Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Archiwum dla wrzesień 9th, 2008

Równouprawnienie płci?

Opublikował/a astromaria w dniu 09/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2006-11-30; 16:55:03)

Na blogach feministek zawrzało. Wszystkie piszą o tym samym!

Jak podaje Gazeta (link przestał działać) na Uniwersytecie Jagiellońskim, po zebraniu naukowym pokazano gołe baby (no, niezupełnie gołe, bo w bieliźnie) i wybuchł skandal.

Zgadzam się, że uniwersytet to nie nocny klub. Na uniwersytecie kultywuje się szacowną naukę, a w nocnym klubie grzeszne uciechy. I niech tak będzie, a nie odwrotnie.

Trochę rozumiem feministki, a trochę nie rozumiem. Próbowałam się wczuć w ich rozumowanie, więc przeczytałam wszystko, co napisały, ale nie do końca czuję się przekonana.

W ogóle nie jestem pewna, czy jestem feministką.

Bywam nią czasem, kiedy wkurzy mnie rażący przejaw seksizmu. Ale na co dzień niekoniecznie. Całym sercem jestem za równością i przeciw dyskryminacji, a szczególnie nie znoszę chamstwa i grubych, seksualnych dowcipasów. Jednak nie zawsze rozumiem, o co feministkom chodzi.

No i do tego to ja jestem Skorpionem, więc grzeszne ciągoty, na przykład „nurkowanie” w sferę tabu, nie są mi obce.

A gdyby tak w szacownej auli pokazano zdjęcia roznegliżowanych facetów lub najnowszą kolekcję slipek Calvina Kleina? Czy panowie uczeni też poczuliby się zdegradowani do roli przedmiotu i towaru seksualnego?

A może facetom to nie przeszkadza i w ogóle nie odczuliby tego w taki sposób?

Ja opowiadam się za równouprawnieniem. We wszystkim. W prawie do świerszczyków również. I nie jestem w tym odosobniona. Pierwsze jaskółki już są.

Przecież są kalendarze dla kobiet, a w nich można sobie popatrzeć na piękne torsy kulturystów, modeli i gwiazd rocka. Są kobiety, które lubią popatrzeć na ulicy na opięte na ładnym męskim zadku dżinsy i zajrzeć pod rozchełstaną na piersi koszulę. No, ale faktem jest, że chyba żadna nie odważyłaby się klepnąć przechodzącego obok faceta w tyłek, uszczypnąć go ani powiedzieć czegoś obleśnego do jego ucha, nie mówiąc już o głośnym, takim na całą ulicę, wyrażeniu swojej opinii o jego urodzie czy walorach fizycznych.

Jest pismo „Playgirl”, są chippendales, męski striptiz, nocne kluby dla pań, a nawet domy publiczne z męskimi prostytutkami. Parę lat temu wszyscy biegali na film „W sieci” z Demi Moore i Michaelem Douglasem. A więc coś się ruszyło. Skoro mogą oni, to my też. Jak równość, to równość.

Może w przyszłym stuleciu kobiety będą gwizdać na ulicy za ładnym chłopaczkiem, łapać go za krocze i głośno wyrażać swój zachwyt? I może będzie to społecznie akceptowane?

Co panowie na to?

Podoba się wam taka wizja przyszłości?

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , | 1 komentarz »

Nadchodzi koniec świata!

Opublikował/a astromaria w dniu 09/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2006-11-29 00:20:42)

W moim forum dyskusyjnym znowu zawrzało. Powiem szczerze, że to, co się w nim wydarzyło bardzo mnie zaskoczyło, ponieważ do tej pory gościły tam wyłącznie dusze otwarte i wyzwolone z okowów źle rozumianej tradycji. Nie wiadomo jakie wichry przywiały do tego miejsca dwa konserwatywne (czytaj: homofobiczne) duchy, które najwyraźniej zapragnęły przywrócić nam właściwe widzenie rzeczywistości i boskiego porządku świata.

Gotowało się dziś przez cały dzień, a na samo zakończenie naszła mnie taka historyczna refleksja:

Cytat: „Rosnące w siłę ruchy lesbijek i gejów są za to najwyraźniej dowodem, że żyjemy w czasie zbliżających się przemian”

A żebyś wiedział.

Najpierw z drzew zeszły czarne małpy i w morzu przelanej krwi wywalczyły sobie prawo do człowieczeństwa. Za nimi podążyły małpy czerwonoskóre, żółte i we wszystkich innych kolorach.

Przyłączyły się do nich głupie, śmierdzące cebulą baby, którym we łbach się poprzewracało, więc porzuciły swoich panów i władców, a faszystka Margaret Sanger, istna wiedźma, którą straszy się cnotliwe dzieci pochodzące z Ligi Polskich Rodzin dała im szatańską pigułkę, która wyzwoliła je z niewoli nieustających ciąż i porodów (najczęściej kończących się śmiercią). Co więcej, działające wbrew prawom natury i boskiej woli babska, które pozbyły się brzuchów, zażądały prawa do kariery i ruszyły na uniwersytety. Teraz mają czelność być lekarzami, adwokatami, prezydentami i nie wiadomo czym jeszcze.

