Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Archiwum dla wrzesień 12th, 2008

Czy to jest feminizm i czy to jest odwaga?

Opublikował/a astromaria w dniu 12/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2007-09-19 00:23:28)

Czyli odpowiedzi na dwa pytania w jednej notce.

Ludzie pytają mnie, dlaczego:

  1. nie uważam się za feministkę, skoro w moich tekstach występuję przeciwko patriarchatowi i wyzyskowi kobiet oraz
  2. skąd biorę odwagę, żeby pisać to, co piszę.

Ad 1) W moim odczuciu prawdziwe feministki powinny zajmować się kultywowaniem swojej kobiecości i radowaniem się nią. Oczywiście: mam na myśli zdrową i pełną akceptację swojej kobiecości. Walka polityczna i rywalizacja z samcami o terytorium lub stołki w firmie to nie feminizm, lecz patriarchat w spódnicy. Ani walka, ani rywalizacja nie kojarzy mi się z kobiecością.

Walka z niewolnictwem to nie feminizm, lecz abolicjonizm.

Ta myśl mnie oświeciła, gdy jakieś 2 tygodnie temu w telewizyjnej jedynce (albo dwójce, nie pamiętam) obejrzałam (wstrząsający) reportaż o małżeństwie po japońsku. Coś tam mi się o uszy obiło, że w Japonii wciąż panoszy się patriarchat, że kobiety i mężczyźni żyją w dwóch osobnych i prawie nie stykających się ze sobą gettach, że faceci pracują, bawią się i wypoczywają wyłącznie w męskim gronie, a kobiety siedzą w maleńkich mieszkankach i zajmują się prowadzeniem gospodarstwa domowego ale nie wiedziałam o tym zbyt wiele.

Dzięki reportażowi zrozumiałam, na czym polega problem.

Tradycyjne japońskie małżeństwo (dotyczy to pokoleń lat 50 i 60-tych oraz oczywiście starszych) to nie małżeństwo, lecz niewolnictwo. Dziewczynkę wychowywano w przekonaniu, że jej jedyną życiową rolą jest służenie i nadskakiwanie mężczyźnie i że kobieta nie ma żadnej wartości, jeśli nie jest całkowicie i bezwarunkowo oddana mężowi, jeśli nie jest mu posłuszna, nie usługuje mu i nie spełnia wszystkich jego oczekiwań. Naiwną i pełną romantycznych marzeń pannę wydawano za mąż, a po ślubie okazywało się, że tylko ona kocha, a on ma ją, za przeproszeniem, gdzieś. O jej pracy zawodowej nie mogło być mowy, bo wtedy mąż nie byłby wystarczająco dobrze zadbany.

Pan i władca całkowicie poświęcał się pracy, po robocie szedł z kolegami na sake, a do domu wracał ostatnim pociągiem lub wcale. Rano zrywał się o bladym świcie, pędził do pracy, a domowa niewolnica siedziała zupełnie sama lub z dziećmi. Niektórzy Japończycy pracują nawet kilkaset kilometrów od domu, więc bywają w nim tylko raz w miesiącu lub rzadziej.

Po kilkudziesięciu latach pracy zawodowej mężczyzna przechodzi na emeryturę i wtedy dopiero zaczynają się problemy: do domu wprowadza się zupełnie obcy facet, co u obojga małżonków powoduje ostre objawy chorobowe. O rozwodzie jednak mowy być nie może, ponieważ kobieta nie ma prawa do emerytury. Musi więc w dalszym ciągu służyć swojemu panu. Jeśli odmówi, wylatuje na bruk, bez środków do życia.

Oczywiście, ostatnio, pod wpływem postępowych idei z zachodu Japonia zmienia swoje prawodawstwo. Nowy przepis mówi, że kobieta nie tylko ma prawo do rozwodu, ale i do części emerytury swojego męża.

Młode pokolenie Japończyków ma już bardziej demokratyczne zapatrywania na prawa kobiet i na to, że należy je traktować jak ludzi i jako partnerki.

Po obejrzeniu tego reportażu nabrałam przekonania, że taki związek w żadnym razie NIE MOŻE BYĆ UZNANY ZA MAŁŻEŃSTWO, lecz za współczesną formę niewolnictwa, a więc walka o prawa tych kobiet to nie feminizm, lecz abolicjonizm.

