przystojny, pełen życia “nasz” człowiek. Młodzi nie pamiętają, jaki wtedy wybuchł szalony entuzjazm. Ludzie skakali z radości nie tylko dlatego, że to Polak, ale głównie dlatego, że wierzyli, że tak młody człowiek musi być postępowcem i reformatorem (panuje powszechne przekonanie, że młody automatycznie jest postępowy, a stary to na pewno konserwatysta – czysty idiotyzm, ale walka z tym przesądem jest walką z wiatrakami). Niektórzy zabetonowani umysłowo katolicy do dziś wierzą, że był to wspaniały papież oraz największy w dziejach Polak i Człowiek, podczas gdy okazał się wyjątkowo twardogłowym konserwatystą, który nie tylko nie popchnął Kościoła ku postępowi i XXI wiekowi, lecz wręcz przeciwnie, cofnął go o dobre 100 lat do tyłu.
Kiedy w Polsce zwyciężyła Solidarność w narodzie zapanowała radość i wiara, że od tej chwili odzyskaliśmy suwerenność, że do rządów dojdą mądrzy politycy i że wkraczamy w cudowną erę wolności, braterstwa i miłości. Po ulicach chodzili sami wąsaci faceci, a nieznajomi uśmiechali się do siebie, nawet w Warszawie, słynącej z dzikich obyczajów i chamstwa. Z dnia na dzień kupowane w zwykłych sklepach jedzenie stało się przepyszne – były to cudowne czasy, kiedy twarożek smakował jak domowy, nawet najtańsze wędliny miały smak najdroższych i luksusowych, a kontroler wsiadający do tramwaju krzyczał od drzwi: “uwaga, kontrola bilecików, proszę szybko kasować, jestem z Solidarności i nikomu krzywdy nie zrobię”…
Kabareciarze ogłosili z żalem koniec polskiej satyry, ponieważ szczerze wierzyli w to, że już nie będzie kogo wyśmiewać. Mądrzy politycy mieli rządzić mądrze, a przede wszystkim zgodnie.
Był to przedsmak raju na ziemi…
Niestety, to szczęście trwało tylko kilka tygodni (nawet nie miesięcy). Wkrótce sejm zabrał się do roboty i okazało się, że jest po staremu. Partie, które w wyborach startowały wspólnie natychmiast wzięły się za łby i zaczęły bratobójczą wojnę. Kabaret rozgrywał się w sejmie i wcale nie trzeba było chodzić do teatrów.
Wraz z końcem zgody politycznej wszystko inne też wróciło do normy. Żarcie stało się zwyczajne. Kanary w tramwajach nie okazywali litości… Szarość, smutek i normalka…
Dziś trudno mi się cieszyć wraz z Amerykanami. Być może jestem stara i zgorzkniała, więc czas umierać. Mogę tylko westchnąć: “obym się myliła”.
W tej samej Gazecie Pomorskiej, która tradycyjnie umieszcza proroctwa Krzysztofa Jackowskiego znalazłam taką oto relację z ogłoszenia wyników wyborów przysłaną przez Polkę mieszkającą w Virginii:
Wielu Afroamerykanów płakało, biali się ściskali z białymi, czarnymi, żółtymi, you name it…
Przemówienie Obamy było prawie jak kazanie, ale myślę, że zupełnie odpowiednie w takim momencie. Coś niesamowitego, czuło się, że Amerykanie wreszcie zrozumieli, że zmiany są motorem rozwoju i sukcesu…
Potem znajomi zadzwonili do nas, że pod Białym Domem jest wielka impreza…, więc pojechaliśmy. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam… było już wiele protestów przeciwko Bushowi, jego polityce, Ameryce, etc. Ale to było niesamowite.
Ludzie skandujący Obama, policjanci nie zatrzymujący nikogo, wręcz przeciwnie, śpiewający z masa ludzi, która tańczyła, śpiewała pod Białym Domem. I nie byli to tylko młodzi ludzie, ale i starsi, którzy też chcieli być obecni… samochody jeździły do rana trąbiąc na ulicach. Ja wróciłam do domu po 2 w nocy i dziś jest ciężko się skupić w pracy… no cóż, myślę że Polska powinna brać przykład z Ameryki… wywalić starych konserwatystów i promować ludzi z wizją i pasją… oby tak się wydarzyło!
Niby dlaczego miałoby się cokolwiek zmienić?
Chyba, że rzeczywiście zbliżamy się do “końca świata” i końca tego systemu. Może powinnam mieć nadzieję, że teraz są już “inne wibracje” i że stare prawa rządzące światem nie mają już prawa bytu. Że zamachy na prezydentów to już przeszłość, że zwykli ludzie rzeczywiście mają jakikolwiek wpływ na cokolwiek…
Jak na razie demokracja jawi mi się jako fikcja.