Kiedy to wszystko się zaczęło cnotliwi biali mężczyźni lamentowali, że oto nadchodzi koniec świata. Czarnuchy i zdziczałe feministki (takie wąsate i odrażające) śniły im się po nocach. Głoszono apokaliptyczny koniec świętego, ustanowionego przez samego Boga porządku. No bo jak świat mógłby trwać dalej, jeśli czarni będą nim współrządzić, a kobiety przestaną rodzić i niewolniczo usługiwać swoim mężczyznom? Świat musi się od tego zawalić!

Dziś, między innymi dzięki politycznej poprawności, wszyscy żyjemy w takiej właśnie rzeczywistości. Prawie zanikł rasizm i seksizm, a kobiety same decydują o tym czy, kiedy i ile chcą mieć dzieci.

Jak widzisz świat jeszcze istnieje, a ty jesteś gotów nawet uznać, że otaczająca cię rzeczywistość jest zupełnie normalna.

Otóż normalna to ona jest, ale wyłącznie z punktu widzenia obecnej świadomości. Świadomość sprzed 100 lat nie byłaby w stanie tego zaakceptować. I dlatego…

Cytat z forum:

jak napisał kiedyś Waldemar Witkowski – przed duchową rewolucją całe robactwo musi się ujawnić, aby móc zostać posprzątane.

To robactwo, które dziś wychodzi na powierzchnię to homofobiczna i pełna nienawiści oraz uprzedzeń skamielina.

To wy macie się ujawnić i to wy musicie zostać sprzątnięci.

Wbrew protestom obrońców boskiego porządku świata “czarnuchom” i “babom” już się udało wyzwolić, teraz wyzwolą się również “pedały”. To nieunikniona kolej rzeczy. A beton i konserwa zostanie zmieciona z powierzchni ziemi wraz z resztkami rasizmu i seksizmu. I wreszcie świat zacznie wyglądać tak, jak powinien. A więc zapanuje w nim miłość i równość wszystkich istot.

…o naiwności, hehe ;-)

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , | 1 komentarz »

Po lekturze pewnego bloga staję się brzydką i brodatą feministką

Opublikował/a astromaria w dniu 09/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2006-11-24; 13:08:22)

Poczytuję sobie ostatnio bloga pewnej feministki i smutno mi się robi na duszy…

Smutno mi, bo sądziłam, że młodsze pokolenie niż moje zdołało obalić przynajmniej niektóre stereotypy. A tu się okazuje, że nic się nie zmieniło. W każdym razie – nie w naszym kartoflanym kraju.

My niby jesteśmy w tej Unii Europejskiej, ale jakby wciąż za miedzą. I u nas wciąż panują jakieś bliskowschodnie obyczaje.

W sierpniu otrzymałam list od jakiegoś faceta, który zdziwił się bezgranicznie, a przy tym do bólu szczerze, że kobieta (czyli niby ja) potrafi myśleć i posiada jakąś duchowość. Jak to możliwe, żeby kobieta takie coś mogła… wprost niepojęte.

W pierwszym odruchu chciałam się nawet oburzyć i zapłonąć słusznym gniewem, ale nie dałam rady, bo wszystko mi opadło, nie tylko szczęka.

Socjopatyczna malkontentka dziwi się wielce, że faceci zawsze, ale to zawsze (e, chyba przesada z tym “zawsze”?), zupełnie bez żadnego związku ze swoją rzeczywistą inteligencją, stanowiskiem i urodą (a raczej jej brakiem) czują się wspaniali, bosko piękni i niedoścignieni.

A kobiety jakby wręcz przeciwnie. Nawet te, które odniosły sukces czują się niczym, puchem marnym, istotą bez wartości.

Ja nie za bardzo rozumiem ten problem… kurde, właściwie nie wiem, skąd mi się wzięło to nieprzystosowanie. Może to skutek braku katolicyzmu w moim wychowaniu… A może to z tego, że ja jestem z pokolenia, któremu za wzór do naśladowania stawiano traktorzystki, dójki i przodownice pracy?

W podstawówce uczono mnie rozbierać i skręcać żelazka, lampy i inne przedmioty codziennego użytku, a moich kolegów piec ciasta i smażyć frytki. To były czasy!

Tu mi się przypomina śmieszna anegdotka z czasów, gdy pracowałam w małej drukarni jako specjalistka od DTP. Zakład był mały, prawdę mówiąc mieścił się w byłym garażu, tylko ja jedna miałam zaszczyt pracować w specjalnie wynajętym pokoju, w którym oprócz komputera stał stół do montażu. W piwnicy z kolei była naświetlarnia i podręczny warsztat introligatorski. W takim zakładzie z reguły jest tak, że każdy musi umieć robić wszystko. Jak trzeba, to wstaje się od kompa i wytrawia się blachy offsetowe, naświetla, montuje, zszywa, klei pudełka i co tam jeszcze trzeba. No więc czasem zamiast w swoim „biurze” przesiadywałam w piwnicy, a żeby mi się nie nudziło włączałam sobie radio. No i przychodzę któregoś dnia, a radio nie gra. A dlaczego? A bo mu się kabelek wyrwał z takiej wtyczki starego typu (radio było dość muzealne, w końcu to tylko piwnica). Wchodzą po kolei chłopy z garażu (o, przepraszam, z drukarni), żeby trochę porobić w piwnicznym warsztacie, podchodzą do radia – „o, nie gra, zepsuło się”… i tak każdy po kolei. Stwierdzają smutny fakt i biorą się w ciszy do pracy. No to co ja, kobieta zauroczona przykładem traktorzystek robię? Ano idę po śrubokręt i rozkręcam wtyczkę. Jak już ją rozkręciłam, powtykałam kabelki gdzie należy, przymocowałam je śrubkami i zabrałam się do końcowego skręcenia wtyczki, do mojej piwnicy wkroczył pan Mirek, maszynista offsetowy. Spojrzał na mnie z wyrazem bezgranicznego zdumienia na twarzy i wykrzyknął ze strasznym zgorszeniem: „kobieta ze śrubokrętem, a kto to widział?!” po czym wyrwał mi wtyczkę z rąk i szybkim ruchem dokręcił ostatnią śrubkę, jaka pozostała. Z triumfem włożył wtyczkę do kontaktu i włączył radio, ciesząc się jak dziecko, że wreszcie zagrało.