Ad 2) A czego mam się bać? Kto może mi coś zrobić? Przecież żaden brodaty talib nie zapuka z bombą do moich drzwi. Nie aresztują mnie, bo ja nie zajmują się polityką i nie jestem wystarczająco sławna.

Sił nieczystych też (już) się nie boję. Po przygodzie z czarnomagiczną klątwą śmierci wiele się nauczyłam i wyciągnęłam z tego wnioski na przyszłość. Jako osoba plutoniczna przekonałam się, że hasło mojego planetarnego sygnifikatora („co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”) działa i jest prawdą. Żyję i jestem silniejsza niż kiedykolwiek. A co najważniejsze raz na zawsze pozbyłam się lęku, a to znaczy, że ciemne moce nie mają do mnie przystępu.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , | 1 komentarz »

Kto w Polsce może uważać się za racjonalistę?

Opublikował/a astromaria w dniu 12/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2007-09-15 03:16:33)

Z dużą dozą sarkazmu wyznam, że wszystko wskazuje na to, że tylko ten, kto otrzyma przyzwolenie od ludzi z portalu Racjonalista. A więc ja, jako ich osobisty wróg, nie mam na to najmniejszych szans. Ach, jakże ja przeżyję ten straszny cios :( ?

Zaglądam tam bardzo rzadko, dokładnie z tego samego powodu, dla którego nie odwiedzam portali katolickich. Czyli mówiąc wprost: unikam miejsc, w których szaleją fanatycy, odgrażający się, że ostatecznie i na zawsze wyrugują z powierzchni ziemi to lub owo zjawisko; jak dla mnie zupełnie obojętne które konkretnie (czy będzie to innowierstwo, ateizm, dowolna religia, “wiara w astrologię” lub duchy, zabobony czy jeszcze coś innego).

Oto zdanie z bloga prof. Arkadiusza Jadczyka, fizyka-teoretyka, nie bojącego się przyznać do swoich paranaukowych zainteresowań:

“Racjonalistę” od czasu do czasu czytuję, choć za racjonalistę się nie uważam. Jak zresztą mógłbym się uważać, skoro na mojej półce, tuż obok wielu fachowych monografii dotyczących teorii grawitacji i geometrii różniczkowej stoi I Ching?

Jeden mój kolega bardzo się obruszył, kiedy poddałam w wątpliwość swoje prawo do uważania siebie samej za racjonalistkę. Nie mógł biedaczek zrozumieć, że astrolog automatycznie zostaje zdegradowany do tej samej ligi, co babiny w chustach, lękliwie klepiące pacierze po zapadnięciu zmroku.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , | 1 komentarz »

Nie kupuj węgierskich żarówek, jeśli ci życie miłe!!!!!!

Opublikował/a astromaria w dniu 12/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2007-09-08 21:30:56)

Jakieś pół roku temu kupiłam dwie małe 40-ki do okapu kuchennego. Producenta nie sprawdzałam, bo niby po co? Spisywały się dobrze, ale tylko do momentu, gdy nastał kres ich oświeconego życia. Pierwsza zakończyła swój żywot mniej więcej miesiąc temu. Ale nie był to taki zwykły koniec: żarówka detonowała z wielkim hukiem i błyskiem, a co gorsze, na skutek gwałtownego wybuchu szkiełko odpadło od gwintowanej oprawki i przeleciało na drugi koniec okapu.

No cóż, trudno się mówi. Zdarza się.

Jednak na tym nie koniec. Dziś równie efektownie eksplodowała następna. Huk był taki, że słychać go było w sąsiednim pokoju. Ale żeby tylko eksplodowała! Tym razem wraz z żarówką poszły bezpieczniki i w całym mieszkaniu zapadła ciemność. Na szczęście mamy nowoczesną instalację, więc wydawało się „no problem”. Syn stanął na palcach, wcisnął przycisk i… nic, dalej widzimy ciemność. Wyłączył, a następnie włączył wszystkie bezpieczniki po kolei i dalej nic.

Stało się więc jasne, że wysadziliśmy bezpieczniki na klatce schodowej. Katastrofa.