Partie polityczne wystawiają do wyborów starannie wyselekcjonowanych kandydatów, idealnie “skrojonych” na miarę oczekiwań ludu. Nad wizerunkiem polityka pracują sztaby fachowców od manipulacji i reklamy, a przeróżne agencje przeprowadzają badania, co się ludowi najbardziej podoba i jakie poglądy są najpopularniejsze. Polityk musi tak grać swoją rolę, żeby przyciągnąć jak najliczniejszy elektorat. Znane przysłowie mówi: “jak sięga, to przysięga, jak dostanie, to przestanie”. Liczy się wyłącznie poparcie w wyborach, a nie rzeczywiste poglądy takiego czy innego pana.
Wybieramy ich w pozornie wolnych wyborach, a kiedy już ich wybierzemy nasza rola się kończy i stajemy się stadem bezwolnych baranów. Kiedy polityk dochodzi do władzy, wola ludu przestaje się liczyć. Do następnych wyborów on i jego partia mogą spać spokojnie i robić, na co tylko mają ochotę. Bale, rauty, szastanie pieniędzmi i korupcja stają się normą, a ludzie tylko patrzą i zgrzytają zębami. Mogą liczyć najwyżej na to, że następnym razem wygra opozycja, która powoła komisję śledczą i powsadza poprzedników do paki (spoko, nikogo nie powsadza, bo gdyby to zrobiła, to następcy wsadzili by ją, a przecież każdy ma prawo się nachapać, gdy przyjdzie jego pora).
Tak więc jesteśmy potrzebni tylko do tego, żeby swoimi głosami poprzeć i zalegalizować poczynania danej partii, a gdy już nas wykorzystają i oszukają, mogą się wypiąć i pokazać swoje prawdziwe oblicze. Jest raczej mało prawdopodobne, że naród wkurzy się aż tak bardzo, żeby doszło do przewrotu i obalenia rządu. A narzekania i zła prasa to rzecz, do której można się przyzwyczaić. Od tego się nie umiera ani władzy nie traci.
Scenariusz może być jeszcze gorszy, jeśli faktycznie światem rządzi tajna mafia – wtedy każdy polityk, który się jej sprzeciwi zalicza kulkę w łeb i tak kończą się jego marzenia o rządzeniu według własnych standardów.
Wreszcie przeczytałam teksty w „Nieznanym Świecie”: wstępniak redaktora naczelnego Marka Rymuszki zatytułowany „Skandal!” oraz artykuł Elżbiety Balińskiej „Orwell na talerzu”.
Wszystko zaczyna mi się układać w logiczną całość.
Najpierw, od wielu już lat, czytałam niezliczone doniesienia o tym, jakim straszliwym zabobonem jest homeopatia i jakim trzeba być kretynem, żeby wierzyć w to, że można się leczyć samą wodą, bo przecież cała ta kuracja jest niczym innym, jak leczeniem… wodą z mózgu (chętnie służę przynajmniej dwoma nazwiskami psychopatów, prowadzących tę oszczerczą kampanię).
W tym samym mniej więcej czasie rozpętano histerię wokół szkodliwości leczącej nowotwory vilcacory. Onkolodzy darli sobie włosy z głowy lamentując, że pacjenci umierają im masowo na skutek rozszerzania się tego groźnego i zgubnego przesądu. Można było odnieść wrażenie, że zachodzi istny holokaust spowodowany przez to andyjskie ziółko. Szkoda tylko, że panowie onkolodzy nie poinformowali, ilu pacjentów w tym samym czasie uśmiercili oni sami, tyle tylko, że w majestacie nauki.
Gdy umrze jeden pacjent leczony przez rzekomego „szarlatana” podnosi się wrzask, jakby wymordowano całe wielkie miasto, a kiedy na onkologii pacjenci mrą jak muchy, jest to tylko sucha i naukowa statystyka.
Kiedy zajęłam się problemem GMO, tego cudownego, naukowego „błogosławieństwa” dla ludzkości, mającego nas wyzwolić od robactwa i chorób atakujących naszą żywność oraz od wstrętnej, szkodzącej nam chemii, przy pomocy której broniliśmy się przed tymi plagami byłam szczerze zdumiona, a nawet zaszokowana tym, co odkryłam. Według zapewnień entuzjastów „naukowego postępu” nowe warzywa i owoce miały mieć więcej witamin, być trwalsze, smaczniejsze i dzięki nim miał zapanować raj na ziemi. Kto miał jakiekolwiek wątpliwości, zaliczany był do antynaukowej, zabobonnej ciemnoty hamującej rozwój światłej nauki i postępu. Tymczasem okazało się, że te „cudowne” rośliny nie tylko nie spełniają pokładanych w nich nadziei, ale są wręcz katastrofą, zarówno dla środowiska, jak i dla uprawiających je rolników.
Jeszcze groźniejsze są modyfikowane genetycznie zwierzęta.
Gdy dojdzie do wycieku ropy naftowej, po jakimś czasie nawet największa plama zostanie zmyta przez wodę, a następnie rozłożona przez naturalne bakterie i mikroorganizmy. Dotyczy to również każdego innego rodzaju chemicznego skażenia.
Gdy przekształcone genetycznie organizmy biologiczne wydostaną się na wolność i wymkną się spod kontroli, skutki mogą być przerażające. Zanieczyszczenia biologiczne, w przeciwieństwie do chemicznych, nie tylko z biegiem czasu nie znikają, ale wręcz się namnażają.