Przedtem radio „było zepsute” chyba co najmniej przez tydzień i żaden facet nie umiał na to nic poradzić. W zakładzie same chłopy, poza mną jedną kobietą i nikt nie wiedział, co zrobić. Ale wystarczyło, żebym wzięła śrubokręt, a zaraz stali się strasznie zaradni.

Rzecz jasna nie wątpię, że pan Mirek potem chwalił się na prawo i lewo, opowiadając, że to on naprawił radio i teraz pani Marii przyjemniej się pracuje.

Ech…

Na pocieszenie powiem, że to jednak nie jest wyłącznie nasz, polski kompleks.

Oglądałam kiedyś na Planete program o tym, jak dwie francuskie policjantki rozszyfrowały trudną zagadkę kryminalną. Cyniczny drań zamordował kobietę i jej dwoje (a może troje?) małych dzieci, ale z prawnego punktu widzenia rodzina została uznana za zaginioną, bo nie było zwłok. Krewni niepokoili się, że nie mają z zaginionymi żadnego kontaktu, więc zaczęli wywierać presję na policję, żeby wreszcie się ruszyła i coś zrobiła.

Dom rzekomo zaginionej kobiety zajmował jakiś facet, który miał dokumenty poświadczające jego prawo własności, a zniknięcie rodziny tłumaczył zmianą miejsca ich zamieszkania. Jako właściciel posesji nie wyrażał zgody na wkroczenie policji ani innych osób postronnych na „swój” teren. Nie było podstaw do przeszukania, ale policjantki, którym przydzielono tę sprawę zawzięły się i w końcu doprowadziły do tego, że teren posiadłości został przeszukany, a w końcu rozkopany, dzięki czemu ujawniono zwłoki, a to pozwoliło udowodnić morderstwo i skazać winnego zbrodni.

Był to wielki sukces, wszyscy się cieszyli, a dziennikarze wypytywali policjantów z komisariatu, co sądzą o swoich koleżankach. Panowie byli pod wrażeniem, a jeden z nich powiedział mniej więcej coś takiego: „i kto by pomyślał, że potrafią dokonać czegoś takiego, przecież to TYLKO kobiety”!

Tylko kobiety…

I aż mężczyźni.

Dziwny jest ten świat…

Zastanawiałam się nad tym, co jest przyczyną, a co skutkiem takiego myślenia.

Może kobiety naprawdę „mają taką naturę”, że lubią być niższe, przydeptane, wykorzystywane?

Ale zaraz potem pomyślałam sobie, że nie lubią. Ja w każdym razie nie znoszę, wręcz nienawidzę i zawsze taka byłam. Nie dawałam się obmacywać, wręcz waliłam w mordę (za co mało nie wyleciałam ze szkoły – tak, tak, nikt nie pytał obmacującego, dlaczego to zrobił, to ja byłam winna, bo dziewczynka ma być cicha i pokorna). Nie uważałam też, wręcz do głowy by mi nie przyszło, że muszę usługiwać męskiemu trutniowi. Ma dwie ręce, więc niech się sam obsłuży.

Ale jak sobie popatrzyłam na moich rówieśników i ich rodzinne relacje, to widziałam coś zupełnie innego, niż to, co sama robiłam.

Szwagier i jego brat to byli prawdziwi mężczyźni!

Szwagrostwo, oboje, pracowali jako nauczyciele w tej samej szkole. Ale po powrocie do domu ona pędziła do kuchni, a on do swojego studia muzycznego, gdzie brzdąkał sobie radośnie aż do chwili, gdy został zawołany na posiłek (od razu wyjaśniam, że żaden z niego gwiazdor polskiej sceny). Czasem jechał na ryby lub inne grzyby – sam, oczywiście. A baba do garów.

Jego starszy brat był jeszcze bardziej męski – nawet nie wiedział, gdzie jest kuchnia. Mój mąż spytał go kiedyś, czemu przed świętami nie pomaga żonie piec ciasteczek ani ubierać choinki, tylko snuje się bezczynnie po kątach i ziewa z nudów, a on się oburzył. Od tego jest kobieta i dzieci, a nie on, pan i władca.

I tu ciekawostka – jego żona jest moją rówieśnicą, między nami jest tylko 1 dzień różnicy, a więc obie jesteśmy silnymi Skorpionicami i obie mamy Księżyc w Lwie. Ja harda, samowolna, buntowniczka, a ona cicha, pokorna i godząca się na rolę matki-Polki-katoliczki i panny służącej swojego księcia-małżonka.