Na szczęście nasz domowy anioł stróż, pan Grzesio był na posterunku i zaraz pospieszył z pomocą. Włączył co trzeba i stała się światłość.

Cóż za ulga! Przy okazji uświadomiłam sobie, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od elektryczności. Bez prądu nic u nas nie działa. Nie tylko lodówka, telewizor, pralka i komputery, ale w ogóle nic! Nie mamy ciepłej wody, bo piecyk gazowy zapala się od iskry elektrycznej. Nie ma herbaty, bo czajnik jest na prąd. Kuchenka gazowa też jest wyposażona w elektryczne iskrowniki, a zapałki nie zawsze są w domu.

Po tych strasznych przeżyciach sprawdziłam, kto wyprodukował te super-żarówki. Na szkiełku stało napisane „Hungary”. W tym momencie uwierzyłam w hasło „dobre, bo polskie”. Jeszcze trochę, a stanę się patriotką i wstąpię do PiSu.

Nie przerażajcie się, tylko żartowałam!

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , | 1 komentarz »

Medium czanelingowe?

Opublikował/a astromaria w dniu 12/09/2008


Przeniesione ze starego bloga (2007-09-06 15:30:37)

Stylizacja głównego bohatera Dzienników, Ijona Tichego, na barona Muenchausena, czy Guliwera, nie była świadomym zabiegiem pisarskim, mojej pracy nie poprzedzały żadne teoretyczne założenia, nie szukałem żadnych prefiguracji, wzorców, paradygmatów, tak jak rzeka nie antycypuje swojego koryta. Moje utwory pisały się same, byłem czymś w rodzaju racjonalnie pracującego medium, ale nie przetwarzałem jakichkolwiek przedustawnie powziętych planów.

To słowa Stanisława Lema, zawziętego ateisty i racjonalisty…

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , | Komentarzy: 2 »

Znikające Skorpiony

Opublikował/a astromaria w dniu 12/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2007-09-05 17:27:14)

Kilka dni temu obejrzałam biografię księcia Karola. Padło tam zdanie, że gdy w jego związku z kobietą pojawiały się jakieś problemy Karol po prostu znikał. Przypomniało mi się od razu, co opowiadała mi koleżanka: Skorpiony wprost do niej lgnęły (nic dziwnego, kobieta ma Słońce w Raku), ale każdy związek z osobnikiem spod tego znaku kończył się rozpłynięciem się kochanka w sinej mgle. To ją mocno bulwersowało; niestety, ja również znikłam z jej życia… Dlaczego – zaraz wyjaśnię.

Skorpiony to dziwne stworzenia. W podręcznikach zwykle jest napisane, że to bezwzględni wojownicy i że za skarby świata nie popuszczą, ale jest to prawdą tylko wtedy, gdy Skorpion zostanie przyparty do muru i nie ma dokąd uciec. Jeśli może zwiać, z całą pewnością to zrobi. I nigdy więcej nie wróci, choćby go nie wiem jak błagać.

Wbrew pozorom Skorpion nie lubi kłótni ani konfliktów. Wdaje się w nie tylko wtedy, gdy zostanie do tego zmuszony. Jeśli ma taką możliwość, to zamiast się kłócić na pewno wstanie w milczeniu, zrobi obrażoną minę i wyjdzie, trzasnąwszy drzwiami. Na zawsze. Osobnik ten nie znosi również chimer, much w nosie, złych humorów i manipulacji. Dlatego wbrew podręcznikowym regułom trudno mu znaleźć wspólny język z Rakami, jako że te właśnie toną w emocjach i często same nie wiedzą czego chcą, poza jednym: jak Rak cierpi, to chce, żeby cały świat cierpiał wraz z nim, więc zrobi wszystko, żeby wylać na innych swój podły nastrój. I to jest właśnie przyczyna, dla której znikłam z życia mojej raczej koleżanki.

Skorpion wie, co jest możliwe, a co nierealne i nie będzie tracił czasu po próżnicy. Na pewno nie będzie próbował rzucać pereł przed wieprze ani wygłaszać przed krową na miedzy wykładu z literatury angielskiej XVIII wieku. Pewnie dlatego uchodzi za osobnika niewrażliwego i pozbawionego współczucia. Ale to nieprawda. Skorpion doskonale rozumie duchowe cierpienia innych, wie jednak, że nie można za nikogo przeżyć życia ani pomóc ofierze bez aktywnej i świadomej współpracy z jej strony. Każdy może pomóc tylko sobie samemu, ale musi tego chcieć i być gotowym na ciężką pracę nad sobą.