Pierwszym przykładem są sztucznie skrzyżowane w laboratorium pszczoły-zabójcy, nękające Amerykę. Miały być biologicznym cudem, produkującym rekordowe ilości miodu, ale w rzeczywistości okazały się nieproduktywne, za to niezwykle wprost płodne, agresywne i zabójcze. Ich atak kończy się śmiercią, a ich ilość stale wzrasta, mimo ogromnych wysiłków, mających na celu powstrzymanie ich ekspansji.
Film „Życie wymyka się spod kontroli” dowodzi, że nie ma żadnej możliwości utrzymania biologicznego żywiołu pod kontrolą. Rośliny „uciekają” z eksperymentalnych pól zarówno w postaci pyłku, zapładniającego niemodyfikowane uprawy, jak i jako dojrzałe nasiona, roznoszone przez wiatr. Oczywiście, nie ma zagrożenia ze strony tak dużych zwierząt jak np. krowy, bo w razie ucieczki bardzo łatwo je namierzyć, złapać i odprowadzić „do domu”. Ale już np. owady, gryzonie (myszy, szczury itp.) czy ryby nie podlegają takiej kontroli. Co więcej – okazało się, że modyfikowane odmiany odznaczają się większą ekspansywnością w środowisku niż naturalne, co doprowadza do zaniku odmian tradycyjnych.
W CAŁEJ TEJ AWANTURZE Z GMO ORAZ Z PRAWEM DO KORZYSTANIA Z NATURALNEJ MEDYCYNY CHODZI WYŁĄCZNIE O JEDNO: O WIELKĄ KASĘ. KTO MA ŻYWNOŚĆ, TEN MA KONTROLĘ NAD CAŁYM ŚWIATEM.
Tradycyjne rośliny są „zasobami otwartymi”: każdy kto je raz nabył może je samodzielnie rozmnażać, wysiewać, sadzić, modyfikować i sprzedawać. Ale rośliny modyfikowane genetycznie są objęte patentami, które należą do określonych firm czy osób. I za te patenty trzeba płacić.
Skoro posiada się patent, za który zapłaciło się niemałe pieniądze, to oczywiste jest, że chciałoby się, aby ta inwestycja nie tylko się zwróciła, ale jeszcze lepiej, żeby na siebie zarobiła. I to możliwie najwięcej i w jak najkrótszym czasie.
Jak zmusić ludzi, żeby płacili za coś, co mogą mieć za darmo?
Należy albo opatentować wszystkie rośliny, jakie mają jakiekolwiek praktyczne zastosowanie, a więc zboża, warzywa, owoce i zioła (i takie próby były podejmowane, jednak zakończyły się prawną klęską), albo doprowadzić do tego, żeby naturalne odmiany znikły ze świata lub stały się nielegalne.
Jak je zdelegalizować?
Najlepiej rozpętując histeryczną nagonkę mającą przekonać ludzi, że są trujące, szkodliwe dla zdrowia lub przynajmniej bezwartościowe i zakazać ich hodowli oraz spożywania.
Produkcja witamin jest tania. Nie da się na niej zbić majątku. Skoro nie da się opatentować powszechnie używanych zbóż, warzyw, owoców i ziół (w tym przypraw), to należy zakazać ich spożywania. A jeszcze lepiej skazić, zatruć i napromieniować całą żywność, żeby pozbawić ją jakichkolwiek wartości odżywczych. Gdy pozbawione witamin i składników mineralnych organizmy odmówią posłuszeństwa i zapadną na liczne, śmiertelne choroby, będzie można je długo i drogo leczyć chemią, naświetlaniami i ciąć skalpelami, aż nic z nich nie zostanie. Po czym zakopie się je w ziemi, zaliczając naukowo do „medycznej statystyki umieralności”. Brzmi to jak ponura bajka, ale okazało się nie być bajką, lecz rzeczywistością.
Łezka w oku się kręci, gdy wspomnieć tych wszystkich zasłużonych dla ludzkości pionierów nauki i medycyny, którzy odkrywali witaminy i ich zbawienną rolę dla naszego zdrowia. W dzieciństwie pasjonowałam się opowieściami o tych badaczach i nawet w najbardziej szalonych snach nie sądziłabym, że dożyję czasów, w których ich odkrycia zostaną nie tylko zanegowane, ale wręcz uznane za niebezpieczne i wywrotowe.
Ludzie, nie wierzcie w te bzdury, od których ostatnio zaroiło się na stronach internetowych i w czasopismach dla bezmózgowców. Ta kampania przeciwko witaminom i medycynie naturalnej jest spiskiem żądnych pieniędzy oraz władzy psychopatów. Nie bądźcie owcami, nie wierzcie rzekomym medycznym „autorytetom” (o posłuszeństwie będzie kolejna notka), tylko zacznijcie samodzielnie myśleć i poszukiwać prawdy.
Gorąco namawiam do obejrzenia filmów o GMO oraz do kupienia listopadowego „Nieznanego Świata” i do samodzielnego przemyślenia tego wszystkiego.