Jest to dowód na to, czego można dokonać dzięki odpowiedniemu wychowaniu i rygorystycznemu treningowi. Jak się psa regularnie bije, to zawsze będzie się czołgał pokornie u stóp swojego pana. A jak się go nie bije, to bezczelne zwierzę będzie radośnie merdać ogonem i patrzeć bez lęku prosto w oczy.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , | 1 komentarz »

Z archiwum X

Opublikował/a astromaria w dniu 09/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2006-08-30; 01:50:19)

Całe wieki nie oglądałam „Z archiwum X”, chociaż kiedyś nie przepuściłam żadnego odcinka. Przestałam śledzić ten serial, bo uznałam, że kolejne odcinki stają się coraz bardziej udziwnione i że nie ma to wszystko już nic wspólnego z jakimkolwiek rozsądkiem. Właściwie nie wiem, co mi wczoraj odbiło, że klikając pilotem po kanałach zatrzymałam się na TV4, gdzie właśnie zaczynał się kolejny odcinek serialu i zaczęłam go oglądać…

Wigilijna noc, gdzieś w Maryland, Mulder przekonuje Scully, że obserwowany przez niego budynek jest nawiedzony, ale dziwne i przerażające rzeczy dzieją się w nim tylko w Boże Narodzenie. Scully jak zwykle sceptyczna i racjonalna, z powodu świąt w ogóle nie chce się tym zająć. Jednak widząc znikającego w mgle Muldera rusza za nim, zwłaszcza, że w tajemniczy sposób znikły gdzieś kluczyki od jej samochodu. Wchodzi do nawiedzonego domu i zaczyna racjonalną tyradę, mającą przekonać partnera, że na pewno mieszkają tu najzupełniej zwyczajni lokatorzy. Jednak gdy drzwi na dole same się otwierają widzimy przestrach w jej oczach.

W domu dzieją się dziwne rzeczy, światło zapala się i gaśnie, podobnie zachowuje się płomień w kominku. Scully zauważa, że zegar na ścianie chodzi i pokazuje dokładny czas… w pewnym momencie słychać stukanie dochodzące spod podłogi. Mulder zrywa deski i naszym oczom ukazują się zmumifikowane zwłoki kobiety i mężczyzny. Przerażające jest to, że mumie ubrane są dokładnie tak samo, jak oboje agenci. Oblatuje ich strach, bo legenda głosi, że w 1917 roku popełniła tu samobójstwo para kochanków, by za zawsze pozostać razem. Każda para, która w późniejszym czasie wprowadzała się do tego domu również ginęła śmiercią samobójczą i zawsze działo się to w święta Bożego Narodzenia.

Agenci rozdzielają się i każde trafia do innego pokoju. Mulder kręci się nerwowo po pomieszczeniu, do którego wszedł drzwiami, ale gdy chce z niego wyjść tą samą drogą okazuje się, że drzwi są zamknięte na klucz. Strzela więc w zamek, otwiera, lecz za drzwiami widzi solidną ścianę z cegieł. Nagle w drugich drzwiach staje starszy mężczyzna i wyraża swoje niezadowolenie z powodu odkrycia intruza w swoim własnym domu.

W tym samym czasie Scully natyka się na starszą panią, ubraną w długą, powłóczystą białą nocną koszulę. Odważna i racjonalna agentka, przekonana, że widzi ducha, prawie pada trupem z przerażenia, a ręce tak się jej trzęsą, że nie może wydobyć broni.

Dalej dzieją się rzeczy niesamowite, ale i strasznie śmieszne. Aktorzy grają naprawdę wspaniale (i nic dziwnego, bo w rolach duchów wystąpiły prawdziwe gwiazdy: Lily Tomlin i Edward Asner), a wszystko przyprawione jest sosem psychoanalizy jungowskiej. Zabawa naprawdę świetna, uśmiałam się do łez.

Odcinek zrobiony z humorem, o jaki nie podejrzewałabym twórców tego serialu, a całość bardziej przypomina kameralną sztukę teatralną niż film, jako że wszystko rozgrywa się w jednym miejscu, a na scenie widzimy tylko czworo aktorów.

Ciekawa jestem, czy kolejne odcinki będą równie dobre.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , | 1 komentarz »

Co to za sekta?

Opublikował/a astromaria w dniu 09/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2006-08-22; 14:28:07)

Na pewnym katolickim portalu znalazłam wyznania panienki, która uczestniczyła w kursie hmmm… nazwijmy go „Y”. To, o się tam działo mocno ją przestraszyło, więc pyta księdza, czy przypadkiem nie wpadła w szpony sekty. Czytając jej opis odniosłam wrażenie, że jej obawy mogą być słuszne.
Jak myślicie, czy to sekta?

Oto jej opis:

(…) 2 lata temu bylam na kursie Y i od tego czasu mam same problemy. Moje problemy sa zwiazane z osoba z tej Y i z faktem iz nie omdlalam keidy modlono sie nade mna, nie dostalam zadnego proroctwa i nie mowilam jezykami. a swoja droga ten dar mieli tylko ci ktorzy organizowali ten kurs, ci ktorzy mieli mikrofony. to wszytsko wygladalo jak jakies czary, pelno dymu, niezrozumiale slowa – nawet ci ktorzy ich uzywali nie wiedzieli co mowia, omdlenia na posadzke!!! i proroctwa!!! czy to nie jest dziwne? bedac tam czulam sie jakbym byla w sekcie – dokladnie tak ja saobie wyobrazalam.