Jeśli planujesz związek ze Skorpionem zastanów się dobrze. Nad sobą. A jeśli on zniknie z twojego życia przeanalizuj, co zrobiłaś / zrobiłeś takiego, że się zraził. Tylko nie licz na to, że Skorpion sam ci to wyjaśni. Nie zrobi tego, żeby… cię nie zranić lub nie urazić! I żeby nie wywołać awantury.

[Ta notka trochę generalizuje i trochę trąci astrologią gazetową. No i nie uwzględnia wszystkich typów skorpionowatości. Ale proszę się nie czepiać! Trochę wielkoduszności w czasie lektury nie zaszkodzi].

Napisane przez Skorpiona :-)

Opublikowany w Samo życie | 1 komentarz »

Krzyż kosmiczny

Opublikował/a astromaria w dniu 12/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2007-09-04 23:09:50)

Zaniepokojona tym, że wszędzie wokół mnie walą straszliwe gromy wrzuciłam sobie dzisiejszą datę do programu astro i popatrzyłam, co się kurde dzieje na tym dziwnym świecie. A jak popatrzyłam, wszystko stało się jasne.

Mamy dziś piękny krzyż kosmiczny. Słońce w Pannie jest w opozycji do Urana w Rybach (Uran zawsze niesie bardzo nerwową energię), to wszystko w kwadraturze do opozycji: Mars w Bliźniętach – Jowisz w Strzelcu. Całkiem przed chwilą przy Marsie był jeszcze Księżyc, dolewając wody do ognia. Mars to nerwus i wojownik, który najpierw ścina łby, a dopiero potem pyta, czy zasłużenie. W Bliźniętach wywołuje napięcie nerwowe i wielką skłonność do pyskówek.

Super po prostu.

Nic więc dziwnego, że ludzie reagują histerycznie i zupełnie nieadekwatnie do sytuacji, o byle co się obrażając i strzelając z potężnych armat do maleńkich komarów.

A ja mam takie piękne tranzyty, same ścisłe trygony i sekstyle… I nie mogę się nimi cieszyć, bo jak tylko powiem “dzień dobry” zaraz ktoś leci do mnie z siekierką!

W takim razie ani dziś, ani jutro, ani nawet pojutrze nie odzywam się do nikogo więcej, a nadmiar energii idę rozładować zmywając gary, piętrzące się w mojej kuchni. Innym też radzę to samo.


Opublikowany w Samo życie | 1 komentarz »

Samo życie, czyli komentarz do problemów sąsiedzkich

Opublikował/a astromaria w dniu 12/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2007-08-29 22:53:52)

Po wysłuchaniu mojej opowieści o sąsiadach koleżanka opowiedziała mi ciekawą historyjkę z jej życia sąsiedzkiego i o umuzykalnianiu narodu polskiego…

Kiedy całe osiedle aż się trzęsie od koszmarnego, dyskotekowego łomotu wydobywającego się z mieszkań i zaparkowanych w pobliżu samochodów nikomu to nie przeszkadza. Ale kiedy owa koleżanka, nie mogąc znieść wszechobecnego hałasu “zapuściła” sobie Mozarta (wcale nie próbując przy tym być słyszalna dla całej okolicy) natychmiast ktoś z sąsiadów wezwał policję.

Disco jest cacy, Mozart jest be.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , | 1 komentarz »

Zrzędzenia na sąsiadów ciąg dalszy :-/

Opublikował/a astromaria w dniu 12/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2007-08-29 00:20:29)

Nasze piękne osiedle ma niestety swoje mankamenty. Każde osiedle je ma, ale nasze ma dość szczególne.

Lato w naszym osiedlu jest czasem różnego rodzaju tortur.