Czlowiek ktory mnie tam zaprowadzil zachowuje sie dziwnie, jakby cos mu sie pomieszalo w glowie, w ogoel nie widzi jak sie zachowuje, jak traktuje innych i wszytsko co robii (a krzywdzi wiele osob, w tym mnie) mowi ze to jest Wola Boza.

nie wiem co oni z nim zrobili na tych spotkaniach, ale jestem ciekawa co to w ogole jest za zgromadzenie i dlaczego ludzie zmieniaja sie tak bardzo pod jego wplywem?

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , | 1 komentarz »

Niech ta parada zmieni oblicze ziemi, tej ziemi!

Opublikował/a astromaria w dniu 09/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2006-06-13 19:40:42)

Jak wam się podoba to hasło?

Powiem szczerze, że mnie bardzo. Po prostu mnie powaliło, bo jest to najlepsze hasło dla wszystkich parad: równości, wolności, tolerancji i różnych podobnych.

Skoro religia ogranicza się do haseł, za którymi nie idą czyny, albo co gorsze – idą czyny niechlubne, lud powinien wziąć sprawy we własne ręce i zrobić z tym porządek.

Tak naprawdę pozytywne zmiany zachodzą w świecie wyłącznie dzięki działaczom świeckim, a nawet wręcz ateistycznym. Gdyby nie ich sprzeciw, gdyby nie ich walka z religijnymi uprzedzeniami, nietolerancją i fanatyzmem świat w dalszym ciągu trwałby w szponach moralności średniowiecznej, w każdym mieście na centralnym placu stałyby dyby, szubienice, katowskie pieńki, za łamanie przepisów drogowych karą byłaby chłosta, dzieci klęczałyby na grochu i były karane biciem rzemieniami po gołych pupach. W najlepsze szalałaby święta inkwizycja, tortury i wszechwładza Kościoła. Kobiety byłyby skazane na pokorną służbę męskiemu panu i władcy, Murzyni pracowaliby na plantacjach, a homoseksualizm i inne rzeczy, które nie podobają się Jehowie byłyby karane ścięciem.

Tak więc ta parada i wszystkie kolejne mają szansę zmienić oblicze tej ziemi.

Jestem za!

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , | 1 komentarz »

Moherowe berety

Opublikował/a astromaria w dniu 09/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2006-06-30;14:58:29)

Moherowy beret trafił najwyraźniej do spisu świętych relikwi.

Wczoraj w Faktach TVN, w głównym wydaniu, podali, że w jakimś mieście (niestety, nie dotarło do mojej świadomości w jakim) nauczyciel WF chciał urządzić z uczniami zawody w rzucaniu beretem. Żeby było śmieszniej wzięli beret moherowy, co może jest nawet na czasie, ale jak dla mnie bez sensu, ponieważ takowy beret nie ma siły nośnej i opada zaraz po rzuceniu. Beret z antenką to co innego, ten leci i leci i można nim bić rekordy.

Niestety, do zawodów nie doszło, za sprawą radnego z PiS, który zapałał świętym i nabożnym oburzeniem i zakazał.

A dlaczego zakazał?

A dlatego, że w szkole nie wolno… uprawiać polityki (!)

A co mają zawody w rzucaniu beretem do polityki?

A to, że jest to kalanie… świętości (!)

Kiedy to usłyszałam, spojrzałam najpierw w kalendarz, żeby sprawdzić, czy aby mnie nie dopadło jakoweś psychiczne niedomaganie typu skleroza lub inszy Alzheimer i czy nie zgubiłam się w czasie. Ale żadnej rzeczywistości równoległej ani czarnej dziury nigdzie nie było widać.

News ten wydał mi się niezwykle stosowny na dzień 1 kwietnia… ale przecież mamy koniec czerwca, więc co jest grane?

Potem pomyślałam sobie, że pan radny ma niesamowite poczucie humoru i chciał nas wszystkich rozbawić, więc gruchnęłam radosnym śmiechem.

Jednak już po chwili pokazano rzeczonego radnego, a ten minę miał sieriozną i ani myślał się uśmiechnąć. Panowie redaktorzy spytali go, co beret ma wspólnego z polityką, a on z bardzo sztywną miną oświadczył, że ponieważ w Polsce przyjęło się nazywać “moherowymi beretami” starsze kobiety chodzące do kościoła, więc rzucanie beretem jest obrażaniem wierzących, a więc jest niepoprawne politycznie i on do tego skandalu nie dopuści.

Nauczyciel WF zmartwił się bardzo, że nie będzie mógł zrealizować planu nauczania, po czym pięknym i fachowym gestem narzucił beret na obiektyw kamery.

Redaktorzy bardzo się tym wszystkim zmartwili i postanowili pomóc belfrowi. W tym celu udali się do stylowego butiku i zadali pytanie fachowcowi, czyli pani właścicielce, czy ten beret to rzeczywiście moher. Pani popatrzyła i wyciągnęła z jakiegoś pudła beżowy, karbowany i nieco sztywny beret, który różnił się zupełnie od tego, którym posługiwał się nauczyciel i rzekła: “to jest moher i tego nikt w Polsce teraz nie nosi”.

Zapanowała konsternacja, no bo jak to? To ma być moher? A w takim razie z czego jest ten sporny beret?
A pani na to, że to jest… angora!

Wszyscy padli ze zdumienia, ale na wszelki wypadek (żeby pozbyć się resztek wątpliwości) puścili pani butikowej relację wideo z zawodów sportowych. Pani założyła na nos okulary (wyglądało to niezwykle profesjonalnie), popatrzyła w monitor i orzekła z całą zawodową stanowczością: “to jest ANGORA!”
Tak więc zawody powinny się odbyć, niestety, nie poinformowano, czy radny uznał werdykt fachowca od dzianin…

Z powodu dziennikarskiej rzetelności chciałam ustalić, o jaką miejscowość chodzi, więc wpisałam do Googla „rzut moherowym beretem” i patrzę… i ze zdumienia aż mnie zatkało. Wyrażenie to występuje na tysiącach stron, ale najwyraźniej nie w kontekście tej afery szkolnej. Klikam więc na pierwszy link, a tam jest napisane, że coś znajduje się o rzut moherowym beretem od czegoś tam. W drugim linku – to samo i w każdym następnym też.

Za którymś razem natrafiłam na stronę wrocławskich Juwenaliów. W googlowym linku było napisane, że przewidziane są zawody w rzucaniu moherowym beretem. Ucieszyłam się, że oto znalazłam enklawę wolności, klikam więc ochoczo, żeby wejść na tę stronę i poznać szczegóły, ale nigdzie moherowego beretu nie ma. Przyglądam się uważniej i… jest rzut… ale nie kochani, nie beretem… jest rzut… jajcem!!!!
Jak widać Wrocław też ma dzielnych radnych!

[Mam nadzieję, że mnie za to kalanie świętości nie aresztują. W razie gdyby tak się stało liczę na Was kochani, że dostarczycie mi do celi więziennej paczki z dobrym jedzonkiem, mydłem i szamponem].

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , | 1 komentarz »

Horoskopy i astrologia bez zawartości astrologii

Opublikował/a astromaria w dniu 09/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2006-06-09; 00:22:41)

Pobuszowałam sobie trochę po księgarniach internetowych w nadziei, że znajdę coś nowego z dziedzin, które mnie interesują. No i prawdę mówiąc nieźle się załamałam. W dziale z szyldem „Astrologia” stosy bezwartościowego badziewia pod chodliwym hasłem „wróżby i porady partnerskie dla każdego znaku zodiaku”, ale nawet nie to jest najgorsze. Straszne jest to, że książki choćby tylko trochę zatrącające o astrologię stanowią tam nikły ułamek. Jest tam wszystko, tylko nie astrologia. Anioły i karty anielskie, magia biała, czarna i łaciata, przeróżne obrzędy i rytuały, tarot i karty zwykłe, runy, sny, senniki, przeróżne przepowiednie, Nostradamus, reiki, klątwy i uroki, diabły i egzorcyzmy, kalendarz Majów w najprzeróżniejszych (i oczywiście jedynie słusznych) interpretacjach, leksykon imion i channeling, a wszystko to bez żadnej gwarancji jakości.

Książki naprawdę wartościowe, jak choćby te o planetach autorstwa Liz Greene nigdy nie zostaną przetłumaczone i wydane, bo ich nabywcy to nieliczna i rzadka elita. Natomiast ładnie i kolorowo wydany chłam sprzeda się zawsze i w wielkich nakładach.

Zdarzają się też pułapki na naiwnych. Kiedyś znalazłam książkę o astrologii, na okładce była informacja, że została ona napisana przez wybitnego, od 20 lat praktykującego i sławnego amerykańskiego astrologa (hmm, tylko tyle, że jego nazwisko nie mówiło mi zupełnie nic) i że po jej przeczytaniu będę wiedzieć o astrologii wszystko, co wiedzieć powinnam. Zachęcona takimi peanami z zainteresowaniem zajrzałam do środka i co? Ano jakby to powiedzieć, żeby nie użyć brzydkiego słowa… Autor był odpowiednikiem naszego Jarosława Olszewskiego, który najpierw był zaślepionym, fanatycznym i bezkrytycznym wyznawcą astrologii, a potem zmienił wyznanie na wręcz przeciwne, czyli katolickie. Jego fanatyzm zmienił kierunek na odwrotny, ale nie zmieniła się siła jego zaślepienia.

W tej sytuacji naprawdę nie można się dziwić, że przekonanie naszego społeczeństwa o tym, iż gazetowa TFUrczość horoskopowa jest astrologią jest tak powszechne i dogłębne. Nie spotkałam jeszcze forum dyskusyjnego, nawet wśród tych, które w nazwie mają „ezoterykę, parapsychologię i paranaukę”, na którym ludzie mieliby choćby tylko bladą wiedzę na temat astrologii. Ich dyskusje polegają na robieniu sobie śmichów z horoskopów gazetowych i na gorących zapewnieniach, że nikt z nich te bzdury nie wierzy i nie daje się na nie nabrać.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: | 1 komentarz »

Ciąg dalszy błogosławieństw, jakie niesie nam GMO

Opublikował/a astromaria w dniu 09/09/2008

Zwolennicy GMO obiecują nam cudowny świat, w którym pozbawione wad rośliny transgeniczne rosną w nieskażonym raju, nietkniętym jakąkolwiek szkodliwą chemią, taką jak nawozy sztuczne, środki owadobójcze i herbicydy, a radośni ludzie rozkwitają w zdrowiu, dobrobycie i rodzinach pełnych miłości. Cuda Monsanto całą dobę pracują dla naszego szczęścia…

GMO miało też uratować nas przed plagą chwastów, chorób i szkodników, atakujących rośliny, dzięki czemu opryskiwanie upraw miało przejść do historii. Cóż za oszczędność czasu, pracy i pieniędzy!