Uszczęśliwianie swoim (anty)gustem muzycznym całej rozległej okolicy (im większej, tym lepiej) znają wszyscy mieszkańcy naszego kraju, więc opisywać tego nie będę. Kiedy mieszkałam na Gocławiu (to takie wielkie warszawskie blokowisko) było dużo, dużo gorzej. Ale i tu bywa wesoło…

Projektujący nasze osiedle architekt wpadł na pomysł, żeby ludzie mieszkający w dwóch sąsiednich klatkach schodowych dzielili wspólną loggię, przedzieloną na pół prowizoryczną ścianką z drewna. Jest to nie najgorszy być może pomysł, jeśli w sąsiadujących ze sobą mieszkaniach mieszkają najbliżsi krewni. Wtedy można nawet tę dechę odpiłować i zbratać się całkowicie. Tyle tylko, że zamiast wchodzić do rodziny drzwiami, wchodziłoby się przez balkon. No cóż, można i tak.

Nasz problem polega na tym, że naszymi sąsiadami nie są krewni, lecz zupełnie obcy ludzie, co gorsze, ani z naszego pokolenia, ani z pokolenia naszych dzieci.

Latem, gdy wszyscy mamy szeroko otwarte drzwi balkonowe, czuję się jak minister Ziobro, podsłuchując rozmowy sąsiadów. Niestety, nie czuję z tego powodu radości, bo nie jestem pracownicą służb specjalnych.

Co jeszcze gorsze, gust muzyczny sąsiadów daleko odbiega od naszego, o czym niestety wiele razy miałam okazję się przekonać, gdy raczyli się głośną strawą muzyczną, dla nas zupełnie nie do przełknięcia.

My muzyki słuchamy przez słuchawki, najczęściej w postaci mp3, przy okazji pracy na komputerze, więc nikomu nie zakłócamy spokoju (pogromców piratów spieszę uspokoić – na półkach obok stoją w rządku wszystkie LEGALNIE KUPIONE płyty, z których te mp3 zostały skopiowane).

Inną torturą jest konieczność wdychania dymu z petów, kiedy nasz sąsiad, wygoniony okrutnie przez żonę, wychodzi na balkon uraczyć się dymkiem. Dymek figlarnie przepływa na naszą stronę i wpływa wąską strużką do naszego mieszkania (w chwili, gdy piszę te słowa też go czuję).

Sąsiedzi z dołu z kolei, skądinąd sympatyczni ludzie, wpadli ostatnio na szatański pomysł: rozpalili na balkonie grilla. Nie poszłam z interwencją, ponieważ wyraźnie było słychać, że ostro sobie popili… wolałam więc nie narażać życia. Najpierw do moich nozdrzy doleciał niepokojący zapach palonej gazety, a zaraz potem kłęby gęstego dymu oraz smród palącego się tłuszczu z kiełbasek i innych mięs. W pewnym momencie dym był tak gęsty, że prawie nie było widać bloku naprzeciwko. Musiałam więc, mimo upału, szczelnie zamknąć wszystkie okna, w przeciwnym wypadku na pewno znaleziono by mnie następnego poranka uduszoną i czarną od sadzy.

W tym tygodniu dymem z grilla okadzali nas inni, ale nie udało mi się ustalić skąd konkretnie dolatują te opary.

Chyba przyjdzie się wyprowadzić na bezludną wyspę. Problem tylko w tym, że brak podaży, bo wszystkie wyspy już sprzedano…

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , | 1 komentarz »

Krwawa zemsta, czyli odchamianie sąsiadów

Opublikował/a astromaria w dniu 12/09/2008


Przeniesione ze starego bloga (2007-08-27 01:22:41)

Przy niedzielnym śniadanku dokonaliśmy zemsty na sąsiadach, katujących nas przez całe upalne lato koszmarkami dla muzykalnych inaczej, typu umcy-umcy, papa-ć.

A pfuj :/

Ja tam grzeczna jestem i nie lubię awantur, więc cierpię w milczeniu, ale mój były nie wytrzymał i dał czadu z całą mocą naszych wzmacniaczy. Uszczęśliwił sąsiadów “Eroicą” Beethovena.

Stał się cud i wbrew oczekiwaniom nikt nam buzi nie obił. Czyżby rzeczywiście muzyka łagodziła obyczaje?

Ale całkiem możliwe, że uszło nam na sucho z tego prostego powodu, że w tym czasie wszyscy byli w kościele i nic poza organami nie słyszeli…

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , | 1 komentarz »