Jaka cudowna wizja, prawda?

A teraz wróćmy z chmur na ziemię i popatrzmy, co dzieje się naprawdę:

Czy osławiona Soja Gotowa na Roundap rzeczywiście nie wymaga stosowania żadnej chemii?

Czy ten tak wychwalany Roundap nie jest przypadkiem chemicznym herbicydem? Hmmm… no cóż, jest… A przecież zapewniano nas, że nie będzie żadnych herbicydów, nieprawdaż?

Kolejne pytanie: czy ten herbicyd nie jest przypadkiem wyjątkowo toksyczny? Czy ta cała heca z GMO nie jest czystą hipokryzją i robieniem ludziom wody z mózgu?

Wygląda na to, że ktoś liczy na bezmyślność baranów, dających się oślepić reklamową propagandą. Zahipnotyzowani cudem genetycznego sukcesu mamy nie zauważyć, że problemu pozbyliśmy się tylko na pozór, zupełnie jak w sztuczce magika cyrkowego, Jamesa Randiego, mistrza w oszukiwaniu naszych zmysłów.

Cały ten cud GMO to wyłącznie bajki dla nienawykłych do samodzielnego myślenia naiwniaków. Mądrale z Monsanto mogą wszczepić roślinie gen odporności na Roundap, dzięki czemu zniknie problem chwastów, ale nie zniknie problem toksyczności Roundapu. Nawet wręcz przeciwnie, ten problem dopiero dzięki temu zaistnieje.

Genetycy wszczepiający roślinie dowolny gen nie są w stanie przewidzieć, jakie będą skutki uboczne tych działań, bo to wymaga wieloletnich badań. Szkodnik być może ucieknie gdzie indziej, ale zmiana w genach może się zemścić w nieprzewidziany sposób. Natura nie lubi manipulacji „uczniów czarnoksiężnika”, którzy nie wiedzą, co robią i broni się przed tym, o czym mówią wszyscy uczciwi genetycy.

Jeśli uzyskuje się jeden pożądany efekt, bardzo często ceną za to jest utrata innej, cennej cechy.

Na przykład dzięki majstrowaniu w genach wyhodowano ogromne frezje. Cóż z tego, skoro w ogóle nie pachną? Frezje są moimi ulubionymi kwiatami, nie tylko ze względu na wygląd, ale przede wszystkim ze względu na cudowny zapach. Nie chciałabym też dostać bukietu moich ukochanych narcyzów, wielkich jak słoneczniki, ale pozbawionych zapachu. Kwiaty powinny pachnieć! Jeśli nie pachną, równie dobrze można je zastąpić sztucznymi. Przynajmniej nie zwiędną…

Film „Świat według Monsanto” pokazuje inny przykład nieprzewidzianych konsekwencji „majstrowania” w genach. Bawełna BT pod nazwą Bollgard miała być odporna na szkodniki i nie wymagać pryskania. Tymczasem okazało się, że to właśnie tę bawełnę atakuje szkodnik, powodujący oddzielanie się kory od łodygi. Specjaliści od upraw bawełny mówią, że wcześniej czegoś takiego nie widzieli, a co gorsze, okazuje się, że szkodnik ten zaczął atakować również bawełnę tradycyjną, czego wcześniej nie robił.

Niepostrzeżenie Monsanto przejęło już praktycznie cały rynek bawełny w Indiach, co spowodowało, że nigdzie, w całym kraju, nie można kupić tradycyjnych nasion. Perfidia polega na tym, że modyfikowane nasiona są czterokrotnie droższe! To doprowadza do masowych bankructw, szczególnie małych gospodarstw. Żeby móc je kupić, rolnicy zaciągają kredyty, po czym okazuje się, że ceny bawełny drastycznie spadły i nie ma gdzie jej sprzedać. To z kolei powoduje istną epidemię samobójstw młodych mężczyzn.

Stara prawda głosi, że im gorzej, tym lepiej. Im większe spustoszenie czyni „błogosławieństwo” GMO, tym bardziej wzrasta świadomość ludzi, że zostali oszukani. Na fali niezadowolenia społecznego powstała pozarządowa organizacją, która postawiła sobie za cel walkę z firmą Monsanto i jej monopolem.

Psychopatyczni „racjonalistyczni” propagatorzy nowoczesności reprezentowanej przez GMO oraz cyniczni biznesmeni żądni krociowych zysków z inwestycji w akcje Monsanto zapewniali nas ze wzbudzającą spokój pewnością siebie, że wszystko zostało bardzo dokładnie przebadane i że nic nieprzewidzianego nie może się zdarzyć. Wykluczyli również możliwość krzyżowania się transgenicznych roślin z normalnymi. Zapewniali nas, że wszystkie artykuły mówiące źle o GMO są pisane przez ignorantów i nieuków, którzy celowo sieją panikę, a co najistotniejsze: wykazują się rażącą nieznajomością tematu. Czytałam wiele artykułów, między innymi na blogach wyznawców nauki, takich jak choćby „Modne bzdury” czy kolaborujący z „Polityką” „Nie do wiary”, w których z naukową precyzją „demaskowano” rzekome matactwa wrogów GMO. Czytając to, ktoś nawykły do bezrefleksyjnego posłuszeństwa autorytetom (w tym przypadku naukowym) nawet nie dopuściłby myśli, że jest cyniczne manipulowany. Te teksty były naprawdę po mistrzowsku napisane i nafaszerowane całym mnóstwem fachowych sformułowań, robiących wrażenie rzetelnej nauki. Ku przestrodze podawano w nich konkretne nazwiska „mącicieli” i „wsteczników” hamujących postęp cywilizacyjny. Tak dokładnie poinstruowani od razu wiedzieliśmy, komu pod żadnym pozorem nie powinniśmy dawać wiary, bo cokolwiek napisze, to wszystko kłamstwa i zabobony.

Czyżby?

Minęło ponad 10 lat i z perspektywy czasu zaczęło się stawać jasne, że (o zgrozo!) rację mieli jednak GMO-sceptycy. Dowodem na to jest awantura z meksykańską kukurydzą.

Kukurydzę tę uprawiano tam od 10 tysięcy lat, czyli na długo sprzed konkwistą. Istnieje wiele jej naturalnych odmian, które znakomicie rosną zupełnie bez nawozów i oprysków. Jak powiedział przedstawiciel pierwotnego ludu Oaxaca, obecnie trwa nowa konkwista (podbój): firmy Monsanto. Rząd Meksyku przezornie zakazał kukurydzy GMO wstępu do swojego kraju, chcąc chronić swój skarb narodowy przed zniszczeniem. Niestety, nie udało się, z co najmniej dwóch powodów: po pierwsze pyłek nie zna granic i przedostał się do Meksyku wraz z wiatrem, a poza tym Monsanto dumpingowo obniżyło ceny na swoje nasiona, tak że stały się bezkonkurencyjne na rynku. Lokalna teoria spiskowa głosi, że transgeniczne nasiona celowo rozsypywane są przy drogach, żeby wykiełkowały i skaziły tradycyjne uprawy. Wyrastająca między tradycyjnym roślinami kukurydza-mutant wygląda przerażająco: jest zdeformowana i wydaje 3 kolby z jednego liścia, zamiast jednej. Ma to tę zaletę, że pozwala szybko rozpoznać intruza i rozpocząć z nim walkę. Rolnicy doskonale rozumieją zagrożenia i bardzo się obawiają zależności od Monsanto, więc nie trzeba ich długo przekonywać, żeby działali. To „samoistne” skażenie przynosi oczywiste korzyści firmie Monsanto.

Profesor z Berkeley, Ignacio Chapela, który ośmielił się opublikować w „Nature” wyniki swoich badań nad meksykańską kukurydzą został oczywiście natychmiast wylany z uczelni. Przyczyniły się do tego pełne oburzenia głosy „zwykłych obywateli”, wysyłających na forum pisma „Nature” prywatne maile. Jednak po wklejeniu numeru IP szczególnie aktywnych „zwykłych obywateli” okazało się, że jeden mail był wysłany z siedziby Monsanto, a drugi z firmy, świadczącej firmie Monsanto usługi PR. Intryganci byli tak leniwi, że nawet nie chciało im się ruszyć ze służbowego stołka czterech liter i udać się do kafejki internetowej…

Transgeniczne rośliny przedostają się do różnych krajów w bliżej nieznany sposób. Po prostu się tam pojawiają, stawiając władze wobec faktów dokonanych, jak to miało miejsce w Brazylii i Paragwaju i zmuszając je do zalegalizowania już istniejącego stanu. Za sprawą nowych przepisów Gotowa na Roundap soja zalewa całą Brazylię, wyrugowując z pól drobnych rolników, dawniej uprawiających w swoich ogródkach wszystko, czego potrzebowała rodzina, by się wyżywić. Lokalni działacze ekologiczni nazywają to, co się dzieje „zieloną pustynią”.

Przypomnę po raz kolejny: GMO miały uwolnić nas od konieczności stosowania wszelkiej niezdrowej rolniczej chemii. Prawda jest jednak skrajnie odmienna: transgeniczne uprawy atakowane są przez choroby znacznie częściej niż rośliny tradycyjne, a co najgorsze: niezbędny do uprawy soi Roundap jest substancją silnie toksyczną. W Południowej Ameryce opryskuje się nim kilkakrotnie w roku całe wsie, skutkiem czego dzieci chorują, a drób masowo pada. Jak opowiada jeden z rolników: kaczki weszły kilka kroków w pole i padły martwe. Kaczki narażone są szczególnie, ponieważ pływają w stawie, do którego po każdym opadzie deszczu zmywany jest Roundap.

Aby móc czerpać jak największe zyski, zagraniczni inwestorzy wykupują ziemię od rolników tworząc ogromne, monokulturowe latyfundia, skutkiem czego w Paragwaju każdego roku 100 tys. osób musi opuścić swoje gospodarstwa rolne. Jedyną alternatywą jest dla nich konieczność przeprowadzki do slumsów.

To właśnie GMO jest przyczyną światowego głodu i wzrostu cen żywności. Film „Świat według Monsanto” został zrealizowany w 2004 roku. Po kolejnych 4 latach jeszcze wyraźniej widać, do czego prowadzi działalność tej firmy. Otworzono puszkę Pandory i wypuszczono z niej straszliwe plagi. Czy uda się je powstrzymać? Wygląda na to, że do przetrwania tego eksperymentu potrzebujmy prawdziwego cudu. Pytanie tylko, kto jest w stanie go dokonać?

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , | Komentarzy: 6 »